„Początek stworzenia Bożego”

„Na początku było Słowo [Logos], a Słowo [Logos] było u Boga, a Bogiem było ono Słowo [Logos]. To było
na początku u Boga. Wszystkie rzeczy przez nie się stały, a bez niego nic się nie stało, co się stało”
– Jan 1:1‑3.

P

ierwszym aktem Bożego (JHWH) stworzenia, jeśli chodzi o istoty myślące, był Logos. Na długo przed stworzeniem człowieka, na długo przed wyprowadzeniem naszej Ziemi ze stanu chaosu, na długo przed stworzeniem aniołów i cherubinów Boska moc stworzyła Syna na poziomie duchowym – Pierworodnego u Boga, JHWH, wspaniałego, doskonałego, pięknego – Jego własny obraz.

Ów Wspaniały jest w naszym tekście określony jako Logos, Słowo – poselstwo, wyrażenie Boga. W Starym Testamencie „mądrość” jest symbolicznym do Niego odniesieniem: „Pan mię miał przy początku drogi swej, przed sprawami swymi, przed wszystkimi czasy. (...) Tedym była u niego jako wychowaniec, i byłam uciechą jego na każdy dzień, grając przed nim na każdy czas” – Przyp. 8:22‑30.

Ów Potężny – uosobienie mądrości, jest, jak oświadcza św. Paweł, „pierworodnym wszystkich rzeczy stworzonych” (Kol. 1:15‑18). Podobnie odnosi się do Niego psalmista – jako do Pańskiego „pierworodnego (...) wyższego nad królami ziemi” (Psalm 89:28). Jezus mówi też sam o sobie jako o kimś, kto miał przedludzkie istnienie, stwierdzając: „Pierwej niż Abraham był, jam jest” (Jan 8:14,23,58). Uwielbiony, wywyższony Chrystus w wizji apokaliptycznej oznajmił tę samą wielką prawdę, że był On „początkiem stworzenia Bożego” (Obj. 3:14). I znowu oświadczył: „Jam jest on pierwszy i ostatni” (Obj. 1:17, 2:8).

Wszystkie te wersety Pisma Świętego w pełni podtrzymują twierdzenie naszego tekstu, że Ten, który stał się Odkupicielem świata, istniał na długo przedtem, był pierwszym Synem Bożym. Zajmował pierwsze miejsce nie tylko co do starszeństwa, ale także pod względem czci, godności i stanowiska, przewyższając wszystkich innych synów Bożych, z których ani jeden nie był, jak On, bezpośrednim stworzeniem JHWH. „Bo wszystkie rzeczy przez nie [Logos] się stały, a bez niego nic się nie stało, co się stało.” Nie był On Stworzycielem, w pierwszorzędnym znaczeniu tego słowa, lecz w znaczeniu drugorzędnym. Był aktywnym przedstawicielem JHWH we wszystkich Jego późniejszych działaniach twórczych. W ten sposób był On nie tylko pierworodnym spośród wszystkich rzeczy stworzonych, ale, indywidualnie, był On także ostatnim stworzeniem JHWH. Zgadzają się z tym słowa św. Pawła: „Mamy jednego Boga Ojca, z którego wszystko (...) i jednego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego wszystko” [1 Kor. 8:6].

Wiadomo, że wielu nie zdołało ocenić nie tylko Boskiej osobowości JHWH, ale także wielkości Tego, który nosi miano „Syna Bożego”.

W ciemnych wiekach

Był czas, gdy lud Boży nie posiadał Biblii w swoich własnych językach, gdy umiejętność jej czytania była bardzo ograniczona i gdy nikt nie posiadał tak wspaniałych Biblii z odnośnikami i konkordancjami, jakie są dzisiaj powszechne. Nie powinno nas więc dziwić, że w tych odległych czasach do tradycyjnej wiary Kościoła zakradały się błędy, które powodowały zamieszanie. Żydzi utrzymywali, że Jezus z Nazaretu był samozwańcem i że Jego potężne dzieła zostały dokonane pod wpływem upadłego anioła, Belzebuba. Czy powinno nas dziwić, że w zapale dyskusji niektórzy z wyznawców Jezusa wygłaszali na Jego temat przesadne twierdzenia, usiłując przeciwstawić się teorii, która z Mesjasza czyniła zwykłego grzesznego człowieka?

Stąd też nie dziwi nas, że na początku trzeciego stulecia w imieniu Chrystusa i apostołów wygłaszano twierdzenia, do których ani On, ani oni nigdy nikogo nie upoważnili. Apostoł oznajmia, że Jezus był „pełnym mocy Synem Bożym” [Rzym. 1:4 BT] oraz że był „święty, niewinny, niepokalany i odłączony od grzeszników” (Hebr. 7:26). Mistrz sam oświadczył: „Ojciec mój większy jest niż ja”; „który jest ponad wszystkimi” [Efezj. 4:6 NB]; „On mnie posłał” [Jan 8:42 NB]; „Bom zstąpił z nieba, nie iżbym czynił wolę moją, ale wolę onego, który mię posłał”; „Abym czynił wolę twoją, Boże mój! pragnę, albowiem zakon twój jest w pośrodku wnętrzności moich” (Jan 14:28, 6:38; Psalm 40:8‑9).

To prawda, że oświadczył On także: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, ale pokazał też, na czym ta jedność polegała – że była to jedność woli, zamysłu, działania. Z tej racji, że w pełni poddał On swoją wolę woli Ojca i wolę Ojca uczynił swoją własną, byli oni jedno (Jan 5:19‑23, 10:30).

Ponownie Mistrz zilustrował tę jedność, gdy modlił się za swoich uczniów, „aby wszyscy byli jedno, jako ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie (...) jako my jedno jesteśmy” (Jan 17:11,21‑22). Najwidoczniej Mistrz nie modlił się o to, by Jego uczniowie stali się jednością w osobie, ale żeby wszyscy stali się jednej myśli, jednego serca, jednego usposobienia przez swoją wierność i posłuszeństwo wobec Słowa i ducha Bożego. A jedność ta, jak oświadczył, była taka, jaka panowała między Nim a Ojcem Niebieskim.

Zarzuciwszy prostotę nauk Jezusa i apostołów, niektórzy posuwali się do skrajności, twierdząc, że Jezus był swoim własnym Ojcem, że wyrażenia: Ojciec, Syn i Duch Święty odnosiły się wszystkie do jednej osoby, która ujawniła się ludzkości na trzy różne sposoby, odpowiadające tym mianom – jeden Bóg w trzech przejawach. Drudzy przyjęli jeszcze inny pogląd i utrzymywali, jakoby Ojciec, Syn i Duch Święty byli trzema Bogami, którzy działają jako jeden. W miarę tego jak te niebiblijne ludzkie teorie się przyjmowały, powodowały one zamieszanie. Na pytanie, jak trzy osoby logicznie mogły być jedną osobą i jak jedna osoba mogła być trzema osobami równymi pod względem chwały i mocy, nie mogła być oczywiście udzielona żadna odpowiedź. Potem znaleziono wybieg: Jest to wielka tajemnica, której nikt nie może wyjaśnić.

Mając na uwadze strukturę ludzkiej natury, nie powinno nas dziwić to, że tym skrajnym zapatrywaniom przeciwstawiono inne przeciwne skrajności i niektórzy utrzymywali, że Jezus był zwyczajnym człowiekiem, że zrodzony został jak inni ludzie, że Józef był Jego ojcem itd. Widać tu, jak niebezpieczne jest najmniejsze odstępstwo od tego, co jest precyzyjną nauką Słowa Bożego.

Badaczom Pisma Świętego nie trzeba chyba mówić, że nie ma w Biblii nic, co by poświadczało istnienie trójcy bogów. Tylko jeden zapis z Biblii cytowany jest dla udowodnienia trójcy (1 Jana 5:7‑8); nigdy nie jest on cytowany przez uczonych, bo wszyscy oni wiedzą, że został przekształcony – w siódmym stuleciu dodano kilka słów, które nie znajdują się w żadnym rękopisie Nowego Testamentu wcześniejszej daty. I te dodane słowa sprawiają, że całe to stwierdzenie brzmi niedorzecznie.

W zapisie tego miejsca w swoich Bibliach możecie wykreślić sfałszowane słowa, jak następuje – w wersecie siódmym: „na niebie: Ojciec, Słowo, Duch Święty, a ci trzej jedno są”, a w ósmym: „a trzej są, którzy świadczą na ziemi”.

Po takim usunięciu sfałszowanych dodatków – po wyciągnięciu martwej muchy fałszu z cennego olejku, do którego wrzucono ją właśnie po to, by dokonać oszustwa – będziecie mogli odczytać tę część Słowa Bożego w jej czystości i prostocie; nie ma bowiem w Piśmie Świętym żadnego innego poparcia dla doktryny trójcy. Gdy usuniecie powyższe słowa, miejsce to raz na zawsze traci całą swoją „tajemniczość”. Będzie ono całkowicie zgodne z całą Biblią, która jednolicie głosi: „My mamy jednego Boga, Ojca, z którego wszystko, i jednego Pana, Jezusa Chrystusa, przez którego wszystko, a my przezeń” – 1 Kor. 8:6. Jakże niedorzecznie powyższy fragment brzmi w naszym powszechnym tłumaczeniu, stwierdzającym, że Ojciec, Syn i Duch Święty świadczą na niebie, iż Jezus jest Synem Boga!

Czyste Słowo Boże przedstawia prosto i pięknie fakt, że wielki Stwórca, Ojciec wszelkiej łaskawości, jest Bogiem JHWH, że ma On jednorodzonego Syna, który ma być Zbawicielem, czyli wybawcą wszystkich tych z rodu Adamowego, którzy okażą chęć przyjęcia zapewnionej w Nim łaski Bożej; i że jest jeden duch święty, „duch prawdy”, „duch mądrości”, „duch zdrowego rozsądku”, duch mocy, energii, woli, zmysł Ojca – który jest także duchem Syna i który musi być też duchem, usposobieniem, zmysłem, wolą wszystkich tych, którzy teraz przychodzą do Ojca jako synowie na drodze adopcji w Chrystusie Jezusie.

Uczczenie Jednorodzonego

Przed rozpoczęciem stworzenia Bożego, zanim Jednorodzo­ny u Ojca stał się Alfą Stworzenia, Ojciec miał już sam w sobie przecudne zamysły odnośnie całego swego wielkiego planu co do wiecznej przyszłości. Obejmowały one ten świat i ludzkość oraz dozwolenie grzechu i odkupienie człowieka z grzechu i kary zań, przywrócenie, jakie ma być dokonane przez Królestwo Mesjasza i chwalebne dzieło wieczności w dalszych stworzeniach w kolejnych światach.

Lecz, jak Mistrz oświadczył, sprawy te Ojciec zatrzymał w swej własnej mocy – w swym własnym ręku. Nie wyjawił ich aniołom ani nawet swojemu szczerze umiłowanemu „jednorodzonemu Synowi”. Widzieliśmy, jak ów Boski sekret, Boski zamysł, był symbolicznie przedstawiony w księgach w Pańskiej ręce, jak jest to ukazane w Obj. 5:1. Widzieliśmy, że to objawienie było przekazane Barankowi, owemu Jednorodzonemu, po tym, jak został zabity – po Jego poświęceniu w Jordanie, a w całej swej pełni po Jego śmierci na Kalwarii, gdy wstąpił na wysokość i został uwielbiony po prawicy majestatu Ojca (Dzieje Ap. 2:32‑33).

Ale zanim Logos stał się ciałem, zanim podjął się tego, by stać się Odkupicielem człowieka, Ojciec Niebieski przedstawił Mu wspaniałą propozycję. Poinformował Syna, że ma plan, księgi, i że wykonanie tego planu ma być powierzone temu, kto okaże się godnym, dowodząc swej wierności względem Boskiej woli.

Czytamy, że Bóg zesłał swego jednorodzonego Syna na świat, ale nie mamy z tego rozumieć, jakoby przyszedł On z Bożego rozkazu, którego niewykonanie oznaczałoby Boskie niezadowolenie i Jego własne poniżenie. Przeciwnie, sprawę tę jasno zrozumiemy, gdy posłuchamy słów Apostoła, który oświadcza, że Mesjasz opuścił chwałę, jaką miał u Ojca, zanim powstał świat, i poniżył samego siebie, przyjąwszy ludzką postać, a następnie poświęcił się aż do śmierci, a wszystko to z powodu radości, jaką Ojciec przed Nim wystawił. Radość Logosa wynikała z tego, że:

(1) w ten sposób mógł przysłużyć się łaskawym zamiarom Niebieskiego Ojca;

(2) że mógł wybawić ludzkość ze stanu grzechu i śmierci, w jakim wszyscy zostali pogrążeni przez jeden akt nieposłuszeństwa ojca Adama;

(3) że ponadto otrzymał obietnicę czci i wyróżnienia w Królestwie Mesjańskim, w którym i poprzez które ludzkość ma być błogosławiona i podniesiona;

(4) że miał obiecaną specjalną klasę Oblubienicy, jaka miała być wybrana spośród odkupionego rodu ludzkiego – klasę mającą Jego własne usposobienie lojalności względem Boga i sprawiedliwości i wierną aż do śmierci, która by, tak jak On Sam, została wywyższona w głównym zmartwychwstaniu ze stanu ziemskiego do niebiańskiego, daleko ponad księstwa i moce, i wszelkie imię, jakie jest mianowane;

(5) że miał obiecane, iż Jego własne osobiste wyróżnienie oznaczać będzie uczestniczenie przez całą wieczność w przywilejach wynikających z boskiej natury oraz posiadanie sławy i czci, a także przyrodzonego życia, nieśmiertelności i nieskazitelności (Jan 5:26; Hebr. 1:1‑3).

Dla tej radości opuścił On swoją chwałę, stał się ciałem, złożył w ofierze swoje ziemskie życie, a wzbudzony z martwych, dostąpił obiecanej radości. Odtąd oczekuje On na skompletowanie Kościoła, Jego Oblubienicy, członków Jego Ciała, mając zapewnienie, że wtedy Ojciec da Mu narody w dziedzictwo i krańce świata w posiadanie, że będzie mógł związać Szatana, zgładzić grzech i podźwignąć grzeszników, a przez zgładzenie świadomych grzeszników będzie mógł wyprowadzić z ziemskiego zamieszania wiekuisty porządek.

[Jakiś] bóg, lecz nie [ten] Bóg

Jak wszyscy uczeni biblijni wiedzą, słowo elohim w hebrajskim Starym Testamencie jest w liczbie mnogiej, podobnie jak angielskie słowo sheep [owce]. I tak czytamy w 1 Księdze Mojżeszowej: „Rzekł zatem Elohim [bogowie]: Uczyńmy człowieka na wyobrażenie nasze”. Odnosiłoby się to całkiem poprawnie do Ojca Niebieskiego i Niebiańskiego Syna, w pełnej zgodności z naszym tekstem: „Bez niego [Logosa] nic się nie stało, co się stało”. Słowo „elohim” oznacza dosłownie mocny, potężny, wielki. Z pewnością zupełnie właściwe byłoby uważać Logosa za mocnego, wielkiego, potężnego, jako czynnego reprezentanta Owego Wszechmogącego, JHWH, który jest także nazywany potężnym Elohim.

To słowo elohim jest używane nie tylko w odniesieniu do Ojca Niebieskiego i Jego Niebiańskiego Syna, lecz także do aniołów jako posłańców Boga i Chrystusa, mających moc wykonywania woli Bożej. „Uczyniłeś go [człowieka] mało mniejszym od Aniołów [elohim]” (Psalm 8:5). Zauważcie dalej, że to słowo elohim używane jest w odniesieniu do ludzi; gdy byli wyznaczeni przez Boga i działali jako Jego reprezentanci, to byli mocarzami, czyli elohim. Dlatego o siedemdziesięciu sędziach Izraela, naznaczonych przez Mojżesza czytamy: „Przywiedzie go pan jego do sędziów [elohim]” – 2 Mojż. 21:6.

Podaliśmy bardzo dosłowny przekład naszego cytatu, wskazując na subtelne rozróżnienie, jakie wynika z greckiego oryginału w stosunku do naszej wersji angielskiej. Jako badacze Biblii, nie byliśmy w przeszłości dostatecznie krytyczni przy studiowaniu Słowa Bożego, ale teraz, z opatrzności Boskiej, możliwe jest nawet dla tych, którzy praktycznie nie mają znajomości greckiego i hebrajskiego, dokładne zrozumienie treści Pisma Świętego.

Nasz tekst w zwykłym angielskim [i odpowiednio także w polskim] tłumaczeniu mylnie oddaje prawdziwą myśl oryginału; ale jak podaliśmy, sprawa jest tak prosta i jasna, że nawet dziecko może ją zrozumieć. Bóg JHWH istnieje od wieków aż na wieki i nie miał początku. Logos miał początek – On Sam był początkiem. „Na początku było Słowo [Logos], a Słowo [Logos] było [jakimś] bogiem”. Był On kimś potężnym, początkiem stworzenia, pierwszym i ostatnim stworzeniem [tego] Boga Wszechmogącego, z którego, przez którego i w którym są wszystkie rzeczy.

Wszelka cześć, godność i uwielbienie należą się w pierwszym rzędzie wielkiemu Ojcu światłości i na Niego kierował uwagę swych wyznawców Jezus, mówiąc: „Wy tedy tak się módlcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebiesiech! Święć się imię twoje” [Mat. 6:9]. Zawsze zatem jest rzeczą absolutnie właściwą, w najwyższym sensie tego słowa, by nasze modlitwy wznosiły się do Ojca światłości, od którego zstępuje „wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały” [Jak. 1:17].

Upodobało się Ojcu tak uczcić Syna swego pierworodnego i tak nagrodzić Jego wierność aż do śmierci oraz uczynić Go Głową we wszystkich rzeczach nad Kościołem, który jest Jego Ciałem, że jest nad wyraz właściwym, by, mówiąc językiem Mistrza: „Wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca” – Jan 5:23. Nie powinni jednak czcić Syna zamiast Ojca, który stwierdza: „Chwały mojej nie dam innemu” [Izaj. 42:8]. Wywyższony Chrystus ma być czczony, a nawet wielbiony, ponieważ Ojciec wielce Go wywyższył.

Co więcej, jest jeszcze specjalna przyczyna, dla której wszyscy, którzy uznają Jezusa za Odkupiciela świata, powinni także uznawać słuszność dołączania Go wraz z Ojcem do swych myśli i modlitw. A to dlatego, że – z Boskiego naznaczenia – jest On orędownikiem Kościoła u Ojca – Tym, przez którego jesteśmy godni przyjęcia przez Boga. I tak też będzie ze światem w przyszłości, w ciągu królowania Mesjasza, gdy również będzie to właściwe, bo w owym czasie będzie On pośrednikiem dla świata, stojącym między Bogiem a ludźmi, aż gdy podczas swego pośredniczącego Królestwa podniesie ludzkość z grzechu, degradacji i śmierci z powrotem do rzeczywistego usprawiedliwienia i harmonii z Bogiem. ¦