WYKŁADY
PISMA ŚWIĘTEGO
“Ścieżka sprawiedliwych, jako światłość jasna, która im dalej,
tym bardziej świeci aż do dnia doskonałego.”
TOM V
Pojednanie
“Boć jeden jest Bóg, jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus. Który dał samego siebie na okup za wszystkich, co jest świadectwem czasów jego.” “Ale się też chlubimy Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez któregośmy teraz pojednanie otrzymali.” 1 List do Tymoteusza 2:5-6; List do Rzymian 5:11
ZRZESZENIE WOLNYCH BADACZY PISMA ŚWIĘTEGO
WYDAWNICTWO “NA STRAŻY”
Kraków, ul. św. Filipa 13/16
ISBN 83-87904-10-4
PRACĘ TĘ POŚWIĘCONO
Królowi Królów i Panu Panów
DLA POŻYTKU
JEGO OFIAROWANYCH ŚWIĘTYCH
WYCZEKUJĄCYCH PRZYSPOSOBIENIA SYNOWSKIEGO
I
“WSZYSTKICH, KTÓRZY NA KAŻDYM MIEJSCU WZYWAJĄ
IMIENIA PAŃSKIEGO”,
“DOMOWNIKÓW WIARY”
A TAKŻE
WZDYCHAJĄCEMU I CIERPIĄCEMU STWORZENIU, OCZEKUJĄCEMU
OBJAWIENIA SIĘ SYNÓW BOŻYCH.
Ażeby wszyscy poznali, jaka jest społeczność tajemnicy, która od początku
świata była ukryta w Bogu.” “Którą hojnie pokazał przeciwko nam we
wszelkiej mądrości, oznajmiwszy nam tajemnicę woli swojej według
upodobania swego, które był postanowił w samym
Sobie, aby w rozrządzeniu zupełności czasów
w jedno zgromadził wszystkie rzeczy
w Chrystusie”
Efezj. 3:4,5,9; 1:8-10.
Książkę tę napisał w 1899 roku Pastor Charles T. Russell.
“Pojednanie pomiędzy Bogiem a człowiekiem”
PRZEDMOWA AUTORA
PIERWSZE WYDANIE niniejszego tomu zostało wydrukowane w roku 1899. Obecnie [r. 1916 – przyp. tłum.] znajduje się on w posiadaniu wielu z ludu Bożego w wielu językach, w całym cywilizowanym świecie. Liczne listy świadczą o doznanej z przeczytanych stron pomocy w wytłumaczeniu Bożej Prawdy – wyjaśnieniu Biblii. Niektórym dzieło to pomogło w zrozumieniu jednego zagadnienia, niektórym innego, a niektórym wszystkich. Rozdział zatytułowany “Niepokalany”, który nawiązuje do przyję
cia przez naszego Pana ziemskiego stanu, gdy narodził się jako dziecię w Betlejem, przyciągnął szczególną uwagę czytelników i zdaniem licznych osób rozjaśnia on wiele tematów tak biblijnych jak i naukowych.Znamienny jest fakt, że poprzez przyjęty w nim system teologii, który przyznaje swą własną omylność, który prosi i spodziewa się Boskiego kierownictwa i światła aż do końca wędrówki Kościoła, niniejszy tom napisany 19 lat temu nie wymaga zbyt wielu poprawek, by znaleźć się w zupełnej zgodzie z ostatnimi
myślami badaczy Biblii odnośnie nauk Słowa Bożego.Myślą przewodnią tego tomu jest cena okupu. Widać, że nauka ta, z której promieniują wszystkie inne nauki dotyczące naszego zbawienia, została w znacznym stopniu zagubiona, zaciemniona od czasów, gdy zasnęli apostołowie aż do czasu obecnego. Badacze Biblii przekonali się, że okup jest kluczem otwierającym całą Biblię, kluczem, który szybko ocenia, co jest prawdą, a co błędem.
Nie jest dziwne, że przy takim docenieniu tego zagadnienia i przy tak uważnym jego studiowaniu, poglądy nasze na jego temat stają się coraz jaśniejsze. Stwierdzenia Biblii dotyczące okupu nie zmieniły się, nie zmieniła się też nasza pewność co do nich; stały się one natomiast jaśniejsze, <str. ii> rozumiemy je dziś lepiej. Uważamy, że b
iblijne wypowiedzi na ten temat są nieomylne. Jednak dlatego, że my nie jesteśmy nieomylni, nasze poglądy mogą się poszerzyć w miarę, jak badamy Pismo Święte i tego, jak – zgodnie z obietnicą – jesteśmy prowadzeni duchem świętym ku zrozumieniu. Nie sprzeciwiamy się ciągłemu rozwojowi Boskiego planu, lecz cieszymy się nim. Nie musimy za nic przepraszać. Okup widnieje przed nami coraz wspanialej, z każdym nowym promieniem Bożego światła.Rozumiemy dziś, że nasz Pan Jezus opuścił niebiańską chwałę, aby dokonać dzieła wykupienia Adama i jego rodu. Rozumiemy, że Jego zmiana natury z istoty duchowej na ludzką miała na celu umożliwienie mu złożenia okupu – doskonały człowiek za doskonałego człowieka – antilutron, czyli ceny równoważnej. Rozumiemy, że Jezus oddał sa
mego siebie, by stać się ceną okupową za wszystkich, gdy poświęcił się w Jordanie w wieku 30 lat. Następnie składał On cenę okupu poprzez oddawanie swego życia, które we właściwym czasie miało stać się ceną okupową za Adama i jego rodzaj. Pan Jezus zakończył to dzieło składania, poddawania i ofiarowania życia oraz dozwalania, by Mu zostało ono odebrane, gdy na krzyżu zawołał: “Wykonało się!” Nic więcej nie mogło być złożone ponad to, co zostało złożone – okup, równoważna cena za ojca Adama. Lecz owa cena wyrównująca rachunek Adamowy nie została przekazana natychmiast, gdyż oznaczałoby to natychmiastowe przekazanie Adama i całego grzesznego rodzaju ludzkiego Jezusowi. Cena ta została jedynie złożona w rękach Boskiej sprawiedliwości jako depozyt na koncie Tego, który umarł, aby mógł On ją później zastosować zgodnie z planem Bożym. Pan nasz został wzbudzony z grobu jako istota duchowa o boskiej naturze, co stanowiło nagrodę za Jego wierność Bogu w dziele ofiarniczego poddawania swego życia ziemskiego. “Dlatego Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię”.Jezus nie mógł zastosować ceny okupu będąc <str. iii> na ziemi. Nie mógł przyprowadzić On nawet uczniów do stanu społeczności z Ojcem. Dlatego oznajmił: “Idę do Boga mego i Boga waszego, do Ojca mego i do Ojca Waszego”. Rzekł też: “Jeśli ja nie odejdę, duch święty do was nie przyjdzie.” Dziesięć dni po wniebowstąpieniu Pana, Jego uczniowie, spotkawszy się zgodnie z Jego pouczeniem w pokoju górnym, otrzymali błogosławieństwo Pięć
dziesiątnicy, które stanowiło dowód na to, że zostali przyjęci przez Ojca za sprawą zasługi ofiary Jezusowej. Jezus zastosował jako przypisanie swoją okupową zasługę, którą zdeponował w rękach Ojca. Lecz nie dał jej swym uczniom. Nie była ona ich własnością, lecz należała do świata jako “okup za wszystkich”. Wszyscy uczniowie Jezusa zrzekli się błogosławieństw okupowych, jakie nadchodzą dla świata przy wtórym przyjściu naszego Pana, a to po to, by mieć udział wraz z Odkupicielem w jeszcze większym błogosławieństwie – czci i nieśmiertelności. Zadaniem ceny okupu jest przywrócenie Adamowi i jego rodzajowi życia ziemskiego, ziemskich praw i zaszczytów, które były przez niego utracone, gdy stał się grzesznikiem z powodu nieposłuszeństwa, a która to utrata przeszła na całą jego rodzinę, cały rodzaj ludzki. Czas na przekazanie wyników okupu, czyli restytucji, Adamowi i jego rodzajowi nastąpi po wtórym przyjściu naszego Pana, kiedy to ustanowi On swoje Królestwo, którego celem jest właśnie przyprowadzenie buntowniczej rasy do społeczności z Bogiem i do życia wiecznego, co stanie się udziałem wielu ludzi.Powołanie Kościoła nie stanowi dodatkowej ceny okupu, ani też nie jest po to, by dodać cokolwiek do tego, co dał sam Jezus; On sam bowiem zupełnie wystarcza. Zaproszenie dla Kościoła dane jest w tym celu, aby jego członkowie okazali, że są tego samego ducha, usposobienia, jakie miał Jezus – za wszelką cenę czyniąc wolę Ojca, aż do śmierci. Ci też, którzy okażą te cechy, mogą być przyjęci przez Ojca jako członkowie Kró
lewskiego Kapłaństwa, stanowiąc klasę Oblubienicy, której Jezus jest Głową i chwalebnym Niebiańskim Oblubieńcem. Wymagane jest to, by podporządkowali się oni Bogu w tym samym Przymierzu, <str. iv> jakie zawarł Jezus: “Zgromadźcie mi świętych moich, którzy ze mną uczynili przymierze przy ofierze” – Psalm 50:5.Ale dopiero wtedy, gdy zostaną oni powołani, wybrani i okażą się wiernymi, a także znajdą się w chwale, nadejdzie czas, aby Chrystus i klasa Jego Oblubienicy objęli władzę nad światem w celu jego podniesienia. I dopiero wówczas właściwe będzie, aby Zbawiciel przekazał Bożej sprawiedliwości zasługę swej śmierci, którą złożył był w Jego rękach, gdy umierając wyrzekł słowa: “Ojcze, w ręce twoje oddaję ducha mego”, tzn. moje życie i wszystkie z nim związane
prawa. A kiedy ta cena okupu zostanie oficjalnie przekazana sprawiedliwości przy końcu obecnego Wieku, nie będzie już depozytem, którym dysponuje Zbawiciel, lecz będzie dana w zamian za Adama i jego rasę. Zostaną oni natychmiast przekazani przez Ojca Synowi, aby jego Tysiącletnie Królestwo mogło się rozpocząć i aby wszystkie narody ziemi były mu poddane w celu przywrócenia ich ze stanu grzechu i śmierci do stanu utraconego w Adamie, do tego wszystkiego, co przywrócił dla człowieka Jezus, gdy oddał swe życie.Lecz klasa Kościoła, która jest w fazie wybierania przez prawie dziewiętnaście stuleci, nie mogłaby być przyjemna Bogu w takim samym stopniu, jak sam Zbawiciel, bowiem On był święty, niewinny, niepokalany, a my jesteśmy niedoskonałymi grzesznikami, zaś Bóg nie przyjmuje ofiar niedoskonałych, grzesznych, ze skazami. Co zatem można było zrobić, by uczynić nasze ofiary przyjemnymi i dozwolić nam osiągnąć stan połączenia z Jezusem w duchowej naturze? Jedyną słuszną rzeczą było przypisanie zasługi Jezusowej p
rzez Bożą sprawiedliwość za wszystkich, którzy wstąpią w Przymierze Ofiary, za których Jezus staje się Orędownikiem, Gwarantem. To przypisanie przez Jezusa zasługi za Jego ofiarę Kościołowi można przyrównać do obciążenia hipotecznego nałożonego na ofiarę okupu, które uniemożliwiło zastosowanie okupu za świat aż zakończy się jego zastosowanie za Kościół. <str. v>Członkowie Kościoła zawierają przymierze, którego celem jest ofiarowanie ziemskiego życia i jego wszystkich praw, po to, by mogli stać się Nowymi Stworzeniami w Chrystusie i współdziedzicami z Nim na poziomie natury duchowej.
To właśnie na podstawie tego przypisania naszych przyszłych błogosławieństw restytucji i naszego osobistego poświęcenia się Panu przyprowadził nas nasz Odkupiciel, w swej roli Najwyższego Kapłana i Orędownika, w taki stan udziału w planie Ojca, że możemy otrzymać spłodzenie z ducha świętego, przestać zaliczać się do rodziny ludzkiej i stać się częścią rodziny duchowej, której Jezus jest Głową. Wszyscy członkowie Kościoła są zatem
współuczestnikami Jezusowego dzieła samoofiarowania, w którym my oddajemy się Panu, a On jako Boski Najwyższy Kapłan ofiarowuje nas jako część swojej własnej ofiary. W ten sposób “dopełniamy ostatków ucisków Chrystusowych”. W ten sposób cierpimy z Nim, abyśmy mogli z Nim królować. Dopiero wtedy, gdy wszyscy spłodzeni z ducha zakończą swe życie, zasługa Chrystusowa, złożona w depozyt na ręce sprawiedliwości w momencie Jego śmierci i użyta jako hipoteka dla Kościoła, zostanie uwolniona z tego obciążenia i będzie mogła być zastosowana w pełni za Adama i jego rasę na warunkach Nowego Przymierza.Gdybyśmy pisali ten tom ponownie, to w niektórych miejscach zmienilibyśmy pewne sformułowania zgodnie z myślami przedstawionymi powyżej. Prosimy, by czytelnicy o tym pamiętali. Różnice te nie są takie, że należałoby określić wyrażenia użyte wcześniej w naszej książce jako błędne, ale nie są one tak pełne i jasne, jak mogłyby być, gdybyśmy pisali ją dziś.
Prosimy też czytelników, by zapoznali się z przedmową autora do VI tomu “Wykładów”, w której znajdują się uaktualnione uwagi na temat Nowego Przymierza.
Wasz sługa w Panu,
Brooklyn, N.Y., Charles T. Russell
1 października 1916 r.
PRZEDMOWA WYDAWCÓW
Już w kilka miesięcy po wydaniu pierwszego nakładu Pojednania pomiędzy Bogiem a człowiekiem amerykańska prasa powszechna, bardziej niż dziś zainteresowana tematyką religijną, wydała wiele pozytywnych recenzji na temat tego dzieła C.T. Russella. W opinii korespondentów prasowych kilkunastu
* gazet, ta nowa książka cechowała się ujmującą wiernością Pismu Świętemu i pełnym szczerej czci podejściem do szukania odpowiedzi na nurtujące chrześcijaństwo pytania teologiczne. Wyrażano przekonanie, że zawarta tu prezentacja tych ważnych zagadnień jest łatwa do zrozumienia oraz że książka wyjaśnia w prosty sposób tematy, jakie od dawna już zastanawiały chrześcijan. Mimo, że polemizuje ona i szczegółowo wykazuje bezpodstawność wielu panujących powszechnie poglądów, to jednak robi to w sposób uprzejmy, łagodny, w duchu poszukiwania prawdy, a nie w duchu walki.“Ogólny wpływ, jaki wywiera ta książka na czytelnika szukającego wyjaśnienia tematów do tej pory niejasnych, jest w pełni zadowalający. Pobudza ona wiarę i wzmacnia nadzieje, które są tak cenne dla każdego poważnego i myślącego umysłu. Ton książki cechuje się szacunkiem i dobrocią i niechybnie przyniesie zadowolenie wielu obciążonym wątpliwościami sercom.” (
Jacksonville Times Union-Citizen)“Po przeczytaniu tej książki i przeanalizowaniu zawartych w niej licznych cytatów biblijnych, myślący chrześcijanin zapyta sam siebie: Gdzie byłem do tej pory? O czym myślałem? Czemu nie dostrzegłem tego piękna, zgodności i logiki Słowa Bożego?” (
Indianapolis Sentinel)Wydając nowy przekład V Tomu Wykładów Pisma Świętego
pragniemy, by ten duch szczerego poszukiwania prawdy udzielał się jego czytelnikom, by pobudzał do dalszego zgłębiania Słowa Bożego oraz wzrastania w łasce i znajomości.Wydawcy
, Czerwiec 2002* Zion’s Watch Tower 12/1899
SPIS TREŚCI
Wykład I
“FAKT I FILOZOFIA POJEDNANIA”
Stanowi pod
stawę chrześcijańskiej doktryny z biblijnego punktu widzenia – Trzy spojrzenia na zagadnienie – Pogląd “ortodoksyjny”, pogląd “heterodoksyjny” i pogląd biblijny, który łączy i godzi dwa poprzednie – Sprzeczność teorii ewolucji z prawdą o tym zagadnieniu – Zadośćuczynienie Boskiej sprawiedliwości – Obecnie trwające pojednanie Kościoła – Pojednanie świata w przyszłości – Wspaniałe, ostateczne skutki, gdy Pośrednik ustąpi ze swojego tronu i królestwa. 15
Wykład II
“AUTOR POJEDNANIA”
Wszechmocny, Jahwe – Zb
awiciel grzeszników, przez Chrystusa – “Godzien jest Baranek” – “Samoistny” – “Jestem” – Błędna tradycja – Oparta na fałszerstwie – Jedność Ojca i Syna wykazana w sposób biblijny – Biblijne użycie słowa “Jahwe” i tytułu “Pan” – Słowo “Bóg” w Starym Testamencie – w Nowym Testamencie – Zgodne świadectwo biblijne – “Kto mnie widzi, widzi i ojca” – “Nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu” – “Mamy jednego Boga Ojca i jednego Pana Jezusa Chrystusa”. 33
Wykład III
POŚREDNIK POJEDNANIA
JEDNORODZO
Kim on jest? – Logos, jeden z bogów – Jednorodzony Boga Jahwe – Świadectwo Biblii – “Który był bogaty” – “Pierwej niż Abraham był, jam jest” – “Pierwszy i ostatni” – “Jahwe mię miał na początku” – Logos “stał się ciałem” – Nie był wcielony – Poniżył samego siebie – “Dla nas stał się ubogim, będąc bogatym” – W tym świadectwie nie ma obłudy – Postępowanie naszego Pana nie było zwodnicze – “Święty, niewinny, niepokalany, odłączony od grzeszników”.
83Wykład IV
POŚREDNIK POJEDNANIA
NIEPOKALANY
Wyjaśnienie pozornie sprzecznych wersetów – Bezpodstawność rzymskokatolickiej doktryny o niepokalanym poczęciu Marii – Narodzenie Jezusa odłączonego od grzeszników niezbędnym elementem Boskiego Planu – W innym przypadku złożenie okupu byłoby niemożliwe – Najnowsze od
krycia naukowe dotyczące jedności życia i protoplazmy – Logos uczyniony ciałem – Narodzony z kobiety, lecz niepokalany – W jaki sposób niedoskonała matka mogła zrodzić niepokalanego Syna – Ta sama zasada pokazana w innych aspektach Boskiego Planu, potwierdzona przez Pismo Święte. 97Wykład V
POŚREDNIK POJEDNANIA
“PODOBNY BRACIOM” I “KTÓRY MOŻE
WSPÓŁCZUĆ ZE SŁABOŚCIAMI NASZYMI”
Kim są “jego bracia” – Na czym polegało podobieństwo – W jaki sposób był “skuszony we wszystkiem na podobieństwo nas, oprócz grzechu” – Kuszenie na puszczy – Podobieństwo do naszych pokus – Niektóre z nich “zwiodłyby (by można) i wybrane” – W jakim sensie nasz Pan został “przez ucierpienie doskonałym uczyniony” – Choć był Synem, nauczył się posłuszeństwa – W jaki sposób został uczyn
iony na podobieństwo grzesznego ciała – Ale bez grzechu – W jaki sposób może współczuć. 107Wykład VI
POŚREDNIK POJEDNANIA
SYN DAWIDA I PAN DAWIDA
W jaki sposób był synem Dawida – Pochodzenie Józefa od Salomona – Pochodzenie Marii od Natana – Poniżenie wywyższonych, wywyższenie poniżonych – Dlaczego Chrystus jest Panem Dawida – W jaki sposób był i korzeniem i latoroślą Dawida – Znaczenie tytułu “ojciec wieczności” – Jak został zdobyty i jak ma być stosowany – Kim są dzieci Chrystusa – Kościół jako
Jego “bracia” – Dzieci Boga i Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa. 129Wykład VII
POŚREDNIK POJEDNANIA
“SYN CZŁOWIECZY”
Czego ten tytuł nie oznacza – Co ten tytuł oznacza – Niezaprzeczalny zaszczyt, do którego nikt inny nie ma prawa – Syn Człowieczy w oczach świata – Poglądy Piłata, Rousseau i Napoleona – Znaczenie słów “nie mający piękności, czemużbyśmy go żądać mieli” oraz “oblicze jego było zeszpecone” – “Najpiękniejszy między tysiącami” – “Wszystko w nim rozkoszne”.
149Wykład VIII
DROGA POJEDNANIA
ŚWIĘTY DUCH BOŻY
Działanie ducha świętego – Teraz i w Wieku Tysiąclecia – Różne imiona opisujące ducha świętego: “Duch miłości”, “Duch prawdy” itd. – Przeciwstawione duchowi niepobożnemu, “duchowi błędu”, “duchowi bojaźni” itd. – Zastosowanie zaimka osobowego – Znaczenie słowa “duch” – “Bóg jest duchem” – “Jeszcze nie był dany duch święty” – Dary ducha – Przemieniająca moc ducha świętego – Duch “pod miarą” i “nie pod miarą” – “Duch świata”, Antychryst – Walka pomiędzy nim a duchem świętym – Duchowe zmagania
wewnętrzne i zewnętrzne świętych – Duch, który “pożąda ku zazdrości” – Wyuczeni przez ducha – Parakletos, pocieszyciel – Wprowadzi was we wszelką prawdę i zupełność pojednania – Kierownictwo ducha pomimo ustania cudownych darów. 163Wykład IX
CHRZEST, ŚWIADECTWO I PIECZĘĆ
DUCHA POJEDNANIA
Duchowy chrzest, tylko jeden – W trzech częściach – Znaczenie tego chrztu – “Klucze królestwa niebieskiego” – Obietnica innego chrztu ducha dla “wszelkiego ciała” – Jego znaczenie – Modlitwa o ducha – Świadectwo ducha – Jego znaczenie – Bez niego pokój z Bogiem jest niemożliwy – Niewielu wie, czy je ma, czy nie – “To właśnie pragnę wiedzieć” – Jak rozpoznać świadectwo ducha – Różnice w rozrządzaniu – Świadczenie ducha – “Poświęceni przez ducha” – “Napełnieni duchem” – Pie
częć ducha – “Obietnica”, którą pieczętuje – Aż do dnia wybawienia – Najwyższe osiągnięcie, do którego należy dążyć – I utrzymać je. 209Wykład X
DUCH ZDROWEGO ZMYSŁU
Duch Boży wśród Jego ludu usuwa ducha bojaźni – Ogół ludzkości nie jest zdrowy pod względem umysłowym i fizycznym – W jakim sensie duch święty jest duchem zdrowego zmysłu – Działania prowadzące do tego skutku – Dowody ducha zdrowego zmysłu.
249Wykład XI
ŚWIĘTY DUCH POJEDNANIA
ROZPATRZENIE PRZYPUSZCZALNYCH ZASTRZEŻEŃ
Rozpatrzenie pozornie sprzecznych wersetów – Ducha nie zagaszajcie – Nie zasmucajcie ducha świętego – Duch prawdy – Pocieszyciel – Napełnieni duchem świętym – Kłamanie duchowi świętemu – Kuszenie ducha Pańskiego – Grzech przeciwko duchowi świętemu – “Rzekł Duch” – “Zdało się duchowi świętemu” – “Zawściągnieni od ducha świętego” – “Duch święty świadczy” – “Duch święty postanowił was biskupami” – Duch święty nauczycielem – “Pomazanie od onego Świętego” – Duch dopomaga mdłościom naszym – W jaki sposób duch st
rofuje świat – “Przez to poznawajcie ducha Bożego” i “ducha Antychrysta”. 263Wykład XII
PRZEDMIOT POJEDNANIA – CZŁOWIEK
Czym jest człowiek? – Odpowiedź “ortodoksyjna” – Odpowiedź naukowa – Odpowiedź biblijna – Ciało człowieka – Duch człowieka – Ludzka dusza – Zamieszanie spowodowane błędnym przekładem – Rozmnażanie dusz – Czym jest “Szeol”, “Hades”, do którego idą wszystkie dusze na czas pomiędzy śmiercią a powstaniem z martwych? – Rozważanie kolejnych wersetów Pisma Świętego.
301Wykład XIII
NADZIEJE ŻYWOTA WIECZNEGO I NIEŚMIERTELNOŚCI
ZAPEWNIONE PRZEZ POJEDNANIE
“Troskliwe wyglądanie” i nadzieje wzdychającego stworzenia nie są dowodami – Obietnice i wykonanie pojednania jako dowody – Odrębność i różnica – Czy dusza ludzka jest nieśmiertelna, czy też ma nadzieję stać się nieśmiertelna? – Czy aniołowie są nieśmiertelni? – Czy Szatan jest nieśmiertelny? – Życie i nieśmiertelność wywiedzione na jaśnię przez Ewangelię – Greckie słowa przetłumaczone w Piśmie Świętym jako “nieśmiertelny” i “nieśmiertelność” –
Różnice pomiędzy nadzieją Kościoła a nadzieją dla zbawionego świata. 383Wykład XIV
KONIECZNOŚĆ POJEDNANIA – PRZEKLEŃSTWO
“Przekleństwo” jest złem teraźniejszym, a nie przyszłym – Gdzie i dlaczego klątwa spadła na wszystkich – Kiedy ustanie ten “gniew” Boży przeciwko grzechowi – “Ucieczka” teraz i w przyszłości – Pojednanie jest konieczne ze względu na przyjęty przez Boga plan – Człowiek przykładem dla aniołów i przyszłych stworzeń.
405Wykład XV
“OKUP ZA WSZYSTKICH”
JEDYNA PODSTAWA POJEDNANIA
Pojednanie niemożliwe bez okupu – Zapewnione, ale nie wymuszone – Bycie Odkupicielem stało się łaską – Znaczenie okupu i odkupienia – Jaki okup został zapłacony za człowieka? – W ten sposób zostało zapewnione usprawiedliwienie z wiary – “Drogoście kupieni
” – Przez kogo? – Od kogo? – W jakim celu? – Jak miłość współpracowała ze sprawiedliwością – “Okup za wszystkich” nie został cofnięty – Ojcowskie prawa pierwszego Adama nabyte przez drugiego Adama – Okup, nie odpuszczenie – Śmierć człowieka nie jest okupem – Fałszywe rozumowanie teorii uniwersalistycznych – Sprawiedliwość niezwiązana okupem – Jedyne imię – Metoda pośrednika pokazana w Mojżeszu – Okup, zastępstwo – Czy inny plan był możliwy? 421Wykład XVI
SŁUŻBA POJEDNANIA
Służba pojednania powierzona Królewskiemu Kapłaństwu – Pomazani ku głoszeniu pojednania – Dlaczego radosna nowina nie jest doceniana – Rezultaty tej służby – Prześladowanie i chwała – W jaki sposób jest to próbą wierności – Tylko wierni mogą mieć udział w przyszłym dziele pojednania.
487Cytowane przekłady Biblii
Biblia Gdańska, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo
Biblijne, Warszawa (cytaty bez oznaczenia przekładu z za-
chowaniem oryginalnej ortografii oraz interpunkcji)
NB –
Nowy Przekład, BiZTB, Warszawa 1975BT –
Biblia Tysiąclecia, wyd. III, Poznań-Warszawa, 1980BP – Biblia Poznańska, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1973
KJ – King James Bible, Authorised Version
, Biblia angielskaW układzie stron zachowano zgodność z angielskim oryginałem. Przypisy wydawców oraz uwagi tłumacza oznaczone są numerami lub zostały umieszczone w tekście w nawiasach kwadratowych z dopiskiem “przyp. tłum.”. Pozostałe przypisy, oznaczone gwiazdkami, poczynił Autor.
Wykład I
FAKT I FILOZOFIA POJEDNANIA
Stan
owi podstawę chrześcijańskiej doktryny z biblijnego punktu widzenia – Trzy spojrzenia na zagadnienie – Pogląd “ortodoksyjny”, pogląd “heterodoksyjny” i pogląd biblijny, który łączy i godzi dwa poprzednie – Sprzeczność teorii ewolucji z prawdą o tym zagadnieniu – Zadośćuczynienie Boskiej sprawiedliwości – Obecnie trwające pojednanie Kościoła – Pojednanie świata w przyszłości – Wspaniałe, ostateczne skutki, gdy Pośrednik ustąpi ze swojego tronu i królestwa.DOKTRYNA pojednania leży u podstaw religii chrześcijańskiej. Skoro zajmuje ona tak ważne miejsce w teologii, to jej dokładne zrozumienie jest naprawdę niezbędne; większość chrześcijan jest co do tego zgodna. Niemniej jednak, chociaż ludzie wierzą w pojednanie, to mimo wszystko niewiele z niego rozumieją; r
óżnym teoriom i ideom związanym z tym przedmiotem brakuje spójności i jasności; wiara zbudowana na tak niejednolitych i niejasnych poglądach dotyczących podstawowej doktryny siłą rzeczy musi być tak samo chwiejna, słaba i nieokreślona. Jeżeli zaś ktoś dobrze pojmie to zagadnienie, w całej wspaniałości proporcji nadanych mu przez Słowo Boże, jako podstawie Boskiego planu zbawienia, to jego wiara nie tylko zostanie wzmocniona, ukorzeniając się i znajdując grunt na prawidłowych zasadach; taki człowiek znajdzie również przewodnika, dzięki któremu będzie umiał odróżnić prawdę od błędu we wszystkich szczegółach wiary. <str. 16> Kiedy podstawa jest mocna i wyraźna, a każda część zbudowanej na niej wiary dokładnie się z nią zgadza, to cała struktura wiary będzie wtedy doskonała. Jak wykażemy później, każda doktryna i teoria ociera się o ten kamień probierczy, który szybko określi proporcje zawartego w niej złota i szumowin.Jeżeli chodzi o pojednanie, to istnieją dwa główne poglądy:
(1) Pierwszy, nazywany ortodoksyjny
m: człowiek jako przestępca Boskiego prawa znalazł się pod Boskim przekleństwem – ściągnął na siebie gniew Boży; Bóg – ze względu na swoją sprawiedliwość – nie mógł uniewinnić grzesznika, ale przewidział dla niego sprawiedliwe odkupienie i odpuszczenie jego grzechów przez ofiarę Chrystusa. To całe dzieło zadośćuczynienia wymaganiom sprawiedliwości i uczynienia grzesznika przyjemnym Bogu stanowi dzieło pojednania.(2) Drugi pogląd, nazywany nieortodoksyjnym (niegdyś podzielany głównie przez unitarian i uniwersalistów, ale ostatnio szybko szerzący się wśród wszystkich grup chrześcijańskich), podchodzi do tego zagadnienia z zupełnie innej strony: nie zakłada on, że Boska sprawiedliwość wymagała ofiary za przestępstwo grzesznika; pomija on zupełnie gniew Boży objawiający się jakimś szczególnym wyrokiem śmierci; pomija również “przekleństwo”. Według tej koncepcji Bóg szuka i oczekuje zbliżenia się człowieka, nie stawiając mu żadnych przeszkód, nie wymagając zadośćuczynienia za jego grzech, lecz jedynie porzucenia
przez niego grzechu i dążenia do sprawiedliwości, a w ten sposób dojścia do harmonii z Bogiem – do bycia jednością z Bogiem. Dlatego ten pogląd nazywany jest ogólnie pojednaniem i, jak się rozumie, oznacza zgodność ze sprawiedliwością bez względu na sposoby, jakimi ludzkość może być przyprowadzona do tego stanu: zadośćuczynienie jest rozumiane jako pokuta samego grzesznika lub w innym przypadku jako Boskie bezwarunkowe przebaczenie. Z tego punktu widzenia nasz Pan Jezus i wszyscy <str. 17> Jego naśladowcy mają udział w pojednaniu – w sensie nauczania i napominania ludzkości, by odwróciła się od grzechu ku sprawiedliwości, a nie w sensie ofiary lub okupu.(3) Pogląd, który my uznajemy za biblijny, a który często traktowany jest przez teologów pobieżnie, obejmuje i łączy dwa poprzednie. Biblijna doktryna o pojednaniu, jak postaramy się wykazać, uczy wyraźnie, że:
(a) Człowiek był stworzony jako istota doskonała – na obraz Boga; upadł jednak przez dobrowolne nieposłuszeństwo i znalazł się pod wyrokiem śmierci, pod “przekleństwem”, i w ten sposób cały rodzaj ludzki stał się “dziećmi gniewu” (Efezj. 2:3).
(b) Bóg sprawiedliwie karał swoje nieposłuszne stworzenie wyrokiem swojego prawa – śmiercią; czynił to bez miłosierdzia przez ponad cztery tysiące lat. Mimo to jednak obok tej sprawiedliwości i wierności zasadom prawa przez cały czas istniał duch miłości i współczucia, który przewidział plan zbawienia; dzięki temu planowi Bóg nadal mógł być sprawiedliwy i wykonywać swoje sprawiedliwe prawo w stosunku do grzesznikó
w, a jednocześnie mógł usprawiedliwić wszystkich, którzy wierzą w Jezusa (Rzym. 3:26). Według tego planu wszyscy podlegający wyrokowi mogą być spod niego uwolnieni bez żadnego pogwałcenia sprawiedliwości i przy okazaniu Boskiej miłości, mądrości i mocy w taki sposób, aby uczciło to Wszechmogącego i mogło okazać się błogosławieństwem dla całego Jego stworzenia – ludzkiego i anielskiego – przez pełniejsze niż kiedykolwiek objawienie wszystkim nader rozlicznej mądrości i łaski Boga (Efezj. 3:10 Diaglott).(c) Realizując ten właśnie plan pojednania z Boskim prawem złamanym przez naszego ojca Adama, nasz drogi Odkupiciel umarł jako “okup za wszystkich, co jest świadectwem czasów jego” (1 Tym. 2:6).
(d) Ofiara za grzechy nie jest jeszcze pełnym dziełem pojednania; stanowi ona jedynie zadośćuczynienie wymaganiom sprawiedliwości. Przez zasługę okupu danego sprawiedliwości nastąpiło całkowite przeniesienie “rachunku” człowieka – akt jego sprawy <str. 18> i jego długu – na konto naszego Pana Jezusa Chrystusa, który w pełni zadośćuczynił wymaganiom sprawiedliwości co do Adama i wszystkich jego potomków. W ten sposób Jezus, dzięki temu “wykupieniu” swoją własną drogocenną krwią, stał się właścicielem, mistrzem, Panem wszystkich (Rzym. 14:9).
(e) Jednym z celów tego planu
dla Adama i jego potomstwa było anulowanie ich wyroku śmierci; dopóki ten wyrok trwał, miłość nie mogła nic uczynić, aby wybawić skazanych, całkowicie pozbawionych przywileju przyszłego życia w jakichkolwiek warunkach.(f) Innym celem było umieszczenie upadłej rasy poza zasięgiem Boskiej sprawiedliwości i pod szczególną opieką Jezusa, który jako reprezentant Ojcowskiego planu nie tylko proponuje zadośćuczynienie wymaganiom sprawiedliwości, ale również podejmuje się nauczania, poprawiania i restytucji tylu
członków upadłej rasy, ilu okaże swoje pragnienie znalezienia się w harmonii ze sprawiedliwością. Takich ludzi Pan odda w końcu sprawiedliwości Boskiego prawa, ale tak udoskonalonych, że będą w stanie spełnić doskonałe wymagania tego prawa.(g) Na początku jedynym czynnikiem, stojącym pomiędzy Bogiem i człowiekiem, był Boski
wyrok; teraz, po sześciu tysiącach lat upadku, degradacji i oddalania się od Boga z powodu grzechu – jak i z powodu niewiedzy, przesądów oraz podstępów Przeciwnika – a także na skutek fałszywego przedstawienia ludziom Boskiego charakteru i planu, okazuje się, że niewiele osób zwraca uwagę na posłannictwo łaski i przebaczenia. Ponieważ okup został zaakceptowany, Bóg jest gotów przyjąć grzeszników z powrotem do jedności z sobą i z życiem wiecznym; gotów jest to uczynić przez zasługę Chrystusa. Niemniej jednak większość ludzkości niechętnie wierzy w dobrą nowinę, a co za tym idzie, niechętnie przyjmuje jej warunki. Niektórzy zostali tak dalece opanowani przez sofistykę Szatana, zwodzącego wszystkie narody (Obj. 20:3), że nie wierzą w żadnego Boga; drudzy wierzą weń jako w wielkiego i silnego przeciwnika, pozbawionego miłości i współczucia, gotowego torturować <str. 19> ich przez całą wieczność; inni znaleźli się w wieży Babel pełnej sprzecznych opinii dotyczących Boskiego charakteru i nie wiedzą, w co mają wierzyć; chcą zbliżyć się do Boga, ale przeszkadzają im obawy i niewiedza. Dlatego właśnie stosunkowo niewielu ludzi skorzystało do tej pory z możliwości zbliżenia się do Boga przez Chrystusa – stanowią oni “Maluczkie Stadko”.(h) Niemniej jednak ofiara za grzechy nie została złożona za niewielką grupę ludzi, ale “za wielu”, “za wszystkich”. Jednym z elementów Boskiego programu jest to, że Ten, który odkupił wszystkich swoją własną, drogocenną krwią, sprawi, że każdy człowiek, “wszystko stworzenie”, pozna dobrą nowinę o swoim przywileju wynikającym z Boskiej łaski – o przywileju powrotu do stanu pojednania ze swoim Stwórcą.
(i) Dotychczas jedynie Kościół skorzystał z pojednania, z tym że w sposób niebezpośredni; Pismo uczy jednak, że Kościół ten stanie się Królestwem Kapłańskim, czyli “królewskim kapłaństwem”, na czele którego stanie Chrystus, królewski Najwyższy Kapłan. Podczas Wieku Tysiąclecia ta klasa niebiańskiego Królestwa, to Królewskie
Kapłaństwo, w pełni i do końca dokona dzieła leczenia ludzkości ze ślepoty, spowodowanej przez Szatana, błąd i upadek. Przyprowadzi ono do stanu pełnego pojednania z Bogiem wszystkich, którzy tego będą pragnąć, z wszystkich narodów ziemi.(j) W harmonii z
powyższym pozostaje stwierdzenie apostoła, że my, wierzący – Kościół, przyjęliśmy pojednanie. Jeżeli chodzi o Boga, pojednanie zostało dokonane za wszystkich osiemnaście stuleci temu; ale tylko wierzący otrzymali je w sensie przyjęcia sposobności danej w ten sposób przez Boską łaskę – reszta ludzkości to nadal ślepcy, “w których Bóg świata tego oślepił zmysły, to jest w niewiernych, aby im nie świeciła światłość Ewangelii chwały Chrystusowej, który jest wyobrażeniem Bożem” (2 Kor. 4:4).(k) Z powyższym zgadza się również stwierdzenie <str. 20> Pisma Świętego, że pierwszym dziełem Chrystusa podczas Jego tysiącletniego panowania będzie związanie Szatana, czyli obezwładnienie go, tak aby już więcej nie zwodził narodów przez tysiąc lat (Obj. 20:3). Znajdujemy r
ównież wiele wypowiedzi proroków potwierdzających, że kiedy na ziemi zostanie ustanowione Królestwo Boże, znajomość Pana wypełni całą ziemię tak, jak wody wypełniają głębiny morskie; nikt nie będzie już uczył swojego bliźniego, mówiąc: “Poznaj Pana” (Hebr. 8:11). Jeszcze jednym potwierdzeniem jest prośba zawarta w modlitwie Pańskiej: “Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja na ziemi”: oznacza to, zgodnie z wyraźnym stwierdzeniem apostoła, że Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do znajomości prawdy (1 Tym. 2:4).(l) Obie części pojednania – zadośćuczynienie sprawiedliwości i powrót do harmonii, czyli pojednania z Bogiem tylu spośród Jego stworzeń, ile skorzysta z przywilejów i możliwości Nowego Przymierza, posiadając już pełnię światła i znajomości – będą dokonane wraz z końcem Wieku Tysiąclecia; wtedy też wszyscy dobrowolnie i świadomie odrzucający Boską łaskę, podaną przez Chrystusa, “będą wygładzeni z ludu” i “pomstę odniosą, wieczne zatracenie od obliczności Pańskiej i od chwały mocy je
go” – będzie to zniszczenie nie dające żadnej nadziei odnowy przez przyszłe zmartwychwstanie (Dzieje Ap. 3:23; 2 Tes. 1:9).(m) Wielkie dzieło pojednania zostanie wtedy zakończone; wszystkie rzeczy na niebie i na ziemi znajdą się w stanie harmonii z Bogiem, wychwalając Go za całą Jego szczodrość i łaskę, okazaną przez Chrystusa. Nie będzie już więcej śmierci ani wzdychania, ani bólu, ponieważ pierwsze rzeczy przeminą – jako rezultat dzieła pojednania, rozpoczętego zadośćuczynieniem sprawiedliwości przez ofi
arę naszego Odkupiciela, a kończącego się pełnym pojednaniem ze wszystkimi godnymi życia wiecznego ludźmi.Jakkolwiek byśmy patrzyli na wyraz “pojednanie”, to musimy się zgodzić, że samo jego użycie w kontekście Boga i człowieka <str. 21> sugeruje istnienie trudności, różnicy, niezgodności pomiędzy Stwórcą a stworzeniem; w innym przypadku stanowiliby oni jedność i żadnej ze stron nie byłoby potrzebne dzieło pojednania. W tym miejscu szczególnie wyraźnie widać ogromną sprzeczność, jaka istnieje między Biblią
a teorią ewolucji, która od trzydziestu lat przenika wiarę wszystkich denominacji, pojawiając się najbardziej otwarcie w szkołach teologicznych i na wiodących ambonach chrześcijaństwa.Teoria ewolucji zaprzecza upadkowi człowieka; zaprzecza, że kiedykolwiek był on stworzony na obraz i podobieństwo Boga; zaprzecza, że kiedykolwiek spełniał warunki, aby stanąć na próbie przed trybunałem doskonałej sprawiedliwości; zaprzecza, że człowiek zgrzeszył podczas tej próby i został skazany na śmierć. Według tej teori
i śmierć nie stanowi kary, lecz jedynie jeszcze jeden krok w procesie ewolucji; człowiek nie oddala się coraz bardziej od obrazu i podobieństwa Bożego w stronę grzechu i degradacji, ale raczej przeradza się ze stanu małpy w istotę coraz bliższą obrazowi i podobieństwu Boga. Zgodnie z logiką, następnym krokiem w takim rozumowaniu byłoby zaprzeczenie jakiejkolwiek sprawiedliwości ze strony Boga w potępieniu człowieka za osiągnięcie wyższego poziomu; następnie należałoby odrzucić stwierdzenie, że sprawiedliwość mogła przyjąć ofiarę za grzech złożoną za człowieka – skoro człowiek nie popełnił żadnego grzechu wymagającego takiej ofiary. Zwolennicy tej teorii twierdzą więc, że Chrystus nie był ofiarą za grzech – mógłby nią być jedynie w takim sensie, w jakim patriota może złożyć ofiarę za swój kraj, oddając życie, aby dany naród mógł otrzymać większą wolność i jakieś przywileje.Wiemy jednak, że Słowo Boże całkowicie zaprzecza tej całej teorii; nie ma mowy o żadnej zgodności pomiędzy doktryną biblijną a tym, co mówi ewolucja, fałszywie nazywana nauką. Na ile ktoś wierzy w teorię ewolucji, na tyle odrzuca teorię Pisma Świętego; okazuje się jednak, że wielu chrześcijan <str. 22> daremnie usiłuje pogodzić te dwie zupełnie sprzeczne nauki. Na ile podtrzymują oni teorię
ewolucji, na tyle oddalają się od jedynej podstawy wiary, danej przez Boga; na tyle też są przygotowani do popełniania dalszych błędów, jakie Przeciwnik niewątpliwie im podsunie; ze światowego punktu widzenia błędy te są przedstawione tak przekonywająco, że – gdyby to było możliwe – zwiodłyby nawet wybranych. Wybrani będą jednak mieli “wiarę raz świętym podaną”; będą trzymali się takiej doktryny o pojednaniu, jaka została ukazana w Piśmie Świętym; będą w ten sposób chronieni przed wszelkimi elementami i aspektami teorii ewolucji, będąc pouczeni przez Boga, szczególnie jeżeli chodzi o doktrynę pojednania, leżącą u samych podstaw objawionej religii i wiary chrześcijańskiej.Pismo Święte jednoznacznie stwierdza, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo – umysłowe i moralne; człowiek, istota ziemska, był intelektualnym i moralnym obrazem, czyli podobieństwem, swojego Stwórcy, istoty duchowej. Biblia mówi też o jego początkowej jedności ze Stworzycielem, który uznał go za swoje dzieło i określił je j
ako “bardzo dobre”, bardzo przyjemne, dające zadowolenie. Doskonałemu Adamowi dano do wyboru życie lub śmierć; jego przestąpienie prawa było aktem świadomym i dobrowolnym, bowiem Pismo mówi, że Adam “nie był zwiedziony”. Czytamy również o rozpoczęciu egzekwowania wyroku śmierci i o tym, jak przez stulecia wyrok ten obejmował cały rodzaj ludzki. Dowiadujemy się, jak Bóg objawił wiernemu Abrahamowi swój cel i zamiar, aby nie od razu, lecz po pewnym czasie, zlać błogosławieństwo na całą ludzkość, którą, jak oznajmił, wcześniej przeklął wyrokiem śmierci (1 Mojż. 1:31; 2:17; 3:23; 1 Tym. 2:14; 1 Mojż. 12:3; 18:18; 3:17).Ponieważ przekleństwem, czyli karą za grzech, była śmierć, obiecane błogosławieństwo oznaczało ożycie z martwych i większą obfitość życia; obietnica dana Abrahamowi mówiła, że w jakiś niewyjaśniony sposób Zbawiciel, który wykona to dzieło błogosławienia <str. 23> świata, będzie jednym z potomków Abrahama. Te same obietnice były w mniej lub bardziej wyraźny sposób powtórzone Izaakowi, Jakubowi i dz
ieciom Izraela. Prorocy przepowiedzieli również, że przyszły Mesjasz będzie zabitym Barankiem, ofiarą za grzech, że “wyda swoją duszę na śmierć” za nasze grzechy, a nie za swoje własne. Ukazali oni również rezultaty Jego ofiary za grzech – ukazali je w przyszłej chwale i błogosławieństwach, mówiąc o ostatecznym zwycięstwie Jego Królestwa; jako Słońce Sprawiedliwości przyniesie On światu nowy dzień błogosławieństw, życia i radości, który rozproszy ciemność, mrok i smutek nocy płaczu, panującej obecnie nad światem jako skutek pierwotnego grzechu i upadku oraz odziedziczonych złych skłonności (Izaj. 53:10-12; 35; 60; 61).Apostoł Piotr, działając pod natchnieniem ducha świętego, daleki jest od stwierdzenia, że człowiek został stworzony na poziomie małpy, następnie doszedł do obecnego stopnia rozwoju, po czym, dzięki temu samemu procesowi ewolucji, osiągnie doskonałość; apostoł wskazuje raczej na coś zupełnie przeciwnego. Chrystus umarł za nasze grzechy, a konsekwencją odkupienia dokonanego przez tę ofiarę będą k
iedyś wspaniałe czasy ochłody podczas wtórej obecności naszego Pana, czasy naprawienia wszystkich rzeczy, które “przepowiedział Bóg przez usta wszystkich świętych swoich proroków od wieków” (Dzieje Ap. 3:19-21). Ktokolwiek twierdzi, że apostoł Piotr, głosząc ewangelię restytucji, mówił o doktrynie ewolucji, musiał zamknąć oczy i przestać logicznie rozumować; gdyby rzeczywiście człowiek znajdował się pierwotnie na poziomie małpy lub na jakimkolwiek poziomie niższym od obecnego, to apostoł okazałby się głupcem utrzymując, że czasy restytucji to wspaniała nadzieja i przyszłość – restytucja bowiem oznacza powrót do stanu, jaki istniał na samym początku.Słowa apostoła są całkowicie niezgodne i przeciwne teorii ewolucji, <str. 24> pozostając przy tym w doskonałej harmonii z doktryną pojednania, pogodzenia i restytucji – w najlepszej zgodzie z biblijną nauką mówiącą o tym, że ludzie zostali zaprzedani grzechowi, stali się jego niewolnikami i z jego powodu cierpieli upadek; wszystko to było rezultatem pierwszego nie
posłuszeństwa naszego ojca Adama, za które karą była śmierć. Restytucja, głoszona przez Piotra dobra nowina, oznacza, że coś dobrego, wielkiego i cennego zostało utracone, później odkupione drogocenną krwią Chrystusa, a rezultatem tego odkupienia będzie przywrócenie utraconej wartości podczas wtórej obecności Chrystusa. Apostoł odnosi się też do proroków, gdy oznajmia, że o tych czasach restytucji mówili wszyscy święci i wyraźnie przez to sugeruje, że nadzieja restytucji jest jedyną nadzieją daną ludzkości z Boskiej inspiracji.Podobnie wszyscy apostołowie odnosili się do przeszłości, wspominając odpadnięcie od Boskiej łaski, mówiąc dalej o krzyżu Chrystusa jako o momencie pojednania z Boską sprawiedliwością i wskazując na przyszły Wiek Tysiąclecia – czas błogosławienia całego rodzaju ludzkiego poprzez dostęp do wiedzy i pomocy w
ich pojednaniu z Bogiem. Wszyscy twierdzą, że teraźniejszy wiek jest czasem przeznaczonym na wybranie Kościoła, który ma połączyć się z Mesjaszem (Jego “królewskie kapłaństwo” i “lud szczególny”) i współpracować z Nim jako Jego Oblubienica, Jego Ciało, przynosząc światu błogosławieństwa restytucji, zagwarantowane dzięki dokonanej na Kalwarii ofierze.Zauważmy, co na ten temat mówi apostoł Paweł: “Przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć; tak też na wszystkich ludzi śmierć przyszła, ponieważ [z powodu odziedziczonego grzechu i grzesznych skłonności] wszyscy zgrzeszyli”. Wyraźnie widać, że apostoł Paweł, podobnie jak apostoł Piotr i prorocy, nie był ewolucjonistą. Zwróćmy uwagę, z jaką nadzieją wskazuje on na samo sedno Ewangelii, mówiąc: “Zaleca Bóg miłość swoję ku nam, że gdyśmy jeszcze byli grzesznymi, Chrystus za nas umarł. Daleko tedy więcej teraz, usprawiedliwieni będąc krwią jego, zachowani będziemy <str. 25> przezeń od gniewu” – Rzym. 5:8,9. Widzimy tutaj potwierdzenie, że cała ludzkość znajdowała się pod przekleństwem Boskiego gniewu; zbawczą mocą była krew Chrystusa – ofiara, którą za nas złożył; ofiara ta wyrażała Boską miłość i łaskę. Dalej apostoł
pokazuje dzieło pojednania i jego przyszły rezultat – restytucję: “Przetoż tedy jako przez jednego upadek [przez nieposłuszeństwo Adama] na wszystkich ludzi przyszła wina ku potępieniu [wyrok śmierci]: tak też przez jednego usprawiedliwienie na wszystkich ludzi przyszedł dar [odwrócenie wyroku] ku usprawiedliwieniu żywota. Bo jako przez nieposłuszeństwo jednego człowieka [Adama] wiele się ich stało grzesznymi [wszyscy, którzy byli w nim], tak przez posłuszeństwo jednego człowieka [Jezusa] wiele się ich stało sprawiedliwymi [wszyscy, którzy skorzystają z przywilejów i możliwości Nowego Przymierza]” – Rzym. 5:12,18,19.Ten sam apostoł w wielu swoich mistrzowskich i logicznych wywodach przedstawia myśl, że z Bożego punktu widzenia pojednanie należy do przeszłości – zakończyło się w momencie, gdy “zostaliśmy
pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego”, kiedy jeszcze byliśmy grzesznikami (Rzym. 5:10 nb). Paweł nie odnosi się tutaj do dokonującego się w grzeszniku dzieła, jednającego go z Bogiem, lecz stwierdza coś wręcz przeciwnego: pojednanie zostało dokonane nie w nas, lecz przez Chrystusa dla nas, i to kiedy my byliśmy jeszcze grzesznikami. Zauważmy również, że w różnych swoich mądrych i logicznych wywodach apostoł wskazuje na dzieło błogosławienia świata, prowadzone przez uwielbiony Kościół pod władzą Chrystusa, jego przez Boga wyznaczonej Głowy. Błogosławieństwem tym będzie danie światu znajomości Boskiej łaski w Chrystusie oraz fakt, że w ten sposób każdy, kto będzie pragnął, powróci do stanu pojednania ze swoim Stworzycielem podczas tysiącletniego Królestwa – przywrócenia Boskiej łaski, utraconej w Edenie.Spójrzmy na argumentację z Listu do Rzymian 8:17-24, która stanowi ilustrację tego zagadnienia. Apostoł wyraźnie mówi tutaj o osobnym zbawieniu Kościoła i późniejszym zbawieniu <str. 26> i uwolnieniu świata, “wzdychającego stworzenia”. Paweł zwraca uwagę na Kościół jako na przyszłego współdziedzica z Chrystusem, który wiernie cierpiąc wraz z Nim w obecnym czasie, będzie również uczestniczył w Jego chwale w Jeg
o Królestwie. Apostoł zapewnia nas, że teraźniejsze cierpienia są niczym w porównaniu z mającą się w nas objawić chwałą. Dalej mówi on, że ta chwała, która objawi się w Kościele, gdy zakończą się cierpienia jego członków, jest podstawą całego gorliwego wyczekiwania wzdychającego stworzenia – którego tęsknoty i nadzieje z konieczności wypełnią się w czasie, gdy synowie Boży zostaną objawieni, czyli ukazani. Teraz synowie Boży nie są jeszcze objawieni; świat ich nie zna – tak samo, jak nie znał Mistrza. Chociaż cały świat z nieokreśloną nadzieją wygląda złotego wieku błogosławieństw, to jednak apostoł wskazuje, że wszystkie ich oczekiwania mogą się wypełnić dopiero wtedy, gdy składający się z synów Bożych Kościół zostanie uwielbiony i objawiony jako wybrani przez Boga królowie i kapłani, którzy będą panować nad ziemią podczas Wieku Tysiąclecia, błogosławiąc wszystkie rodzaje ziemi według bogactw Boskiej łaski, którą objawił On w obietnicy Abrahamowej, mówiąc: “Będą ubłogosławione w tobie wszystkie narody ziemi i w nasieniu twojem” – (Gal. 3:8,16,29).Dalej apostoł pokazuje, że zgodnie z Boską opatrznością cały rodzaj ludzki – rozumne ziemskie stworzenie – był poddany słabości (“marności”) w sposób dziedziczny przez przestępstwo ojca Adama. Mimo to ludzie nie byli pozostawieni bez nadziei, bowiem ta sama Boska opatrzność przewidziała ofiarę za grzechy oraz plan ostatecznego wyzwolenia ludzkości, wybawienia z niewoli grzechu i kary za ten grzech – śmierci. Ludzie otrzymają chwalebną wolność (od chorób, bólu, kłopot
ów, smutku), która jest wolnością wszystkich synów Bożych. To właśnie od tego stanu synostwa i tej wolności rodzaj ludzki odpadł przez nieposłuszeństwo; do tego samego <str. 27> stanu synostwa ludzie będą mieli przywilej powrócić w rezultacie wielkiej ofiary za grzech, złożonej na Kalwarii, oraz w efekcie dokonania w nich dzieła pojednania z Boskim prawem przez Odkupiciela, Wielkiego Proroka i pozafiguralnego Mojżesza (Dzieje Ap. 3:22,23). Apostoł wskazuje również, że Kościół otrzymał już pojednanie (zaakceptował Boskie zarządzenie) i doszedł do harmonii z Bogiem oraz posiadł pierwsze owoce ducha; niemniej jednak z powodu otoczenia, w jakim się znajdują, członkowie Kościoła również wzdychają i wyczekują swojego udziału w dokonanym dziele pojednania, całkowitego przyjęcia do Boskiej łaski, wybawienia Ciała Chrystusowego – Kościoła – w pierwszym zmartwychwstaniu (Rzym. 8:23-25).Te dwa aspekty pojednania: (1) naprawienie niesprawiedliwości oraz (2) przyprowadzenie odpadniętych do jedności, zostały pokazane w Boskim przedsięwzięciu Nowego Przymierza, którego pośrednikiem jest Jezus Chrystus, nasz Pan. Kiedy ojciec Adam był doskonały i żył w harmonii ze swoim Stwórcą, wykonując posłusznie Jego polecenia, te obie istoty łączyło przymierze, chociaż nie było ono form
alnie wyrażone. Adam otrzymał życie w całej jego doskonałości, a na dodatek dano mu władzę nad wszystkimi zwierzętami, rybami i ptakami, zaś cała ziemia była jego królestwem; wiadomo mu było również, że jeżeli przez nieposłuszeństwo okaże brak wierności Wielkiemu Królowi – Jahwe, to utraci życie i pozbawi znaczenia wszystkie te prawa i przywileje, które otrzymał; owe zasady oznaczały przymierze, czy też układ ze strony Boga z Jego stworzeniem, układ według którego życie człowieka miało trwać wiecznie, chyba że ten naruszyłby go przez nieposłuszeństwo, ściągając na siebie wyrok śmierci.Nieposłuszeństwo Adama i kara za nie – śmierć – sprawiły, że człowiek stałby się zupełnie bezradny, gdyby Bóg nie przewidział podźwignięcia rasy ludzkiej drogą Nowego Przymierza. Nowe Przymierze, jak pisze apostoł, ma pośrednika. Bóg ze swojej strony ma do czynienia z pośrednikiem, <str. 28> a nie z grzesznikiem; z drugiej strony grzesznik ma do czynienia z tym samym pośrednikiem, a nie z Bogiem. Jednak zanim nasz Pan Jezus mógł stać się pośrednikiem, musiał wykonać dla ludzkości dzieło, które w tym obrazie jest przedstawione jako zapieczętowanie Nowego Przymierza Jego własną drogocenną krwią – “krwią nowego przymierza” (Mat. 26:28; Mar. 14:24; Hebr. 7:22; 9:15-20). Innymi słowy, Bóg w swojej sprawiedliwości nie może przyjąć grzesznika ani mieć z nim do czynienia – czy to bezpośrednio, czy pośrednio przez Pośrednika – w znaczeniu uwolnienia go spod wyroku śmierci, pojednania z Sobą i dania mu związanego z tym błogosławieństwa i d
aru wiecznego życia – jeżeli wcześniej nie zostanie uznana i zaspokojona Boska sprawiedliwość. Dlatego właśnie nasz Pan Jezus, płacąc naszą karę swoją śmiercią, umożliwił zapieczętowanie Nowego Przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem na warunkach, dzięki którym wszyscy przychodzący do Boga przez Niego – przez Pośrednika – mogą być przyjęci.Zjednanie się z Bogiem, pojednanie z Nim, było niemożliwe, dopóki odkupienie nie zostało zagwarantowane drogocenną krwią, aby człowiek szukający pojednania mógł zbliżyć się do Boga przez Pośrednika Nowego Przymierza: “Jamci jest ta droga, i prawda, i żywot; żaden nie przychodzi do Ojca, tylko przez mię” – Jan 14:6. Dlatego właśnie najwyższym przywilejem ludzi obdarzonych łaską przed złożeniem ofiary przez Chrystusa było
stanie się “sługami” i “przyjaciółmi” Boga – nikt nie mógł otrzymać przywileju synostwa (i łączącej się z tym Boskiej łaski oraz życia wiecznego) – nikt nie był za kogoś takiego uznany (Jan 1:12; Mat. 11:11). W ten sposób widać, że ci, którzy pomijają te aspekty pojednania – ofiarę za grzechy i zaspokojenie sprawiedliwości – pomijają w rzeczywistości dwie ważne i niezbędne części, zasadnicze i fundamentalne sprawy. Nie mniej błądzą ci, którzy uznając ofiarę Chrystusa za ofiarę pojednania mającą na celu zapieczętowanie Nowego Przymierza, pomijają dzieło pojednania dotyczące ludzi, przez które człowiek ma być z powrotem przyprowadzony drogą Nowego Przymierza do harmonii z Bogiem. <str. 29>Dzieło pojednania, jeżeli chodzi o ludzkość, nie może być dokonane w jednej chwili i przez wiarę. W jednej chwili i przez wiarę może się ono zacząć, będąc przez wiarę zaliczone jako
pojednanie już dokonane pomiędzy grzesznikiem i Wszechmogącym; Bóg dąży jednak do pojednania o wspanialszym i wyższym zakresie. Według Jego planu wszyscy ludzie pragnący powrócić do pojednania z Nim (i z Jego sprawiedliwym prawem) będą uznani za przyjętych dzięki ich Pośrednikowi, ale nie będą w pełni i całkowicie uznani (przez Ojca), dopóki będą niedoskonali. Dlatego więc dziełem Pośrednika (Głowy i Ciała) jest głoszenie światu faktu, że Bóg przewidział ofiarę za grzech, dzięki której może być sprawiedliwy i jednocześnie przyjąć grzesznika z powrotem do harmonii z Sobą; że pragnie teraz darować błogosławieństwo synostwa, życia wiecznego i wolności od zepsucia. Dziełem Pośrednika jest jednak również wyjaśnienie światu, że to zaproszenie do zbawienia jest wielką łaską i powinno być szybko przyjęte; że jego warunki są jedynie rozumną służbą. Co więcej, Pośrednik jako przedstawiciel Ojca ma dokonać rzeczywistego odnowienia – umysłowego, moralnego i fizycznego naprawienia ludzi – tak wielu z nich, ilu przyjmie Jego służbę i będzie Mu posłusznych. W ten sposób dzieło Pośrednika zaowocuje wreszcie rzeczywistym pojednaniem pomiędzy Bogiem i tymi, których Pośrednik przywróci do doskonałości.Na to wielkie dzieło Pośrednika przeznaczony jest cały Wiek Tysiąclecia; właśnie po to na ziemi zostanie założone królestwo Mesjasza z cała mocą i autorytetem: właśnie po to Mesjasz musi królować, aby mógł usunąć każdy zły wpływ, który mógłby przeszkodzić ludzkości w dojściu do znajomości tej pełnej łaski prawdy o Boskiej miłości i miłosierdziu, i o zapewnieniu, że pod Nowym Przymierzem “ktokolwiek pragnie”, będzie mógł powrócić do Boga. W ten sposób, na warunkach Nowego Pr
zymierza, wielki Pośrednik przyjmie, pobłogosławi i odnowi wszystkich, którzy będą chcieli dojść przez Niego do społeczności <str. 30> z Bogiem; wyniszczy On również na wieki tych, którzy w sprzyjających warunkach tysiącletniego Królestwa odrzucą Boską ofertę pojednania (Dzieje Ap. 3:23; Mat. 25:41,46; Obj. 20:9,14,15; Przyp. 2:21,22).Wiek Tysiąclecia zakończy się po dokonaniu całego dzieła pośrednictwa, na które był przewidziany i przeznaczony. Wtedy ustanie urząd Chrystusa jako Pośrednika, ponieważ nie będzie już buntowników ani grzeszników. Wszyscy pragnący harmonii z Bogiem osiągną ją stawszy się doskonałymi, zaś wszyscy dobrowolni grzesznicy zostaną odcięci od życia. Wypełni się wtedy proroctwo naszego Pana mówiące o tym, że wszystkie rzeczy na niebie
i na ziemi będą wysławiały Boga; wypełni się także Boska obietnica, że nie będzie już więcej śmierci, ani smutku, ani krzyku, bo poprzednie rzeczy (warunki) przeminęły (Obj. 21:4; Psalm 67).Wielki Pośrednik-Król przekaże swoje zakończone dzieło Ojcu, oddając swój urząd i królestwo tak, jak objaśnia nam apostoł (1 Kor. 15:24-28). Jakich trwałych skutków odkupienia, dokonanego przez wielkiego Pośrednika, możemy wtedy oczekiwać?
Dokonane zostaną:
(1) Zapieczętowanie Nowego Przymierza Jego własną drogocenną krwią; umożliwienie całej ludzkości korzystania z jego łask.
(2) Pojednanie, czyli przyprowadzenie z powrotem do harmonii z Bogiem Maluczkiego Stadka – Królewskiego Kapłaństwa, gorliwego ku dobrym uczynkom, pragnącego kłaść życie w Boskiej służbie; grupa ta, podobna Zbawicielowi, według Boskiego zarządzenia otrzyma przywilej współdziedziczenia z Chrystusem w tysiącletnim Królestwie i uczestniczenia w Jego boskiej naturze (1 Piotra 2:9,10; Tyt. 2:14; Rzym. 8:29).
(3) Pojednanie, całkowita restytucja ziemi, pełnej doskonałych, szczęśliwych istot ludzkich – wszystkich ludzi pragnących Boskiej łaski na Boskich warunkach; <str. 31> Pośrednik przekaże ich Ojcu – nie tylko w pełni odnowionych, ale także doskonale wyuczonych w sprawiedliwości i samokontroli, pełnych d
ucha lojalności wobec Boga, ducha świątobliwości i jego błogosławionych owoców: skromności, cierpliwości, uprzejmości, pobożności – miłości. W takim stanie rzeczywiście będą nienaganni i zdolni wytrzymać każdą próbę.(4) Zniszczenie innych ludzi, niegodnych
dalszych łask i będących ciężarem dla ziemi, takich którzy nie mogliby wywierać dobrego wpływu na bliźnich i których dalsza egzystencja nie przyniosłaby chwały ich Stworzycielowi.W ten sposób po zakończeniu Wieku Tysiąclecia świat znajdzie się z powrotem w pełni Boskiej łaski, całkowicie pojednany z Bogiem, tak samo jak cała ludzkość reprezentowana przez Adama była w harmonii i jedności z Bogiem, zanim grzech wszedł na świat: co więcej, wszyscy będą posiadali niezmiernie cenne doświadczenie zła; d
zięki temu doświadczeniu nauczyli się lekcji o grzeszności grzechu, a także o mądrości, korzyściach i potrzebie prawości. Będą także mieli większą wiedzę i szersze doświadczenie, jeżeli chodzi o różne talenty i możliwości, które człowiek pierwotnie posiadał, ale nie były jeszcze rozwinięte. Z tej lekcji skorzystają nie tylko ludzie, ale również święci aniołowie, którzy w ten sposób będą mogli jako świadkowie oglądać to tak trudne do wyobrażenia sobie zrównoważenie Boskich przymiotów: sprawiedliwości, miłości, mądrości i mocy. Możemy przypuszczać, że gdy wszyscy nauczą się już tej lekcji, pozostanie ona aktualna i być może zostanie zastosowana dla innych ras, nie istniejących jeszcze na niezamieszkałych planetach olbrzymiego Wszechświata.Co stanie się centralnym punktem tej historii, opowiadanej przez całą wieczność? Będzie to historia o wielkim
okupie dokonanym na Kalwarii oraz o pojednaniu opartym na tym zapłaceniu równoważnej ceny, co wykazało, że Boska miłość i sprawiedliwość są dokładnie równe.Mając na uwadze wielkie znaczenie tego tematu o pojednaniu, a także fakt, że jest on tak bardzo niedoskonale pojmowany przez lud Boży i że <str. 32> błędne pojęcia uniemożliwiają prawidłowe spojrzenie na tę znaczącą naukę, pragniemy szeroko przedyskutować ją w nini
ejszym tomie, zastanawiając się nad jej następującymi aspektami:(1) Jahwe jako Autor planu pojednania.
(2) Pośrednik, przez którego ofiara pojednania została dokonana i przez którego wszystkie pełne łask rezultaty tej ofiary będą zastosowane na korzyść upadłego człowieka.
(3) Duch święty – droga, czyli sposób zlania na ludzkość błogosławieństw związanych z pojednaniem z Bogiem.
(4) Rodzaj ludzki, dla którego korzyści ten wielki plan pojednania został zaprojektowany.
(5) Okup – centralny punkt pojednania.
Wi
erzymy, że taki jest prawidłowy i logiczny porządek powyższych zagadnień; mamy nadzieję, że w naszych rozważaniach znajdziemy Boskie potwierdzenie co do tych spraw – tak jasne, mocne i satysfakcjonujące, że usunie z naszych umysłów mgłę, tajemnicę i błędne zrozumienie, które do tej pory przesłaniały to ważne zagadnienie pojednania. Aby jednak osiągnąć te tak pożądane rezultaty, musimy podejść do naszych rozważań wolni od ludzkich zasad czy opinii. Musimy odrzucić sieci przesądów i być gotowymi, chętnymi, a nawet więcej – pragnącymi otrzymania nauki od Boga; musimy pragnąć odrzucenia tego, czego nauczyliśmy się jedynie dzięki własnym domysłom lub sugestiom innych i co nie jest zgodne ze Słowem Pańskim; musimy również pragnąć całej rady Bożej w rozważaniu każdego aspektu naszego tematu. Wszystkim, którzy w ten sposób przychodzą i szukają, którzy pukają, wielki Nauczyciel otwiera drogę i “będą wszyscy wyuczeni od Pana” (Izaj. 54:13). <str. 33>Wykład II
AUTOR POJEDNANIA
Wszechmocny, Jahwe – Zbawiciel grzeszników
, przez Chrystusa – “Godzien jest Baranek” – “Samoistny” – “Jestem” – Błędna tradycja – Oparta na fałszerstwie – Jedność Ojca i Syna wykazana w sposób biblijny – Biblijne użycie słowa “Jahwe” i tytułu “Pan” – Słowo “Bóg” w Starym Testamencie – w Nowym Testamencie – Zgodne świadectwo biblijne – “Kto mnie widzi, widzi i ojca” – “Nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu” – “Mamy jednego Boga Ojca i jednego Pana Jezusa Chrystusa”.BÓG JAHWE uważa samego siebie za Autora wielkiego planu pojednania, które – jak właśnie widzieliśmy – cały czas się rozwija; rozpoczęło się ono na Kalwarii i nie będzie dopełnione aż do końca Wieku Tysiąclecia, kiedy to Pan Jezus Chrystus, Pośrednik pojednania, odda Oj
cu panowanie nad odnowioną i całkowicie już posłuszną ziemią. Potwierdzają to liczne teksty Pisma Świętego, na przykład: “Albowiem Ja jestem Jahwe, twój Bóg, Święty Izraela, twój Zbawca”. “Ja, Jahwe, tylko Ja istnieję i poza mną nie ma żadnego Zbawcy.” “Ja jestem Jahwe, twój Zbawca i Wszechmocny Jakuba – twój Odkupiciel.” “Ja jestem Jahwe, twój Bóg, od ziemi egipskiej, innego Boga poza mną ty nie znasz, nie ma, prócz mnie, wybawcy.” “Jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu, chwała, majestat, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i na wszystkie wieki. Amen.” “Złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących” (Izaj. 43:3,11; 60:16; Oz. 13:4; Judy 25; 1 Tym. 4:10; Tyt. 1:3; 2:10 bt).Gdyby ta myśl została w pełni przyjęta – że sam Wszechmocny Jahwe jest Zbawicielem, Autorem wielkiego planu zbawienia i jego Wykonawcą przez swoich dobrowolnych <str. 34> pośredników i przedstawicieli – uchroniłoby to wielu ludzi przed fałszywymi wyobrażeniami co do relacji pomiędzy Niebiańsk
im Ojcem i Jego Niebiańskim Synem, jeżeli chodzi o zbawienie rodzaju ludzkiego. Nie byłoby miejsca na niemal bluźniercze poglądy na tę sprawę, podzielane przez liczną grupę wyznawców chrześcijaństwa, według których Ojciec Niebiański pałał gniewem, pragnąc zabić lub torturować grzesznego człowieka; zaś Niebiański Syn, nasz Pan Jezus, pełen miłości i miłosierdzia (których – według tej teorii – brakowało Ojcu), wstawił się za ludźmi i załagodził Ojcowską złość i gniew, przyjmując na siebie karę mającą spaść na człowieka; teraz Jahwe jest zaspokojony jedynie dlatego, że – będąc sprawiedliwy – nie może żądać z rąk grzesznika tego, co zostało już zapłacone drogocenną krwią Chrystusa. Im szybciej zwolennicy tego okropnego, błędnego poglądu o pojednaniu odrzucą go, tym większą mogą mieć nadzieję na postęp w sprawach duchowych – w znajomości, łasce i miłości prawdziwego Boga.Właściwe spojrzenie na to zagadnienie pokazuje nam doskonałość Niebiańskiego Ojca odznaczającego się wszystkimi cechami szlachetnego charakteru: doskonałość w Jego sprawiedliwości, aby sprawiedliwy wyrok Jego sprawiedliwego prawa nie został pogwałcony nawet przez Niego samego; doskonałość w mądrości, aby cały Jego plan i zarządzenia dotyczące nie tylko stworzenia człowieka, ale także jego zbawieni
a, pojednania itd. były tak zupełne, żeby nie pojawiły się żadne przypadkowe zależności czy błędy i żeby nie zaszła konieczność zmiany Boskiego planu, jak napisano: “Ja, Pan, nie odmieniam się” oraz “znajomeć są Bogu od wieku wszystkie sprawy jego”; doskonałość również w miłości, nad którą nie może być większej, ale która jednocześnie pozostaje w równowadze i w zgodzie z innymi Boskimi przymiotami, tak aby mogła zbawić grzesznika tylko w oparciu o sprawiedliwy plan, nakreślony przez Boską mądrość; wreszcie – doskonałość w mocy, aby wszystkie Jego dobre zamiary, dobre intencje, sprawiedliwy program i miłościwy plan, mogły być połączone i wykonane, przynosząc <str. 35> pierwotnie przewidziany rezultat, jak napisano: “Takci będzie słowo moje, które wynijdzie z ust moich; nie wróci się do mnie próżno, ale uczyni to, co mi się podoba, i poszczęści mu się w tem, na co je poślę” (Izaj. 55:11; Mal. 3:6; Dzieje Ap.15:18).Patrząc w ten sposób przez pryzmat Słowa Bożego widzimy, że sam wielki Jahwe jest Autorem zbawienia, przyniesionego nam przez naszego Pana Jezusa; prowadzi nas to do pełniejszego i właściwszego czczenia i miłowania naszego Wszechmogącego Boga, przy czym nie pomniejsza to czci, miłości i szacunku, jakimi słusznie darzymy i wielbimy naszego Pana i Zbawcę Jezusa Chrystusa. W Niebiańskim Synu widzimy bowiem obraz Niebiańskiego Ojca i uznajemy Go za “Anioła Przymierza”, przez którego spłyną na świat wszystkie zagwarantowane przez przymierze błogosławieństwa i bez którego żadne z Boskich błogosławieństw nie
byłoby dostępne. Zwróćmy uwagę na poniższe teksty Pisma Świętego, które potwierdzają myśl, że we wszystkich aspektach dzieła zbawienia nasz Pan Jezus jest przedstawicielem Ojca, Jahwe:“Okazała się dobrotliwość i miłość ku ludziom
zbawiciela naszego Boga, (...) podług miłosierdzia swego zbawił nas przez omycie odrodzenia i odnowienia Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, zbawiciela naszego” – Tyt. 3:4-6.“Tego Bóg za książęcia i zbawiciela wywyższył prawicą swoją, aby dana była ludowi Izraelskiemu pokuta i odpuszczenie grzechów” – Dzieje Ap. 5:31.
“A myśmy widzieli i świadczymy, iż Ojciec posłał Syna, aby był zbawicielem świata” – 1 Jana 4:14.
“Paweł, Apostoł Jezusa Chrystusa podług rozrządzenia
Boga, zbawiciela naszego, i Pana Jezusa Chrystusa, który jest nadzieją naszą” – 1 Tym. 1:1.“Albowiem to jest rzecz dobra i przyjemna przed Bogiem, zbawicielem naszym,
(...) boć jeden jest Bóg, jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” – 1 Tym. 2:3,5.Zauważmy także, co sam Pan Jezus mówił na ten temat: <str. 36>
“Nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat, ale aby świat był zbawiony przezeń” – Jan 3:17.
“Nie mogęć ja sam od siebie nic czynić: jako słyszę, tak sądzę” – Jan 5:30.
“Jako mię posłał Ojciec, tak i ja was [uczniów] posyłam” – Jan 20:21.
“O onym dniu i godzinie [kiedy zostanie ustanowione Królestwo Boże] nikt nie wie, ani Aniołowie, którzy są w niebie,
ani Syn, tylko Ojciec” – Mar. 13:32.“Czasy i chwile, które Ojciec w swojej mocy położył” –
Dzieje Ap. 1:7.“Sprawy, które ja czynię w imieniu Ojca mego, te o mnie świadczą” – Jan 10:25.
“Poślę na was obietnicę Ojca mego” – Łuk. 24:49.
“Jam przyszedł w imieniu Ojca mego” – Jan 5:43.
“To, co ja wam mówię, jako mi powiedział Ojciec, tak mówię” –
Jan 12:50.“Ojciec mój większy jest niż ja” – Jan 14:28.
“Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, i do Boga mego i Boga waszego” – Jan 20:17.
“Godzien jest ten Baranek zabity”
W ostatniej księdze Biblii, w “objawieniu Jezusa Chrystusa, które mu dał Bóg
, aby okazał sługom swoim”, nasz Pan Jezus sam pokazał nam najpiękniejszy obraz tego aspektu pojednania, ilustrujący powszechny plan wykupienia człowieka z grzechu i jego przekleństwa. Czytamy o tym w 5 rozdziale Objawienia. Oto Niebiański Ojciec, Starodawny, siedzi na tronie w niebie i trzyma w ręce zwój zapisany wewnątrz i zewnątrz, zapieczętowany siedmioma pieczęciami. Ten zwój, przedstawiający Boski plan, jest znany tylko Ojcu, samemu Jahwe, który trzyma go w swojej mocy – w swojej ręce – aż ktoś <str. 37> okaże się godny poznania tego planu i stania się jego wykonawcą jako czcigodny pośrednik i przedstawiciel Jahwe. Dalej symboliczny obraz pokazuje, że zanim nasz Pan Jezus cierpiał za nas na Kalwarii, “sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby nas przywiódł do Boga”, nikt nie był znaleziony (nie okazał się) godny, by zająć się Boskim planem albo choćby zrozumieć jego zawartość.Nasz Pan Jezus okazał się jednak całkowicie godny zaufania, kiedy udowodnił swoją lojalność wobec Niebiańskiego Ojca – udowodnił to swoim posłuszeństwem nie tylko w upokorzeniu samego siebie, aby dla ucierpienia śmierci przyjąć postać człowieka, ale także w posłuszeństwie “aż do śmierci”, a nawet więcej – “aż do [haniebnej] śmierci krzyżowej”. Jak pisze apostoł: “Dlatego też Bóg nader go wywyższył, i darował mu imię, które jest nad wszelkie imię; aby w imieniu Jezusowem wszelkie się kolano skłaniało, tych, którzy są na niebiesiech, i tych, którzy są na ziemi” – Filip. 2:9-11. Właśnie w tym miejscu rozważany przez nas obraz (Obj. 5:9-13) pokazuje naszego Pana Jezusa jako Baranka, który został zabity, któremu inni się kłaniają i o którym powiedziano: “godzien jest ten Baranek!”. “Godzieneś jest wziąć księgi, i otworzyć pieczęci ich, żeś był zabity, i odkupiłeś nas Bogu przez krew swoję ze wszelkiego pokolenia, i języka, i ludu, i narodu.” W ten sposób pokazano nam to wspaniałe wywyższenie przedstawiciela Niebiańskiego Ojca, “Posłańca [sługi] Przymierza”. Dzięki swojemu uniżeniu, a także całkowitemu poddaniu się i posłuszeństwu woli Ojca, będzie On odtąd uznany godnym dzielić tron razem z Ojcem; dzięki rozporządzeniu samego Ojca obwieszczenia tego dokonały zastępy niebieskie. “Godzien jest ten Baranek zabity, wziąć moc, i bogactwo, i mądrość i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo.” Na koniec “wszelkie stworzenie” przekona się, że Jahwe wielce wywyższył swego jednorodzonego Syna, dzieląc z Nim nawet swe Królestwo. Wszyscy będą wyrażali swoją radość, wołając: <str. 38> “Siedzącemu na stolicy [Wszechświata – Jahwe], i Barankowi błogosławieństwo, i cześć, i chwała, i siła na wieki wieków”. Nic więc dziwnego, że czytamy o tym, jak wszyscy ludzie będą odtąd oddawać cześć wywyższonemu Synowi, podobnie jak oddają cześć Ojcu, który Go tak bardzo wywyższył (Jan 5:23).
Apostoł stwierdza, że to uwielbienie Jezusa jest ilustracją Boskiego prawa, według którego “kto się poniża, będzie wywyższony”. Zwróćmy jednak uwagę, że w naszym symbolicznym obrazie (werset 13) wywyższenie naszego Pana Jezusa Chrystusa do chwały, czci, mocy i władzy nie oznacza, że Niebiański Ojciec w swojej łasce ustępuje z tronu niebios lub że Ojciec i Syn są jedną osobą, ponieważ jest mowa o dwóch osobach, przy czym – jak zawsze – pierwszeństwo czci i chwały przypisane są Ojcu. Znów przypomina nam to o słowach naszego Pana: “I jać wam [moim uczniom] sporządzam jako mi sporządził Ojciec mój, królestwo” – Łuk. 22:29. I jeszcze raz mówi on do swoich naśladowców: “Kto zwycięży, dam mu siedzieć z sobą na stolicy mojej, jakom i ja zwyciężył, i usiadłem z Ojcem moim na stolicy jego” – Obj. 3:21.
Jeszcze jednym dowodem, że całe dzieło odkupienia
pochodzi od Ojca, chociaż przez Syna, są słowa apostoła, który mówi, że Bóg “w te dni ostateczne mówił nam przez Syna swego, którego postanowił [obiecał uczynić] dziedzicem wszystkich rzeczy, przez którego i wieki uczynił. Który (...) oczyszczenie grzechów naszych przez samego siebie uczyniwszy, usiadł na prawicy majestatu na wysokościach [Jahwe], tem się zacniejszym stawszy nad Anioły”. I znów czytamy słowa apostoła: “Takiego mamy najwyższego kapłana, który usiadł na prawicy stolicy wielmożności [Jahwe] na niebiesiech; sługą będąc świątnicy, a prawdziwego onego przybytku, który Pan [Jahwe] zbudował, a nie człowiek”. Ten sam apostoł pisze także: “Ten [nasz Pan Jezus] jednę ofiarę ofiarowawszy za grzechy, na wieki siedzi na prawicy Bożej” – Hebr. 1:2-4; 8:1; 10:12. Apostoł napomina nas także, abyśmy szli dalej, “patrząc na Jezusa <str. 39> wodza [tego, który zapoczątkował] i dokończyciela wiary, który dla wystawionej sobie radości, podjął krzyż, wzgardziwszy sromotę, i usiadł na prawicy mocy Bożej”. Jeszcze raz apostoł przypomina, że powinniśmy patrzeć na “Boga Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojca onego chwały” oraz na “oną przewyższającą wielkość mocy jego przeciwko nam, którzy wierzymy według skutecznej siły mocy jego, której dokazał w Chrystusie, gdy go wzbudził od umarłych, i posadził na prawicy swojej na niebiesiech, wysoko nad wszystkie księstwa i zwierzchności, i mocy, i państwa, i nad wszelkie imię, które się mianuje, nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym; i wszystko poddał pod nogi jego” (Hebr. 12:2; Efezj. 1:17-22). Apostoł Paweł mówi także, że nasz Pan Jezus “jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali [przez Ojca] aniołowie i moce, i potęgi” (1 Piotra 3:22 bt).Wszystkie
te wersety wskazują wyraźnie, że to wielkie wywyższenie naszego Pana Jezusa Chrystusa było nagrodą od Ojca za Jego ogromne posłuszeństwo i manifestacją Ojcowskiego ducha miłości w ofiarowaniu samego siebie za grzeszników; z wersetów tych nie wynika jednak, że Pan Jezus był Ojcem, ani że został wywyższony, aby zająć miejsce Ojca na niebiańskim tronie lub przyjmować należne Mu uwielbienie i cześć ze strony Jego inteligentnego stworzenia. Wręcz przeciwnie: widzimy wyraźnie, że największa cześć i moc należą się Niebiańskiemu Ojcu, Dobroczyńcy, który w ten sposób uwielbił i wywyższył Syna, dając Mu miejsce po swojej prawicy – miejsce najwyższej łaski, a także dając Mu dział na tronie – we władzy niebiańskiego Królestwa, gdzie aniołowie i wszystkie zastępy niebieskie są Jego sługami. Słowa mówiące o tym wspaniałym wywyższeniu naszego Pana Jezusa i o ogromnej mocy, jaką otrzymał od Ojca, rzeczywiście są niekiedy tak mocne, że w jednym miejscu natchniony pisarz uznał za stosowne zwrócić uwagę na fakt, iż żadne ze zdań dotyczących tego wywyższenia nie oznaczało, że Syn jest równy Ojcu lub że Go przewyższa. Dlatego właśnie apostoł pisze o tysiącletnim panowaniu Chrystusa <str. 40> w ten sposób: “On [Chrystus] musi królować, pókiby nie położył wszystkich nieprzyjaciół pod nogi jego. A ostatni nieprzyjaciel, który będzie zniszczony, jest śmierć. Bo wszystkie rzeczy [Ojciec] poddał pod nogi jego [Syna]. A gdy [Ojciec] mówi, że mu [Synowi] wszystkie rzeczy poddane są, jawna jest, że oprócz tego [Ojca], który mu [Synowi] poddał wszystkie rzeczy. A gdy mu [Synowi] wszystkie [ziemskie] rzeczy poddane będą, tedyć też i sam Syn będzie poddany temu [Ojcu], który mu [Synowi] poddał wszystkie rzeczy, aby był Bóg [Ojciec] wszystkim we wszystkich” – 1 Kor. 15:25-28.“Samoistny”
Wszechmocny Bóg przyjął i oznajmił, że Jego imię jest “Jahwe”, co oznacza “Samoistny”, czyli “Nieśmiertelny”. Czytamy więc Jego słowa skierowane do Mojżesza: “Ja objawiłem się Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi jako Bóg Wszechmocny [najwyższy, czyli najpotężniejszy Bóg], ale w imieniu moim, Jahwe, nie jestem poznany od nich” – 2 Mojż. 6:3. Od tego czasu Izrael nazywał Boga tym właśnie imieniem – Jahwe. W Starym Testamencie pojawia się ono setki razy, ale zostało w pewien sposób zakryte przed angielskim [oraz polskim – przyp. tłum.] czytelnikiem, gdyż przetłumaczono je błędnie jako “Pan”. Można go jednak łatwo rozpoznać [w Biblii King James – przyp. tłum.], ponieważ tam, gdzie odnosi się do świętego imienia Jahwe, zawsze drukowane jest wielkimi literami.
I tak w pierw
szym przykazaniu, danym Izraelowi, Bóg powiedział: “Jam jest Jahwe, Bóg twój. (...) Nie będziesz miał bogów [potężnych] innych przede mną [równych mi]. (...) Bom Ja Jahwe Bóg twój, Bóg zawistny w miłości” – 2 Mojż. 20:2-5.W innym miejscu Mojżesz stwierdza: “Słuchajże Izraelu: Jahwe, Bóg nasz, Jahwe
jeden jest; będziesz tedy miłował Jahwe, Boga twego, ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej siły twojej” – 5 Mojż. 6:4,5. To jest właśnie werset Pisma Świętego, który sam Pan Jezus określił jako <str. 41> istotę prawdy. Kiedy zapytano Go o największe przykazanie, odpowiedział cytując fragment Pisma: “Będziesz miłował Pana [Jahwe], Boga twego, ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej i ze wszystkiej myśli twojej; to jest pierwsze i największe przykazanie” – Mat. 22:37,38. I znów czytamy: “Ja Jahwe, toć jest imię moje, a chwały [czci] mojej nie dam innemu” – Izaj. 42:8. Zwróćmy tutaj uwagę na kontekst: to nie pozostawiające wątpliwości stwierdzenie, że imię Jahwe należy wyłącznie do “Ojca światłości, u którego nie masz odmiany”, następuje zaraz po proroczym ogłoszeniu Mesjasza uwielbionym i wybranym Synem – sługą Jahwe:“Oto sługa mój, spolegać będę na nim, wybrany mój, którego sobie upodobała dusza moja. Dam mu Ducha swego, on sąd narodom wyda. (...) Nie zamroczy się, ani ustanie, dokąd nie wykona sądu na ziemi, a nauki jego wyspy oczekiwać będą. Tak mówi Bóg, Jahwe (...): Ja Jahwe wezwałem cię w sprawiedliwości, i ująłem cię za rękę twą; przetoż strzec cię będę, i
dam cię za przymierze ludowi, i za światłość narodom, aby otwierał oczy ślepych, a wywodził więźniów z ciemnicy [śmierci], i z domu więzienia siedzących w ciemnościach. Ja, Jahwe, TOĆ JEST IMIĘ MOJE” – Izaj. 42:1-8.Imię “Jahwe” odnosi się tylko do Ojca Chwały
Istnieje pogląd, że imię Jahwe stosuje się w Piśmie Świętym do naszego Pana Jezusa i że nie jest to charakterystyczne, szczególne imię Niebiańskiego Ojca. Jest to pojęcie błędne. Dla korzyści wszystkich czytelników przeanalizujemy tutaj jednak fragmenty, popierające zdaniem niektórych powyższe stwierdzenie. Wykażemy, że nie są one sprzeczne z wcześniejszymi wersetami, na podstawie których wiemy, iż Jahwe to charakterystyczne i szczególne imię wielkiego “JAM JEST”. <str. 42>
(1) Tekst, przyjmowany za dow
ód, iż imię Jahwe może być rzeczywiście uważane za imię Jezusa Chrystusa, brzmi następująco: “Wzbudzę Dawidowi latorośl sprawiedliwą, i będzie królował król, a poszczęści mu się; sąd zaiste i sprawiedliwość będzie czynił na ziemi. (...) A toć jest imię jego, którem go zwać będą: PAN SPRAWIEDLIWOŚĆ NASZA” – Jer. 23:5,6.Niewątpliwie tekst ten odnosi się do naszego Pana Jezusa i Jego tysiącletniego panowania; imię użyte tu w języku hebrajskim brzmi
Jehovah-Tsidkenu. Jak to wyjaśnić? Po prostu tak: tłumacze, którzy gorliwie szukali miejsca, w którym imię Jahwe wiązałoby się z imieniem Jezus, przełożyli ten tekst niedokładnie. Nie mielibyśmy żadnych trudności, gdyby ten werset został przetłumaczony następująco: “A toć jest imię jego, którem go zwać będą: nasza Sprawiedliwość Pana [Jahwe]”. Takie imię bardzo dobrze odpowiada dziełu i urzędowi naszego Pana Jezusa. Czyż nie stanął On jako reprezentant Boskiej sprawiedliwości i czyż nie cierpiał kary nałożonej przez sprawiedliwość jako okup za człowieka, aby Bóg mógł być sprawiedliwy, a jednocześnie usprawiedliwić tych, którzy wierzą w Jezusa? Zaiste, trudno znaleźć odpowiedniejsze imię.Nie powinniśmy jednak przeoczyć faktu, iż dokładnie to samo imię – Jehovah Tsidkenu – pojawia się jeszcze raz w pismach tego samego proroka. Nasi przyjaciele nie zwracają na to uwagi, a w angielskim przekładzie tłumacze, choć używają tych samych słów angielskich, nie wyróżniają ich wielkimi literami, jak ma to miejsce w powyższym wersecie z Jeremiasza. Dlaczego? Ponieważ pokrewne wersety wskazują, że Jehovah Tsidkenu to imię całego Kościoła, Nowego Jeruzalem: “A toć jest imię, którem ją nazowią: [Jehovah Tsidkenu] nasza Sprawiedliwość Pana [Jahwe]” – Jer. 33:16.
Nietrudno stwierdzić, że to imię ściśle wiąże się z uwielbionym Kościołem: nie tylko ma on udział w Chrystusowych cierpieniach dla sprawiedliwości “dopełniając ostatków ucisków Chrystusowych” (Kol. 1:24; 1 Piotra 5:9), ale również przyobiecano mu uczestniczenie w całej chwale jego Pana, podobnie jak małżonka ma swoją część w czci i imieniu swojego męża; tak samo Kościół, jako członkowie ciała Chrystusowego, nosi imię Chrystusa (Obj. 3:12; 19:7; 21:9). <str. 43>
Nie są to jedyne miejsca, w których imię Jahwe jest częścią innego imienia. Zauważmy, że góra, na której Abraham ofiarował Izaaka, została przez niego nazwana Górą Opatrzności Jahwe – Jehovah-Jireh (1 Mojż. 22:14). Mojżesz nazwał zbudowany przez siebie ołtarz Jehovah-Nissi, czyli Chorągiew Jahwe” (2 Mojż. 17:15). Giedeon również wystawił ołtarz i nadał mu imię Jehovah-Shalom, co oznacza “Pokój Jahwe” (Sędz. 6:23,24). Ezechiel prorokował o przyszłym mieście, którego nazwa ma brzmieć Jehovah-Shammah, czyli “Cud Jahwe”.
(2) Sugeruje się, że tekst opisujący ukazanie się Jahwe Abrahamowi (1 Mojż. 18:1), a później Mojżeszowi (2 Mojż. 3:3-15), mówi o Chrystusie Jezusie w Jego przedludzkim stanie, z czego wynika, że to imię również należy do Niego. Według nas nie ma podstaw do takiego rozumowania: gdyby to imię zostało zastosowane do kogoś innego, oznaczałoby to jedynie, że ten sługa
był bardzo wysoko ceniony przez Jahwe i że przy danej okazji był rzeczywiście traktowany jak sługa czy też przedstawiciel – upoważniony również do używania boskiej mocy. W 2 Mojż. 3:2 mamy wyraźną informację, że ten, kto reprezentował Jahwe i używał Jego najdostojniejszego imienia “Jam jest”, był “Aniołem [posłańcem] Pańskim [Jahwe]”. Nie kwestionujemy bynajmniej, że tym czcigodnym posłańcem było “Słowo” z Ewangelii św. Jana 1:1, nasz Pan Jezus w swym przedludzkim stanie. Jednak nawet najwyższy i najbardziej czcigodny posłaniec nie może być uznawany za tę osobę, którą reprezentuje, w imieniu której przemawia i której mocy użył i zlał na Mojżesza.(3) Proroctwo Izajasza 40:3 odnosi się do misji Jana Chrzciciela: “Gotujcie drogę
Jahwe”. Niektórzy uznają to wyrażenie za dowód, iż Jezus to jeszcze jedno imię Jahwe. Znów odpowiadamy, że nie jest to prawdą. Jezus rzeczywiście był w całym tego słowa znaczeniu wielkim sługą Jahwe i Jego przedstawicielem pomiędzy ludźmi, ale sam przecież stwierdza: “Ojciec mię posłał”, “jako słyszę, tak sądzę”, “nie mogęć ja sam od siebie nic czynić”, “Ojciec mój większy jest niż ja”. Musimy uwierzyć <str. 44> posłańcowi. Prawdą jest, jak już zostało wykazane,* że Jan Chrzciciel jedynie zapowiadał wspanialszego Posłańca, a nawet cały Kościół chrześcijański w ciele, który z kolei wprowadzi Chrystusa – Głowę i Ciało – do duchowej chwały, a działalność tego uwielbionego Chrystusa będzie jeszcze dalszym krokiem tego samego dzieła przygotowywania drogi Jahwe i uwielbienia miejsca Jego nóg. To właśnie dzieło, dokonane wraz z końcem Tysiąclecia, będzie spełnieniem zacytowanego proroctwa (zob. 1 Kor. 15:24-28; Jan 6:57; 5:30; 10:28).* Tom II, rozdział VIII
(4) Apostoł nazywa naszego Pana Jezusa “Panem chwały” (1 Kor. 2:8). Ten tekst mielibyśmy również uznać za dowód, że jest On Ojcem, Jahwe, ponieważ ten ostatni w Psalmie 24:7-10 nosi imię “Króla chwały”. Odpowiadamy, że tak kruche argumenty dowodzą jedynie słabości teorii, którą mają podeprzeć. Nasz Pan Jezus Chrystus rzeczywiście będzie majes
tatem, będzie Królem Chwały, ujmując podczas Tysiąclecia berło władzy nad ziemią w imieniu i w mocy Jahwe; jednak ten sam natchniony apostoł jasno wykazuje – w tym samym liście, w którym nazywa Jezusa “Panem chwały” – że gdy Jego królestwo osiągnie najwyższą chwałę, zostanie przekazane Ojcu, “który wszystkie rzeczy poddał pod nogi jego [Syna], aby był Bóg wszystkim we wszystkich”.(5) W dwóch spośród proroczych obrazów tysiącletniego Królestwa Chrystusa czytamy: “I stanie się w ostateczne dni, że będzie przy
gotowana góra [królestwo] domu Jahwe na wierzchu gór [panująca nad innymi królestwami] (...) i pójdzie wielu ludzi mówiąc: Pójdźcie a wstąpmy na górę [królestwo] Jahwe, (...) a będzie nas uczył dróg swoich, i będziemy chodzili ścieżkami jego (...) i będzie sądził między narodami” – Izaj. 2:2-4; Mich. 4:1-3.Niektórzy utrzymują, że skoro Chrystus ma sądzić i władać Królestwem podczas Tysiąclecia, użyte w tym wersecie imię Jahwe <str. 45> powinno być rozumiane jako imię Chrystusa. Odpowiadamy, że wcale tak nie jest! Nie wolno zapominać, że wszystkie błogosławieństwa spływają
od Ojca przez Syna. (1 Kor. 8:6) Podobnie nasz Pan Jezus nauczył nas modlić się: “Przyjdź królestwo twoje; bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi” – Mat. 6:10. To samo jest pokazane w tych miejscach (Mich. 4:8), gdzie Chrystus (Głowa i Ciało – Nowe Jeruzalem) jest nazywany “wieżą trzody”, do której przyjdzie pierwsze panowanie, utracone przez Adama w Edenie i odkupione przez Jezusa na Kalwarii.(6) “Ale ty, Betlehemie Efrata (...
) z ciebie mi jednak wyjdzie ten, który będzie panującym w Izraelu, a wyjścia jego są z dawna, ode dni wiecznych” (Mich. 5:2). Słowa te mielibyśmy przyjąć jako dowód, że Chrystus był Jahwe – od wieku aż na wieki – ponieważ Mojżesz powiedział: “Jahwe (...) od wieku aż na wieki tyś jest Bogiem” – Psalm 90:1,2.Odpowiadamy, że byłoby to wyciągnięciem nielogicznego wniosku – sprzecznego nie tylko z setkami przykładów użycia imienia Jahwe w innych wersetach, ale również niezgodnego z kontekstem, w którym te słowa się znajdują. Czytając dalsze wersety z proroctwa Micheasza (5:4), widzimy opis Mesjasza: “I stanie a paść (ich) [stadko Pańskie – Psalm 23:1] będzie w sile Pańskiej i w sławie imienia Jahwe, Boga swego”.
Trudno znaleźć lepsze wyjaśnienie tego problemu. Co więc oznaczają słowa z Micheasza 5:2? Odpowiadamy, że można je zrozumieć następująco: “A wyjścia jego [przepowiedziane] są z dawna, ode dni wiecznych [Jego przyjście i działalność jako Mesjasza były zaplanowane i przygotowane w Boskim planie]”.
(7) Pr
oroctwo o tysiącletnim Królestwie zapisane w Księdze Izajasza 25:6-9 również bywa uznawane za dowód, że imię Jahwe stosuje się do naszego Pana Jezusa, ponieważ mówi ono: “I sprawi Jahwe zastępów na wszystkie narody na tej górze [królestwie] ucztę z rzeczy tłustych. (...) <str. 46> Połknie śmierć w zwycięstwie, a Jahwe panujący otrze łzę z każdego oblicza”.Odpowiadamy przecząco. Werset ten daleki jest od potwierdzania powyższego zdania. Musimy pamiętać, że nasz Pan, uwielbiony Chrystus, jest przedstawiony jako mówca, a Jego dzieło Wieku Tysiąclecia jest krótko opisane w pierwszym wersecie tego rozdziału: “Jahwe! Tyś Bóg mój, wywyższać [czcić] cię będę i wysławiać będę imię twoje”. Taki będzie wynik tysiącletniego panowania, a wraz z jego zakończeniem wszyst
kie rzeczy będą znów poddane Jahwe, którego moc, działająca w Chrystusie [Głowie i Ciele – przyp. tłum.], podporządkuje Mu wszystkie rzeczy. Mesjasz przychodzi na ziemię jako możny sługa i zastępca Jahwe – Immanuel, czyli “Bóg z nami”. Taki pogląd jest całkowicie potwierdzony przez apostoła Pawła, który cytuje powyższe proroctwo i wskazuje na jego wypełnienie w zniszczeniu śmierci Adamowej podczas Tysiąclecia, po czym stwierdza: “Ale niech będą Bogu dzięki, który nam dał zwycięstwo [uwolnienie – triumf] przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” – 1 Kor. 15:57.(8) Innym dowodem, że imię Jahwe można też stosować do naszego Pana Jezusa, miałby być fakt, iż jest On nazywany Dziwny, Radny [lub Przewodnik, Cudowny Przykład], Bóg mocny, Ojciec wieczności, Książę pokoju
(Izaj. 9:6).Pełne znaczenie tego wersetu wyjaśnimy nieco później; w tym miejscu podkreślamy jedynie, że nic w nim nie sugeruje stosowania imienia Jahwe do naszego godnego podziwu Pana i Mistrza Jezusa. Zauważmy jednak, że gdyby taka myśl była prawdziwa, byłoby to najlepsze miejsce do dodania imienia Jahwe do innych tytułów. Mimo to następny werset świadczy o czymś wręcz przeciwnym: “Uczyni to [wypełni to proroctwo] zawistna miłość Jahwe zastępów” – werset 7.
(9) “Mów do miast judzkich: Oto wasz Bóg! Oto Wszechmocny [Adonai
] Jahwe przychodzi w mocy, jego ramię włada.(...) Jak pasterz będzie pasł swoją trzodę” (Izaj. 40:9,10,11 nb).Ten fragment ma z całą pewnością potwierdzać, że nasz <str. 47> Odkupiciel nazywany jest wielkim imieniem Jahwe. Odpowiadamy jednak, że tak nie jest: prorok nazywa Go “ramię” Jahwe, jak w wielu innych miejscach: wszechmocne Ramię Jahwe “będzie władało”, dopóki nie zniszczy wszelkiego przełożeństwa i wszelkiej mocy sprzeciwiającej się Jahwe i Jego sprawiedliwemu prawu – dopóki nie wystawi sądu ku zwycięstwu, dopóki nie przygotuje miejsca dla stóp Jahwe (ziemia jest podnóżkiem stóp Jego) i dopóki nie odda Królestwa Bogu Ojcu (1 Kor. 15:24-28; Mat. 12:20).
Inne wersety, w których nasz Pan Jezus jest proroczo przedstawiany jako “prawe r
amię” lub moc Jahwe:“Któż uwierzył kazaniu naszemu, a ramię Jahwe komu jest objawione? [Niewielu rozpoznaje Ramię Pańskie podczas obecnego wieku – “niewielu wielkich…”] Najwzgardzeńszy był i najpodlejszy z ludzi” – Izaj. 53; Jan 12:38.
“Na mię wyspy oczekują, a po ramieniu moim tęsknią” – Izaj. 51:5,9.
“Wysmuknął Pan ramię świętobliwości swojej przed oczyma wszystkich narodów [przy zakładaniu swojego Królestwa], aby oglądały wszystkie kończyny ziemi zbawienie Boga naszego” – Izaj. 52:10.
“Wybawienie sprawi
ło mu ramię jego [Jahwe]. (...) Bo przyjdzie do Syonu odkupiciel, i do tych, którzy się odwracają od występków w Jakóbie, mówi Jahwe” – Izaj. 59:15-20.(10) W Ewangelii Jana 12:41 czytamy: “To powiedział Izajasz, gdy widział chwałę jego, i mówił o nim”. Niektórzy twierdzą, iż odnosi się to do wersetu z Izaj. 6:1. Odpowiadamy, że wierzymy podobnie: zauważmy jednak, że hebrajskie słowo, przetłumaczone w tym wersecie
Pan, to nie Jehovah, lecz Adonai; nasze rozważanie dotyczy zaś faktu, iż imię Jahwe nie odnosi się do nikogo oprócz naszego Niebiańskiego Ojca – chociaż może być również stosowane do Jego szczególnych posłańców, którzy mówią lub działają w Jego imieniu.Nie kwestionujemy poglądu, że
Adonai jest niekiedy używane jako jeden z licznych tytułów Ojca Niebiańskiego. Uważamy, że w zacytowanym tekście nie odnosi się ono do Ojca, lecz do Syna. Podobnie <str. 48> to samo słowo Adonai pojawia się w kontekście Chrystusa i Jego tysiącletniego Królestwa w Psalmie 2:4-9: “Pan [Adonai] szydzi z nich. Tedy będzie do nich mówił w popędliwości swojej, a w gniewie swoim przestraszy ich. (...) Pan [Jehovah] rzekł do mnie: Syn mój jesteś ty, Jam ciebie dziś spłodził”.Ktoś może utrzymywać, że
Adonai z Izaj. 6:1 musi odnosić się do tej samej osoby, co Jahwe z wersetów 3 i 5. Odpowiadamy, że nie jest to prawdą: “Anioł przymierza”, przedstawiciel Jahwe, mógł być powitany uwielbieniem w imieniu Ojca, którego reprezentował. Zauważmy, że w wersecie 8 to nie Jahwe przekazuje wieści, czy wypowiada sądy, lecz Adonai; wiemy bowiem, iż Ojciec “wszystek sąd dał Synowi” (Mat. 23:24,36,38; Jan 5:22,27).Można znaleźć inne jeszcze wersety, w których nasz Pan Jezus występuje w ścisłym związku
z imieniem Jahwe, a jednak język hebrajski używa innego słowa, które jest często tłumaczone jako Pan. Spójrzmy na słowa Malachiasza: “Oto Ja posyłam Anioła mego, który zgotuje drogę przed obliczem mojem; a zarazem przyjdzie do kościoła swego Panujący [Adon – wyraz tego samego pochodzenia, co Adonai], którego wy szukacie, i Anioł przymierza, którego wy żądacie; oto przyjdzie, mówi Pan [Jahwe] zastępów. (...) I oczyści syny Lewiego, i przepławi je jako złoto i jako srebro, i będą ofiarować Panu [Jahwe] dar w sprawiedliwości” – Mal. 3:1-4.Kolejny tekst tego rodzaju znajdujemy w powszechnie znanym podniosłym mesjańskim psalmie, w którym czytamy: “Piękniejszyś nad synów ludzkich; rozlała się wdzięczność po wargach twoich, przeto, że cię pobłogosławił Bóg aż na wieki. (...) Stolica twoja, o Boże! na wieki wieków; laska sprawiedliwości jest laska królestwa tw
ego. Umiłowałeś sprawiedliwość, a nienawidziłeś nieprawości; przetoż pomazał cię, o Boże! Bóg twój olejkiem wesela nad uczęstników twoich”. Dalej Kościół nazwany jest córką Ojca, oblubienicą i małżonką Baranka; ma kłaniać się <str. 49> synowi królewskiemu i uznać go za swojego Pana – “zakocha się król w piękności twojej, albowiem on jest Panem [Adon – nie Jahwe] twoim; przetoż kłaniaj się przed nim” – Psalm 45:3-12; Hebr. 1:8,9; 1 Kor. 11:3; Efezj. 5:23; Jan 5:23.(11) Kolejny werset, który ma stanowić dowód, iż imię Jahwe odnosi się do naszego Pana Jezusa, to Izaj. 8:13,14. Czytamy w nim: “Jahwe zastępów samego poświęcajcie; a on niech będzie bojaźnią waszą, i on strachem waszym”. Podkreśla się następny werset, który, nie określając, o
kogo chodzi, stwierdza: “Będzie (...) kamieniem obrażenia i opoką otrącenia obydwom domom Izraelskim”. Nie możemy jednak przyjąć, iż jest to dowód: z kontekstu wynika bowiem, że istnieje tu jeszcze trzecia osoba (oprócz Jahwe i proroka), nasz Pan Jezus, który mówi: “Zawiąż to świadectwo, zapieczętuj zakon między uczniami moimi. Tedy będę oczekiwał Jahwe. (...) Oto ja i dzieci, które mi dał Jahwe” – Izaj. 8:16-18; por. Hebr. 2:13.(12) Psalm 110 bywa uznawany za dowód, że nasz Pan Jezus jest w Piśmie Świętym nazywany
Jahwe. Odpowiadamy, że trudno znaleźć bardziej mylny i zbyt daleko idący argument. Cytowany psalm potwierdza coś wręcz przeciwnego. “Rzekł Jahwe memu Adon: Siądź po prawicy mojej, dokąd nie położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem nóg twoich. (...) Adonai po prawicy twojej [Jahwe] potrze królów.” I dalej: “Przysiągł Jahwe, a nie będzie tego żałował, mówiąc: Tyś jest kapłanem na wieki według porządku Melchizedekowego” – Psalm 110:1,4,5.Jeśli ktoś nie widzi, że opisywana tutaj postać jest wywyższona do miejsca po prawicy Jahwe, czyli do największej łaski, a także otrzymuje urząd kapłana nowego porządku – musi być zaślepiony uprzedzeniami. Odsyłamy takowych do słów naszego Pana, w których sam interpretuje ten werset, stosując go do samego siebie; to właśnie On jest
Adon, Panem Dawida, wywyższonym przez Jego Pana, Jahwe (Mat. 22:44,45).W taki sam sposób wyjaśnia te słowa apostoł Piotr, przemawiając pod wpływem ducha świętego podczas Pięćdziesiątnicy. Jeszcze jedno potwierdzenie takiego sposobu myślenia znajdujemy u apostoła Pawła (Dzieje Ap. 2:34; Hebr. 1:13; 10:12,13). <str. 50>
(13) Ponieważ nasz Pan Jezus jest uznawany za Wielkiego Nauczyciela, niektórzy utrzymują, że wypełnia On proroctwo: “Wszyscy synowie twoi będą wyuczeni od
Jahwe” – Izaj. 54:13. Odpowiadamy przecząco i odwołujemy się do słów naszego Pana Jezusa. W jednej ze swoich wypowiedzi zacytował On właśnie to proroctwo i wykazał, że ani nie był, ani nie rościł sobie pretensji do bycia wymienionym w tym wersecie Jahwe. Oto co powiedział: “Napisano w prorokach: I będą wszyscy wyuczeni od Boga; przetoż każdy, kto słyszał od Ojca, a nauczył się, przychodzi do mnie” – Jan 6:45.Sam Ojciec, wielki Jahwe, jest nie tylko Dawcą Prawa, ale także Wielkim Nauczycielem własnego prawa. Jego własny, wspaniały plan zbawienia ludzkości, jak zobaczą wszyscy Jego inteligentni synowie, zawiera najwspanialsze przykłady sprawiedliwości, miłości i mądrości – cech połączonych w jedno, a jednocześnie każdej osobno doskonałej i niewzruszonej.
Nasz Pan Jezus był i nadal jest Wielkim Nauczycielem ludzi, naznaczonym przez Niebiańskiego Ojca, wielkiego Głównego Nauczyciela przewyższającego wszystkich innych. Tak właśnie uważał nasz drogi Odkupiciel i tego uczył. Czyż nie mówił publicznie, że Jego nauki to tylko rzeczy, których wcześniej nauczył
się od Ojca? “Ja com widział u Ojca mego, powiadam.” “Nauka moja [doktryna] nie jestci moja, ale tego, który mię posłał. Jeśliby kto chciał czynić wolę jego, ten będzie umiał rozeznać, jeśli ta nauka jest z Boga, czyli ja sam od siebie mówię. (...) Kto szuka chwały tego, który go posłał, ten jest prawdziwy.” “Słowo, które słyszycie, nie jest moje, ale onego, który mię posłał, Ojca.” “Jam im dał słowo twoje.” “Zachowaj je w imieniu twojem.” “Poświęćże je w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą” (Jan 7:16-18; 8:38; 14:24; 17:6,14,17).W podobny sposób nasz Pan wyznaczył szczególnych podległych mu nauczycieli – apostołów; inni jeszcze zostali wybrani do pełnienia funkcji nauczycieli i pasterzy Pańskiego stada, gdy Pan powiedział im: “Paście owieczki moje”; “Paście baranki moje”; “Pilnujcież tedy samych siebie, i wszystkiej trzody, w której was Duch Święty postanowił biskupami, abyście paśli zbór Boży, którego nabył przez własną [Umiłowanego Syna] krew” – <str. 51> Dzieje Ap. 20:28. Jednak żaden z
tych nauczycieli nie miał uczyć swoich własnych doktryn, które mogą być jedynie “mądrością tego świata”. Cały lud Boży miał być wyuczony od Jahwe i tylko ten może być prawdziwym nauczycielem, kto przedstawia ludziom plan i charakter Jahwe jako standardy prawdy i doskonałości. Ci, którzy to czynią, nieustannie zwracają uwagę na “naukę Chrystusową” i “naukę apostolską”, które to nauki były jedynie wyrażeniem i “szczepieniem” wspaniałych i wiecznych praw Ojca.W przeciwieństwie do niektórych, mianujących się dzisiaj nauczycielami, ani nasz Pan Jezus, ani apostołowie nie próbowali być oryginalni ani rościć sobie do tego pretensji. Zauważmy pełne pokory słowa Jezusa, których piękno trudno porównać z czymkolwiek innym: “Sam od siebie nic nie czynię, ale jako mię nauczył Ojciec mój, tak mówię” – Jan 8:28. Czyż możemy się dziwić, że komuś tak pokornemu i tak lojalnemu wobec Jahwe można było powierzyć i powierzono tak wielki zaszczyt i moc – wywyższenie aż do prawicy Bożej? Lekcje, których w ten sposób
nauczano naszego Pana Jezusa, zostały przez Niego dobrze przyswojone – mówią nam o tym natchnione świadectwa: “Choć był Synem Bożym, wszakże z tego, co cierpiał, nauczył się posłuszeństwa” – Hebr. 5:8; Filip. 2:8.Co więcej, Pan przez swoich proroków wskazał, że Jezus, Wielki Nauczyciel naznaczony przez Mistrza Nauczyciela – Jahwe, będzie sam wyuczony od Jahwe; aby mógł stać się “miłosiernym i wiernym Najwyższym Kapłanem” ludzkości i udowodnić, że wart jest stać się “Wodzem Zbawienia”, musiał zostać udoskonalony doświadczeniem cierpień, przez które przeszedł (Hebr. 2:9,10). Zwróćmy uwagę, jak dobitnie poniższe proroctwa wskazywały na długo przedtem, że nasz Pan będzie
wyuczony od Jahwe i że dobrze przyswoi sobie te lekcje, manifestując umiłowanie prawa i posłuszeństwo Dawcy tego prawa:“Panujący Pan [
Adonai Jahwe] dał mi język umiejętny [wyuczony], abym umiał czasu przygodnego mówić słowo upracowanemu. Budzi mię na każdy zaranek, pobudza uszy moje, abym słuchał tak jako uczący się pilnie. Panujący Pan [Adonai Jahwe] otwiera mi uszy, a Ja się nie sprzeciwiam, ani <str. 52> się na wstecz wracam [od Jego nauk]. Ciała mego nadstawiam bijącym, a policzków tym, którzy mię targają; twarzy mojej nie zakrywam od obelżenia i plwania” – Izaj. 50:4-10; Mat. 26:27; 27:26,30; Izaj. 53:11.Spójrzmy dalej na ukazane w Piśmie świadectwo Pańskie mówiące o przygotowywaniu naszego Pana Jezusa do wspaniałego urzędu królewskiego Najwyższego Kapłana dla rodzaju ludzkiego:
“Odpocznie na nim Duch Jahwe, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch umiejętności i bojaźni [czci] Jahwe. I będzie czułym w bojaźni [czci] Jahwe, nie będzie według widzenia oczów swoich sądził”, ponieważ sam cierpiał nasze krewkości i dlatego może bardziej umiejętnie udzielać pomocy tym, którzy przychodzą przezeń do Boga –
w obecnym czasie swojemu Kościołowi, a w końcu i całemu światu podczas swego Tysiącletniego Królestwa (Izaj. 11:1-10; Hebr. 2:18).I znów Mesjasz jest przedstawiony proroczo jako mówiący: “
Oznajmisz mi [sprawisz, że posiądę wiedzę] drogę żywota”. “Będę błogosławił Jahwe, który mi dał radę.” Wyrażenia te pojawiają się w kontekstach cytowanych i stosowanych przez apostołów do naszego Zbawiciela, “człowieka Chrystusa Jezusa” (Psalm 16:7-11). W ten sposób proroctwo potwierdza stwierdzenie Ewangelisty: “A dzieciątko ono [Jezus] rosło, i umacniało się w Duchu, pełne będąc mądrości, a łaska [błogosławieństwo] Boża była nad niem. (...) A Jezus pomnażał się w mądrości, i we wzroście i w łasce u Boga i u ludzi” – Łuk. 2:40,52.Przebadawszy najmocniejsze biblijne dowody
związane z naszym przedmiotem jesteśmy przekonani, że Pismo Święte nie upoważnia nas do używania wspaniałego imienia Jahwe w odniesieniu do kogokolwiek innego z wyjątkiem naszego Niebiańskiego Ojca; jesteśmy pewni, że Biblia ogranicza używanie tego imienia i zabrania stosowania go do innych osób.Każdy może dostrzec prawidłowość decyzji Wszechmogącego, że to On ma być uznawany za ośrodek władzy, mądrości, sprawiedliwości, miłości i mocy; taka właśnie jest prawda: cokolwiek innego byłoby nieprawdziwe, a w związku z tym złe i <str. 53> szkodliwe. Z zacytowanych powyżej słów naszego Pana, a także ze słów apostołów, których specjalnie wyuczył słowem ust swoich i natchnął podczas Pięćdziesiątnicy duchem świętym – z tych wszystkich świadectw dowiedzieliśmy się, że żaden z nich nie ośmielił się nigdy stwierdzić, że Niebiański Ojciec i Niebiański Syn to jedna i ta sama
osoba lub że posiadają Oni taką samą chwałę i moc – co bez Boskiego upoważnienia twierdzi się w ludzkich zasadach wiary i katechizmach.Niemniej jedn
ak Niebiański Ojciec nie okazywał żadnej zawiści, jeżeli chodzi o wielkość Jego wspaniałego, najważniejszego Sługi, “Anioła przymierza, którego wy żądacie”. Wręcz przeciwnie, wielce Go wywyższył, czyniąc Go następnym po sobie w godności i mocy. Posłuchajmy tego, co mówił sam nasz Pan Jezus: “Nie może Syn sam od siebie nic czynić, jedno co widzi, że Ojciec czyni; albowiem cokolwiek on czyni, to także i Syn czyni. Boć Ojciec miłuje Syna i ukazuje mu wszystko, co sam czyni, i większe mu nad te sprawy pokaże, abyście się wy dziwowali. Albowiem jako Ojciec wzbudza umarłe i ożywia, tak i Syn, które chce, ożywia. Bo Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszystek sąd oddał Synowi, aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca; kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, który go posłał” – Jan 5:19-23.Abyśmy byli właściwie przygotowani do zrozumienia filozofii pojednania, musimy ciągle pamiętać o słowach Pisma Świętego dotyczących wielkiego Autora planu pojednania, Jahwe; musimy też dostrzegać różnicę pomiędzy Nim a Jego czcigodnym Sługą, “Jednorodzonym Ojca”, Jego “umiłowanym Synem”, w dziele pojednania. Głównie z powodu pomieszania pojęć odnoszących się do Ojca i do Syna bardzo wielu chrześcijan popadło w całkowity zamęt odnośnie pojednania i dlatego ich wiara znajduje się w niebez
pieczeństwie potknięcia się, jeżeli chodzi o tę podstawową i najważniejszą doktrynę Boskiego objawienia.Najjaśniejszy i najdobitniejszy opis zależności pomiędzy Ojcem i Synem <str. 54> w odniesieniu do naszego odkupienia znajdujemy w słowach apostoła Pawła: “Nie masz żadnego inszego Boga, tylko jeden. (...) My mamy jednego Boga Ojca,
z którego wszystko, a my w nim; i jednego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego wszystko, a my przezeń” – 1 Kor. 8:4,6. Innymi słowy, istnieje tylko jeden wieczny i Wszechmogący Bóg, Autor i Źródło wszystkich rzeczy, do którego należymy; istnieje również tylko jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego Ojciec Niebiański działa w odniesieniu do różnych szczegółów swego planu, i jedynie przez którego nasze grzechy są odpuszczone – przez wiarę w Jego krew; przez którego mamy również przystęp do Ojca i do łaski, w której stoimy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej (Rzym. 5:1).Tradycja ojców poparta przez fałszerstwo – dopisek
W następnych rozdziałach będziemy się zastanawiać nad wielkością i godnością naszego Pana Jezusa Chrystusa,
przez którego całe dzieło pojednania było i będzie dokonane, a także nad ogromną czcią, jaką otrzymał nie tylko od momentu odkupienia świata, ale którą miał jeszcze wcześniej, zanim stał się Odkupicielem świata. Obecnie próbujemy dowiedzieć się czegoś dokładniejszego o wielkim Autorze tego planu. Ponieważ jednak ogólna wiedza chrześcijaństwa jest zaciemniona przez ideę zwaną “doktryną trójcy”, której – jak sami to przyznają – nie rozumieją, nie pojmują i nie umieją wytłumaczyć nawet jej najbardziej zagorzali obrońcy, uważamy za właściwe przebadanie w tej chwili tekstów biblijnych, mających stanowić potwierdzenie tej zawiłej, wymyślonej przez ludzi doktryny, w żaden sposób nie uzasadnionej przez Słowo Boże. Rozważaliśmy już różne wersety, z całą mocą podkreślające, że istnieje tylko jeden Wszechmocny Bóg – nie dwóch, nie trzech czy więcej. Zwracamy teraz uwagę na fakt, że słowo “trójca” nie pojawia się w Piśmie Świętym; nie znajdujemy też żadnego słowa o podobnym znaczeniu i nie ma żadnego <str. 55> stwierdzenia, które nawet przy nielogicznym podejściu mogłoby zostać w taki sposób zinterpretowane. W rzeczywistości zwolennicy trójcy usiłują wyjaśnić swoje własne myśli, beznadziejnie przy tym zaplątując tak siebie, jak i swych słuchaczy. Przyznają bowiem, że istnieje tylko jeden Bóg (ponieważ Pismo tak stanowczo podkreśla ten fakt, że nie można go pominąć), a w tym samym zdaniu stwierdzają, że istnieje trzech Bogów (ponieważ tak mówi wyznawana przez nich “tradycja ojców”, przekazywana od początków papiestwa).Jakże jednak może istnieć
trzech Bogów i jednocześnie jeden Bóg? Jeżeli – jak naucza katechizm – jest trzech Bogów o “jednakowej mocy i chwale”, nie jest prawdziwe stwierdzenie o istnieniu tylko jednego Boga. Jeżeli z kolei jest “jeden Bóg, Ojciec, z którego wszystko”, jak stwierdza apostoł Paweł, jeżeli – zgodnie ze słowami Jezusa – Ojciec jest większy od uwielbionego Syna, jeżeli Ojciec wzbudził swego Umiłowanego Syna z martwych, wielce Go wywyższył i oddał Mu Królestwo, jeżeli na koniec Syn z powrotem przekaże je Ojcu, aby Ojciec mógł być wszystkim we wszystkim – nie może być mowy o istnieniu kilku Bogów posiadających jednakową władzę. Niemniej jednak w następnym rozdziale wykażemy, że nasz Pan Jezus Chrystus jest Bogiem, że powinniśmy Go wielbić tak, jak wielbimy Ojca, że wielbiąc Go wielbimy Ojca, który Go wywyższył; mimo to całe Pismo Święte zapewnia nas, że istnieje tylko jeden Wszechmocny Bóg, Ojciec wszystkiego. Jak mówi apostoł: “każdego męża głową jest Chrystus, a głową niewiasty mąż, a głową Chrystusową Bóg” – 1 Kor. 11:3.W Piśmie Świętym można znaleźć zaledwie jedno zdanie, które zdaje się stanowić sugestię, aczkolwiek nikłą, jakoby istniała trójca Bogów; obecnie wszyscy bibliści uznają ten fragment za fałszywy – za dopisek. W Biblii angielskiej (Revised Version) te słowa zostały pominięte, chociaż – o ile nam wiadomo – wszyscy tłumacze byli zwolennikami doktryny o trójcy. Pozostawienie tego zdania jako jedynego biblijnego potwierdzenia <str. 56> (bardzo przy tym niedoskonałego) byłoby im na rękę, ale sumienie nie pozwalało im tego uczynić.
Trudno obwiniać autorów innych przekładów (np. angielskiego Przekładu Powszechnego) o wstawienie tego dopisku, ponieważ w ich czasach trudno było stwierdzić, że ten fragment nie jest prawdziwy. Później odnaleziono setki starych greckich manuskryptów, lecz żaden z rękopisów pochodzących sprzed siódmego wieku nie zawiera tego zdania, sugerującego istnienie trójcy. Dlatego właśnie naukowcy nie zaprzeczają, bez względu na punkt widzenia, że te nieprawdziwe słowa zostały wstawione, aby stanowiły dowód słuszności doktryny o trójcy; stało się to w czasach, gdy ta właśnie doktryna była przedmiotem częstych dyskusji w Kościele i kiedy jej zwolennicy nie mogli przekonać jej przeciwników, gdyż na poparcie swojej teorii nie znajdowali żadnych biblijnych dowodów. Dodatkowe zdanie zostało z pewnością dopisane przez jakiegoś nadgorliwego mnicha, który sam był przekonany o słuszności tej doktryny i myślał, że duch święty popełnił błąd, nie zamieściwszy jej w Piśmie Świętym. Dokonując tego fałszerstwa mnich niewątpliwie chciał pomóc Bogu i prawdzie w istniejącej trudności. Jednak wszystkie tego rodzaju przypuszczenia, że Bóg nie zostawił nam pełnego objawienia, wystarczającego, “aby człowiek Boży był dostatecznie wyćwiczony”, i że to objawienie wymaga jakichś uzupełnień, pochodzą od Przeciwnika; podobnie było i w tym przypadku: uznano, że dla dobra sprawy można uczynić coś złego – dopuścić się fałszerstwa – i w ten sposób naprawić pomyłkę Wszechmocnego. Skryba czy kapłan, który tak właśnie postąpił około początku siódmego wieku, wziął na siebie wielką odpowiedzialność, “przydając” do Słowa Bożego i wywierając zły wpływ na lud Boży, który szukał Prawdy i został przez to fałszerstwo zwiedziony.
Ten fałszywy dopisek znajduje się w 1 Liście Jana 5:7,8 i brzmi: “na niebie: Ojciec, Słowo, i Duch Święty, a ci trzej jedno są. A trzej są, którzy świadczą na ziemi”. Jeżeli te słowa opuścimy, <str. 57> tekst staje się prosty i łatwo go zrozumieć; jest też wtedy zgodny z całym Pismem Świętym. Jeżeli przeczytamy te wersety w całości, tak jak czytano je przez wiele stuleci, pojęcia zaczynają się mieszać; dopisek ten bowiem prowadzi do nonsensownych wniosków. Wynika z niego na przykład, że Ojciec, Syn i Duc
h Święty wydają w niebie wspólne świadectwo, że Jezus jest Chrystusem. Cóż za absurd! Czy w niebie jest ktoś, kto nie wie, że Jezus jest Chrystusem? Komu więc Ojciec, Syn i Duch Święty mieliby przedstawiać to świadectwo? Nikomu. Przeciwnik wykorzystał jednak ten fragment tekstu w swoim dziele zniekształcania Prawdy i znalazł sługę, który zechciał to uczynić.Te słowa zostały pominięte nie tylko w przekładzie Revised Version, ale także w innych tłumaczeniach, takich jak Emphatic Diaglott, Young’s Bible, American Bible Union i Improved Version. W tej ostatniej wersji znajdujemy następujący komentarz:
“Tego wersetu, dotyczącego Niebiańskich Świadków, nie znaleziono w żadnym z greckich manuskryptów spisanych wcześniej niż w piątym stuleciu. Nie cytuje go żaden z greckich pisarzy duchownych ani żaden z wcześniejszych ojców łacińskich, nawet wtedy, gdy omawiane przez nich tematy w naturalny sposób prowadziłyby do powołania się na taki autorytet; wynika z tego, że ten fragment jest z całą pewnością fałszywy.”
W “Komentarzu Krytycznym” Langa czytamy:
“Powyższych słów nie ma w żadnym z greckich kodeksów, łącznie z Kodeksem Synaickim [najstarszy ze znanych greckich manuskryptów], ani w żadnym ze starożytnych przekładów, w tym łacińskich, aż do ósmego stulecia; [w manuskryptach spisanych] w czasach późniejszych fragment ten znajdujemy w trzech wersjach. Pomimo kontrowersji związanych z trójcą, nie cytuje tych słów żaden z greckich ani wczesnych łacińskich ojców kościoła.”
W grecko-angielskiej konkordancji Hudsona czytamy:
“Słów tych nie ma ani w greckich manuskryptach sprzed XV czy XVI wieku, ani też w żadnej z wczesnych wersji.”
Fragment ten został uznany za dopisek przez następujących naukowców o uznanym autorytecie: sir Izaaka Newtona, <str. 58> Bensona, Clarka, Horne’a,
Griesbacha, Tischendorfa, Tregellesa, Lachmana i Alforda. Ten ostatni stwierdza:“Nie ma najmniejszego powodu, by uważać go za prawdziwy, chyba że ktoś chciałby kierować się zwykłym kaprysem przy analizie świętego tekstu.”
Dr Constantine Tischendorf powiada:
“Dalsze publikowanie tego fałszywego dodatku jako części Listu uważam za bezbożność.”
Prof. T. B. Wolsey zapytuje:
“Czyż prawda i uczciwość nie wymagają, aby taki fragment został wyrzucony z naszych angielskich Biblii – fragment, którego Luter nie zawarł w swoim przekładzie i który wkradł się do niemieckiej Biblii dopiero niemal pięćdziesiąt lat po jego śmierci?”
Komentując ten tekst, dr Adam Clarke mówi:
“Prawdopodobnie werset ten nie jest prawdziwy. Brakuje go we wszystkich manuskryptach
tego Listu, napisanych przed wynalezieniem druku, z wyjątkiem jednego – Kodeksu Montfortii, znajdującego się w Trinity College w Dublinie. Pozostałych sto dwanaście manuskryptów pomija ten werset. Nie ma go w obu tekstach syryjskich, nie ma w arabskich, etiopskich, koptyjskich, sahadyjskich, ormiańskich, słowiańskich itd.; jednym słowem, we wszystkich starszych wersjach oprócz Wulgaty, której wiele najstarszych i najdokładniejszych kopii również tego wersetu nie zawiera. Brakuje go także u wszystkich greckich, a nawet u większości łacińskich ojców kościoła.”John Wesley, założyciel Kościoła Metodystów, starał się popierać doktrynę trójcy, ale w jednym ze swoich kazań, opartych na tym tekście, zacytował słowa Serveta: “Waham się używać słów ‘trójca’ i ‘osoby’, ponieważ słów tych nie znajduję w Biblii”. Do tego cytatu Wesley dopowiedział: “Obstawałbym jedynie przy słowach bezpośrednio użytych w tekście, bez ich wyjaśniania”. Czynił wysiłki, by poprzeć dowodami doktrynę trójcy, ponieważ wierzył, że ten fałszyw
y fragment jest prawdziwy; pewniejsze informacje ze starych manuskryptów Biblii zostały bowiem uzyskane dopiero niedawno. Na przykład w czasie przygotowywania angielskiej Biblii Króla Jakuba (rok 1611) tłumacze mieli dostęp jedynie do ośmiu greckich manuskryptów, z których żaden nie powstał wcześniej niż w X wieku. Teraz zaś znanych jest około siedmiuset manuskryptów, przy czym niektóre z nich są bardzo stare, <str. 59> szczególnie zaś Synaicki i Watykański nr 1209, które powstały około 350 roku.Wersety Pis
ma Świętego o Ojcu, Synu i ich jednościPowinniśmy dokonać wyraźnego rozróżnienia pomiędzy wyznaniem wiary w trójcę a wyznaniem wiary w jedność Niebiańskiego Ojca, Jahwe i Niebiańskiego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz ducha świętego. Według doktryny trójcy Ojciec, Syn i duch święty są “jedną osobą, równi chwałą i mocą”, jak wynika z kościelnych nauk. Biblia pokazuje absolutną jedność pomiędzy Ojcem, Synem i duchem świętym na różnych etapach wielkiego planu zbawienia, ale z całą pewnością zaprzecza myśli, że Ojciec i Syn są jedną osobą, że są równi pod względem majestatu i mocy, z wyjątkiem tego, co już wykazaliśmy poprzednio, iż Ojciec uwielbił Syna, wielce Go wywyższył i dał Mu imię ponad wszelkie imię, oprócz swego własnego, czyniąc Go swoim współpracownikiem i przedstawicielem w wykonaniu “wszelkiej mocy na niebie i na ziemi”. Wszystkie wersety zgodnie potwierdzają, że Ojciec zesłał Syna na świat i że Syn, dla wystawionej przed nim przez Ojca radości, podjął krzyż i wzgardził sromotę; że był pierworodnym i jednorodzonym Synem Niebiańskiego Ojca; że po dokonaniu całego, poleconego Mu przez Ojca dzieła przy zakończeniu Wieku Tysiąclecia odda Ojcu Królestwo ziemi. Podobnie rzecz się ma z innymi, wspominanymi już wersetami: Syn z radością i w zupełności przyznaje, że “przyszedł od Ojca”, że “nie przyszedł, aby czynić wolę swoją”, lecz wolę Ojca; że moc, jakiej używał, nie była mocą Jego, lecz Ojca; stwierdził także: “Ojciec mój większy jest, niżeli ja”. Proroctwo mówi, że jest aniołem, czyli sługą przymierza, a nie jego twórcą. <str. 60> Wersety Nowego Testamentu wielokrotnie powtarzają, że jest On pośrednikiem Nowego Przymierza – jedynym Pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi, człowiekiem Jezusem Chrystusem, który wydał samego siebie na okup za wszystkich. Różne te wersety konsekwentnie i harmonijnie uczą rozróżnienia osoby, chwały i mocy Niebiańskiego Ojca i Niebiańskiego Syna, lecz uczą również absolutnej i głębokiej jedności planu, woli i celu, gdyż Syn był godzien stać się wykonawcą wielkiego planu Jahwe, ponieważ nie miał własnej woli – wyrzekł się jej, aby mógł być napełniony duchem Ojca i wykonać Jego wolę w każdym szczególe (Jan 6:38,39).
Co więcej, słowa “Ojciec” i “Syn” same w sobie wskazują na różnicę i zaprzeczają myślom o trójcy i jedności osoby, gdyż wyraz “ojciec” oznacza dawcę życia, zaś “syn” – tego, który otrzymał życie od kogoś innego. Niebiański Ojciec od nikogo nie otrzymał życia; jest zdrojem, źródłem życia, nie tylko dla naszego Pana Jezusa Chrystusa, swego jednorodzonego Syna, lecz przez Niego jest też źródłem życia dla wszystkich innych swoich stworzeń. Wszystko to pozostaje w zupełnej zgodzie z wersetem zacytowanym na początku tego rozdziału, w którym apostoł jasno zaprzecza, że Ojciec i Syn są jedną osobą lub że posiadają jednakową moc, mówiąc: “mamy jednego Boga Ojca, z którego wszystko (...) i jednego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego wszystko”.
Myślący czytelnik od razu zauważy biblijną prostotę i harmonię przedstawionego tutaj poglądu, a wszyscy przyznają, że doktryny trójcy nie da się w żaden rozsądny sposób zrozumieć ani wyjaśnić. Jej gorliwsi zwolennicy zgadzają się z tym i zamiast próbować wyjaśnić to, czego wyjaśnić się nie da, unikają dyskusji, twierdząc, że jest to “wielka tajemnica” niemożliwa do wytłumaczenia. Co naj
dziwniejsze, ta doktryna o trzech Bogach w jednym Bogu, która nie tylko nie znajduje biblijnego poparcia, ale jest negowana w sposób pośredni i bezpośredni we wszystkich księgach od Pierwszej Mojżeszowej aż do Objawienia i która sprzeciwia się rozumowi swoją niedorzecznością – ta właśnie doktryna jest mocno ugruntowana <str. 61> wśród chrześcijan, a nawet wśród protestantów – tych, którzy wyznają, że wierzą w Biblię i odrzucają wszelką naukę nie pochodzącą z tej księgi. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiadamy, że jest to jedna z ciemnych tajemnic, którymi Szatan przy pomocy papiestwa zaciemnił Słowo oraz charakter i plan Boży. Napisano bowiem: “W których bóg świata tego oślepił zmysły, to jest w niewiernych, aby im nie świeciła światłość Ewangelii chwały Chrystusowej, który jest wyobrażeniem Bożem” – 2 Kor. 4:4. Szatan sprowadził na biedny świat całkowitą ślepotę i doktrynalne zasłony, “zaciemniające rady” i fałszywe tajemnice, aby tym, którzy znaleźli Pana, uniemożliwić jasne poznanie Prawdy.Dlaczego jednak Szatan jest zainteresowany dodaniem blasku do chwały naszego Pana Jezusa Chrystusa? Czyż jego dzieło nie powinno raczej polegać na umniejszeniu chwały Chrystusa? Odpowiadamy, że Szatan zawsze dążył i dąży do błędnego przedstawienia prawdy, do błędnego przedstawienia Biblii, do spowodowania, by biblijne nauki wydawały się niedorzeczne i przeczyły samym sobie, a wszystko po to, aby ludzkość nie mogła zobaczyć wielkiej piękności, mądrości i harmonii w Boskim planie i Słowie. Im więcej absurdu Szatanowi udaje się wpleść w pogląd człowieka o Stwórcy, tym większy sukces odniesie w oddzieleniu od służby Bożej tych, których umysł działa rozsądnie i logicznie. Im więcej niedorzeczności zdoła wmieszać w wierzenia ludzi, tym bardziej udaje mu się zniszczyć prawdziwą wiarę wśród popierających te wierzenia i działać ku wzmocnieniu prostej łatwowierności zamiast rzeczywistej wiary.
W ten sposób przez stulecia wielki Przeciwnik z powodzeniem starał się pozbawić Kościół najrozsądniejszych jednostek, a w zamian za nie wprowadzić doń klasę łatwowiernych, przesądnych i niemyślących. Ukrył wiele cennych prawd pod najbardziej zwodniczymi i odrażającymi błędami; spowodowało to proporcjonalne zwolnienie postępu ludu Pańskiego. Dzięki Bogu żyjemy jednak w czasie, gdy zasłona niewiedzy zostaje usunięta i kiedy lud Pański uczy się <str. 62> spoglądania poza wierzenia utworzone dla ich zniewolenia podczas ciemnych wieków, a w zamian za to spogląda on bezpośrednio na Słowo Boże. Niestety dla wielu, szczególnie dla mądrych tego świata, zmiany te przyszły zbyt późno: tak mocno związali błędne nauki z Biblią, że odrzucając je, odrzucają również samo Pismo Święte. Zamiast szukać prawdziwego światła ze Słowa Bożego, są raczej skłonni ignorować je lub odrzucać, opierając się na własnym zrozumieniu lub na ludzkiej filozofii.
Dlatego właśnie wyższy krytycyzm, ewolucja, christian science, teozofia i inne sprzeczne z Biblią nauki czynią dziś tak znaczny postęp; stare prawdy rozpadają się zaś na części lub są porzucane. Stosunkowo niewielu pojęło, iż błąd nie tkwi w Biblii, lecz w przyjętych wyznaniach wiary. Szukają oni “ścieżek starych” i “wiary raz świętym podanej” (Jer. 6:16; Judy 3).
Jak to możliwe, że doktryna trójcy tak bardzo rozpowszechniła się wśród chrześcijaństwa, skoro nie była nauką pierwotnego Kościoła? Czyż nie jest to jedna z najstarszych doktryn kościoła, pochodząca z trzeciego wieku? Tak, odpowiadamy: doktryna trójcy miała swoje początki – wtedy jeszcze niewielkie – w drugim i trzecim wieku. Każdy, kto rozważa Pismo Święte w swoim pozbawionym uprzedzeń umyśle, bez trudu zauważy, iż doktryna trójcy nie została przyjęta podczas pierwszego stulecia, co jasno wynika z pism apostolskich Nowego Testamentu. Doktryna trójcy powstała w bardzo normalny sposób – na samym początku z powodu sporów.
W
swoich naukach pochodzących z pierwszego wieku apostołowie z całym naciskiem wykazują, że Chrystus nie był Ojcem, nie był Jahwe, lecz Synem Jahwe, Mesjaszem, posłanym na świat, aby go błogosławić i zaprowadzić Królestwo Boże, a w końcu ustanowić porządek na miejscu obecnego stanu grzechu i nieładu. Stwierdzenie, iż był On Synem Bożym, spotkało się z przeciwnymi opiniami: niektórzy utrzymywali, iż Jezus był oszustem, drudzy – iż był jedynie dobrym człowiekiem; inni jeszcze uważali, że narodził się w cudowny <str. 63> sposób, ale nigdy wcześniej nie istniał; jeszcze inni trzymali się prawdy, twierdząc mianowicie, że istniał wcześniej na poziomie duchowym jako Syn Boży, a potem stał się Synem Bożym na poziomie człowieka, aby go odkupić, obecnie zaś jest wielce wywyższony, tak że wszystkim nakazane jest “czcić Syna, tak jako czczą Ojca”. Wiadomo jednak, iż usposobienie do walki prowadzi do przesady w stwierdzeniach; dlatego właśnie wielu spośród tych, którzy starali się zaprzeczać fałszywym poglądom na temat naszego Pana, popadło w drugą krańcowość, utrzymując, że był On Ojcem, samym Jahwe.W Słowniku Religijnym (jednym z jego współautorów i wydawców był ks. dr Lyman Abbott, gorący zwolennik trójcy) na str. 994 czytamy:
“Dopiero w początkach czwartego stulecia trynitariański pogląd zaczął się rozwijać i został sformułowany jako doktryna; uczyniono próbę, by pogodzić ją z wiarą Kościoła w jednego Boga (...) Z tych usiłowań wyrosła doktryna trójcy (...) Trójca jest bardzo ważnym zagadnieniem w hinduizmie; spotykamy ją także w mitologii perskiej, egipskiej, rzymskiej, japońskiej, hinduskiej, jak również w najstarszej greckiej.”
Wiara w więcej niż jednego boga była w dawnych czasach powszechna; wyjątek stanowił jeden naród – Izrael. Wszystkim wiadomo, że mitologia grecka jest pełna bóstw, a wiele z nich ma praktycznie tę samą moc; ich wyznawcom żydowska idea jednego Boga wydawała się śmieszna i sugerowała niedostatek bogów. Dlatego można było sądzić, że pogląd trynitariański spotka się z szerokim poparciem wśród nawróco
nych pogan, stanowił bowiem kompromis pomiędzy ogólnie akceptowanym poglądem zwanym politeizmem (wiarą w więcej niż jednego boga), a monoteizmem (doktryną jedynego Boga), który wyznawał Izrael. Nauka o istnieniu trzech bogów, twierdząca jednocześnie, że ci trzej stanowią po prostu jednego Boga, była niewątpliwie uważana za mistrzowskie posunięcie teologiczne, gdyż umożliwiała pogodzenie poglądów nawróconych Żydów z powszechnymi uczuciami pogan, których starano się zadowolić i pozyskać dla Kościoła. Podobnie rzecz się miała w przypadku mariolatrii – kultu Dziewicy Marii: został on wprowadzony po to, by zaspokoić <str. 64> i zaakceptować przesąd, od dawna istniejący wśród pogan, a związany z czczonymi przez miliony wyznawców boginiami – Izys, Dianą itp. Musimy pamiętać, że w czasach, gdy wprowadzono te nauki, przywódcy Kościoła porzucili nadzieję o wtórym przyjściu naszego Pana i ustanowieniu Jego Królestwa na rzecz nowej nadziei – nadziei nawrócenia świata i ustanowienia ziemskiego kościoła jako hierarchii, Królestwa Bożego, w którym zamiast Chrystusa – jako Jego zastępca – panowałby Jego przedstawiciel, papież.** Zob. Wykłady Pisma Świętego, Tom II, rozdział 9; Tom III, rozdział 4.
Powszechne przyjęcie doktryny trójcy i moc, z jaką jest ona wyznawana, opiera się na zabobonnym strachu, zaszczepionym przez duchowieństwo rzymskie, a potem i protestanckie; grożono bowiem, iż każdy, kto przeczy tej nauce, zmierza prostą drogą ku wiecznym mękom. Jednocześnie duchowieństwo przyznaje, że doktryny tej nie da się zrozumieć i dlatego w rzeczywistości nikt w nią nie wierzy, bo nie da się prawdziwie wierzyć w coś niezrozumiałego. Wiele doktryn i praktyk, nie tylko protestanckich, ale i katolickich, przeczy doktrynie trójcy. Zauważmy, na przykład, że wszyscy protestanci modlą się do Ojca “
w imieniu Jezusa”, “przez Jezusa”, w ten sposób uznając prawdziwość faktu, iż są to dwie odrębne osoby, a nie jedna. Rzymscy katolicy także uznają rozróżnienie tych osób: modlą się bowiem do mniej ważnych świętych, by wstawiali się za nimi u Marii, ona z kolei ma się za nimi wstawiać u Jezusa, a Jezus – u Ojca.Ta fałszywa doktryna przejęta przez protestantów od papiestwa podczas ciemnych wieków jest tak ugruntowana i wyznawana z taką mocą, że wiara w tę niezrozumiałą, nielogiczną i niebiblijną naukę staje się próbą prawowierności. Ktokolwiek w nią nie wierzy, zostaje ogłoszony heretykiem i to nie tylko w kościele katolickim, ale <str. 65> także przez największy autorytet wśród protestantów – przez Sojusz Ewangelicki. Prawda jest potężna i w k
ońcu zwycięży; niemniej jednak Bóg dopuścił, by obecne warunki stały się testem charakteru i lojalności wobec Boga i Jego Słowa dla tych, którzy wyznają, że są Jego ludem i że są przez Niego wyuczeni. Dlatego więc każdy szukający prawdy musi postępować uczciwie wobec siebie i wobec Bożego Słowa, gdyż tylko ono może nas uczynić mądrymi ku zbawieniu. Pamiętajmy, że jedynie Prawda uświęca, a błąd, w przeciwieństwie do niej, prowadzi zawsze do złego.Bóg Ojciec i Bóg Syn
Być może jest to właściwy moment, by zastanowić się nad kilkoma wersetami, które uważane są za poparcie dla nauki o trójcy, choć bezpośrednio o niej nie wspominają.
(1) Uważa się, że nasz Pan nazywany jest Bogiem, a ponieważ istnieje tylko jeden Bóg, Bóg Ojciec i Bóg Syn muszą być dwoma imionami tej samej osoby. Rozważmy to zagadnienie w świetle Boskiego Słowa, niczego nie przyjmując z góry jako pewnik, lecz poszukując dowodów dla każdego kroku naszego rozumowania. Napotykamy pewien problem: tłumacze Starego Testamentu nie byli dokładni czy też
konsekwentni w przekładzie kilku słów, stanowiących określenia boskości.* Na przykład:* Można odnieść wrażenie, iż zwolennicy trójcy, którzy pracowali nad Powszechną Wersją Biblii Angielskiej (Common Version), obawiali się używać w każdym przypadku imienia Jahwe jako imienia Boga, aby ludzie nie zauważyli faktu, któremu zaprzecza teologia – że tytuł Jahwe należy wyłącznie do wielkiego “JAM JEST”, do Ojca. Podobnie w angielskim przekładzie Leesera, przeznaczonym dla Żydów, słowo to również zostało ukryte, być może w obawie, że niektórzy Żydzi mogliby się potknąć na pewnych zastosowaniach tego wyrazu, które wcześniej rozważyliśmy.
Żyd woli używać imienia Pan, mając prawdopodobnie nadzieję, że inni Żydzi uznają je za stosujące się jedynie do Jahwe i dlatego odczują niechęć wobec tych, którzy nazywają Jezusa swoim “Panem i Zbawicielem Jezusem Chrystusem” – uważając to za bluźnierstwo.
Tłumacze – trynitarze być może woleli używać słowa Pan zamiast Jahwe, aby chrześcijanie, przyzwyczajeni do stosowania wyrazu Pan jako tytułu naszego Zbawiciela, Jezusa, mogli – czytając Stary Testament – uważać, że zwykle mówi on właśnie o Nim, a nie o Ojcu, Jahwe.
Określenia boskości w Starym Testamencie
(1) W Biblii angielskiej imię Jahwe zostało prawidłowo przetłumaczone jedynie cztery razy, kiedy nie było innego wyjścia (2 Mojż. 6:3 [także bg, nb, bt – przyp. tłum.]; Psalm 83:19 [bt – przyp. tłum.]; Izaj. 12:2; 26:4). 298 razy oddano je jako Bóg i ponad 5000 razy jako Pan. <str. 66>
(2) Tytuł
Adonai w większości przypadków został prawidłowo przełożony jako Pan, a raz jako Bóg.(3) Tytuł
Adon jest tłumaczony jako Pan i Mistrz.(4) Słowo
elohim oraz jego inne formy eloah, elah i el pojawiają się w Starym Testamencie ponad 2500 razy. Najczęściej odnoszą się one do Jahwe, ale w wielu miejscach – niewątpliwie poprawnie – stosowane są do innych istot; kontekst musi wskazać, do kogo rzeczywiście się odnoszą. Podamy przykłady wersetów, które uczynią tę sprawę całkowicie jasną i poza wszelką wątpliwość wykażą, że elohim oznacza mocny. Wyraz ten może opisywać Jahwe, ponieważ jest On Wszech-mocny, Wszechmogący. Może też stosować się do każdego z aniołów, ponieważ są oni mocni, silni, a w opisanych w Starym Testamencie spotkaniach z ludźmi byli szczególnie mocni, ponieważ reprezentowali Jahwe, Wszech-mocnego. Również wielcy, wpływowi ludzie zostali również określeni słowem elohim – mocni. Podobnie jak angielskie słowo “sheep” [ang. “owca” lub “owce” – przyp. tłum.], elohim może być używane w odniesieniu do liczby pojedynczej i mnogiej, zależnie od wymagań kontekstu.Są to fakty, które zostaną całkowicie potwierdzone cytatami z Biblii. W ten sposób wykażemy poprawność i konsekwencję Pisma Świętego w nazywaniu naszego Pana, Jezusa Chrystusa,
Bogiem [elohim], Adon [Mistrz, Pan] oraz Adonai [mój Pan], ale nigdy Jahwe. <str. 67>Słowo Elohim [mocny] przetłumaczone jako “aniołowie”
Psalm 8:6: “Albowiem mało mniejszym uczyniłeś go [Ty – Jahwe – werset 1] od Aniołów [elohim], chwałą i czcią ukoronowałeś go.”
Jest to poprawny przekład słowa
elohim: dowód znajdujemy w fakcie, iż natchniony apostoł przełożył je na greckie angelos, kiedy zacytował ten werset w odniesieniu do uniżenia naszego Pana: “Na małą chwilę mniejszym uczyniłeś go od Aniołów” – Hebr. 2:7,9.Słowo Elohim [mocny] przetłumaczone jako “bo
gowie”Słowo
elohim [mocny] zostało 196 razy użyte w opisach fałszywych pogańskich bogów; jest to również prawidłowe zastosowanie, gdyż byli oni mocni, czyli wpływowi w oczach swoich wyznawców.Jahwe [Wszech-mocny] Elohim przeciwstawiony innym elohim [mocnym]
Psalm 86:6-8: “Wysłuchajże, Jahwe! modlitwę moję (...) Nie masz żadnego podobnego tobie między bogami [
elohim – mocnymi].”Psalm 95:3: “Jahwe jest Bóg [el – mocny] wielki, i król wielki nade wszystkich bogów [elohim – mocnych].
Psalm 50:1: “Bóg nad Bogami [el elohim – mocny nad mocnymi], Jahwe mówił.”
Psalm 29:1: “Oddawajcie Jahwe synowie mocarzów [el
– bogowie], oddawajcie Jahwe chwałę i moc. Oddawajcie Jahwe chwałę imienia jego; kłaniajcie się Jahwe w ozdobie świętobliwości.”1 Mojż. 17:1: “Ukazał się Pan Abramowi, i rzekł do niego: Jam jest
Bóg [el] Wszechmogący.”2 Mojż. 15:11: “Któż podobien tobie między
bogami [el – mocnymi], Jahwe?”1 Mojż. 14:22: “Tedy rzekł Abram: Podniosłem rękę swą ku Jahwe, Bogu [
el] najwyższemu, dzierżawcy nieba i ziemi.” <str. 68>Psalm 96:4: “Albowiem wielki Jahwe i wszelkiej chwały godny, i straszliwy jest nad wszystkich
bogów [elohim – mocni].”Tych kilka wersetów stanowi wystarczający dowód; jeżeli ktoś chce, może znaleźć ich więcej.
Elohim w odniesieniu do ludzi
We wspomnianych 196 miejscach, gdzie słowo elohim zostało przełożone na bogowie, około połowa odnosi się do ludzi – mocarzy – królów, książąt, szlachetnych jednostek itd., ale teraz zwrócimy uwagę na kilka miejsc, gdzie wyraz elohim stosuje się do ludu Bożego.
1
Mojż. 23:6: Abraham nazwany jest elohim – w Biblii Gdańskiej zostało to oddane jako Boży: “Książęciem Bożym (mocnym wg. kj – przyp. tłum.) [elohim] jesteś ty w pośrodku nas.”2 Mojż. 7:1: Mojżesz nazwany jest
bogiem [elohim] faraona: “Oto, postanowiłem cię za Boga [elohim] Faraonowi.”2 Mojż. 21:6: Sędziowie [władcy,
mocarze] Izraela byli nazwani elohim. “Tedy przywiedzie go pan jego do sędziów [elohim].”2 Mojż. 22:8,10: “Jeśliby nie był znaleziony złodziej, stawi się pan domu onego przed sędzie
[elohim]. (...) Przed sędzie [elohim] przyjdzie sprawa obydwu; kogo winnym znajdą sędziowie [elohim], nagrodzi w dwójnasób bliźniemu swemu.”2 Mojż. 22:28: “Sędziom
[elohim] nie będziesz złorzeczył.” Zwróćmy uwagę na apostolskie powtórzenie tych słów (Dzieje Ap. 23:5).Święci nazywani elohim
Psalm 82:6,7: “Jam rzekł: Bogowieście [elohim – mocni], a synami Najwyższego wy wszyscy jesteście. A wszakże jako i inni ludzie pomrzecie, a jako jeden z książąt [głów] upadniecie.” Święci muszą umrzeć, ale podobnie jak Chrystus Jezus – ich “głowa” – ofiarniczo, a nie tak, jak Adam umarł za swój własny grzech.
Ten fragment, zacytowany przez naszego Pana Jezusa w odniesieniu do tych, którzy przyjęli Słowo Boże z Jego ust – <str. 69> którzy mieli “uszy ku słuchaniu” – nadal stosuje się to do tej samej klasy.* “Najmilsi! teraz dziatkami Bożemi jesteśmy” – jesteśmy za takowych uznani, mając nadzieję, że staniemy się “uczestnikami Boskiego przyrodzenia” (Jan 10:34,35; 1 Jana 3:2; 2 Piotra 1:4).
* Cały ten Psalm (82) najprawdopodobniej mówi o naszym Panu Jezusie jako naznaczonym przez Boga Wybawicielu i Sędzi chrześcijaństwa teraz, w czasie Jego parousii. Do Niego właśnie odnoszą się słowa: “Bóg [elohim, Chrystus naznaczony przez Boga, aby obecnie sądził świat] stoi w zg
romadzeniu Bożem [pomiędzy finansowymi, politycznymi i religijnymi bogami – mocarzami], a w pośród [tych] bogów [elohim – mocarzy] sądzi”. Najpierw widzimy, że gromi tych książąt i żąda sprawiedliwości, oni jednak “nie wiedzą, ani rozumieją; w ciemnościach [co do skutków ich polityki] ustawicznie chodzą; zaczem się zachwiały wszystkie grunty [społeczeństwo świata] ziemi”; według Jego osądu nie mają sensu usiłowania naprawienia obecnie istniejących instytucji; muszą się one “rozpłynąć”, aby na ich miejscu mogły powstać nowe niebiosa i nowa ziemia – nowy porządek społeczny. Wersety 6 i 7 są skierowane do Jego wiernego Maluczkiego Stadka. Kiedy zostanie zebrane – kiedy wszyscy jego członkowie poprzez śmierć przejdą poza zasłonę – zostanie wezwany Chrystus: “Powstańże, o Boże [elohim]! a sądź ziemię; albowiem ty dziedzicznie trzymasz wszystkie narody”. Aby ustanowić swoje Królestwo, wykona On sądy, które w “czasie uciśnienia, jakiego nie było, jako narody poczęły być”, poniżą dumnych i wywyższą pokornych, rozpoczynając “czasy naprawienia wszystkich rzeczy”, przepowiedziane przez wszystkich świętych i proroków (Dzieje Ap. 3:19-23).Elohim przetłumaczone jako “wielki”, “mocny” itp.
Rozważane przez nas słowo jest również tłumaczone niekiedy jako silny, mocny, wielki itp. w związku z obiektami nieożywionymi: “strach największy [elohim – mocny]” (1 Sam. 14:15 bt); “nadludzkie [elohim – mocny] boje” (1 Mojż. 30:8); “góry najwyższe [el – mocny]” (Psalm 36:7); “najmocniejsi [el] z mocarzów” (Ezech. 32:21); “jest to w mocy [el] ręki mojej” (1 Mojż. 31:29).
“Bóg” i “Pan” w Nowym Testamencie
W Nowym Testamencie całe zagadnienie jest prostsze, ponieważ wiąże się z zastosowaniem mniejszej liczby słów; można jednak powiedzieć, że jeżeli chodzi o słowa, nic nie odróżnia Ojca od Syna w <str. 70> wyrazach tłumaczonych na Bóg i Pan. Czytelnik sam musi rozsądzić, o kim mówi dany werset, opierając się na konstrukcji zdania. W zdaniach, gdzie słowo
Theos pojawia się dwa razy, niekiedy użyty jest grecki przedimek, aby podkreślić różnicę pomiędzy jedynym Bogiem, a jednym z bogów. Przykładem jest Jan 1:1: “Słowo było u [jedynego] Boga [ho theos], a Bogiem [theos – jednym z bogów] było ono Słowo”. Niemniej jednak uważny badacz (wolny od uprzedzeń) w większości przypadków nie będzie miał problemów ze zrozumieniem myśli apostoła. Język jest tu przecież tak jasny, że można się tylko dziwić, dlaczego tak długo tego nie zauważaliśmy.W Nowym Testamencie słowo Bóg – w odniesieniu do naszego Niebiańskiego Ojca, do Jego Niebiańskiego Syna a naszego Pana Jezusa, czy też do fałszywych bogów – jest niemal we wszystkich przypadkach odpowiednikiem greckiego
theos. W angielskiej Biblii wyjątek stanowi słowo kurios, oddane w Dziejach Ap. 19:20 jako Bóg zamiast Pan lub Mistrz, zaś w Dziejach Ap. 17:18 daimonion przetłumaczono na bogowie zamiast na demoni.Tytuł “Pan” – w odniesieniu do Jahwe, Chrystusa, człowieka lub aniołów – jest zwykle odpowiednikiem greckiego
kurios, oznaczającego Mistrza lub Pana. Często jest tłumaczone na słowa Pan i Mistrz. W pięciu wersetach “Pan” to przekład z despotes, którego lepszym odpowiednikiem byłby wyraz władca. Oto te wyjątki:(1) Łuk. 2:29: “Teraz puszczasz sługę twego, Panie! [
despotes] w pokoju.”(2) Dzieje Ap. 4:24: “Panie [despotes]! tyś jest Bóg, któryś uczynił niebo i ziemię (...) Stanęli królowie ziemi przeciwko Panu [kurios], i przeciwko pomazańcowi jego. Albowiem się zebrali prawdziwie przeciwko świętemu Synowi twemu Jezusowi, któregoś pomazał.”
(3) 2 Piotra 2:1: “Pana [despotes
], który ich kupił, zaprą się.”(
4) Judy 4: “Samego się [Pana – despotes] Boga, i panującego Pana naszego Jezusa Chrystusa zapierają.” <str. 71>(5) Obj. 6:10: “Dokądże, Panie [
despotes] święty i prawdziwy! nie sądzisz i nie mścisz się krwi naszej?”Rabboni
[mistrz] jest raz przetłumaczone w Biblii angielskiej jako Pan (Mar. 10:51). [BGd – mistrz – przyp. tłum.]Kurieno
[być panem] jest w Biblii angielskiej przetłumaczone jeden raz jako panowie (1 Tym. 6:15). [BGd – panujący – przyp. tłum.]Angielskie słowo “Godhead”
Tłumacze angielskiego Nowego Testamentu trzykrotnie dość nieszczęśliwie użyli wyrazu “godhead” [wym. godhed], przekładając w ten sposób trzy różne słowa, nie mające znaczenia, jakie przeciętnemu angielskiemu czytelnikowi kojarzy się z “godhead”, a mianowicie boga o kilku ciałach i jednej głowie. Oto te wersety:
(1) Ho Theios
zostało przetłumaczone jako “godhead” w Dziejach Ap. 17:29, podczas gdy powinno być tam słowo “bóstwo” – “Nie mamy rozumieć, żeby złotu albo srebru, albo kamieniowi (...) Bóg [ho Theios – bóstwo] miał być podobny.” W dwóch pozostałych miejscach (2 Piotra 1:3,4) ho Theios zostało oddane jako Boski.(2) Theiotes w Rzym. 1:20 również zostało w Biblii angielskiej przetłumaczone na “Godhead”, choć jego właściwym znaczeniem jest boskość bądź bóstwo. – “Bóg im objawił (...) wieczną jego moc i bóstwo [theiotes – Boskość, Bóstwo].” Theiotes pojawia się w Nowym Testamencie tylko raz.
(3) Theotes
w Kol. 2:9 Biblia angielska także oddaje jako “godhead”, choć znów słowo to powinno być przetłumaczone na bóstwo: “Gdyż w nim mieszka wszystka zupełność bóstwa [Theotes] cieleśnie”. Jest to jedyne miejsce, w którym słowo to pojawia się w Nowym Testamencie.W uwielbionym Chrystusie, który jest Głową Kościoła, mieszka wszelka zupełność: obfitość mądrości, łaski i mocy, aby nie tylko kierował On sprawami Kościoła, swego Ciała, ale także – jako przedstawiciel Ojca – uczynił wszystko, co jest niezbędne do ostatecznego wykonania Boskiego planu tak, jak Mu to zostało powierzone. <str. 72>
“Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, i jemu samemu służyć będziesz” – Mat. 4:10
Niektórzy twierdzą, że fakt przyjmowania przez naszego Pana czci bez sprzeciwu oznacza, iż był On Jahwe. Zacytowane powyżej słowa naszego Pana mają wskazywać, że przyjmowanie czci przez jakąkolwiek istotę poza Jahwe byłoby niewłaściwe. Odpowiadamy, że tak nie jest! Taka interpretacja powyższych słów to nadawanie im znaczenia, jakiego w rzeczywistości nie mają i czynienie ich zaprzeczeniem nauki innych wersetów Pisma Świętego. Już prorocy zapisali dekret Jahwe wzglę
dem Jego Syna: “Syn mój jesteś ty, Jam ciebie dziś spłodził” i “kłaniajcież mu się wszyscy bogowie” (Psalm 2:7; 97:7; Hebr. 1:5,6). Nasz Pan Jezus wiedział o tym. Wiedział także, iż w przeszłości anielskim posłańcom oddawano cześć jako przedstawicielom Jahwe; że On sam był najważniejszym posłańcem, Jednorodzonym Synem, “Aniołem Przymierza”, którego Ojciec uświęcił i posłał na świat; wiedział wreszcie, że ktokolwiek czci Jego, czci również i Ojca.Wypowiedział nawet słowa: “Kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, który go posłał” – Jan 5:23; Mal. 3:1.
Greckie słowo, tłumaczone w Nowym Testamencie jako oddawać cześć
to proskuneo – “pocałować rękę”, podobnie jak pies liże rękę swojego pana. Znaczeniem tego wyrażenia jest cześć.W Starym Testamencie hebrajskie słowo, którego odpowiednikiem jest oddawać cześć to sza-ka – skłonić się. Chodzi o cześć. Słowo to pojawia się 170 razy i jedynie w połowie wersetów odnosi się do oddawania czci Bogu. Fakt ten jest ukryty przed angielskim czytelnikiem, ponieważ słowo to 74 razy zostało przetłumaczone jako schylić, schylić się, oddać szacunek, oddać hołd itp., podczas gdy odnosi się ono do oddawania czci wielkim istotom ziemskim. Oto kilka przykładów: <str. 73>
Abraham “
pokłonił się [sza-ka] do ziemi, i rzekł: Panie [Adonai] mój (...) przyniosą trochę wody, a umyjecie nogi wasze, i odpoczniecie pod drzewem”. Wypowiedział te słowa myśląc, że wędrowcy to jedynie “trzej mężowie” (1 Mojż. 18:2-4).Lot “
skłonił się [sza-ka]” dwóm spośród tych samych trzech wędrowców (1 Mojż. 19:1).Abraham “
pokłonił się [sza-ka]” ludowi Kanaanu (1 Mojż. 23:7,12).Izaak błogosławił Jakuba, mówiąc: “Niech ci się kłaniają
[sza-ka] narodowie (...) niech ci się kłaniają [sza-ka] synowie matki twojej” – 1 Mojż. 27:29.“Dawid schyliwszy się twarzą ku ziemi,
pokłonił się [sza-ka]” królowi Saulowi (1 Sam. 24:8).Abigail “
ukłoniła się [sza-ka] aż do ziemi” Dawidowi, a potem jego wysłannikom (1 Sam. 25:23,41).Kobieta z Tekoa prosiła o ratunek “upadłszy obliczem swem na ziemię, a pokłoniwszy się
[sza-ka]” królowi Dawidowi. Podobnie uczynili Joab i Absalom (2 Sam. 14:4,22,23).“A gdy przyszedł Mefiboset (...) do Dawida, upadł na oblicze swe, i pokłonił się
[sza-ka]” (2 Sam. 9:6).Na podstawie tych wersetów możemy wyciągnąć wniosek, że pierwsze przykazanie – “nie będziesz się im kłaniał
[sza-ka], ani im będziesz służył” – nie było rozumiane i nie miało być rozumiane jako zakaz oddawania czci, hołdu itd. tym, którzy zajmowali wysokie stanowiska wśród ludzi. Żydzi nie popełniali także błędu, oddając cześć [sza-ka] aniołom, którzy przychodzili do nich z poselstwem w imieniu Jahwe. Taka cześć była dozwolona, nigdy jej nie zabraniano. Przykazanie natomiast jest ostrzeżeniem, by nie czcić obrazów rytych ani innych obcych bogów. Tego Jahwe nie mógł tolerować. Dlatego Żyd, który uznawał Jezusa za “posłanego od Boga” i oddawał Mu cześć i hołd, nie postępował niewłaściwie. Jest to jeszcze bardziej odpowiednie w przypadku tych, którzy uznają naszego Pana – zgodnie z Jego słowami – za Syna Bożego. <str. 74>Możemy być pewni, że faryzeusze, który chcieli ukamienować naszego Pana, ponieważ nazwał siebie Synem Bożym, byliby bezgranicznie rozsierdzeni i nie tylko ukamienowaliby naszego Pana Jezusa, lecz również Jego
czcicieli, oskarżając ich o bałwochwalstwo, gdyby jako lud reprezentowali tak krańcowe poglądy względem oddawania czci i hołdu (proskuneo) jak zwolennicy tych krańcowych poglądów, którym się tu przeciwstawiamy i których błędność wykazaliśmy.Wyjątkiem są przypadki, kiedy człowiek, któremu oddaje się cześć
, hołd lub szacunek, jest uznawany za przedstawiciela fałszywego boga – pseudo-Chrystusa lub fałszywego Chrystusa – Antychrysta. Dlatego wierzymy, iż czczenie papieży jest takim właśnie fałszywym czy też niewłaściwym oddawaniem czci, ponieważ uważają się oni – niezgodnie z prawdą – za “zastępców Chrystusa”. Właśnie z takiego powodu nasz Pan Jezus odmówił uznania Szatana i jego wielkiej władzy nad światem. Była to aktywnie działająca zła siła, z rozmysłem sprzeciwiająca się prawom Jahwe. Dlatego nasz Pan natychmiast odrzucił propozycję, by poprzez nieprzeciwstawianie się złemu, poprzez uszanowanie i uczczenie złych zwyczajów, zakorzenionych już pod władzą Szatana, nawiązać współpracę z Przeciwnikiem w kwestii ustanowienia Jego królestwa; Pan od razu dał jasną odpowiedź: Ja pozostaję w zgodzie z Bogiem Jahwe, a zarazem z proroczymi słowami: “Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, i jemu samemu służyć będziesz”; ponieważ zaś ty dobrowolnie Mu się sprzeciwiasz, nie mogę pokłonić się tobie ani twoim sposobom działania, ani też służyć twojemu celowi lub z tobą współpracować. Nasze cele są krańcowo różne. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego (por. Mat. 4:10; 5 Mojż. 10:20,21).Gdyby nasz Pan Jezus uczynił siebie rywalem Jahwe, zamiast pozostać jego Synem i sługą, jakiekolwiek przyjmowanie przezeń czci oznaczałoby brak szacunku wobec Ojca i byłoby grzechem – bałwochwalstwem. Akceptując jednak cześć oddawaną sobie jako Synowi Bożemu, oświadczył publicznie i jasno: “Ojciec mój większy jest niż ja”. Nauczał też swoich uczniów, by zanosili swoje prośby do Ojca: “O cokolwiekbyście prosili Ojca w imieniu mojem, da wam” – Jan 16:23. <str. 75>
“Ja i Ojciec jedno jesteśmy” – Jan 10:30
Ten werset jest uważany za dowód, że nasz Pan ma prawo do używania tytułu Jahwe – że był zarówno Ojcem, jak i Synem, czyli że nie miał Ojca i nie był Synem.
Na skutek niejasnych, tajemniczych myśli związanych z “trójcą” bardzo wielu ludzi – w innych przypadkach wykazujących inteligencję – zdaje się zapominać, że istnieje inna jedność oprócz jedności osoby. We wszystkich pozostałych miejscach, w których to słowo zostało użyte, jest ono rozumiane jako harmonia – jedność planu, celu, woli, umysłu. Wielkie zaślepienie, jakie może w nas spowodować teoria, jest dobrze pokazane poprzez fakt, iż powszechnie pomija się dane przez samego Pana wyjaśnienie i przedstawienie sposobu, w jaki On i Jego Ojciec są jednością. Modląc się do Ojca, Pan powiedział:
“Jać za nimi proszę, nie za światem proszę, ale za tymi, któreś mi dał; bo twoi są. (...) A nie tylko za tymi proszę, lecz i za onymi, którzy przez słowo ich uwierzą w mię; aby wszyscy byli jedno, jako ty, Ojcze! we mnie, a ja w tobie; aby i oni w nas jedno byli (...) aby byli jedno, jako my jedno jesteśmy; ja w nich, a ty we mnie, aby byli doskonałymi w jedno” – Jan 17:9,20-23.
W tym
wersecie jedność Kościoła, o którą modlił się nasz Pan, jest wyraźnie określona jako identyczna z tą, która istnieje pomiędzy Ojcem a Synem. Nie podlega dyskusji, że jedność Kościoła jest jednością umysłu, a nie jednością osoby. Bez wątpienia nasz Odkupiciel miał na myśli jedność serca, jedność celu, jedność woli wśród swoich naśladowców; ta jedność jest taka sama, jak jedność pomiędzy Ojcem a Nim samym. Kościół miał osiągnąć tę jedność w taki sam sposób, w jaki osiągnęli ją Ojciec i Syn. Syn stał się jednością z Ojcem, gdyż w pełni przyjął wolę Ojca za swoją własną, mówiąc: “Nie moja wola, lecz twoja niech się stanie”. Tak więc każdy członek Kościoła musi znaleźć się w doskonałej harmonii z Ojcem i z Synem poprzez czynienie nie swojej woli, lecz poprzez zrezygnowanie <str. 76> z niej i przyjęcie woli Chrystusa, będącej zarazem wolą Ojca. W taki i wyłącznie w taki sposób Kościół może się stać jednością, o którą modlił się nasz Pan i która jest taką samą jednością, jaka istnieje pomiędzy Ojcem a Nim samym. Można się dziwić, że ktokolwiek próbuje przekręcać i niewłaściwie używać słów naszego Pana tak, aby stały się poparciem niedorzecznej i niebiblijnej nauki o trójcy – trzech Bogach w jednej osobie. Możemy raczej podziwiać, jak piękna i logiczna jest ta jedność ducha Ojca, Syna i Kościoła.“Kto mnie widzi, widzi i Ojca”
Nasz Pan określił siebie jako Drogę, Prawdę i Żywot i powiedział, że nikt nie może przyjść do Ojca inaczej niż przez Niego, że ktokolwiek zna Jego, będzie znał i Ojca. Filip poprosił wtedy: “Panie! ukaż nam Ojca, a dosyć nam na tem”. Jezus odpowiedział: “Przez tak długi czas jestem z wami, a nie poznałeś mię? Filipie! kto mnie widzi, widzi i Ojca mego; jakoż ty mówisz: Ukaż nam Ojca? Nie wierzysz, iżem ja w Ojcu a Ojciec we mnie? Słowa, które ja
do was mówię, nie od samego siebie mówię, lecz Ojciec, który we mnie mieszka, on czyni sprawy” – Jan 14:7-10.Niektórzy nakłaniają nas, byśmy uznali te słowa naszego Pana Jezusa za dowód, że jest On Jahwe (a nie Synem Jahwe) i że imię Jahwe może się poprawnie i do Niego stosować. Wszyscy jednak powinni zauważyć, że cały ten kontekst wskazuje na takie rozróżnienie pomiędzy Ojcem a Synem, że żadna logicznie myśląca osoba nie użyłaby go, by wyciągnąć takie wnioski, jak zwolennicy doktryny trójcy. Cała kwestia
sprowadza się zatem do pytania: Co nasz Pan chciał nam przekazać w słowach “kto mnie widzi, widzi i Ojca mego”? Odpowiadamy, że Jego zamiarem było powiedzenie nam, iż żaden człowiek (cielesna, ziemska istota) nie jest w stanie zobaczyć Boga, <str. 77> istoty duchowej. Takie samo świadestwo składa też apostoł Jan: “Boga nikt nigdy nie widział; on jednorodzony syn, który jest w łonie ojcowskiem, ten nam opowiedział” – Jan 1:18. Chciał, byśmy zrozumieli to, co Pan powiedział Mojżeszowi: “Nie ujrzy mię człowiek, aby żyw został”. Dlatego więc, jeżeli Ojciec zamierzał pokazać siebie ludziom, to mógł albo w cudowny sposób otworzyć człowiekowi oczy, tak by był w stanie zobaczyć duchową chwałę (w ten sposób człowiek zostałby narażony na śmierć) albo też okazać siebie w ciele – w taki sposób, by ludzie mogli choć częściowo poznać Jego charakter poprzez kontakt i obcowanie z Nim.Czyż nie tak właśnie postąpił Bóg? Boski umysł, Boska wola były w pełni przedstawione w Jego Jednorodzonym Synu, naszym Panu, kiedy stał się ciałem i zamieszkał pośród ludzi. Był najlepszym, najdokładniejszym, najpewniejszym przedstawieniem Boga, jakie kiedykolwiek można było dać ludzkości. Widząc i głębiej poznając Pana Jezusa Filip i inni apostołowie poznawali Ojca w najpełniejszym sensie, jaki był osiągalny dla ludzkości. Poznawali Go w najpełniejszym sensie, w jakim Ojciec mógł objawić się człowiekowi. Nigdy nie było, nie będzie i nie mogłoby być jaśniejszego, bardziej absolutnego, pełniejszego objawienia Boga człowiekowi niż w osobie Pana Jezusa Chrystusa, ponieważ kiedy “stał się ciałem”, “Bóg objawiony [greckie
jawnie przedstawiony] był w ciele” (1 Tym. 3:16). Podobnie apostoł wyraża się o Kościele, wiernych członkach Chrystusa – że “bywamy wydawani na śmierć dla Jezusa, aby też żywot Jezusowy był objawiony [greckie jawnie przedstawiony] w śmiertelnym ciele naszym” (2 Kor. 4:11).Doskonały człowiek
jest doskonałym obrazem niewidzialnego Boga i dlatego stanowi również najlepszy sposób Jego przedstawienia. Podobnie podczas Tysiąclecia udoskonaleni starożytni święci będą wśród ludzi najlepszymi przedstawicielami Niebiańskiego Ojca, Niebiańskiego Syna i Niebiańskiej Oblubienicy Chrystusowej. Ktokolwiek zobaczy ich, zobaczy również Boga objawionego w <str. 78> ciele – podobieństwo Boga w ciele. Całe wzdychające stworzenie będzie miało przywilej dojść do tego chwalebnego stanu, jeżeli tylko zechce to uczynić pod przewodnictwem Królewskiego Arcykapłana i Jego “braci”, kapłanów, służących za pośrednictwem starożytnych świętych, którzy, jako przedstawiciele Królestwa w ciele, będą “książętami” ziemi (Psalm 45:17).“On błogosławiony, i sam możny król królujących, i Pan panujących, który sam ma nieśmiertelność”
– 1 Tym. 6:15,16 –
Wiele osób uważa, iż ten fragment oznacza, że przy swoim pojawieniu się podczas wtórego przyjścia nasz Pan Jezus pokaże całemu światu wielkość Niebiańskiego Ojca. Taki pogląd jest pod niektórymi względami rozsądny, ale skłaniamy się raczej ku zastosowaniu tego zdania do chwały i czci Chrystusa – licząc od początku Wieku
Tysiąclecia. Prawdą jest, że sprawi On, iż wszyscy, którzy zaakceptują Jego drogę, uznają również Boga Jahwe, ale nie stanie się to na początku, lecz przy końcu Jego panowania, kiedy “odda królestwo Bogu i Ojcu” (1 Kor. 15:24-28).Zastosowanie powyższego fragmentu do Ojca oznaczałoby zaprzeczenie faktowi posiadania nieśmiertelności przez naszego Pana, podczas gdy Pismo Święte jasno naucza, że On i wszyscy, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu, otrzymają przez nie nieśmiertelność i że w ten sposó
b Ojciec posiadający życie samo w sobie (samo-istność – nieśmiertelność) dał Synowi życie samo w sobie (samo-istność – nieśmiertelność) (1 Kor. 15:42-22,53,54; Jan 5:26).Zastosowanie tego cytatu do Syna znakomicie spełnia wszelkie warunki, w żaden sposób nie pomijając przy tym Ojca, Jahwe, ani też nie dając dowodu stwierdzeniu, że nasz Pan Jezus jest Ojcem, Jahwe – ponieważ we wszystkich przypadkach mamy pamiętać o <str. 79> zapisanej przez natchnionego apostoła zasadzie, że we wszelkich porównaniach, zaszczytach itp. wymienianych w odniesieniu do Syna, Ojciec zawsze stanowi wyjątek jako Ten, który stoi ponad wszelkim porównaniem. Mówi on: “jawna jest, że oprócz tego, który mu poddał wszystkie rzeczy [Ojca]”; Ojciec nie może być uważany za poddanego naszego Pana Jezusa i wszelkiej władzy, jaką sam Mu dał. Kiedy bowiem Syn pokona grzech na świecie, “tedyć też i sam Syn będzie poddany temu [Ojcu], który mu [Synowi] poddał wszystkie rzeczy” (1 Kor. 15:27,28).
Oto podobne określenie chwały Królestwa naszego Pana Jezusa, danego Mu przez Ojca: “Który jest głową wszelkiego księstwa i zwierzchności” – Kol. 2:10. Odpowiedź jest taka sama: władza i moc Ojca nigdy nie jest przeciwstawiana władzy i mocy Syna, gdyż ten ostatni jest jednością z Ojcem i jest Jego przedstawicielem.
“Nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu”
W Liście do Filipian 2:6 według angielskiego powszechnego przekładu [oraz Biblii Gdańskiej – przyp. tłum.] apostoł Paweł wyraża zadziwiające stwierdzenie: “będąc w kształcie Bożym, nie poczytał sobie tego za drapiestwo równym być Bogu”. Powinniśmy na samym początku zwrócić uwagę, że fragment ten nic nie mówi o doktrynie trójcy ani też o tym, że nasz Pan Jezus jest Ojcem, Jahwe; jeżeli by tak bowiem było, dlaczego apostoł pisałby o drapiestwie i rozważaniu równości? Słowa “drapiestwo” i “równy” z całą “pewnością podkreślają, że Ojciec i Syn nie są jedną osobą, lecz dwiema. Zaskakuje nas jednak to, że słowa apostoła są tak odmienne od wypowiedzi naszego Pana na ten temat. Pan mówił: “Ojciec mój większy jest niż ja”; “nie mogęć ja sam od siebie nic czynić”. Pytamy więc: czy nasz Pan utracił swoją pokorę, skoro później zamierzał stać się równym Bogu Ojcu?
Po drugie, zauważamy, jak sprzeczny jest taki pogląd <str. 80> z lekcją, której apostoł chciał nas nauczyć. Czy apostoł zamierzał nakłaniać Kościół do ubiegania się i do pozyskania chwały Ojca lub też chwały innych osób? Z pewnością nie! Wręcz przeciwnie, przestrzega on przez próżną chwałą, zachęcając do pokory i do tego, abyśmy innych uważali za
lepszych od siebie. Zapewnia czytelników, że właśnie ta pokora umysłu cechowała naszego Pana i mówi: “Tego tedy bądźcie o sobie rozumienia, które było i w Chrystusie Jezusie”. Jeżeli Chrystus Jezus zamyślał pozyskać Ojcowską cześć i chwałę i nie uważał tego za drapiestwo, to ten sam umysł w Pańskim Kościele oznaczałby, że każdy z nas powinien starać się osiągnąć najwyższą z możliwych chwałę i cześć, uważając to za właściwy sposób postępowania i osiągnięcie takiego samego stanu umysłu, jaki okazywał nasz Pan.Ws
zystko to jednak nie ma sensu. Powodem nieporozumienia jest bowiem błędny przekład, który sugeruje myśl niepobożną, zupełnie przeciwną do tego, co apostoł chciał przekazać. Grecki wyraz harpagmos, oddany tutaj jako “drapiestwo”, pojawia się w Nowym Testamencie tylko ten jeden raz i wskazuje na rabunek czy też bezprawne przywłaszczenie; myśl apostoła jest jednak całkowicie odwrócona, przez przestawienie szyku zdania. Można ją oddać w podobnych słowach, lecz niosących zupełnie odwrotne znaczenie: “nie myślał przez drapiestwo być równym Bogu”. Postępowanie naszego Pana jest w ten sposób przeciwstawione czynom Szatana, który starał się przywłaszczyć sobie stanowisko i cześć Bożą (Izaj. 14:12-14). Wynika to jasno z kontekstu wersetów poniżej i powyżej omawianego tekstu – że nic nie należy czynić dla próżnej chwały – że Chrystus był bardzo pokorny i że my również powinniśmy być pokorni, idąc w Jego ślady. Zwróćmy uwagę na inne odpowiedniki słowa harpagmos, użyte przez znaczących uczonych z różnych denominacji:“Nie
uważał tego za przedmiot gorliwego pragnienia”. Clarke.“Nie myślał o chciwym zatrzymaniu sobie.”
Wakefield“Nie uważał (...) za przedmiot pożądania.”
Stewart <str. 81>“Który istniejąc w kształcie Bożym, nie uważał bycia równym Bogu za rzecz, jaką należy osiągnąć.”
Rotherham“Który będąc [margines:
pierwotnie] w kształcie Bożym, nie uważał za nagrodę [margines: rzecz do pochwycenia] równości Bogu.” Revised Version“Który istniejąc w kształcie Bożym, nie liczył
bycia równym Bogu za rzecz do pochwycenia.” Amer. Rev. Committee“Nie myślał (...) jako o rzeczy do pochwycenia.”
Sharpe“Nie pochwycił skwapliwie.”
Neeland“Nie walczył gwałtownie.”
Dickenson“Nie myślał o uzurpowaniu sobie.”
TurnbullWydaje się, że ostatnia wersja najlepiej pasuje do kontekstu; takie jest też tłumaczenie podane w przekładzie
Emphatic Diaglott, który oddaje cały fragment w następujący sposób:“Który, będąc w kształcie Bożym, nie zastanawiał się nad przywłaszczeniem sobie podobieństwa do Boga, lecz zrezygnował z samego siebie, przyjmując kształt niewolnika.”
Tłumaczenie to zgodne jest nie tylko z faktami, ale także z apostolskim rozumowaniem, którego jest częścią. Mówi ono, że kiedy nasz Pan Jezus był istotą duchową, kiedy miał kształt i naturę podobną do Boskiej, nie był owładnięty duchem ambicji i pragnieniem przywłaszczenia sobie boskiego autorytetu, mocy, chwały i czci – nie miał ducha Szatana, który pożądał wywyższenia, mówiąc: “Będę równy Najwyższemu”. Wręcz przeciwnie: chociaż
nasz Pan zajmował najwyższe stanowisko, zaraz obok Niebiańskiego Ojca, Jego umysł był tak pokorny, że będąc posłuszny Ojcowskiej woli, zrezygnował z chwały i majestatu swego duchowego stanu, zamieniając wyższą naturę i chwałę na niższy stan, stan ludzki, “mało mniejszy od aniołów”. W dalszych słowach apostoł wskazuje, że nie była to jedyna manifestacja pokory; jeszcze większą pokorę można dostrzec w tym, że nasz Pan Jezus, jako człowiek Chrystus Jezus, poddał się śmierci, i to haniebnej śmierci krzyżowej. Całe to upokorzenie, jak uczy apostoł, <str. 82> było skutkiem posłuszeństwa Boskiej woli, woli Ojca. Potem apostoł wskazuje na rezultat, mówiąc: “Dlatego [z powodu tego okazania wierności, pokory i posłuszeństwa aż na śmierć] Bóg [Ojciec] wielce go wywyższył, i darował mu imię, które jest nad wszelkie imię; aby w imieniu Jezusowem wszelkie się kolano skłaniało, (...) a wszelki język aby wyznawał (...) ku chwale Boga Ojca” – Hebr. 2:7,9; 1 Tym. 2:5,6; Filip. 2:11.Jeżeli patrzymy na omawiany werset w ten właśnie sposób, bynajmniej nie stanowi on żadnego poparcia dla doktryny trójcy, a raczej stanowczo jej zaprzecza i pozostaje w całkowitej zgodzie z całym Słowem Bożym, a także z uświęconym zdrowym rozsądkiem.
Kończymy rozważanie tego przedmiotu, jeszcze bardziej doceniając długość, szerokość, wysokość i głębokość osoby, charakteru i planu Niebiańskiego Ojca, a także odczuwając większy niż kiedykolwiek wcześniej szacunek dla Jego wielkiego Syna, którego cudowna miłość, wierność i ufność w Ojcowską mądrość, łaskę i moc zostały w tak królewski sposób nagrodzone; z radością “czcimy Syna,
tak jako czcimy Ojca”. Po pełnym rozważeniu objawienia danego nam w Słowie Bożym całkowicie zgadzamy się z natchnionym świadectwem apostoła: “Ale my mamy jednego [najwyższego] Boga Ojca, z którego wszystko, a my w nim; i jednego Pana Jezusa Chrystusa, przez którego wszystko a my przezeń” – 1 Kor. 8:6.“Łaska wam i pokój niech będzie od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa. Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił wszelkiem błogosławieństwem duchownem w niebieskich rzeczach w Chrystusie; jako nas wybrał w nim przed założeniem świata (...) który nas przenaznaczył ku przysposobieniu za synów
przez Jezusa Chrystusa dla siebie samego. (...) Aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec on chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia ku poznaniu samego siebie” (Efezj. 1:2-17). <str. 83>Wykład III
POŚREDNIK POJEDNANIA
JEDNORODZONY
Kim on jest? – Logos, jeden z bogów – Jednorodzon
y Boga Jahwe – Świadectwo Biblii – “Który był bogaty” – “Pierwej niż Abraham był, jam jest” – “Pierwszy i ostatni” – “Jahwe mię miał na początku” – Logos “stał się ciałem” – Nie był wcielony – Poniżył samego siebie – “Dla nas stał się ubogim, będąc bogatym” – W tym świadectwie nie ma obłudy – Postępowanie naszego Pana nie było zwodnicze – “Święty, niewinny, niepokalany, odłączony od grzeszników”.“Jeden jest Bóg, jeden także pośrednik między Bogiem i ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który dał samego siebie
na okup” – 1 Tym. 2:5,6.PROPORCJONALNIE do tego jak cenimy dzieło pojednania – naszego pojednania z Bogiem, oraz ofiarę za grzech, przez którą jest dokonane – będziemy również oceniać Tego, którego Niebiański Ojciec wystawił, aby był ubłaganiem za grzechy nasze, naszym Odnowicielem i Dawcą Życia. Dlatego więc, rozważając pytanie: Kim jest ta wielka Istota, którą Bóg Jahwe tak wielce wywyższył i która, przez Boską łaskę, jest naszym Odkupicielem i Zbawicielem, musimy na samym początku zdać sobie sprawę z n
aszej niewiedzy w tym przedmiocie i z nieumiejętności dojścia do jakichkolwiek wniosków bez wskazówek Boskiego Słowa. Po drugie, rozpoczynając nasze rozważania musimy mieć na pamięci świadectwo apostoła o wielkości tego Pośrednika i o należnej Mu czci. Apostoł mówi: “Bóg nader go wywyższył, i darował mu imię, które jest nad wszelkie imię; aby w imieniu Jezusowem wszelkie się kolano skłaniało”. W innym miejscu czytamy: “Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca” – Filip. 2:9,10; Jan 5:23.Studiując uważnie Pismo Święte, by dowiedzieć się, co mówi ono i czego nie mówi o naszym Panu Jezusie, <str. 84> stwierdzamy, że jego świadectwo jest bardzo wyraźne, harmonijne i zadowalające. Najpierw wymienimy w kilku punktach to, co uważamy za nauki Pisma Świętego, a c
zego dowody przedstawimy nieco później.(1) Nasz Odkupiciel był istotą duchową, zanim stał się ciałem i zamieszkał między ludźmi.
(2) W tym czasie, podobnie jak i później, był uważany za “boga” – mocarza. Jako najważniejszy z aniołów i następny po Ojcu nazywany był Archaniołem (najważniejszym aniołem, czyli posłańcem), którego imię – “Michał” – oznacza “ktoś jak Bóg”, czyli przedstawiciel Boga.
(3) Jako najwyższy pośród stworzenia Jahwe był również pierwszym, bezpośrednim stworzeniem Boga, “jednorodzonym”, a potem, jako przedstawiciel Jahwe, używając mocy Jahwe i w Jego imieniu, stworzył wszystkie rzeczy, aniołów, księstwa i moce, jak również stworzenia ziemskie.
(4) Stanie się ciałem, aby być naszym Odkupicielem, nie było przymusem, lecz dobrowolną decyzją, następstwem Jego zupełnej zgodności z Ojcem, radosnym współuczestnictwem w wypełnianiu każdego szczegółu Boskiej woli – którą nauczył się szanować i miłować jako sedno sprawiedliwości, mądrości i miłości.
(5) Uniżenie się do ludzkiego stanu nie miało być trwałe. Cel uniżenia został osiągnięty w momencie, gdy nasz Pan oddał siebie, istotę ludzką, jako nasz
okup, “równoważną cenę”. Dlatego więc nie zmartwychwstał w ciele, lecz jak pisze apostoł, “umartwiony był ciałem, ale ożywiony duchem” – 1 Piotra 3:18.(6
) Zmartwychwstanie nie tylko przywróciło Go do duchowej natury, ale obdarzyło Go jeszcze większą czcią, i jako Ojcowską nagrodę za Jego wierność dało Mu uczestnictwo w boskiej naturze – najwyższej z duchowych natur,* w nieśmiertelności. <str. 85>* Tom I,
rozdział X(7) Właśnie tę wspaniałą Istotę, tak wielce wywyższoną i uwielbioną przez Jahwe, z radością czcimy, wielbimy i służymy Jej – jako będącej w jedności z Niebiańskim Ojcem – naszym słowem, czynem, zamiarem i duchem.
Biblijne świadectwo o Synu Bożym
Zastanówmy się nad biblijnymi dowodami, potwierdzającymi powyższe punkty. Zaczniemy od pierwszego rozdziału Ewangelii według św. Jana. Nasz Pan w swojej przedludzkiej egzystencji jest tu nazwany “Słowem” (greckie
logos). “Na początku był Logos”. O wyrazie tym dr Alexander Clarke pisze: “Termin ten nie powinien być tłumaczony, podobnie jak imiona Jezus i Chrystus. Każde z imion Zbawiciela świata opisywało którąś spośród wspaniałych cech Jego charakteru, natury czy dzieła; podobnie i określenie Logos, oznaczające słowo, słowo mówione, mowę, wymowę, doktrynę, rozsądek lub zdolność rozumowania, znajduje w Nim wspaniałe zastosowanie.” Ewangelista w swoim liście jeszcze raz używa tego samego tytułu w odniesieniu do naszego Pana, nazywając Go “Słowem żywota”, czyli “Logosem żywota” (1 Jana 1:1).Tytuł “Słowo Boże” – “Logos Boży” – bardzo dobrze opisuje ważne dzieło czy też urząd naszego Mistrza jeszcze zanim przyszedł na świat.
Logos był bezpośrednim wyrażeniem stworzenia Niebiańskiego Ojca, zaś wszystkie następujące po Nim wyrażenia Boskiej mądrości, mocy i dobroci zostały dokonane przez Logosa. Uważa się, iż w dawnych czasach niektórzy królowie zwracali się do swoich poddanych przez pośrednika: król siedział za parawanem, zaś jego “słowo”, czyli pośrednik, stał przed parawanem i wypowiadał głośno do ludu to, co nie widziany przez lud król do niego szeptał; mówca taki był nazywany “królewskim logosem”. Bez względu na to, czy opisane podanie jest prawdziwe, dobrze ilustruje ono użycie słowa “Logos” w związku z przedludzką egzystencją naszego Pana i Mistrza oraz Jego <str. 86> wspaniały urząd: reprezentowanie Ojca, o którym Pismo Święte mówi tutaj, a także w innych miejscach.Zauważmy, że natchniony apostoł pisze: “Na początku był
Logos, a on Logos był u Boga, a Bogiem był on Logos”. Jest to literalne tłumaczenie greckiego oryginału, co może potwierdzić każdy, niezależnie od tego, czy zna grekę, czy nie. Grecki przedimek ho poprzedza pierwsze słowo “Bóg” w tym wersecie, a nie ma go przed drugim słowem “Bóg”. W ten sposób celowo zostało uczynione rozróżnienie między Bogiem Ojcem a Bogiem Synem; bez tego przedimka czytelnik nie otrzymałby pełnego wyjaśnienia. W następnym wersecie przed słowem “Bóg” również znajduje się przedimek, a cały fragment wygląda wobec tego następująco:“Na początku było Słowo, a ono Słowo było u [
ho theos] Boga, a [theos] Bogiem było ono Słowo. To było na początku u [ho theos] Boga” – Jan 1:1.O jakim “początku” mówi ten werset? Na pewno nie chodzi tu o początek istnienia Jahwe, Boga, Ojca, ponieważ jest On “od wieku aż na wieki” i nigdy nie miał początku (Psalm 41:14; 90:2; 106:48). Dzieło Jahwe miało jednak swój początek i o tym właśnie wspomina omawiany werset: o początku stworzenia. W ten sposób rozumiana myśl sugeruje, iż nasz Pan Jezus w swojej przedludzkiej egzystencji jako Logos był u Ojca już na samym początku stworzenia. Jest to potwierdzeniem natchnionego stwierdzenia, że sam Logos był “początkiem stworzenia Bożego”: o tym właśnie mówi apostoł, który zapewnia nas, że nasz Pan jest nie tylko “głową ciała, to jest kościoła” i “pierworodnym z umarłych”, ale także początkiem wszelkiego stworzenia – “aby we wszystkim był pierwszy”. Oto słowa apostoła: “Który jest obrazem Boga niewidzialnego, i pierworodnym wszystkich rzeczy stworzonych. Albowiem przezeń stworzone są wszystkie rzeczy, które są na niebie i na ziemi, widzialne i niewidzialne, bądź trony, bądź państwa, bądź księstwa, bądź zwierzchności, wszystko przezeń i dla niego stworzone jest. A on jest przed wszystkimi, i wszystko w nim <str. 87> stoi” – Kol. 1:15-18. Spójrzmy też na słowo proroctwa o Jednorodzonym, proroctwa nie tylko zapowiadającego Jego przyszłe wywyższenie jako Króla wszystkich ziemskich królów, ale także opisującego Go już jako pierworodnego Jahwe: “Ja go też za pierworodnego wystawię, i za wyższego nad królami ziemi” – Psalm 89:28. Zauważmy także, iż nasz Pan (mówiąc o swoim pochodzeniu) określa siebie jako “świadka onego wiernego i prawdziwego, początek stworzenia Bożego” (Obj. 3:14).
Z tą myślą o “pierwszeństwie naszego Pana” od samego początku jako “pierworodnego wszystkich rzeczy stworzonych”, a także z faktem, iż był On
Logosem, czyli wyrażeniem Niebiańskiego Ojca w odniesieniu do wszelkich spraw, zgadza się także następne zdanie zapisu ewangelisty: “Wszystkie rzeczy przez nie się stały, a bez niego nic się nie stało, co się stało” – Jan 1:3. Jakże wspaniała jest ta myśl, opisująca majestat Jednorodzonego Syna Bożego, Logosa! Biorąc pod uwagę ową pierwotną wspaniałość i pierwszeństwo, znacznie lepiej umiemy ocenić wagę słów apostoła: “Dla nas stał się ubogim, będąc bogatym, abyśmy my ubóstwem jego ubogaceni byli” – 2 Kor. 8:9. Dostrzegamy teraz całe bogactwo Jego chwały i czci, które On sam wspomniał w modlitwie, mówiąc: “Uwielbij mię Ty, Ojcze! u siebie samego tą chwałą, którąm miał u ciebie, pierwej niżeli świat był” – Jan 17:5. Chociaż wszystko, co wiąże się z Boskim planem odkupienia jest wspaniałe i zdumiewające, gdy chodzi o okazanie Boskiej miłości, miłosierdzia, współczucia dla upadłych ludzi, to jednocześnie – z tego punktu widzenia – wszystko jest logiczne i zgodne z Boskim charakterem i słowem.Ci, którzy utrzymują, że nasz Pan nigdy nie istniał, dopóki nie narodził się dziecięciem w Betlejem, w niewielkim jedynie stopniu pojmują Boski plan pomocy człowiekowi; nie umieją użyć wielu spośród wersetów, które zacytowaliśmy powyżej, a także innych fragmentów, mówiących o chwale naszego Pana, gdy był jeszcze z Ojcem przed stworzeniem świata i o Jego wielkim poniżeniu, gdy przyjął pokornie <str. 88> naturę m
ało mniejszą od aniołów, rezygnując zarazem z natury wyższej od wszystkich aniołów. Poglądy zgodne z Biblią czynią nas wolnymi od wszystkich nielogicznych i błędnych teorii stworzonych przez ludzi, na skutek których – próbując uczcić Syna – prześcignęli i samo Słowo Boże, ujmując tym samym czci Słowu Pana i apostołów, według którego jest On Synem, czyli potomkiem Boga, a Ojciec jest większy niż Syn. Fałszywy pogląd wprowadził miliony swoich zwolenników w rozmaite trudności nie do pokonania.Tylko prawda jest logiczna:
“... to Prawda jedynie,
co w spełnianiu tęsknot ponad wszystko słynie.”
Powyższe myśli, mówiące, iż nasz Pan Jezus był początkiem stworzenia Bożego, a co za tym idzie, istniał na długo przed tym, jak przyszedł na świat jako człowiek, by stać się naszym Odkupicielem, znajdują doskonałe potwierdzenie w wielu wersetach Pisma Świętego, których przykładem może być fragment 1 Listu św. Jana (4:9): “Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy żyli przezeń”. Widzimy wyraźnie, że nasz Pan był S
ynem Bożym zanim przyszedł na świat oraz że – jako Syn Boży – otrzymał pewną misję do spełnienia na ziemi. Nie możemy też przeoczyć faktu, że w tym wersecie, podobnie jak w wielu innych miejscach, Logos nazwany jest “Jednorodzonym Synem” Boga. Wynika z tego wniosek, iż sam Logos był jedynym bezpośrednim stworzeniem, czy też jedyną istotą bezpośrednio zrodzoną przez Niebiańskiego Ojca, podczas gdy wszyscy inni Synowie Boży (aniołowie, a także ludzie) zostali stworzeni za pośrednictwem Logosa. Stąd też odpowiednie i prawdziwe jest stwierdzenie, że Pan jest Jednorodzonym Synem Bożym.Spójrzmy na inny obraz: “Boć nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat, ale aby świat był zbawiony przezeń” – Jan 3:17. Tutaj znowu powierzenie misji, posłanie na świat, sugeruje przedludzką egzystencję naszego Pana. To stwierdzenie w odniesieniu do
Logosa w pełni zgadza się <str. 89> z historią, przekazaną nam przez ewangelistę, który mówi: “Na świecie był, a świat przezeń uczyniony jest; ale go świat nie poznał”. I dalej: “A to Logos ciałem się stało, i mieszkało między nami, i widzieliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca, pełne łaski i prawdy” – Jan 1:10,14. Słowa samego Pana, mówiące o Jego wcześniejszej egzystencji, są nie do obalenia. Nigdy nie uznał Józefa za swojego ojca ani też ziemskiego życia za początek swojego istnienia.Wręcz przeciwnie: zauważmy, iż nasz Pan cały czas nazywa Jahwe swoim Ojcem. Przypomnijmy sobie Jego słowa: “A mnie, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, wy mówicie: Bluźnisz, żem rzekł: Jestem Synem Bożym?” – Jan 10:35. Do Marii, swojej ziemskiej matki, zwraca się słowami: “Izaliście nie wiedzieli, iż w tych rzeczach, które są
Ojca mego, ja być muszę?” – Łuk. 2:49. Uczniom Pan powiedział: “Bom zstąpił z nieba”; “Jamci jest chleb on żywy, którym z nieba zstąpił” – Jan 6:38,51. W Jego czasach wielu w to nie wierzyło i wielu nadal nie wierzy, ale fakt ten nie umniejsza prawdziwości tych słów. Niektórzy usłyszawszy te słowa pytali: “Jak to możliwe?” Niektórzy z uczniów, słysząc Pańskie słowa, mówili: “Twardać to jest mowa, któż jej słuchać może?” “Ale wiedząc Jezus sam w sobie, iż o tem szemrali uczniowie jego, rzekł im: Toż was obraża? Cóż, gdybyście ujrzeli Syna człowieczego wstępującego, gdzie był pierwej?” “Od tego czasu wiele uczniów jego odeszło nazad, a więcej z nim nie chodzili” – z powodu tej wypowiedzi o niebiańskim pochodzeniu i przedludzkiej egzystencji (Jan 6:60-66).Posłuchajmy jeszcze, jak głosi tę samą prawdę przed faryzeuszami: “Wiem, skądem przyszedł i dokąd idę (...); jam z wysokości (...); jam zaś nie jest z tego świata; (...) gdyżem ja od Boga wyszedł i przyszedłem, anim sam od siebie przyszedł, ale mię on posłał. (...) jeślibym rzekł, że go nie znam, byłbym, podobnym wam, kłamcą”. Żydzi zapy
tali wtedy: “Izaś ty jest większy nad ojca naszego Abrahama, który umarł?” Jezus odrzekł: “Abraham, ojciec wasz, z radością żądał, aby oglądał dzień mój, i oglądał i radował się”. (Abraham <str. 90> widział dzień Chrystusa oczami wiary; wierzył w Boską obietnicę, mówiącą o Mesjaszu. Mógł widzieć Jego dzień ofiary, pokazany w ofiarowaniu swego jedynego syna Izaaka, ale we wszystkich wydarzeniach dostrzegał nadchodzący dzień chwały Mesjasza, Tysiąclecie i jego błogosławieństwa spływające na wszystkie rodzaje ziemi przez to obiecane Nasienie. Nic dziwnego, że taka przyszłość napełniała go radością. Oczami wiary oglądał niebiańskie miasto, nowe Jeruzalem, uwielbiony Kościół, klasę Kościoła i w podobny sposób poznawał niebiańską krainę – świat błogosławiony przez to Królestwo. Hebr. 11:10,16; 12:22; 13:14).“Tedy rzekli Żydowie do niego [Jezusa]: Pięćdziesiąt lat jeszcze nie masz, a Abrahamaś widział? [Abraham nie żył już od dwóch tysięcy lat.] Rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Pierwej niż Abraham był, jam jest
” (Jan 8:14,23,42-58).Nie można mieć żadnych wątpliwości co do znaczenia tych słów. Nasz Pan oświadcza, że istniał wcześniej niż Abraham. Pismo Święte nigdzie nie sugeruje, że istnienie Jednorodzonego zostało kiedykolwiek przerwane od momentu swojego początku, “początku stworzenia Bożego”, aż do chwili przerwania go na trzy dni na Kalwarii, po których to dniach został podniesiony z umarłych, aby już nigdy więcej nie umrzeć, gdyż śmierć już nad nim nie panowała (Rzym. 6:9). Jego narodzenie się j
ako istoty ludzkiej, “mało mniejszej od aniołów”, celem złożenia ofiary za grzech człowieka, nie wymagało śmierci duchowej natury, jaką posiadał przed przyjściem na świat jako dziecko, lecz jedynie przeniesienia Jego życia z natury wyższej, czyli duchowej, do niższej – ludzkiej. Stąd słowa naszego Pana: “Pierwej niż Abraham był, jam jest” oznaczają, że podczas tej przemiany nie było żadnej przerwy w Jego istnieniu; z całą pewnością jest to również utożsamienie Jezusa, Syna Bożego w ciele, z Logosem, pierworodnym wszelkiego stworzenia. Oczywiście świadectwo naszego Pana nie zostało przyjęte przez wielu spośród tych, którzy Go słuchali, a także przez wielu w czasach późniejszych. Może się wydawać, że istnieje jakieś przewrotne nastawienie, prowadzące ludzkość do odrzucenia prostych, jasnych stwierdzeń Słowa Pańskiego i uważania naszego Pana za grzesznego członka upadłego <str. 91> rodzaju lub też za Jego własnego Ojca. Jedynie cisi są gotowi “z cichością przyjąć słowo wszczepione, które może zbawić dusze” (Izaj. 61:1; Jak. 1:21) i tylko do takich skierowane zostało świadectwo Słowa Bożego. Niektórzy z ludzi słuchających naszego Mistrza odrzucili Jego świadectwo i podnieśli przeciwko Niemu kamienie; podobnie i dzisiaj: część spośród tych, którzy słyszą Prawdę i ją odrzucają, gotowa byłaby ukamienować – w przenośni – wszystkich przyjmujących i uczących słów Mistrza w całej ich prostocie. Teraz, jak i w tamtych czasach, powodem jest to, że nie znają ani Ojca, ani Syna tak, jak powinni ich znać – tak, jak oni siebie objawiają.Nadal aktualne pozostają słowa naszego Pana: “Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca kto zna, tylko Syn, a komu by chciał Syn objawić” – Mat. 11:27. Świat Go nie poznał: Jego chwalebnego początku, ani wielkiego uniżenia się z Jego strony; kiedy uzmysłowimy sobie, jak wiele czasu upłynęło między początkiem stworzenia w osobie naszego Pana a chwilą, gdy stał się ciałem i jeżeli pamiętamy również, że przez cały ten czas był On z Ojcem, “uciechą jego na każdy dzień, grając przed nim na każdy czas”
, to nie możemy się dziwić, że Syn znał Ojca takim, jakim nie znali Go uczniowie ani świat – takim, jakiego my uczymy się poznawać przez Jego Słowo objawienia i przez odsłonięcie Jego wspaniałego planu wieków. Posłuchajmy, jak jeszcze raz mówi: “Ojcze sprawiedliwy! i świat cię nie poznał; alem ja cię poznał” – Jan 17:25.Klucz do tej wspaniałej znajomości niebiańskich rzeczy został nam dany w słowach: “Kto z ziemi jest, ziemski jest i ziemskie rzeczy mówi; ten, który z nieba przyszedł, nade wszystkie jest.
A co widział i słyszał, to świadczy” – Jan 3:31,32. Trudno się więc dziwić, że Jego przeciwnicy pytali: “Skądże temu ta mądrość?” – Mat. 13:54. Właśnie ta znajomość niebiańskich rzeczy oraz Jego bliska i długa zażyłość z Ojcem, która zrodziła absolutną wiarę w Ojcowskie obietnice, pozwoliły Mu jako doskonałemu człowiekowi zwyciężyć świat, ciało i Szatana i przedstawić “ofiarę przyjemną” za nasze grzechy. <str. 92> Wiele lat wcześniej prorok pisał o tym: “Znajomością swoją wielu usprawiedliwi sprawiedliwy sługa mój; bo nieprawości ich on sam poniesie” – Izaj. 53:11.Obecnie tylko ci, którzy chodzą wiarą w świetle Bożego Słowa, mogą poznać Ojca i Syna, a także w jasny i właściwy sposób docenić wielkie dzieło pojednania, jakiego Ojciec i Syn wspólnie dokonują dla ludzkości. Niebawem jednak – po wybraniu Kościoła, po połączeniu w chwale Oblubienicy, Małżonki Barankowej, i jej Pana, po nadejściu Królestwa – znajomość Pana napełni całą ziemię, zaś moc Ojca, która – przez
Logosa – stworzyła wszystkie rzeczy, zostanie zastosowana przez Niego jako Zbawiciela w dziele przywracania do pierwotnego stanu i udoskonalania tych, którzy otrzymawszy przywilej poznania Go, poddadzą się Jego sprawiedliwym wymaganiom. W ten sposób moc naszego Pana, jako Przedstawiciela Jahwe w procesie stwarzania, zostanie w pełni okazana w Jego mocy jako Przedstawiciela Jahwe, naprawiającego i błogosławiącego świat. Tak wypełnią się prorocze słowa psalmisty: “Rozrodzi się płód twój z żywota jako rosa [świeżość, żywotność] na świtaniu” – Psalm 110:3.Zwróćmy uwagę na słowa naszego Pana, skierowane do Nikodema, który pragnął dowiedzieć się czegoś o rzeczach niebiańskich, ale znajomość ta nie była mu dana, gdyż nie uwierzył jeszcze w rzeczy ziemskie. Nasz Pan, wyjaśniając mu znajomość rzeczy niebiańskich, mówi: “Nikt nie wstąpił do nieba, tylko ten, który zstąpił z nieba, Syn człowieczy”.
* Dalej nasz Pan wyjaśnia Nikodemowi, co Bóg przygotował dla świata, aby ludzie nie zginęli, lecz mieli wieczne życie: “Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny” – Jan 3:13,16.* Słowa “który jest w niebie” zostały dopisane, nie ma ich w starych rękopisach.
Logosa
, początek stworzenia Bożego, Izajasz nazywa Dziwnym, Radnym, Bogiem mocnym itd. (Izaj. 9:6). Opisuje Go także Salomon; <str. 93> mówi o Nim jako o Mądrości, ale wszystkie szczegóły są zgodne z wypowiedzią ewangelisty Jana (Jan 1:1,18):“Pan [Jahwe – przyp. tłum.] mię miał przy początku drogi swej, przed sprawami swemi, przed wszystkiemi czasy. Przed wieki jestem zrządzona, przed początkiem, pierwej niż była [uformowana] ziemia; gdy jeszcze nie było przepaści [mórz], spłodzonam jest, gdy jeszcze nie było źródeł opływających wodami. Pierwej niż góry założone były, niż były pagórki, spło
dzonam jest. Jeszcze był nie uczynił ziemi, i równin, ani początku prochu okręgu ziemskiego. Gdy gotował niebiosa, tamem była; gdy rozmierzał okrągłość nad przepaściami; gdy utwierdzał obłoki w górze, i umacniał źródła przepaści; gdy zakładał morzu granice jego, i wodom, aby nie przestępowały rozkazania jego; gdy rozmierzał grunty ziemi: tedym była u niego jako wychowaniec, i byłam uciechą jego na każdy dzień, grając przed nim na każdy czas” – Przyp. 8:22-30.Zauważyliśmy tutaj, że
Logos był nie tylko początkiem stworzenia Bożego, pierworodnym, a także Jego Jednorodzonym Synem, a całe dzieło stwarzania zostało dokonane przez Niego; co więcej, znajdujemy piękne potwierdzenie tego wszystkiego w słowach samego Pana: “Nie bój się! Jam jest on pierwszy i ostatni, i żyjący; a byłem umarły, a otom jest żywy na wieki wieków” oraz “to mówi pierwszy i ostatni, który był umarł i ożył” – Obj. 1:17; 2:8. Tylko jako “jedyne” bezpośrednie stworzenie Boże, przez które zostało stworzone wszystko inne, nasz Pan może być “pierwszym i ostatnim” Boskiego stworzenia. Każdy inny pogląd jest wobec tego błędny i sprzeczny ze wszystkimi powyższymi wersetami.“Słowo ciałem się stało, i mieszkało między nami”
– Jan 1:14 –
Powszechną myśl dotyczącą objawienia się naszego Pana w ciele wyraża się najczęściej określeniem
wcielenie(inkarnacja). <str. 94> Uważamy ten pospolity pogląd za całkowicie błędny i niezgodny z Pismem Świętym. Według teorii inkarnacji ciało naszego Pana, narodzone z Marii, było jedynie odzieniem, okryciem ciała duchowego. Dalsze rozumowanie prowadzi do wniosku, że podczas swojego życia na ziemi nasz Pan był nadal istotą duchową, dokładnie taką, jak przedtem; jedyną różnicę stanowił fakt, że używał ciała narodzonego z Marii, znanego pod imieniem człowieka Chrystusa Jezusa, ciała, które stanowiło zasłonę, medium w celu porozumiewania się z ludźmi w taki sam sposób, jak czynili to aniołowie, ukazując się w ludzkiej postaci Abrahamowi, Manuemu, Lotowi i innym (1 Mojż. 18:1,2; 19:1; Sędz. 13:9-11,16). W oparciu o to błędne założenie powstało wiele niejasnych i niebiblijnych poglądów, dotyczących różnych wydarzeń z życia i śmierci naszego Pana. Teoria ta mówi, na przykład, że nasz Pan w rzeczywistości się nie męczył, lecz jedynie udawał zmęczenie; jako istota duchowa nie mógł bowiem odczuwać zmęczenia. Idąc dalej, zgodnie z tym sposobem rozumowania musielibyśmy stwierdzić, że modlitwy naszego Pana również nie były prawdziwe, gdyż skoro był Bogiem, musiałby modlić się do samego siebie. Dlatego uważa się, że Pan modlił się jedynie pro forma, aby zrobić odpowiednie wrażenie na uczniach i otaczających Go ludziach. Według tej samej teorii śmierć naszego Pana była jedynie pozorem śmierci, bo jeżeli Jezus był Bogiem Ojcem, trwającym od wieku aż na wieki, to nie mógł umrzeć. Stąd pozorna agonia i wołanie “Boże mój, Boże mój! czemuś mię opuścił?”, a także sama śmierć były jedynie pro forma, aby wywrzeć wrażenie na umysłach tych, którzy to widzieli i słyszeli. Teoria ta prowadziłaby więc do logicznego wniosku, że nie było rzeczywistej śmierci za grzech człowieka, lecz jedynie pozór śmierci, spektakularne przedstawienie, dramatyczny pokaz, jak film w kinie; oszustwo w dobrym celu – aby w pozytywny sposób wpłynąć na współczucie i wrażliwość ludzkości.Wszystko to jest niedorzeczne i całkowicie przeciwne przedstawionej przez Słowo Boże prawdzie o tym przedmiocie. Biblia nie mówi, że nasz Pan przyjął
pozór ciała <str. 95> ziemskiego jako okrycie ciała duchowego, jak wcześniej czynili aniołowie, lecz że nasz Pan rzeczywiście wyzbył się swej przedludzkiej egzystencji lub też – jak oddaje to grecki tekst – “wyniszczył samego siebie” i rzeczywiście przyjął naszą naturę, czyli jak mówi zacytowany na wstępie tekst, “Logos stał się ciałem”. Nie było w tym żadnego oszustwa, udawania; nasz Pan nie udawał, że uniża samego siebie, zachowując nadal swą chwałę i moc; nie udawał, że dla nas stał się ubogim, jednocześnie przez cały czas będąc bogatym w duchową naturę; nie odział się jedynie w ubranie sługi. On rzeczywiście stał się człowiekiem – “człowiekiem Chrystusem Jezusem, który dał samego siebie na okup za wszystkich” (1 Tym. 2:5).Zobaczymy później, rozważając szczegóły okupowego aspektu Jego dzieła, iż musiał stać się człowiekiem – ni więcej, ni mniej, tylko doskonałym człowiekiem – ponieważ to właśnie człowiek zgrzeszył i człowiek miał być odkupiony; Boskie prawo stanowiło, że ceną okupową za życie człowieka jest życie człowieka. “Ponieważ przez człowieka śmierć, przez człowieka też powstanie umarłych” (1 Kor. 15:21). Niech nikt jednak nie przypuszcza, jakobyśmy twierdzili, iż nasz Odkupiciel stał się takim człowiekiem jak my, pełnym odziedziczonych niedoskonałości i skaz. Wręcz przeciwnie: Słowo Boże mówi, że był “święty, niewinny, odłączony od grzeszników” (Hebr. 7:26,28; Łuk. 1:35).
Jego odłączenie od grzeszników stanowi dla wielu trudne do zrozumienia zagadnienie. Jakże mógł być człowiekiem, a jednocześnie pozostać wolny od dziedzicznych wad, będących udziałem całego rodzaju ludzkiego? Mamy nadzieję, że zrozumiemy dokładnie, jak to było możliwe i jak zostało dokonane w Boskim planie; najpierw musimy jednak dobrze zapamiętać, że człowiek niedoskonały, człowiek splamiony, pochodzący z rodu Adama i w ten sposób nam podobny, nie mógł być naszym Odkupicielem. Na świecie było wielu grzesznych ludzi; Bóg nie musiał posyłać swojego Syna, aby stał się jednym z nich. Wielu z tych niedoskonałych ludzi pragnęło oddać swoje życie, aby spełnić <str. 96> wolę Ojca. Potwierdza to znakomicie 11 rozdział Listu do Hebrajczyków, w którym jasno napisano, że w swojej wierności Pa
nu gotowi byli oddać życie. Potrzeba było jednak nie tylko ofiary za grzech, lecz zarazem ofiary bez grzechu, która w ten sposób stanowiłaby zapłatę kary grzesznika. A ponieważ “wszyscy zgrzeszyli i nie dostaje im chwały Bożej”, “nie masz sprawiedliwego ani jednego”, dlatego “brata swego nikt żadnym sposobem nie odkupi, ani nie może dać Bogu okupu jego zań” (Rzym. 3:10,32; Psalm 49:8). Pan dobrze wiedział, że żaden człowiek nie jest w stanie odkupić świata, więc polecił to dzieło Temu, który może zbawić – może doskonale zbawić wszystkich, którzy przyjdą przezeń do Ojca (Psalm 89:20; Izaj. 63:1; 59:16; Hebr. 7:25).W następnym rozdziale, o ile to możliwe, będziemy chcieli zrozumieć, w jaki sposób nasz Pan wszedł w posiadanie rasy ludzkiej oraz stał się członkiem naszego rodu przez swą matkę Marię, nie mając przy tym najmniejszego udziału w jego upadku, nie dziedzicząc plamy grzechu, nie podpadając pod przekleństwo śmierci; gdyby bowiem w jakimkolwiek stopniu miał udział w życiu Adama, byłby także uczestnikiem
wyroku śmierci wydanego na życie Adama i w ten sposób sam znalazłby się pod wyrokiem śmierci; będąc zaś niedoskonały i objęty wyrokiem śmierci nie posiadałby prawa życia, które by mógł oddać na okup za człowieka w celu wykupienia ojca Adama i wszystkich jego potomków spod wyroku śmierci, wydanego przez Boską sprawiedliwość. Proponujemy, aby rozważyć tę kwestię w następnym rozdziale. Mamy nadzieję, że udowodnimy w nim, iż nasz Pan w najmniejszym stopniu nie został zbrukany grzechem czy niedoskonałością poprzez swą matkę. <str. 97>Wykład IV
POŚREDNIK POJEDNANIA
NIEPOKALANY
Wyjaśnienie pozornie sprzecznych wersetów – Bezpodstawność rzymskokatolickiej doktryny o niepokalanym poczęciu Marii – Narodzenie Jezusa odłączonego od grzeszników niezbędnym elementem Boskiego Planu – W innym przypadku złożenie okupu byłoby niemożliwe – Najnowsze odkrycia naukowe dotyczące jedności życia i protoplazmy – Logos uczyniony ciałem – Narodzony z kobiety, lecz niepokalany – W jaki sposób niedoskonała matka mogła zrodzić niepokalan
ego Syna – Ta sama zasada pokazana w innych aspektach Boskiego Planu, potwierdzona przez Pismo Święte.“Któż pokaże czystego z nieczystego? Ani jeden” – Ijoba 14:4.
“A wiecie, iż się on objawił, aby grzechy nasze zgładził, a grzechu w nim nie masz.” “Takiegoć zaiste przystało nam mieć najwyższego kapłana, świętego, niewinnego, niepokalanego, odłączonego od grzeszników” – 1 Jana 3:5; Hebr. 7:26.
OTO pozornie sprzeczne wersety Pisma Świętego: pierwszy z nich mówi o tym, co potwierdza nasze doświadczenie: całe potomstwo Adama zarażone jest wirusem grzechu z zatrutego źródła. Drugi wiersz określa naszego Pana Jezusa jako człowieka innego niż pozostali ludzie – nie splamionego, niepokalanego, czystego. Ponieważ zaś cała teoria pojednania, przedstawiona w Piśmie Świętym, wymagała dla nas Odkupiciela – nie splamionego człowieka, pochodzącego
z naszego rodu, a jednocześnie od niego odłączonego – zagadnienie to zajmuje bardzo ważną pozycję w umysłach myślącego ludu Pańskiego. W jaki sposób Bóg dokonał w naszym Panu Jezusie tego, co – zgodnie z naszym doświadczeniem i ze słowami Ijoba – jest dla człowieka niemożliwe? Wykazanie, jak Boski plan dokonał tej koniecznej, lecz pozornie niemożliwej rzeczy – mianowicie, jak uczynił członka naszej rasy, choć odłączonego od niej, okupem tej rasy, by zapłacić <str. 98> równoważną cenę za pierwszego, doskonałego człowieka, którego grzech i wynikające z grzechu przekleństwo plamią rodzaj ludzki – oto wspaniałe zadanie niniejszego rozdziału.Nie twierdzimy, że wiedza o sposobie jest niezbędna do wiary lub zbawienia prawdziwego ucznia wyuczonego od Boga; niemniej jednak dostrzegając niszczący wpływ dzisiejszego krytycyzmu (logicznego i nielogicznego), sądzimy, iż ta właśnie prawda, tak ściśle powiązana z okupem, podstawa prawdziwego chrześcijaństwa, powinna być dogłębnie udowodniona, aby wiara ludu Pańskiego mogła stawić czoła atakom Przeciwnika, skierowanym przeciwko doktrynie okupu – z kazalnicy, prasy i ławki kościelnej. Dzięki Bogu biblijne potwierdzenie faktu, że nasz Pan był bez skazy, przez długie stulecia było dla świętych zupełnie wystarczające; teraz jednak, jako “pokarm na czas słuszny”, dla domowników wiary nadeszło naukowe i filozoficzne potwierdzenie, że wszystko to, o czym mówi na ten temat Boskie Słowo, jest możliwe i zupełnie zgodne z “prawami natury”.
Kościół rzymskokatolicki w swojej doktrynie “niepokalanego poczęcia” Marii usiłuje wzbudzić wiarę w matkę naszego Pana jako istotę niepokalaną, niesplamioną i doskonałą; w ten sposób stara się on udowodnić, że nasz Pan mógł się narodzić czysty i odłączony od grzeszników: my jednak tak nie uważamy. Uznajemy, że matka naszego Pana pochodziła z rodu Adama w takim samym sensie jak wszyscy członkowie jego rodziny – jej życie pochodziło od Adama, a więc odziedziczyła ludzkie słabości i wady, a co za tym idzie, podobnie jak wszyscy inni niewątpliwie podlegała wyrokowi śmierci. Uważamy, że “człowiek Chrystus Jezus” był wyjątkiem. Dobrze byłoby, gdybyśmy pamiętali, że Boska opatrzność wobec ludzi objawia się często w wyjątkach natury. W naturze istnieje, na przykład, reguła, że ogrzanie powoduje rozszerzanie się substancji, zaś ochłodzenie – zmniejszenie jej objętości; jakże wielkim szczęściem dla ludzkości jest fakt, że woda jest wyjątkiem od tej reguły – że woda, nie podlegając ogólnej zasadzie, rozszerza się zamarzając. Gdyby woda zachowywała się zgodnie z powszechnym prawem natury i zmniejszała swoją objętość przy zamarzaniu, doprowadziłoby to do tworzenia się lodu cięższego niż nie zamarznięta woda. <str. 99> Opadałby on na dno rzek, a w rezultacie nasze rzeki przemieniłyby się w jednolity lód, którego nawet letnie słońce nie byłoby w stanie roztopić. Innym wyjątkiem od opisywanego prawa natury jest wśród minerałów antymon; bez niego niemożliwe byłoby zachowanie wyraźnych krawędzi czcionek drukarskich, powstających na skutek zmieszania tego metalu, kurczącego się pod wpływem ciepła, z innymi metalami, które w podobnych warunkach zwiększają swoją objętość. Podobnie jedynym wyjątkiem w naszej zbrukanej grzechem rodzinie jest jej jedyna nadzieja – okup za nią, jej zbawienie zapewnione przez Boską opatrzność. Pamiętając o tych myślach, przejdźmy do rozważenia, w jaki sposób Logos “stał się ciałem”, “narodził się z niewiasty”, “z nasienia Abrahamowego”, a jednak był nie splamiony i dlatego mógł stać się odpowiednim i zadowalającym okupem za Adama i jego potomków.
Pismo Święte dowodzi, iż wszelka egzystencja, życiowa energia czy istnienie pochodzi od ojca, a nie od matki. Matka przyjmuje od ojca spermę, czyli nasienie życia, któremu zapewnia komórkę, przekształcającą się w formę, czyli ciało; matka zapewnia życie zarodkowi bytu aż do momentu, gdy jest on w stanie podjąć niezależną egzystencję lub innymi słowy wykorzystać do podtrzymania swojego istnienia życiodajne pierwiastki ziemi i powietrza – wtedy następują narodziny.
Słowo ojciec niesie w sobie znaczenie dawcy życia. Zgodnie z tym Bóg był Ojcem, czyli dawcą życia, zaś ziemia była matką Adama, a w nim całego rodzaju ludzkiego (Łuk. 3:38). Ciało, czyli organizm Adama, powstało z ziemi (która w tym przypadku posłużyła mu za matkę); iskra życia, czyniąca go człowiekiem, pochodziła od Boga (w ten sposób stającego się jego Ojcem, czyli dawcą życia): od tej pory moc przekazywania tej iskry czy też nasienia życia potomstwu spoczywa na męskiej części rodzaju ludzkiego.
Zgodnie z tą zasadą mówi się o dzieciach, że pochodzą od swojego ojca i zostały zrodzone przez matkę (1 Mojż. 24:47). W ten sposób dzieci Jakuba, policzone według jego synów, trafiają do Egiptu w liczbie siedemdziesięciorga. Biblia mówi, że wszystkie siedemdziesiąt dusz “wyszły z biódr Jakubowych” (1 Mojż. 46:26,27; 2 Mojż. 1:5). Podobnie czytamy o Salomonie, iż wyszedł z biódr Dawida <str. 100> (1 Król. 8:19; 2 Kron. 6:9). Apostoł Paweł i Izraelici uważali, że wszyscy oni wywodzą się z biódr Abrahama, zaś o Lewim napisano, że “jeszcze był w biodrach ojcowskich, gdy wyszedł przeciwko niemu Melchisedek” (Hebr. 7:5,10).
W ten sam sposób możemy powiedzieć, że cała ludzkość była w Adamie – swoim ojcu – i z niego pochodzi, przez matkę Ewę, ale nie z niej. Dlatego napisano, że “w Adamie wszyscy umierają”, a nie w Ewie. Ponieważ ludzkość pochodzi od Adama, została wypróbowana podczas jego próby, przeklęta przez jego upadek i objęta jego wyrokiem.
Z nauką Pisma Świętego zgadzają się ostatnie odkrycia w zakresie dziedziczenia wśród ludzi, a także wszystkich innych ssaków. Naukowcy znajdują w naturze bogate i pewne dowody świadczące o tym, iż życie, czyli istnienie pochodzi zawsze od osobnika męskiego. Najprostszą ilustrację stanowi kurze jajko: samo w sobie nie zawiera żadnego życia, będąc jedynie komórką pełną substancji gotowych do zbudowania
organizmu zaraz po ożywieniu, zapłodnieniu zaczątkiem czy też nasieniem życia pochodzącym od samca.Jajko to nie tylko komórka, lecz także odpowiednie składniki pokarmowe we właściwych proporcjach, przygotowanych dla maleńkiego organizmu, powstającego w nim na skutek zapłodnienia przez spermę, czyli nasienie życia; w sprzyjających warunkach organizm zaczyna się rozwijać. Komórka – żółtko, czyli prot
oplazma, przyjmuje zaczątek życia, czyli spermę i staje się embrionem kurczęcia, wykorzystującym do swojego rozwoju pokarm – żółtko i białko – aż do momentu, gdy kruszy skorupkę i jest w stanie przetrwać odżywiając się twardszymi składnikami pokarmowymi. Opisane tutaj zasady stosują się również do ludzi i innych zwierząt.W świetle wzajemnie się potwierdzających dowodów biblijnych i naukowych można wyciągnąć logiczny wniosek, że jeżeli ojciec byłby doskonały, to i dziecko posiadałoby tę cechę. Nawet w umiarkowanie sprzyjających warunkach doskonała sperma, czyli nasienie życia łączące się z kobiecą komórką jajową, utworzyłaby żywy embrion tak silny i zdrowy, że mógłby on wykorzystać pożyteczne składniki pokarmowe, jednocześnie unicestwiając, odrzucając lub n
eutralizując składniki szkodliwe. <str. 101> Powstała w ten sposób doskonała istota również posiadałaby siłę neutralizowania czy też odrzucania – dzięki swojemu doskonałemu funkcjonowaniu, bez wyrządzenia sobie szkody lub spowodowania problemów – wszystkich szkodliwych elementów. W przeciwnej sytuacji, proporcjonalnie do niedoskonałości spermy, czyli nasienia życia, żywy embrion będzie słaby i niezdolny do przezwyciężenia niesprzyjających warunków środowiska, przyjmując wszystko – dobre i złe – co daje mu matka i podlegając chorobom. Z powodu swojej niedoskonałości nie jest on w stanie całkowicie odrzucić trujących elementów, co prowadzi do słabości i chorób.Na opisanej powyżej zasadzie opiera się stare przysłowie: “pokarm jednego człowieka jest dla innego trucizną”. Osoba o zdrowym układzie trawiennym może jeść i czerpać odżywcze składniki z czegoś, co inną, słabszą osobę szybko przyprawiłoby o chorobę, a w końcu o śmierć. Silniejszy organizm wybiera to, co dobre i unika elementów szkodliwych; słabszy nie j
est w stanie tego zrobić i ulega zatruciu, często prowadzącemu do choroby. Pamiętajmy jednak, że żaden członek naszej rasy nie jest bliski doskonałości – nikt nie umie obronić swojego niedoskonałego systemu przed niezliczonym mnóstwem wrogów, czyhających nań w pokarmach, napojach i w powietrzu. Wskutek tego nikt nie rodzi się doskonały i nie jest w stanie uchronić się od chorób, atakujących najpierw najsłabsze organy, a później powodujących całkowity rozpad.Z takiego spojrzenia na tę sprawę wynika, że gdyby tylko matka Ewa zgrzeszyła, to nie umierałby cały rodzaj ludzki; gdyby bowiem Adam zachował doskonałość, gdyby jego życie pozostało takie, jak było przedtem, to jego potomstwo rodziłoby się bez skażenia. Gdyby nawet na Ewę spadł wyrok śmierci, niosąc jej
ze sobą niedoskonałość, nie podlegałoby temu potomstwo. Będąc doskonałymi, przyswajaliby sobie pożyteczne składniki, zaś szkodliwe elementy dostarczanego im pożywienia zostałyby zneutralizowane, unicestwione lub odrzucone w sposób naturalny i bez szkody dla zdrowia.Z drugiej strony – przypuśćmy, że Adam zgrzeszył, a Ewa pozostała bez grzechu: przekleństwo i śmierć objęłyby również całe jego potomstwo. Bez względu na to, jak doskonałe byłyby komórki i pokarm <str. 102>dostarczone przez matkę Ewę, skażona sperma, czyli nasienie życia pochodzące od Adama, spowodowałoby powstawanie jedynie niedoskonałych, śmiertelnych istot. Dlatego Pismo Święte słusznie stwierdza, iż “w Adamie wszyscy umierają” oraz “przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć” (1 Kor. 15:22; Rzym. 5:12,19).
Jakże wspaniałe jest podobieństwo pomiędzy pierwszym i drugim Adamem oraz ich oblubienicami! Śmierć całego rodzaju ludzkiego nie była zależna od Ewy, lecz w zupełności od Adama, ale ona również miała udział w jej s
powodowaniu; przywrócone życie odkupionej ludzkości nie jest zależne od Oblubienicy Chrystusowej, lecz od Jezusa, Odkupiciela, chociaż z Boskiej łaski Jego Oblubienica będzie miała udział w przywróceniu tego, “co było zginęło”.Źródło – Adam – zostało skażone grzechem i śmiercią i wobec tego nikt z jego potomstwa nie jest wolny od tego skażenia, ponieważ “któż pokaże czystego z nieczystego? Ani jeden”. Należy rozumieć, że cytat ten odnosi się do mężczyzny, a nie do kobiety; nikt wywodzący się ze skażonego źródła nie może być czysty. Dlatego “nie masz sprawiedliwego ani jednego”, nikt nie może odkupić swojego życia, a tym bardziej dać Bogu okupu za swojego bliźniego (Rzym. 3:10; Psalm 49:8).
Wiadomo powszechnie, że umysł matki podczas trwania ciąży ma znaczący wpływ na charakter i usposobienie jej dzieci – tak dobre, jak i złe. Istnieje wiele przykładów “wrodzonych znamion” umysłowych i fizycznych. W obecnych warunkach człowiek nie jest w stanie stwierdzić, czy doskonały embrion, powstały z doskonałego nasienia życia, mógłby w ogóle zostać uszkodzony przez zły umysł matki, a jeżeli tak, to jak duży byłby ten wpływ; nie mamy możliwości znalezienia jakichkolwiek dowodów w tej sprawie. Poza tym nasza dyskusja nie wymaga rozwiązania tej kwestii, bowiem “człowiek Chrystus Jezus” nie był zrodzony w takich warunkach. Pismo Święte jasno naucza: (1) Bóg ustanowił matką Jezusa świętą kobietę, “błogosławiona między niewiastami” i taką, która “znalazła łaskę u Boga” (Łuk. 1:28,30,42); (2) Maria była pełna wiary i radości Pańskiej, stając się narzędziem w Jego planie; (3) nie obawiając się <str. 103> urągania ze strony Józefa lub świata, żyła radując się w Bogu i mówiąc: “wielbi dusza moja Jahwe, i rozradował się duch mój w Bogu, zbawicielu moim” – Łuk. 1:45-47. W ten sposób widzimy, że umysł matki Jezusa, zamiast przeciwstawiać się Jego doskonałemu rozwojowi, sprzyjał raczej temu procesowi.
Wynika z tego, że jedyną przeszkodą w powstaniu doskonałego człowieka z niedoskonałej, skażonej, lecz obdarzonej dobrą wolą matki, jest brak doskonałego ojca, który zapewniłby doskonałe nasienie. Widzimy tutaj zgodność biblijnej nauki: w przypadku Jezusa doskonałe życie (nie ze źródła Adama) zostało przeniesione przez Boską moc z wcześniejszego stanu do ludzkiego embrionu i narodziło się “święte” (czyste i doskonałe), chociaż z niedoskonałej matki (Łuk. 1:35). Jezus pozostał w ten sposób nie skażony umysłową, moralną i fizyczną niedoskonałością, którą jego matka dzieliła z całą resztą rodzaju ludzkiego; wniosek ten jest całkowicie logiczny i, jak właśnie dowiedliśmy, pozostaje w zgodzie nie tylko z Pismem Świętym, ale także z najnowszymi odkryciami i wnioskami naukowymi.
Naukowcy przedstawiają jeszcze inny fakt, zgodny ze świadectwem Biblii; twierdzą oni mianowicie, że chociaż źródłem życia, czyli istnienia, jest ojciec, to jednak forma i natura pochodzą od matki. Naukowe dowody tego stwierdzenia są bardziej zawiłe i przez to mniej zrozumiałe dla przeciętnego umysłu; Bóg w swojej mądrości nie tylko rozdzielił różne rodzaje, czyli natury, ale w znacznym stopniu nałożył na nie ograniczenia, aby nie mieszały się poza pewną granicę bez utracenia zdolności rozmnażania. Popularnym przykładem może być muł – hybryda nie mogąca mieć potomstwa.
Nowocześni badacze natury odrzucili starą teorię, według której forma i natura pochodzą od osobnika męskiego. Zgadzają się teraz, że to istota żeńska zapewnia organizm, a także jego utrzymanie przy życiu – w zasadzie dając wszystko oprócz nasienia życia, czyli spermy, pochodzącej od ojca, czyli dawcy życia. Za biblijną ilustrację powyższych myśli mogą posłużyć nieprawne związki pomiędzy “córkami ludzkimi” a aniołami, którzy nie zachowali <str. 104> swego pierwotnego stanu (1 Mojż. 6:2,4; Judy 6; 2 Piotra 2:4). Aniołowie, przyjąwszy kształt ludzi, mieli w sobie doskonałą żywotność i spłodzili potomstwo przewyższające znacznie upadły rodzaj Adamowy, tak pod względem umysłowym, jak i fizycznym. Napisano o nich: “od wieku mężowie sławni”. Pamiętajmy jednak, że ci cudowni ludzie narodzili się z niedoskonałych, śmiertelnych matek, będąc spłodzeni przez pełnych życia, nie upośledzonych ojców.
Nephilimi
(hebr. upadli), istoty stojące wyżej od ludzi, staliby się surowymi panami umierającego potomstwa Adama. Dlatego też Bóg nigdy ich nie uznał ani przez próbę życia, ani przez wyrok śmierci. Miłosierdzie, nie zaakceptowawszy ich egzystencji, wymazało ich życie podczas potopu, zachowując jako nowy początek rodzaju ludzkiego Noego i jego rodzinę, jak napisano: “doskonałym był za wieku swego”. Oznacza to, że większość potomstwa Adama była w znacznym stopniu skażona i stała się nową rasą przez związek z aniołami przyjmującymi ludzką postać. Mówimy o nowej rasie, ponieważ ich nowe życie i siły pochodziły od nowych ojców.Wieść o
Nephilimach rozeszła się tak szeroko, że strach przed nimi znalazł odbicie w większości mitologii aż do obecnych czasów; setki lat po zniszczeniu ich w potopie fałszywe wieści o tym, że niektórzy z nich jeszcze żyją, spowodowały panikę wśród Izraelitów pomimo zwycięstw odniesionych w poprzednich bitwach (zob. 4 Mojż. 13:33; 14:36,37). Niewątpliwie, jak pokazują inne fragmenty Pisma, w Kanaanie mieszkali ludzie znacznych rozmiarów, ale nigdzie oprócz tej “sławy złej” nie są oni nazwani Nephilimami.Inną ilustrację zasady, że życie (witalność) pochodzi od ojca, a organizm (natura) od matki, znajdujemy w fakcie, iż Jahwe, sam posiadający duchową naturę, spłodził
synów należących do różnych natur. Jest ojcem, czyli dawcą życia, synów natury anielskiej (Ijoba 2:1; 38:7; Hebr. 2:9) tak samo, jak synów natury ludzkiej (Łuk. 3:38), a także “Nowych Stworzeń”, które w pierwszym zmartwychwstaniu będą uczynione uczestnikami Jego własnej boskiej natury (2 Piotra 1:4). Duch Jahwe, czyli Jego energia, działając na <str. 105> substancję duchową, doprowadził do powstania i rozwoju aniołów; ta sama energia, działając na substancję ziemską, stworzyła człowieka i niższe zwierzęta (1 Mojż. 2:7; 1 Kor. 15:47). Kiedy zaś Bóg wyjaśnia nam powstawanie Nowych Stworzeń do duchowej natury, przedstawia nam je jako spłodzone Jego słowem obietnicy w łonie przymierza, które uczynił z Abrahamem; przymierze to było symbolicznie przedstawione w kobiecie, w Sarze: podobnie jak Izaak był dziedzicem Abrahama i dzieckiem obietnicy (przez Sarę), tak i my, podobnie do Izaaka, jesteśmy dziećmi Bożymi, dziećmi obietnicy, czyli przymierza Sary (zob. Gal. 4:32-31; 1 Piotra 1:3,23; 2 Piotra 1:4).Ta sama zasada pokazana jest w fakcie, iż w
obrazowym okresie żydowskim, poprzedzającym epokę chrześcijaństwa, dziecko dziedziczyło błogosławieństwa i przywileje swojego ojca, według łaski i pozycji swojej matki, co raz jeszcze potwierdza zasadę, że dziecko dziedziczyło naturę, prawa, przywileje i swobody matki, a niekoniecznie ojca (zob. 1 Mojż. 21:10; 2 Mojż. 21:4; Gal. 4:30).Powyższe argumenty są potwierdzone przez fakt, że nasz Pan Jezus narodził się z niewiasty. “Święte” narodzone z niewiasty miało uczestnictwo w naturze kobiety, naturze ludzkiej – “z ziemi, ziemskiej”. Zachowując całą czystość i doskonałość wcześniejszej (duchowej) egzystencji, przeniesione nasien
ie istnienia (w zgodzie z prawem, nad którym się zastanawiamy) stało się uczestnikiem natury matki i “ciałem się stało” przez to, że “narodziło się z niewiasty”. Niemniej jednak “święte” nie pochodziło z nieczystego rodzaju, lecz “od Boga wyszło i przyszło”; w Marii następował jego rozwój i czerpanie pokarmu (Jan 8:42; Gal. 4:4).W zgodzie z tą samą zasadą pozostaje również fakt, że chociaż nasz Pan został już od tamtego czasu wielce wywyższony do
boskiej natury i nie jest już człowiekiem, to jednak odnoszą się do Niego słowa, iż będzie On dawcą życia, czyli “ojcem” całego rodzaju ludzkiego; zostało nam również pokazane, że Jego dzieło na rzecz ludzkości ma na celu przywrócenie doskonałości ludzkiej natury, którą wszyscy utracili na skutek grzechu Adama. W ten sposób “ojciec”, czyli dawca życia, będzie się znajdował na poziomie boskim, a Jego dzieci na <str. 106> poziomie ziemskim – narodzone z przymierza restytucji, pokazanego w Keturze, trzeciej żonie Abrahama.Podsumowując nasze rozważania dostrzegamy, że “cudowne” narodzenie naszego Pana Jezusa, doskonałego, niepokalanego, z niedoskonałej matki, nie było sprzeczne z normalnym biegiem praw ustanowionych przez Stwórcę, lecz pozostawało w pełnej zgodności z tymi zasadami. Widzimy, że podobnie ojciec Adam był narodzony do doskonałości, gdyż był narodzony z Boga, chociaż jego matka (ziemia) była nadal niedoskonała, z wyjątkiem specjalnie przygotowanego ogrodu Eden. Biblijne zapewnienie, że nasz Pan miał przedludzką egzystencję, a także zasada życia, według której został przeniesiony do łona Marii i narodził się z niej jako “święty”, stanowią wystarczający dowód, że – jak mówi to samo Pismo – był “święty, niewinny, niepokalany, odłączony od grzeszników”. Taka właśnie istota stała się “jednym z nas”, czyli odpowiadała wymaganiom naszej sytuacji – mogła zostać uznana przez sprawiedliwość za naszą cenę okupową. Potem, będąc najwyższym kapłanem ludzkości w sprawach odnoszących się do Boga, Pan Jezus będzie w stanie współczuć słabym i obciążonym – ponieważ sam był dotknięty naszymi niemocami, kiedy ze współczuciem nosił nasze choroby (Mat. 8:16,17; Hebr. 7:26).
Przejdziemy teraz do rozważenia, w jaki sposób mógł On być bez grzechu, a jednocześnie być “podobny braciom”. <str. 107>
Wykład V
POŚREDNIK POJEDNANIA
“PODOBNY BRACIOM” I “KTÓRY MOŻE WSPÓŁCZUĆ ZE SŁABOŚCIAMI NASZYMI”
Kim są “jego bracia” – Na czym polegało podobieństwo – W jaki sposób był “skuszony we wszystkiem na podobieństwo nas, oprócz grzechu” – Kuszenie na puszczy – Podobieństwo do naszych pokus – Niektóre z nich “zwiodłyby (by można) i wybrane” – W jakim sensie nasz Pan został “przez ucierpienie doskonałym uczyniony” – Choć był Synem, nauczył się posłuszeństwa – W jaki sposób został uczyniony na podobieństwo grzesznego ciała – Ale bez grzechu – W j
aki sposób może współczuć.“Skąd miał być we wszystkim podobny braciom, aby był miłosiernym i wiernym kapłanem w tym, co się u Boga na ubłaganie za grzechy ludzkie dziać miało” – Hebr. 2:17.
DWIE MYŚLI, powszechnie znane, choć wzajemnie sprzeczne, pozostają w sprzeczności ze wszystkimi tekstami Pisma Świętego, mówiącymi o związku naszego Pana z ludzkością; właściwa, trzecia myśl, jest w stanie pogodzić różne wersety, czyli zadowolić uświęcony umysł. Jedna z tych dwóch fałszywych, lecz popularnych teorii utr
zymuje, że nasz Pan Jezus był Wszechmogącym Bogiem, Jahwe, który jedynie przybrał ludzkie ciało, w rzeczywistości nie odczuwając prób ludzkości, pokus i otaczających ją okoliczności. Druga teoria mówi, że był On grzesznym człowiekiem, uczestnikiem zmaz naszego rodzaju, podobnie jak inni; był jednak w stanie z większym niż inni powodzeniem walczyć z atakami grzechu i opierać się im. Naszym celem jest wykazanie, iż obie wspomniane teorie są błędne, a prawda znajduje się pośrodku, w fakcie, że Logos, “będąc w kształcie Bożym”, będąc istotą duchową, “stał się ciałem” – prawdziwym człowiekiem, “człowiekiem Chrystusem Jezusem”, “odłączonym od grzeszników”, doskonałym człowiekiem, przygotowanym na to, żeby mógł się stać “równoważną ceną” za pierwszego doskonałego człowieka, którego upadek objął cały rodzaj ludzki i którego odkupienie także obejmie całą ludzkość. <str. 108>W związku z tym, próbując ustalić biblijny pogląd na to zagadnienie, uważamy za stosowne przestudiowanie różnych wersetów, które zostały zniekształcone i w niewłaściwy sposób użyte w celu wykazania, że nasz Pan nie był bez zmazy i był poddany takim samym uczuciom, jak cały upadły ród. Twierdzimy, że gdyby taki był jego stan, to nie byłoby możliwe – jak niemożliwe jest dla nas – całkowite i doskonałe spełnienie przez niego każdego szczegółu Boskiego prawa. Boskie prawo stanowi bowiem miarę możliwości doskonałego człowieka i sięga daleko poza możliwości jakiegokolwiek człowieka, który nie jest doskonały. W naszym Panu nie było grzechu, był przyjemny Ojcu, przyjęty jako ofiara za grzech, cena okupowa za Adama (i cały rodzaj ludzki, który w nim upadł) – same te fakty są bezpośrednim dowodem Jego doskonałości, o której, naszym zdaniem, uczy całe Pismo Święte.
“Bracia” naszego Pana nie byli jednak niepokala
ni, nie byli oddzieleni od grzeszników. W jaki sposób mógł więc być “podobny braciom”, a jednocześnie odłączony od grzeszników? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w przyjęciu faktu, że ludzkość, czy ogólnie mówiąc grzesznicy, nie są tymi, których Pismo Święte nazywa “jego braćmi”. Człowiek Adam był rzeczywiście synem Bożym od momentu swojego stworzenia aż do chwili przestępstwa (Łuk. 3:38); potem jednak przestał być synem Bożym. Całe jego potomstwo nazywane jest “dziećmi gniewu” (Efezj. 2:3). Tylko ci, którzy “uszli skażenia, które jest na świecie” i którzy przez Chrystusa powrócili do harmonii z Bogiem, mogą z upoważnienia Pisma Świętego nazywać siebie synami Bożymi (Jan 1:12). O pozostałych nasz Pan mówi: “Wyście z ojca diabła, i pożądliwości ojca waszego czynić chcecie” – Jan 8:44. Nasz Pan nigdy nie zaliczał siebie do “dzieci diabła” ani też do “dzieci gniewu”, lecz mówił, że “od Boga wyszedł i przyszedł”. Nie uznawał też za swoich braci tych, którzy nadal byli “dziećmi gniewu”. Jedynymi osobami uznanymi za “braci Pana” są ci, którzy, uszedłszy skażenia, zostali <str. 109> przybliżeni do Ojca przez krew Chrystusa i otrzymali “ducha przysposobienia” do Bożej rodziny i obietnicy pełnego “przysposobienia synowskiego” przy ustanowieniu Królestwa (Rzym. 8:15,23; Gal. 4:5). Dzięki temu, że są oni usprawiedliwieni, uznani za wolnych od winy Adama i poczytani za sprawiedliwych przez krew Chrystusa, są oni w całym znaczeniu tego słowa podobni naszemu Panu Jezusowi, są “Jego braćmi” na podobnym poziomie Boskiej łaski i odłączenia od świata. O poświęconych członkach tej klasy nasz Pan mówi: “Nie sąć ze świata, jako i ja nie jestem ze świata” i “Jam was wybrał z świata” (Jan 15:19; 17:16). Patrząc z takiego punktu widzenia można łatwo zrozumieć, że nasz Pan był “podobny braciom” – dokładnie, w każdym szczególe. Nie należy sądzić, że “bracia” byli w tym stanie już wtedy, kiedy nasz Pan “sam się poniżył” i stał się ciałem – w tamtym czasie nie miał braci, ta klasa była bowiem jedynie przewidziana przez Boga (Efezj. 1:5,11; Rzym. 8:29). Zgodnie ze swoimi zasadami Bóg przewidział, że będzie On mógł pozostać sprawiedliwy, a jednocześnie usprawiedliwić tych, którzy przyjęli Boską łaskę przez Chrystusa i których grzechy zostały przez to zakryte, “przyczytane” nie im, lecz Temu, który “grzechy nasze na ciele swojem zaniósł na drzewo”. Bóg wcześniej zaplanował i przewidział powstanie Kościoła Wieku Ewangelii, aby jego członkowie stali się “spółdziedzicami Chrystusowymi” – “dziedzictwa nieskazitelnego i niepokalanego, i niezwiędłego, w niebiesiech dla nas zachowanego”. W świetle tego dawno ułożonego planu wszyscy członkowie tej klasy już wcześniej byli nazywani przez proroków “braćmi” Chrystusa. Proroctwo wskazuje, że nasz Pan mówi do Ojca: “Tedy opowiem imię twoje braciom mym; w pośród zgromadzenia chwalić cię będę” – Psalm 22:23; Hebr. 2:12. Ponieważ taki był Boski plan – że nasz Pan będzie nie tylko Odkupicielem ludzkości, ale także wzorcem dla “braci”, którzy staną się współdziedzicami wraz z Nim – dlatego wypełnienie tego Boskiego planu wymagało, aby nasz Pan we wszystkich swoich próbach i doświadczeniach był “podobny braciom”. <str. 110>“Skuszony we wszystkim na podobieństwo nas,
oprócz grzechu”
– Hebr. 4:15 –
Zauważmy, że powyższy cytat nie mówi, iż nasz Pan był we wszystkim kuszony tak, jak świat, lecz tak jak my – Jego naśladowcy. Nie był kuszony względem zdeprawowanych pragnień, kierujących się ku grzesznym rzeczom, otrzymanych jako dziedzictwo po ziemskich rodzicach; będąc bowiem święty, niewinny, niepokalany i odłączony od
grzeszników był kuszony tak, jak Jego naśladowcy podczas Wieku Ewangelii, którzy nie chodzą według ciała, lecz według ducha i którzy nie są sądzeni według słabości ich ciała, lecz według ducha ich umysłów – według ich nowej woli i nowego serca (Rzym. 8:4; 2 Kor. 5:16; Jan 8:15).Można to bardzo wyraźnie zauważyć w kontekście kuszenia naszego Pana na puszczy, które nastąpiło zaraz po Jego poświęceniu i chrzcie w Jordanie (Mat. 4:1-11).
(1) Na początku Szatan zasugerował naszemu Panu, aby użył Boskiej mocy, którą właśnie otrzymał w Jordanie, do zaspokojenia własnych potrzeb przez przemienienie kamieni w chleb. Pokusa ta pod żadnym względem nie była następstwem dziedzictwa lub niedoskonałości. Nasz Pan przez czterdzieści dni nic nie jadł, zastanawiając się nad
Boskim planem, starając się dociec pod oświecającym wpływem otrzymanego właśnie ducha świętego, jakie kroki byłyby w Jego życiu najwłaściwsze, aby wypełnić wielką misję, z jaką przyszedł na świat, mianowicie odkupienie tego świata. Sugestia, aby użył zlanej nań Boskiej mocy, której posiadania był świadomy, w celu służenia potrzebom swego ciała, na pierwszy rzut oka wydaje się rozsądną propozycją; nasz Pan natychmiast jednak dostrzegł, że takie użycie duchowego daru byłoby niewłaściwe, dla nieodpowiedniego celu i dlatego odrzucił podpowiedź Szatana, mówiąc: “Napisano: Nie samym chlebem człowiek żyć będzie, ale każdem słowem pochodzącem przez usta Boże”. <str. 111> “Bracia” naszego Pana często przechodzą podobne pokusy ze strony Przeciwnika, podpowiadającego im, aby użyli duchowych darów do zaspokojenia doczesnych potrzeb. Takie sugestie są podstępne i bywają narzędziami, przez które poświęcony lud Boży nierzadko zostaje sprowadzony na manowce przez Przeciwnika, w coraz bardziej niewłaściwy sposób korzystając z Boskich błogosławieństw.(2) Przeciwnik zasugerował naszemu Panu szarlatański sposób przedstawienia Jego misji ludziom: na oczach tłumów miał rzucić się ze szczytu świątyni do doliny poniżej budynku. Ludzie zobaczyliby, że wyszedł cało, co stanowiłoby dowód Jego nadludzkiej mocy. Spowodowałoby to natychmiastowe przyjęcie Go jako Mesjasza i współpracę w wykonaniu stojącego przed Nim dzieła. Nasz Pan zaraz jednak zauważył, że taki sposób byłby całkowicie niezgodny z Boskim planem. Nawet fałszywe użycie prze
z Przeciwnika słów Pisma Świętego (pozornie popierających zło) nie nakłoniło Go do porzucenia zasad sprawiedliwości. Natychmiast odpowiedział, że takie zachowanie z Jego strony byłoby nie mającym żadnych podstaw kuszeniem Boskiej Opatrzności i dlatego nie należy go w ogóle brać pod uwagę. Kiedy wzywał obowiązek lub zaistniało rzeczywiste niebezpieczeństwo, nasz Pan nie wahał się, lecz oddawał się pod Boską opiekę; prawdziwe zaufanie do Boga nie oznacza bowiem lekkomyślnego wystawiania się na niebezpieczeństwa bez Boskiego rozkazu, w duchu zuchwalstwa. Pańscy bracia również przechodzą podobne pokusy i muszą pamiętać o tej lekcji i przykładzie, wystawionym przed nimi przez Wodza naszego zbawienia. Nie wolno nam narażać się niepotrzebnie na niebezpieczeństwa i uważać się z tej przyczyny za mężnych żołnierzy krzyża. “Szaleńcze wyczyny” mogą być na miejscu wśród “dzieci diabelskich”, ale są całkowicie niewłaściwe dla dzieci Bożych. Ci ostatni toczą walkę wymagającą jeszcze większej odwagi. Zostali bowiem powołani do służby, której świat nie pochwala ani <str. 112> nawet nie docenia, lecz raczej prześladuje. Zostali powołani do znoszenia hańby i szyderstw świata; ludzie nieobrzezanego serca fałszywie “mówią wszystko złe” przeciwko nim – z powodu Chrystusa. Pod tym względem naśladowcy Wodza naszego zbawienia przemierzają tę samą drogę, idąc w ślady swojego Wodza. Ignorowanie wstydu i hańby świata we wzgardzonej służbie Bogu wymaga większej odwagi niż dokonanie jakiegoś wielkiego i wspaniałego czynu, który wywołałby zdumienie i podziw cielesnego człowieka.Jedna z największych bitew tych, którzy kroczą tą wąską drogą, toczy się przeciwko własnej woli; ich wola ma być w całej pełni podporządkowana woli Niebiańskiego Ojca i taką ma pozostać; muszą oni panować nad swoim sercem, krusząc wzrastające ambicje, które są naturalne nawet w przypadku doskonałego człowieczeństwa; muszą gasić ten płonący ogień, stawiając swoje ciała i wszystkie ziemskie korzyści żywą ofiarą w służbie Panu i Jego sprawie. Takie były pokusy, w których
nasz Wódz zdobył laury zwycięstwa i takie są również pokusy Jego “braci”. “Kto opanowuje siebie samego [w pełni podporządkowując się woli Bożej], więcej znaczy, niż zdobywca miasta” (Przyp. 16:32 nb); znaczy on więcej niż ten, kto fałszywie pojmując wiarę, skoczyłby ze szczytu świątyni lub uczynił coś równie nieroztropnego. Prawdziwa wiara w Boga nie polega na ślepej łatwowierności i ekstrawaganckich założeniach względem Jego opatrznościowej opieki; wręcz przeciwnie, polega ona na cichej ufności w niebywale wielkie i kosztowne obietnice, uczynione przez Boga, polega na zaufaniu, które pozwala wiernym opierać się różnorodnym usiłowaniom świata, ciała i Szatana, próbującym odwrócić ich uwagę. Zaufanie to usilnie stara się pozostawać w zgodzie z nakazami wiary i posłuszeństwa, wyznaczonymi dla nas w Boskim słowie.(3) Trzecia pokusa naszego Pana polegała na tym, że w zamian za kompromis Przeciwnik proponował Mu ziemskie panowanie i szybkie ustanowienie Jego Królestwa, tak aby nie musiał cierpieć, umrzeć i nieść krzyża. Przeciwnik stwierdził – i jego zdanie nie zostało podważone – że <str. 113> świat znajduje się pod jego kontrolą i że dzięki jego współpracy Królestwo Sprawiedliwości, którego wprowadzenie było celem przyjścia naszego Pana, mogłoby być ustanowione
bardzo szybko. Szatan sugerował, że zmęczyło go już prowadzenie świata do grzechu, ślepoty, przesądów, niewiedzy i dlatego sympatyzuje z misją naszego Pana, która miała polegać na pomaganiu biednemu, upadłemu rodzajowi ludzkiemu. Chciał jednak zachować wpływy, dające mu władzę, czyli kontrolę nad światem; dlatego za nawrócenie świata na sprawiedliwą drogę, za współpracę w restytucyjnym błogosławieniu świata nasz Pan miał zapłacić Szatanowi określoną cenę: miał uznać go za władcę odnowionego świata – w ten sposób nasz Pan miał oddać mu hołd.Musimy pamiętać, że bunt Szatana przeciwko Boskiemu panowaniu był spowodowany ambicją, aby samemu stać się monarchą – “równym Najwyższemu” (Izaj. 14:14). Pamiętamy, że stanowiło to podstawowy bodziec do przeprowadzenia udanego ataku na naszych pierwszych rodziców w Edenie – zamierzał on oddzielić, odłączyć ich od Boga i w ten sposób uczynić swymi niewolnikami. Możemy przypuszczać, że wolałby być monarchą poddanych szczęśliwszych niż “wzdychające stworzenie”: wolałby panować nad poddanymi mającymi życie wieczne. Wydaje się jednak, że Szatan nie uznaje faktu, iż wieczne życie i prawdziwe szczęście mogą istnieć tylko w harmonii z Boskim prawem. Dlatego chciał przeprowadzić reformę wszystkiego z wyjątkiem jednego szczegółu – je
go ambicja musi być zaspokojona – on sam musi być władcą ludzkości; czyż nie był już “księciem tego świata”, uznawanym za takowego przez Pismo Święte? (Jan 14:30; 12:31; 16:11; 2 Kor. 4:4). Nie oznacza to jednak, że stał się “księciem tego świata” z Bożego rozkazu, ale przez objęcie rodzaju ludzkiego w posiadanie, przez niewiedzę i przez fałszywe interpretowanie dobra i zła, przedstawianie ciemności jako światła a fałszu jako prawdy, zdołał spowodować w świecie takie zamieszanie, oszołomienie i ślepotę, że z łatwością utrzymywał swoją pozycję pana czy też “boga świata tego, który teraz jest skuteczny w synach niedowiarstwa” – ogromnej większości ludzi. <str. 114>Mogło się więc wydawać, że ta szczególna pokusa zawarta w propozycji Szatana oferowała nowe rozwiązanie kwestii uzdrowienia człowieka z jego grzesznego stanu. Co więcej, wydawało się także, iż kryje się w tym przynajmniej częściowa pokuta ze strony Szatana oraz możliwość jego powrotu na drogę sprawiedliwości, jeżeli zagwarantowana zostałaby kontynuac
ja jego ambicji panowania nad poddanymi szczęśliwszymi i lepiej żyjącymi niż wtedy, gdy byli zwodzeni przez niego i zniewoleni przez grzech, a był to jedyny sposób, by człowiek pozostawał wobec niego lojalny, ponieważ proporcjonalnie do odrzucenia grzechu i doceniania świętości rodzaj ludzki pragnie służyć Bogu i Go czcić.Nasz Pan Jezus nie wahał się zbyt długo. Miał absolutne zaufanie, że mądrość Ojca przygotowała najlepszy i jedynie właściwy plan. Nie tylko nie radził się ciała i krwi, ale także nie targował się z Przeciwnikiem o możliwości współpracy w dziele podźwignięcia świata.
Tutaj widzimy jeszcze jeden spośród szczególnych podstępów Przeciwnika, skierowanych przeciwko Pańskim “braciom”. Udało mu się skusić kościół nominalny, nakłaniając go na samym początku jego dziejów do porzucenia drogi krzyża, wąskiej drogi oddzielenia od świata oraz do zawarcia porozumienia z władzą cywilną, a w ten sposób do stopniowego zdobycia znaczącego wpływu na światową politykę. Przez dyskretnie podtrzymywaną i wspomaganą przez Przeciwnika współpracę z “księciem tego świata” nominalny kościół starał się zaprowadzić panowanie Chrystusa na ziemi przez Jego przedstawiciela – papieża, który jak twierdzono, miał być zastępcą Chrystusa. Widzieliśmy już zgubne skutki tej współpr
acy: to fałszywe Królestwo stało się w rzeczywistości królestwem Szatana, ponieważ spełniało jego dzieło. Widzieliśmy te skutki podczas “ciemnych wieków”; wiemy też, że nasz Pan nazywa ten system “Antychrystem”.** Zob. Tom II, wykład IX.
Chociaż początek dzieła reformacji był bardzo śmiały, to jednak wiemy, że Przeciwnik skierował tę samą pokusę przeciwko reformatorom, i widzimy, że ci mężowie oparli się jej jedynie <str. 115> do pewnego stopnia; gotowi byli pójść na kompromis w kwestii prawdy, aby zyskać
protekcję i pomoc “królestw tego świata”, mając przy tym nadzieję, że królestwa tego świata w jakiś sposób staną się Królestwem naszego Pana. Widzimy jednak, że połączenie kościoła i światowych wpływów, jakie stanowił protestantyzm, było może mniej zgubne w skutkach niż połączenie papiestwa, ale i tak spowodowało wiele szkód i było przeszkodą dla wszystkich, którzy znaleźli się pod jego wpływem. “Bracia” muszą więc nieustannie walczyć, aby oprzeć się tej pokusie Przeciwnika i mocno stać w wolności, w której nas Chrystus wolnymi uczynił – nie wśród świata, ale w odłączeniu od niego.Co więcej, widzimy, że ta sama pokusa przychodzi na wszystkich “braci”, ale jej forma ulega od czasu do czasu niewielkiej zmianie; wielki Przeciwnik w bardzo podstępny sposób usiłuje w każdym przypadku postępować z nami podobnie, jak z Panem, to znaczy przedstawić siebie jako przywódcę reformy, którą popiera – pozornie okazując głęboką sympatię dziełu błogosławienia świata. Jego najnowsza odmiana tej pokusy to proponowana “reforma
socjalna”, którą z powodzeniem zaszczepia w umysłach wielu spośród “braci”. Sugeruje on obecnie, że dawniejsze podążanie “wąską drogą”, drogą krzyża było konieczne, ale teraz tej konieczności już nie ma; doszliśmy bowiem do miejsca, w którym cała rzecz może być dokonana łatwo i szybko, a świat jako całość został podniesiony na wyższy poziom pod względem społecznym, intelektualnym, moralnym i religijnym. Proponowane przez niego plany zawsze jednak obejmują połączenie się z nim: w omawianym przypadku wszyscy współpracownicy reformy społecznej mają stać się członkami ruchów społecznych i politycznych, które doprowadzą do pożądanego rezultatu. Szatan stał się tak dumny i tak pewny poparcia większości, że nie udaje już swojego poparcia dla reformy polegającej na indywidualnym odwróceniu się od grzechu, zbawieniu spod przekleństwa i pojednaniu się z Ojcem przez osobistą wiarę w Pana Jezusa Chrystusa i poświęcenie się Jemu: Przeciwnik sugeruje teraz reformę socjalną, która nie będzie brała pod uwagę <str. 116> indywidualnej odpowiedzialności i grzechu, lecz skoncentruje się jedynie na warunkach społecznych, tak aby społeczeństwo stało się “czyste” na zewnątrz. Chciałby, abyśmy zapomnieli o nauce naszego Pana, mówiącej o tym, że jedynie ci, którzy przychodzą do Ojca przez Niego, są “synami Bożymi” i Jego “braćmi”. Szatan pragnie, abyśmy w zamian za to uwierzyli, że wszyscy ludzie są braćmi, że Bóg jest Ojcem całej ludzkości, że nikt nie jest “dzieckiem gniewu”, że wiara w słowa naszego Pana o pochodzeniu niektórych od “ojca diabła” jest wielce niechrześcijańska i pozbawiona miłosierdzia. W ten sposób, nigdy tego otwarcie nie precyzując, Szatan chce doprowadzić nas do pominięcia i zaparcia się tego, że człowiek popadł w grzech, do pominięcia i zaparcia się okupu za grzech, a także całego dzieła pojednania; wszystko to pod pozornie słusznym, a jednocześnie zwodniczym hasłem: “Boskie Ojcostwo i ludzkie braterstwo” oraz pod znakiem Złotej Reguły.Ta pokusa Przeciwnika, skierowana dziś przeciwko “braciom”, zwodzi wielu, a prawdopodobnie zwiedzie wszystkich oprócz “wybranych” (Mat. 24:24). Owi wybrani “bracia” to ci, którzy uważnie kroczą śladami Mistrza i którzy, zamiast słuchania podpowiedzi Przeciwnika, słuchają słowa Pańskiego. Zamiast przyjmować własne zrozumienie i sofizm
aty Szatana, wierzą oni w przewyższającą wszystko mądrość Jahwe i Jego Boski plan wieków. Dlatego wszyscy oni są “wyuczeni od Boga” i dzięki temu wiedzą, że dziełem obecnego wieku jest wybranie “braci” Chrystusa, ich wypróbowanie, a na koniec uwielbienie z Panem w Królestwie jako nasienie Abrahamowe, w celu błogosławienia ludzkości; w następnym wieku nadejdzie Boski “słuszny czas”, aby podnieść świat pod względem umysłowym, moralnym i fizycznym. Dlatego wybrani nie mogą zostać zwiedzeni przez żaden z tych pozornie prawdziwych argumentów i sofizmatów ich podstępnego wroga. Co więcej, owi “bracia” nie pozostają w nieświadomości, jeżeli chodzi o jego narzędzia, ponieważ zostali wcześniej ostrzeżeni i patrzą na Jezusa, który stał się nie tylko Wodzem ich wiary poprzez ofiarowanie samego siebie, ale także ma być jej dokończycielem, kiedy da im udział w pierwszym zmartwychwstaniu i <str. 117> uczyni ich uczestnikami Jego wspaniałej chwały i Boskiej natury.Na takie pokusy wystawieni są “bracia”, na takie same pokusy wystawiony był też ich Wódz. Był “skuszony we wszystkiem na podobieństwo nas”; wie zatem, jak przyjść z pomocą tym, którzy są kuszeni i którzy pragną przyjąć Jego pomoc w taki sposób, w jaki On ją daje – przez nauki Jego słowa i przez “bardzo wielkie i kosztowne obietnice”. Dziedziczone przez nas słabości nie były przedmiotem pokus, jakie przechodził nasz Pan. Nie odczuwał skłonności pijaka, gniewu mordercy ani chciwości złodzieja; był święty, niewinny i odłączony od grzeszników. Jego “bracia” również nie
podlegają takim pokusom. Ci, którzy stali się Pańskimi “braćmi” przez wiarę, poświęcenie i spłodzenie ze świętego ducha przysposobienia, utracili skłonności do szkodzenia innym; w zamian za to otrzymali nowy umysł, umysł Chrystusowy, ducha Chrystusowego, ducha zdrowego zmysłu, ducha świętego – ducha miłości, który na pierwszym miejscu stara się szukać woli Ojca, a potem, o ile ma czas, dobrze czynić wszystkim, a najwięcej domownikom wiary (Gal. 6:10).W ciałach tych “Nowych Stworzeń”, posiadających nowy umysł, czyli nową wolę, pozostaje jeszcze dziedziczna słabość, skłonności do gniewu i walki; dlatego muszą mieć się na baczności i niekiedy mogą popełnić błąd, zupełnie przeciwny ich woli. Te mimowolne upadki nie są im jednak policzone jako grzechy, ani jako
uczynki “Nowego Stworzenia”, lecz jako niedostatki należące do starej natury, które – dokąd sprzeciwia im się nowa natura – uznawane są za przykryte zasługą okupu – wielkiej ofiary za grzech, złożonej przez Wodza naszego zbawienia. Tylko “Nowe Stworzenie”, a nie uznane za umarłe ciało, jest doświadczane, próbowane, dopasowywane, polerowane i przygotowywane do współdziedziczenia z Chrystusem w Jego Królestwie. <str. 118>“Przez ucierpienie doskonałym uczyniony”
“Albowiem należało na tego [na Ojca], dla którego jest wszystko, i przez którego jest wszystko, aby wiele synów do chwały przywodząc, wodza zbawienia ich przez ucierpienie doskonałym uczynił” – Hebr. 2:10.
Pamiętając o tym, co już powiedzieliśmy, łatwo dostrzeżemy, że nasz Pan nie został uczyniony doskonałym jako człowiek przez to, co cierpiał jako człowiek; nie znosił też żadnych cierpień, zanim stał się człowiekiem. Zacytowany werset mówi, że nasz Pan, będąc na świecie już jako doskonały człowiek, obraz Ojca w ciele, święty, niewinny, niepokalany, odłączony od grzeszników, przez swoje cierpienia i doświadczenia osiągnął inną doskonałość, doskonałość na innym poziomie istnienia. Po pierwsze –
Logos był doskonały, kiedy przebywał z Ojcem przed założeniem świata; był doskonały jako istota o doskonałym sercu, czyli woli – doskonale lojalny wobec Ojca. Po drugie, kiedy dobrowolnie uniżył samego siebie i stał się ciałem, przyjmując naszą – niższą naturę, był doskonały jako człowiek: odłączony od grzeszników. Po trzecie – jest teraz doskonały w swoim wywyższeniu jako uczestnik boskiej natury. Nasz werset odnosi się właśnie do tej trzeciej sytuacji. Wielkie wywyższenie, wiążące się z “chwałą, czcią i nieśmiertelnością” “boskiej natury”, według Boskiej mądrości wymagało zastosowania pewnych prób; ich pozytywne przejście czyniło doskonałym Jednorodzonego Bożego Syna, tak aby mógł mieć udział w całym bogactwie Boskiej łaski i aby “wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca”.Musimy pamiętać, że właśnie w związku z tymi
próbami posłuszeństwa przed naszym Panem została wystawiona pewna radość, pewna przyszłość, jak napisano: “dla wystawionej sobie radości, podjął krzyż, wzgardziwszy sromotę” – Hebr. 12:2. Możemy przypuszczać, że tą radością były:(1) Radość spełniania służby, która byłaby przyjemna Ojcu. <str. 119>
(2) R
adość z odkupienia rodzaju ludzkiego, umożliwienia ratunku z grzechu i śmierci.(3) Radość płynąca z myśli, że przez dokonanie odkupienia zostanie przez Ojca uznany godnym stanowiska wielkiego Panującego i Błogosławiącego, Króla i Kapłana świata; godnym objawienia światu wiedzy o Boskim planie i podniesienia z grzechu do Boskiej łaski wszystkich, którzy przyjmą warunki Nowego Przymierza.
(4) Radość przyobiecana przez Ojca: nie tylko powrót do chwały, którą jako duchowa istota posiadał, przebywając z Ojcem przed stworzeniem świata, lecz otrzymanie wspanialszej chwały – wywyższenia ponad aniołów, księstwa i mocarstwa i ponad wszelkie imię oraz stania się współuczestnikiem w Królestwie Wszechświata, zaraz obok Ojca – po prawicy majestatu na wys
okościach, a także uczestnictwa w boskiej naturze wraz z jej przyrodzonym, czyli nieśmiertelnym życiem.Cała ta wystawiona przed naszym Panem radość została jednak uwarunkowana, czyli uzależniona od Jego pełnego posłuszeństwa woli Ojca. Prawdą jest, że zawsze był On posłuszny Ojcu, zawsze znajdował upodobanie w Jego drogach, ale nigdy nie został wystawiony na podobną próbę. Do tej pory wypełnianie woli Ojca było zaszczytem i przyjemnością; obecna próba miała wykazać, czy nadal spełniałby tę wolę w warunkach
przygnębiających, bolesnych, upokarzających – w warunkach, które ostatecznie zaprowadziłyby go na śmierć, i to na haniebną śmierć krzyżową. Wytrzymał tę próbę i nigdy nie upadł, nigdy się nie zachwiał, lecz w każdym szczególe i w najwyższym stopniu okazał wiarę w Ojcowską sprawiedliwość, miłość, mądrość i moc, bez wahania znosząc wszystkie sprzeciwy grzeszników, a także wszystkie inne zasadzki Przeciwnika; w taki sposób, przez ucierpienie, “uczynił doskonałym” swoje prawo do wszystkich wystawionych przed Nim radości, a w rezultacie został uczyniony doskonałą istotą najwyższej rangi, istotą o boskiej naturze. I tak prawdziwym okazało się zdanie wypowiedziane o Jednorodzonym Ojca: <str. 120>“A choć był Synem Bożym, wszakże z tego, co cierpiał, nauczył się posłuszeństwa. A tak doskonałym będąc,
stał się wszystkim sobie posłusznym przyczyną zbawienia wiecznego” – Hebr. 5:8-10.
W ten sposób natchniony apostoł wyjaśnia, że nasz Pan był już niepokalany, doskonały, był już “Synem”, był już w pełni posłuszny Ojcu w sprzyjających warunkach, nauczył
się zaś, co oznacza posłuszeństwo w warunkach jak najbardziej niesprzyjających; został zarazem wypróbowany i znaleziony godnym doskonałości na najwyższym poziomie istnienia – boskiej natury. Został w niej uczyniony doskonałym, kiedy Ojciec wzbudził Go z umarłych do wspaniałości wystawionej przed Nim chwały – aby najpierw stał się Wybawicielem Kościoła, który jest Jego Ciałem, a potem, “w słusznym czasie”, wszystkich tych, którzy poznawszy Prawdę, będą Mu posłuszni.Zwróćmy uwagę na zgodność tych słów ze świadectwem apostoła Piotra: “Bóg on ojców naszych wzbudził Jezusa (...) tego Bóg za książęcia i zbawiciela wywyższył prawicą swoją” – Dzieje Ap. 5:30,31.
W taki sposób nasz Pan Jezus okazał przed Ojcem, przed aniołami i przed nami, Jego “braćmi”, swoją wierność Ojcu i zasadom Ojcowskich rządów. Jednocześnie uwielbił i zacnym uczynił prawo Boże, wykazując, że nie było ono zbyt wymagające, że nie przekraczało możliwości doskonałej istoty nawet w najbardziej niekorzystnych warunkach. My, Jego naśladowcy, możemy radować się wraz z całym posłusznym i inteligentnym stworzeniem Bożym, mówiąc: “Godzien jest ten Baranek zabity, wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę, i błogosławieństwo” – Obj. 5:12.
Ponieważ nasz uwielbiony Pan jest Wodzem naszego zbawienia, można wyciągnąć wniosek, że wszyscy żołnierze krzyża, naśladowcy tego Wodza i współdziedzice <str. 121> Królestwa, muszą w podobny sposób być uczynieni doskonałymi jako “Nowe Stworzenia” przez próby i cierpienia. Cierpienia, przez które nasz Wódz został uczyniony doskonałym, spowodowane były przez sprzeciw świata, ciała i Szatana; znosił je przez podporządkowanie swojej woli woli Ojca. Podobnie dzieje się w naszym przypadku: nasze cierpienia to nie zwykłe odczuwanie bólu, będące udziałem “wzdychającego stworzenia”, a do pewnego stopnia także i naszym, jako członków rodzaju ludzkiego. Cierpienia policzone jako rozwój “Nowego Stworzenia” ponoszone są dobrowolnie i ochotniczo dla Pana, Pańskiego Słowa i Pańskiego ludu – to trud, który znosimy jako dobrzy żołnierze Pana Jezusa Chrystusa, starając się nie postępować według naszej własnej woli, lecz udoskonalić w nas wolę naszego Wodza, wolę naszego Niebiańskiego Ojca. Tak właśnie mamy postępować Jego śladami, mając świadomość Jego opieki i korzystając z możliwości pomocy, o którą możemy zwracać się do tronu niebiańskiej łaski; pokładając przy tym ufność w Jego obietnicy, że wszystkie rzeczy dopomagają nam ku dobremu i że nie będziemy “kuszeni nad możność”, ale wraz z każdą pokusą będziemy mogli dostrzec sposób jej przezwyciężenia; w każdej próbie udzieli nam On odpowiedniej łaski – kiedy tylko znajdziemy się w potrzebie. W taki sposób Jego “bracia” podlegają teraz próbie i są czynieni doskonałymi jako Nowe Stworzenia w Chrystusie – “abyśmy byli uczestnikami dziedzictwa świętych w światłości” (Kol. 1:12).
“W podobieństwie grzesznego ciała”
Czego nie mógł dokonać Zakon, w czym był słaby z powodu ciała [ponieważ wszystko ciało było zdeprawowane przez upadek i absolutne posłuszeństwo wobec Zakonu było dla niego niemożliwe], tego dokonał Bóg, posławszy swojego Syna w podobieństwie ciała takiego, jakie ma rodzaj ludzki [i które znalazło się pod panowaniem grzechu], przez ofiarę za grzech, która choć potępiła grzech w ciele, otworz
yła nową drogę życia, dzięki której sprawiedliwość Zakonu może być wypełniona w nas [którzy nie chodzimy według ciała, ale według ducha]. Dla takich nie ma więc teraz potępienia, ponieważ Zakon ducha żywota w Chrystusie Jezusie [przez drogocenną krew] uwolnił nas spod Przymierza Zakonu, które obwiniało wszystkich niedoskonałych jako grzeszników i skazywało ich na śmierć (Rzym. 8:1-4, parafraza). <str. 122>Ci, którzy w mniejszym lub większym stopniu uważają naszego Pana za grzesznika, członka upadłego rodzaju, uchwycili się tego wersetu i usiłują go pozbawić zgodności z rozsądkiem i z innymi wersetami, czyniąc go argumentem dla poparcia swojej teorii, aby udowodnić, że Chrystus został uczyniony na dokładne podobieństwo “grzesznego ciała”, a nie ciała, które
nie zgrzeszyło – takiego, jakie miał Adam przed popełnieniem przestępstwa. Wierzymy jednak, że sparafrazowany powyżej tekst jasno przedstawia umysłowi angielskiego czytelnika myśl apostoła. Nasz Pan opuścił chwałę duchowej natury i “stał się ciałem” tego samego rodzaju, czyli natury, jak rasa, którą przyszedł odkupić – rasa, której natura, czyli ciało, znalazła się w niewoli grzechu, została zaprzedana grzechowi przez nieposłuszeństwo jej pierwszego rodzica, Adama. Oprócz błędnego wrażenia, spowodowanego przekładem, nic tutaj nie wskazuje jednak, że nasz Pan sam był grzesznikiem. Właściwie niewiele rzeczy łatwiej zrozumieć niż fakt, iż gdyby był On grzesznikiem lub w jakikolwiek sposób uczestnikiem przekleństwa, jakie ciążyło na ludzkiej rodzinie, nie mógłby być naszą ofiarą za grzech, ponieważ jeden grzesznik nie może być ofiarą za innego grzesznika. Według Boskiego prawa “zapłatą za grzech jest śmierć”. Gdyby nasz Pan w jakimkolwiek sensie lub stopniu był grzesznikiem, postradałby własne życie, a jednocześnie byłby bez wartości jako cena okupu za Adama lub jakiegokolwiek innego grzesznika.“Niemocy nasze na się wziął”
– Mat. 8:17 –
“Zaiste on niemocy nasze wziął na się, a boleści nasze własne nosił; a myśmy mniemali, że jest zraniony, ubity od Boga i utrapiony. Lecz on zraniony jest dla występków naszych, starty jest dla nieprawości naszych; kaźń pokoju naszego jest na nim, a sinością jego jesteśmy uzdrowieni” – Izaj. 53:4,5.
Doskonałość jest przeciwieństwem słabości; fakt, iż nasz Pan miał jakieś słabości, mógłby z logicznego punktu widzenia stanowić argument, że był niedoskonały – że odziedziczył pewne wady upadłej rasy. Pamiętamy, że podczas nocy śmiertelnego boju w Ogrodzie Getsemane nasz <str. 123> Pan pocił się, “a był pot jego jako krople krwi”; niektór
e autorytety medyczne twierdzą, iż jest to choroba, która, choć rzadka, dotykała i innych członków ludzkiej rodziny. Mamy tu znak wielkiego napięcia nerwowego i osłabienia. Tradycja mówi również, że w drodze na Golgotę naszego Pana zmuszono do niesienia krzyża, że niosąc go, omdlał, i że z tego właśnie powodu Szymon Cyrenejczyk musiał nieść Jego krzyż przez pozostałą część drogi (Mat. 27:32). Dalej twierdzi się, że śmierć naszego Pana na krzyżu, która nastąpiła szybciej niż zwykle, była spowodowana literalnym pęknięciem serca, zerwaniem mięśnia, czego dowodem było wypłynięcie zarówno wody i krwi z rany w Jego boku, zadanej Mu po śmierci. W tych wszystkich przypadkach nasz Pan nie wykazał pełni życia widocznej w Adamie, pierwszym doskonałym człowieku, którego witalność pozwoliła mu żyć przez 930 lat. Powstaje więc pytanie: czy te dowody słabości ze strony naszego Pana nie świadczą o Jego niedoskonałości? O tym, że poprzez dziedziczenie lub w jakiś inny sposób, brakowało Mu sił doskonałego człowieka i dlatego był człowiekiem niedoskonałym?Na pierwszy rzut oka sprawy tak właśnie wyglądają i tylko pod przewodnictwem Boskiego Słowa możemy w odpowiedni sposób wyjaśnić naszym umysłom, a także innym osobom, zgodność tych faktów z zapewnieniem Pisma Świętego, że nasz Odkupiciel był “święty, niewinny, niepokalany, odłączony od grzeszników”. Klucz do tego zagadnienia został nam dany w wersecie, który właśnie rozważamy. Prorok stwierdza to, co w naturalny sposób i nam, i innym wydawałoby się prawdą: że nasz Pan, jak i pozostali członkowie tego samego rodzaju, był zraniony, był pod wyrokiem śmierci, był ubity od Boga i utrapiony – tak samo pod wyrokiem śmierci, jak i cała reszta rodzaju ludzkiego. Potem jednak prorok wykazuje, że takie mniemanie nie jest zgodne z faktami; w
yjaśnia on, że to z powodu naszych grzechów, a nie swoich własnych, nasz Pan cierpiał; Jego słabości były skutkiem noszenia naszych niemocy i zmagania się z brzemieniem naszych boleści; Jego śmierć była następstwem zastąpienia nas <str. 124> przed Boskim prawem i cierpienia “sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby nas przywiódł do Boga”. Wypowiadając się w imieniu Izraela istniejącego podczas pierwszego przyjścia, prorok mówi: “Myśmy mniemali, że jest zraniony, ubity od Boga i utrapiony”. Wyjaśniając, że takie spojrzenie jest błędne, stwierdza: “Lecz on zraniony jest dla naszych występków, starty jest dla nieprawości naszych”; nasz pokój z Bogiem został zagwarantowany przez kaźń grzechu, który poniósł; nasze uzdrowienie było zapewnione przez karanie, jakie za nas znosił.Mateusz zwraca uwagę na wypełnienie tego właśnie proroctwa, mówiąc: “Przywiedli do niego wiele opętanych: i wyganiał duchy słowem; i wszystkie, którzy się źle mieli, uzdrawiał; aby się wypełniło, co powiedziano przez Izajasza proroka, mówiącego: On niemocy nasze na się wziął, a choroby nasze nosił” – Mat. 8:16,17.
Dla większości tych, którzy czytają powyższy fragment, związek pomiędzy dokonanym przez naszego Pana uzdrowieniem z choroby a Jego wzięciem na siebie niemocy, nie jest zbyt jasny. Ogólnie przypuszcza się, że nasz Pan jedynie używał mocy uzdrawiania, która Jego samego nic nie kosztowała – że miał niewyczerpaną moc z duchowego, niewidzialnego źródła, która umożliwiała dokonywanie wszelkiego rodzaju cudów bez najmniejszego uszczerbku Jego siły, Jego żywotności.
Nie kwestionujemy faktu, że “moc Najwyższego”, jaką nasz Odkupiciel posiadał bez miary, pozwoliłaby Mu dokonywać wielu rzeczy całkowicie nadnaturalnych i dlatego zupełnie nie wyczerpujących Jego sił; nie kwestionujemy także, iż nasz Pan używał tej nadludzkiej mocy – na przykład przemieniając wodę w wino lub w cudowny sposób karmiąc tłumy. Na podstawie zapisu Pisma Świętego rozumiemy jednak, że dokonywane przez naszego Pana uzdrawianie chorych nie odbywało się przez tę nadprzyrodzoną
moc, jaką miał do dyspozycji, lecz, wręcz przeciwnie, uzdrawiając chorych, przekazywał im część własnej żywotności: wynika z tego, że im więcej osób uzdrowił, tym więcej tracił energii życiowej, siły. Aby to udowodnić, <str. 125> przypomnijmy sobie historię biednej kobiety, która “cierpiała płynienie krwi ode dwunastu lat, i wiele ucierpiała od wielu lekarzy, i wynałożyła wszystko, co miała; a nic jej nie pomogło, owszem się jej tem więcej pogarszało” itd. Pamiętamy, jak z wiarą przecisnęła się między ludem, by znaleźć się blisko naszego Pana i dotknęła Jego szaty, mówiąc do siebie, że “jeśli się tylko dotknie szaty jego, będzie uzdrowiona”. Biblia mówi, że “zarazem wyschło źródło krwi jej, i poczuła w ciele, że uzdrowiona była od choroby swojej. A wnet poznawszy Jezus, że z niego moc [żywotność] wyszła, obrócił się do ludu i rzekł: kto się dotknął szat moich? I rzekli mu uczniowie jego: Widzisz, że cię ten lud ciśnie, a mówisz: Kto się mnie dotknął? I spojrzał w koło, aby ujrzał tę, która to uczyniła: ale niewiasta ona, z bojaźnią i ze drżeniem, wiedząc, co się przy niej stało, przystąpiła i upadła przed nim, a powiedziała mu wszystkę prawdę. Zatem jej on rzekł: Córko! wiara twoja ciebie uzdrowiła, idźże w pokoju, a bądź zdrowa od choroby twojej” (Mar. 5:25-34).Zwróćmy także uwagę na relację Łukasza (6:19), który pisze: “A wszystek lud szukał, jakoby się go dotknąć; albowiem moc [żywotność] wychodziła z niego, i uzdrawiała wszystkich”. W takim więc sensie nasz drogi Odkupiciel przyjął niemoce rodzaju ludzkiego, znosząc nasze choroby. Skutkiem tego codziennego korzystania z tej energii życiowej przy uzdrawianiu innych było nic innego jak osłabienie Jego własnej siły, jego własnej żywotności. Musimy pamiętać, że to dzieło uzdrawiania, tak obficie wykorzystujące
Jego energię życiową, wiązało się z Jego podróżami i głoszeniem, niemal nieprzerwaną pracą naszego Pana podczas trzech i pół roku Jego służby.Wszystko to nie wydaje się nam również dziwne, kiedy pomyślimy o naszym własnym życiu: któż z nas nie zauważył, że każda współczująca osoba w pewnym ograniczonym stopniu doświadczyła tego, że przyjaciel może podzielić troski przyjaciela i w pewnej mierze ulżyć załamanemu, dodając mu żywotności i lekkości ducha. Taki wzmacniający wpływ i odczuwanie niemocy innych są j
ednak zależne od stopnia współczucia, będącego natchnieniem tej osoby, <str. 126> która pociesza chorego i strapionego. Co więcej, wiemy, że niektóre zwierzęta w pewnej mierze są w stanie okazywać współczucie; na przykład gołąb, jeden z najdelikatniejszych i najbardziej współczujących ptaków, był w epoce Mojżesza jednym z symboli przedstawiających naszego Pana. Ponieważ w wielu sytuacjach okazało się to pomocne, gołębie przynosi się niekiedy do pokoju, w którym przebywa chory, co pomaga cierpiącemu. Być może z powodu tej współczującej natury gołąb przejmuje na siebie pewną część choroby i oddaje choremu część własnej żywotności. Okazuje się, że ptaki chorują (ich kończyny sztywnieją, tak jak w przypadku reumatyzmu), a pacjent proporcjonalnie do tego odzyskuje zdrowie.Jeśli pamiętamy o tym, że nasza miłość i współczucie przez sześć tysięcy lat podległe były upadkowi, a nasz drogi Odkupiciel był doskonały i dlatego w Nim ta cecha współczującej miłości obfitowała w wielkiej mierze, możemy w niewielkim stopniu zrozumieć, jak “współczuł ze słabościami naszymi”. Odczuwał współczucie, ponieważ Jego natura była delikatna, doskonała, uczuciowa – nie zaś twarda, znieczulona samolubstwem i grzechem z powodu dziedzictwa lub osobistego doświadczenia. Czytamy o Nim także,
iż “użalił się”, że powiedział: “żal mi tego ludu”, a kiedy widział płacz Żydów, Marty czy Marii, był poruszony i “zapłakał Jezus”. To współczucie bynajmniej nie świadczy o słabości Jego charakteru, lecz o cechach wręcz przeciwnych: prawdziwy charakter człowieka na obraz i podobieństwo Stworzyciela nie jest twardy, bez serca i gruboskórny, lecz delikatny, łagodny, miłujący i współczujący. Dlatego wszystkie te rzeczy pokazują nam, że Ten, który mówił, jak “nigdy jeszcze człowiek nie przemawiał”, współczuł również tak, jak nikt spośród upadłego rodzaju nie mógł współczuć upadłemu stanowi, troskom i cierpieniom ludzkości.Co więcej – musimy pamiętać o celu przyjścia naszego Pana na świat. Tym celem nie było <str. 127> jedynie okazanie mocy bez poniesienia żadnych kosztów, lecz – jak sam to wyjaśnił – Syn Człowieczy przyszedł służyć innym i oddać swoje życie na okup za wielu. To prawda, że zapłatą za grzech nie jest cierpienie, lecz śmierć; dlatego też samo cierpienie naszego Pana nie mogłoby stanowić zapłaty za grzech; konieczne było, aby “za wszystkich śmierci skosztował
”. Dlatego czytamy: “Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism” – 1 Kor. 15:3. Niemniej jednak, zajmując miejsce grzesznika nasz Pan musiał doświadczyć wszystkiego, co przekleństwo – kara śmierci – pociągało za sobą; podobnie jak rodzaj ludzki umierał przez stopniową utratę życia, przez słabości, choroby i niemoce, tak i nasz drogi Odkupiciel musiał przejść te same doświadczenia. Ponieważ zaś sam nie był grzesznikiem, całe związane z grzechem karanie, jakie na Nim spoczęło, musiało być rezultatem zastąpienia grzesznika i poniesienia za nas wyroku sprawiedliwości.Jeżeli chodzi o ból i słabości, nasz Pan uczynił to w najlepszy i najbardziej zupełny sposób, mianowicie oddając swoje życie dzień po dniu, przez trzy i pół roku swojej służby, rozdając swoją żywotność tym, którzy nie doceniali nawet Jego pobudek – Jego łaski, jego miłości. W taki sposób, jak zostało zapisane, “wylał na śmierć duszę [istotę, istnienie] swoję”; “położył ofiarą za grzech du
szę [istotę] swą” (Izaj. 53:10,12). Bez trudu widzimy, że od momentu poświęcenia się, kiedy miał trzydzieści lat i został ochrzczony przez Jana w Jordanie, aż do Kalwarii nieustannie wylewał duszę swoją; żywotność bez przerwy uchodziła z Niego, by udzielać pomocy i uzdrawać tych, którym służył. Wszystko to nie byłoby wystarczającą ceną za nasze grzechy, ale stanowiło część procesu umierania, przez jaki przechodził nasz drogi Odkupiciel; proces ten osiągnął punkt kulminacyjny na Kalwarii, gdy zawołał: “Wykonało się” i zgasła w Nim ostatnia iskra życia.Wydaje się, że takie właśnie ofiarowanie się naszego Pana, dzielenie się siłami życiowymi i <str. 128> dotknięcie doświadczeniami naszego procesu umierania było tak samo konieczne jak to, że na krzyżu nasz Pan przez krótką chwilę musiał poznać, co czuje grzesznik całkowicie odłączony od Niebiańskiego Ojca i co oznacza odebranie wszelkiej nadludzkiej mocy; stało się to wtedy, gdy zawołał: “Boże mój! Boże mój! czemuś mnie opuścił?” Jako zastępujący
grzesznika musiał ponieść karę grzesznika we wszystkich szczegółach i Jego ofiarnicza misja nie została zakończona, dopóki się to wszystko nie wykonało. Dopiero wówczas, gdy wiernie to wszystko zniósł, przeszedł wszystkie próby, jakie zostały zamierzone przez Ojca, aby mógł stać się “Wodzem naszego zbawienia” i dostąpił wywyższenia ponad aniołów, księstwa i mocarstwa, będąc u boku Ojca współuczestnikiem na tronie wszechświata.Wszystkie te
doświadczenia, które Niebiański Ojciec przygotował dla swojego Umiłowanego Syna, zanim wywyższył Go aż do miejsca po prawicy swojego majestatu i powierzył Mu wielkie dzieło błogosławienia wszystkich rodzajów ziemi, były nie tylko próbami wierności Jednorodzonego, Logosa: Pismo Święte zapewnia nas, że były dla naszego Pana niezbędne, aby mógł współczuć z tymi, których w ten sposób odkupił, aby mógł współczuć i “ratować” tych, którzy przezeń powrócą do pełnej społeczności z Bogiem – z Kościołem w obecnym wieku, a w ciągu Tysiąclecia – ze światem: “aby był miłosiernym i wiernym najwyższym kapłanem w tem, co się u Boga (...) dziać miało”; “skuszony we wszystkiem na podobieństwo nas”; współczujący pozbawionym znajomości i tym, którzy zeszli z właściwej drogi, ponieważ On sam był “obłożony krewkością”. “Przetoż i doskonale zbawić może tych, którzy przezeń przystępują do Boga.” Zaprawdę, “takiegoć przystało nam mieć najwyższego kapłana, świętego, niewinnego, niepokalanego, odłączonego od grzeszników, i któryby się stał wyższy nad niebiosa” (Hebr. 2:17,18; 4:15,16; 5:2; 7:25,26). <str. 129>WYKŁAD V
IPOŚREDNIK POJEDNANIA
SYN DAWIDA I PAN DAWIDA
W jaki sposób był synem Dawida – Pochodzenie Józefa od Salomona – Pochodzenie Marii od Natana – Poniżenie wywyższonych, wywyższenie poniżonych – Dlaczego Chrystus jest Panem Dawida – W jaki sposób był i korzeniem i latoroślą Dawida – Znaczenie tytułu “ojciec wieczności” – Jak został zdobyty i jak ma być stosowany – Kim są dzieci Chrystusa – Kościół jako Jego “bracia” – Dzieci Boga i Ojca naszego Pana Jezusa Chrystusa.
“Spytał ich Jezus, mówiąc: Co się wam zda o Chrystusie? Czyim jest synem? Rzekli mu: Dawidowym. I rzekł im: Jakoż tedy Dawid w duchu [pod jego natchnieniem] nazywa go Panem? mówiąc: rzekł Pan [Jahwe] Panu [
adon, mistrz, władca] memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjacioły twoje podnóżkiem nóg twoich. Ponieważ go tedy Dawid nazywa Panem [adon, mistrz], jakoż jest synem jego?” – Mat. 22:42-45.NA SAMYM POCZĄTKU powinniśmy zauważyć, że rozważana obecnie kwestia nie odnosi się do przedludzkiego istnienia naszego Pana, lecz jedynie do Jego związku z rodzajem ludzkim. Jak już widzieliśmy, znalazł się w takowym związku przyjmując naszą naturę za pośrednictwem swojej matki Marii. Zapisany przez Łukasza rodowód Marii sięga Dawida przez jego syna Natana (Łuk.3:31
*), podczas gdy rodowód Józefa, podany przez Mateusza, również obejmuje Dawida przez jego syna Salomona <str. 130> (Mat. 1:6,16). Przyjęcie przez Józefa Marii jako jego żony oraz Jezusa, jej syna, jako jego własnego syna, dałoby Jezusowi prawo do rodowodu Józefa; taki związek z rodziną Dawida nie jest jednak konieczny, ponieważ, jak już widzieliśmy, Jego matka również pochodziła od Dawida, tylko z innej linii.* Józef jest tutaj nazwany “synem Helego” – synem Helego, ojca Marii, przez małżeństwo, czyli prawnie albo też, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, zięciem Helego. Z urodzenia Józef był synem Jakuba, jak pisze Mateusz 1:16.
Zwróćmy jednak uwagę na to, że prawa naszego Pana do tronu Izraela nie wynikają, jak twierdzą niektórzy, ze związku jego matki z Józefem. Wręcz przeciwnie: gdyby był synem Józefa, byłby raczej pozbawiony wszelkiego dziedzicznego prawa do tronu Dawida, ponieważ – choć następcy Dawida w królestwie pochodzili z linii jego syna Salomona, a nie z rodu jego syna Natana – pewne fragmenty Pisma Świętego niezbicie wskazują na to, iż w
ielki dziedzic tronu Dawida nie miał pochodzić z królewskiej linii Salomona. Jeżeli to udowodnimy, zaprzeczymy stwierdzeniom niektórych osób, jakoby nasz Pan musiał być synem Józefa, tak samo jak Marii. Przestudiujmy zatem szczegóły tego zagadnienia.Jasno
wyrażony Boski zamiar wskazuje niewątpliwie i niezbicie, że po pierwsze wielki dziedzic tronu świata, wielki Król Izraela miał pochodzić z linii Dawida. Po drugie, wiadomo także, iż miał pochodzić z linii Salomona, z rodziny panującej, ale na pewnych warunkach. Jeśli te warunki zostałyby spełnione, Król byłby potomkiem Salomona; w przeciwnym wypadku pochodziłby z innej linii, ale w każdym przypadku pochodziłby z linii Dawida, będąc zarazem jego synem i jego Panem.Zwróćmy uwagę na biblijny zapis:
“Przysiągł Pan Dawidowi prawdę, a nie uchyli się od niej, mówiąc: Z owocu żywota twego posadzę na stolicy twojej. Będąli strzegli
synowie twoi przymierza mojego, i świadectw moich, których ich nauczę: tedy i synowie ich aż na wieki będą siedzieli na stolicy twojej” – Psalm 132:11,12.“A ze wszystkich synów moich (bo mi wiele synów dał Pan) obrał Salomona, syna mego, aby siedział na stolicy <str. 131> królestwa Pańskiego nad Izraelem. I mówił do mnie: Salomon, syn twój, ten zbuduje dom mój (...). I umocnię królestwo jego aż na wieki, będzieli statecznym w pełnieniu przykazań moich i sądów moich, jako i dziś” – 1 Kron. 28:5-7.
“Jeśli będą strzec synowie twoi drogi swej, chodząc przede mną w prawdzie, ze wszystkiego serca swego, i ze wszystkiej duszy swojej, tedy nie będzie wytracony [odcięty od ciebie, od tronu –
margines] po tobie mąż z stolicy Izraelskiej” – 1 Król. 2:4.Obietnica Mesjańskiego Królestwa z linii Salomona, z linii jego cielesnego potomstwa, staje się w ten sposób
warunkowa, uzależniona od pewnej wierności Panu; zgodnie z wszelkimi regułami interpretacji języka powyższe stwierdzenia oznaczają także, iż niewierność wobec Pana odsunęłaby potomstwo Salomona i jego ród od tronu Izraela, jeżeli chodzi o Mesjańskie Królestwo według ciała. Powstaje zatem pytanie: Czy Salomon i jego następcy na tronie Izraela “strzegli drogi swej, chodząc przede mną [Bogiem] w prawdzie, ze wszystkiego serca swego i ze wszystkiej duszy swojej”? Jeżeli nie, to zostali odcięci od genealogicznej linii Mesjasza według ciała.Aby uzyskać pewną odpowiedź na to pytanie, musimy zwrócić się do Pisma Świętego. Znajdujemy w nim niezbite dowody, że Salomon i jego królewski ród nie potrafili chodzić według przykazań Bożych. Stąd wiemy, że linia ta została odcięta i odrzucona jako linia Mesjańska
; dlatego więc musiał On pochodzić od innego przodka – od Dawida. Oto, co mówi Słowo Pana:“A ty Salomonie, synu mój! znaj Boga, ojca twojego, i służ mu sercem doskonałem (...). Jeśli go szukać będziesz, znajdziesz go, a jeśli go opuścisz, odrzuci cię na wi
eki” – 1 Kron. 28:9.“I rozgniewał się Pan na Salomona, że się odwróciło serce jego od Pana, Boga Izraelskiego (...). Przetoż rzekł Pan do Salomona: Ponieważeś się tego dopuścił, nie strzegąc przymierza mego, ani wyroków moich, którem ci przykazał, pewnie oderwę królestwo <str. 132> od ciebie (...). Wszakże za dni twoich nie uczynię tego dla Dawida, ojca twego; ale z ręki syna twego oderwę je. Lecz wszystkiego królestwa nie oderwę; pokolenie jedno dam synowi twemu dla Dawida, sługi mego, i dla Jeruzalemu,
którem obrał” – 1 Król. 11:9-13.Zgodnie z tym także i inne zapisy mówią, że dziesięć pokoleń zostało oderwanych od rodu Salomona zaraz po jego śmierci – dziesięć pokoleń, które nigdy nie uznały swego poddaństwa wobec Roboama, syna i następcy Salomona. Posłuchajmy jednak Słowa Pańskiego dotyczącego pokolenia Judy i towarzyszącego mu pokolenia Beniamina, które przez pewien czas pozostawały lojalne wobec rodu Salomona i w ten sposób pozostały w łączności z obiecanym pozaobrazowym Królestwem i z Mesjaszem, wie
lkim Królem. Ostatni trzej królowie z linii Salomona, jacy zasiadali na tronie, to Joakim, jego syn Joachyn (nazywany również Chonijaszem) oraz Sedekiasz, brat Joakima. Zwróćmy uwagę na świadectwo Słowa Pańskiego przeciwko tym osobom oraz na zapewnienie, że żaden z ich potomków nie zasiądzie już nigdy na tronie Królestwa Pana – ani rzeczywistego, ani obrazowego. Czytamy:“Jako żyję Ja, mówi Pan, iż choćby był Chonijasz, syn Joakima, króla Judzkiego, sygnetem na prawej ręce mojej, wszakże cię i stamtąd zerwę; (...) Izali ten mąż Chonijasz będzie bałwanem nikczemnym, który podruzgotany bywa? Albo naczyniem, w którem nie masz żadnej wdzięczności? Przeczżeby odrzuceni byli on i nasienie jego, a wyrzuceni do ziemi, której nie znają? O ziemio, ziemio, ziemio! słuc
haj słowa Pańskiego. Tak mówi Pan: Zapiszcie to, że ten mąż będzie bez dzieci, a że mu się nie poszczęści za dni jego; owszem, nie poszczęści się i mężowi, któryby z nasienia jego siedział na stolicy Dawidowej, a panował jeszcze w Judzie” – Jer. 22:24-30.“
Tak mówi Pan o Joakimie, królu Judzkim: Nie będzie miał, ktoby siedział na stolicy Dawidowej” – Jer. 36:30.O Sedekiaszu czytamy:
“A ty, nieczysty bezbożniku, księciu Izraelski! którego dzień przychodzi, gdy nieprawość skończona będzie: tak mówi panujący Pan: Zdejm tę czapkę, a zrzuć tę koronę, która <str. 133> już nigdy takowa nie będzie; tego, który w poniżenie przyszedł, wywyższę, a wywyższonego poniżę. W niwecz, w niwecz, w niwecz ją obrócę, czego pierwej nie bywało, aż przyjdzie ten, co do niej ma prawo, którem mu dał” – Ezech. 21:25-27.
Słowa te mówią o całkowitym odrzuceniu rodu Salomona: linia ta została wywyższona, a od tej chwili miała być poniżona; jednocześnie poniżona i nieznana linia Natana, która nigdy nie wysuwała żadnych żądań odnośnie tronu, miała we właściwym czasie doznać wywyższenia w swoim przedstawicielu – Mesjaszu, narodzonym według ciała z Marii.
Któż mógłby szukać bardziej oczywistego dowodu, że nie można było oczekiwać przyjścia Mesjasza z rodu Salomona, gdyż wszystkie prawa i przywileje tej linii, w obliczu Boskich obietnic i warunków, zostały utracone na skutek niegodziwości i sprzeciwiania się Bogu? W taki sposób stwierdzenie, iż nasz Pan musiał być synem Józefa, a zatem odziedziczył przez niego prawa i przywileje, okazuje się całkowicie nieprawdziwe, wiemy bowiem, że żaden człowiek z tego rodu nie miał zasiadać na tronie Pana.
Przeniesienie królestwa z rodziny Salomona na inną rodzinę wywodzącą się z domu Dawida zostało jasno przepowiedziane w innych Pismach, jak czytamy: “Oto idą
dni, mówi Pan, których wzbudzę Dawidowi LATOROŚL SPRAWIEDLIWĄ, i będzie królował król, a poszczęści mu się; (...) za dni jego Juda zbawiony będzie, a Izrael bezpiecznie mieszkać będzie; a toć jest imię jego, którem go zwać będą: Pan sprawiedliwość nasza” – Jer. 23:5,6.Można przypuszczać, że Maria, matka Jezusa, zrozumiała tę właściwą myśl lub też pod natchnieniem ducha świętego wypowiedziała prorocze słowa w niezwykłej pieśni dziękczynnej, zanotowanej przez Łukasza (1:46-55): “[Bóg] rozproszył pyszne w myślach serca ich. Ściągnął mocarze z stolic ich, a wywyższył uniżone. Łaknące napełnił dobremi rzeczami, a bogacze rozpuścił próżne”. Obdarzona łaską rodzina Salomona jest tutaj przeciwstawiona mniej znacznej rodzinie Natana. Czapka i korona zostały <str. 134> odjęte od Sedekiasza i rodu Salomona, aby otrzymał je ten, kto ma do nich prawo – Latorośl Sprawiedliwa z korzenia Dawidowego.
Widzieliśmy już, w jaki sposób nasz Pan jest latoroślą, czy też potomkiem Dawida, poznaliśmy też Jego rzeczywistą linię genealogiczną, zgodnie potwierdzaną przez wersety Pisma Świętego. Zastanówmy się teraz, pod jakim względem był On Panem Dawida. Jak Jezus mógł być jednocześnie Synem i Panem Dawida?
Odpowiadamy, że nie jest Panem Dawida za sprawą pozycji, jaką posiadał jako istota duchowa, zanim “stał się ciałem” i zamieszkał między nami – tak samo, jak podczas swojej przedludzkiej egzystencji nie był Synem czy też Latoroślą Dawida. Nasz Pan Jezus stał się
Panem, czyli zwierzchnikiem Dawida, podobnie jak “Panem wszystkiego” (Dzieje Ap. 10:36) w rezultacie wielkiego dzieła, którego dokonał jako Pośrednik Pojednania. “Na to Chrystus i umarł i powstał i ożył, aby i nad umarłymi i nad żywymi panował” (Rzym. 14:9).Rzeczywiście:
Logos mógł być nazywany Panem [jednym z Panów – przyp. tłum.], posiadającym wielką władzę, Bogiem [jednym z Bogów – przyp. tłum.], mocnym, czyli wpływowym.* Podobnie człowiek Chrystus Jezus, zanim umarł, mógł być nazywany Panem [jednym z Panów – przyp. tłum.], tak jak zwracali się do Niego uczniowie: “Wy mię nazywacie nauczycielem i Panem, a dobrze mówicie; bomci jest nim” – Jan 13:13. Był On szczególnym Aniołem przymierza, którego Ojciec uświęcił i posłał na świat, aby odkupił świat i którego Ojciec uwielbił we wszelki możliwy sposób, oświadczając: “Tyś jest on Syn mój miły, w którym mi się upodobało”. Dlatego było jak najbardziej wskazane, aby wszyscy, którzy widzieli Jego chwałę jako chwałę Jednorodzonego Syna Ojca, pełnego łaski i prawdy, okazywali Mu szacunek, słuchali Go, byli Mu posłuszni i czcili Go – oddawali Mu hołd – jako przedstawicielowi Ojca. Niemniej jednak, jak wykazuje apostoł w zacytowanym powyżej <str. 135> tekście, istniał pewien szczególny i odmienny sens, w jakim nasz Pan stał się Panem, czyli Mistrzem, dzięki swojej śmierci i zmartwychwstaniu.* Pamiętajmy, że nie mamy tu na myśli słowa “Jahwe”, często tłumaczonego w Starym Testamencie jako “Pan”. Chodzi raczej o inne słowa, również oddawane jako “Pan”, podobnie jak w zacytowanym powyżej tekście. “Rzekł Pan [Jahwe] Panu memu [adon – mój mistrz]: Siądź po prawicy mojej” itd.
To szczególne znaczenie, w jakim wzbudzony Chrystus był “Panem wszystkiego” – “Panem żywych i umarłych” – wiąże się ściśle z Jego dziełem Pośrednika Pojednania. W tym właśnie celu stał się człowiekiem. Ludzkość w swoim upadłym stanie, “zaprzedana pod grzech” przez nieposłuszeństwo ojca Adama, była bezradna – pod panowaniem grzechu i wyrokiem śmierci: uwolnienie od tych przekleństw, w harmonii z Boskim prawem, wymagało całkowitego zapłacenia kary, która na skutek nieposłuszeństwa Adama została nałożona na całą jego rodzinę. Rodzaj ludzki musiał być
wykupiony spod grzechu i Chrystus stał się jego Wykupicielem, Właścicielem – “Panem wszystkiego”. Po to właśnie opuścił chwałę swojej przedludzkiej egzystencji i stał się człowiekiem Chrystusem Jezusem. Biblia poświadcza, że “dał samego siebie na okup” – jako cenę kupna – za rodzaj potępiony w Adamie. W ten sposób cały świat został “drogo kupiony, drogą krwią [życiem] Chrystusa”.Chociaż przez
wykupienie rodzaju ludzkiego nasz Pan w oczach sprawiedliwości stał się jego Właścicielem, jego Mistrzem, “Panem wszystkiego”, to jednak nie uczynił tego, aby poddać go w niewolę, lecz wręcz przeciwnie: aby uwolnić spod grzechu wszystkich tych, którzy przyjmą przez Niego łaskawy Boży dar. Celem ustanowienia Mesjańskiego Królestwa jest zlanie na ludzką rodzinę praw i przywilejów synów Bożych – utraconych w Edenie, odkupionych, nabytych drogo na Kalwarii. Właśnie po to nasz Pan stał się Nabywcą, Właścicielem, Panem wszystkiego: aby otrzymać prawo uwolnienia człowieka. W ten sposób przez swoją śmierć Mesjasz stał się Panem Dawida, ponieważ Dawid był członkiem rodu wykupionego drogocenną krwią.“Korzeń i rodzaj on Dawidowy” – Obj. 22:16
W tych słowach naszego Pana, <str. 136> skierowanych do Kościoła, kryje się bardzo podobna myśl. Według ciała nasz Pan Jezus był przez swoją matkę synem, latoroślą, pędem, czyli potomkiem Dawida. Dzięki swojej ofierze niepokalanego życia stał się “korzeniem” Dawida, a zarazem jego Panem: słowo “korzeń” sugeruje bowiem
nieco inną myśl niż słowo “Pan”. “Korzeń” Dawida oznacza pochodzenie, źródło życia i rozwoju Dawida.Pismo Święte mówi, że Dawid był “różdżką z pnia Isajego”: jego ojciec był więc jego korzeniem, jeżeli chodzi o literalne pokolenia. Kiedy i jak Chrystus stał się korzeniem, czyli ojcem? Odpowiadamy, że nie wydarzyło się to wcześniej, niż “stał się ciałem” – kiedy stał się ciałem jako człowiek Jezus, przez swoją matkę spokrewnił się z rodem Adama (Hebr
. 2:14-18). W tym pokrewieństwie był wobec Dawida “latoroślą”, a nie “korzeniem”. Jak i kiedy stał się “korzeniem”? Odpowiadamy, że w taki sam sposób i w tym samym czasie, kiedy stał się Panem Dawida: sposobem była śmierć, przez którą nabył prawo życia Adama i całego jego potomstwa, w tym prawa Dawida; ów czas nastał wtedy, kiedy został wzbudzony z umarłych – Odkupiciel Adama, Odkupiciel całego rodzaju, a zatem i Odkupiciel Dawida.Dlatego więc ani
Logos w przedludzkiej egzystencji, ani człowiek Jezus nie był Panem Dawida ani Korzeniem Dawida, lecz dopiero zmartwychwstały Mesjasz. Kiedy Dawid w duchu (czyli wypowiadając się w proroczym duchu czy też natchnieniu) nazwał Jezusa Panem, mówiąc: “Rzekł Jahwe Panu [Jezusowi] memu: Siądź po prawicy mojej” itd., nie miał na myśli ofiarowującego samego siebie “człowieka Chrystusa Jezusa”, który jeszcze nie dokończył swojej ofiary, lecz Jezusa – zwycięzcę, Pana życia i chwały, “pierworodnego z umarłych, i książęcia królów ziemi” (Obj. 1:5). O Nim właśnie pisał Piotr: “Tego Bóg wzbudził dnia trzeciego (...) Pana wszystkiego” – Dzieje Ap. 10:36,40. Również o Nim Paweł powiedział, iż przy swoim wtórym przyjściu okaże się jako “król królujących, i Pan panujących”* (1 Tym. 6:15). <str. 137>* Zob. str. 78
“Wtóry Adam”
Pierwszy “korzeń”, czyli ojciec rodzaju ludzkiego – Adam – z powodu nieposłuszeństwa nie zdołał wydać potomstwa na swoje podobieństwo, na obraz Boży; nie tylko nie przekazał swoim dzieciom wiecznego życia, ale utracił także swoje własne prawo do niego, zarazem nakładając na swoje potomstwo spadek, dziedzictwo grzechu, słabości, upadku i śmierci. Logos stał się ciałem, stał się człowiekiem Chrystusem Jezusem, aby mógł być drugim Adamem, zająć miejsce pierwszego Adama, aby mógł odwrócić to, czego dokonał pierwszy Adam, i dać jemu oraz jego rodzinie (wszystkim, którzy przyjmą je na Boskich warunkach) obfitsze życie, życie wieczne, w sprzyjających warunkach; życie utracone na skutek nieposłuszeństwa.
Wielkim błędem popełnianym przez niektórych byłby jednak pogląd, że “człowiek Chrystus Jezus” był Wtórym Adamem. Nie! Apostoł mówi o Nim (1 Kor. 15:47): “Drugi Adam sam Pan z nieba” – Pan, który przyjdzie z nieba i przy swoim drugim przyjściu obejmie urząd i obowiązki ojca Adamowego rodu, który odkupił swoją drogocenną krwią na Kalwarii. Wykupienie rodu Adama spod wyroku sprawiedliwości musiało zostać dokonane wcześniej, niż nasz Pan Jezus mógł stać się jego Dawcą życia, czyli Ojcem: tylko to wielkie dzieło zostało dokonane przez naszego Pana podczas Jego pierwszego przyjścia. Po raz drugi przychodzi, aby podnieść ludzkość w procesie restytucji i dać jej wieczne życie, a także przywileje i błogosławieństwa utracone przez pierwszego Adama. Według planu Ojca czas pomiędzy tymi przyjściami jest przeznaczony na wybranie spośród odkupionego świata klasy, której członkowie mają być “przypodobani obrazowi Syna jego” (Rzym. 8:29). Klasa ta jest różnie nazywana: kapłani Królewskiego Kapłaństwa, Ciało, czyli Kościół Chrystusa, Oblubienica Chrystusa, Małżonka Barankowa oraz współdziedzice wraz z Nim we wszystkich zaszczytach, błogosławieństwach i w służbie Jego Królestwa. <str. 138>
Zgodnie z tym przyszłe dzieło, dzieło Wieku Tysiąclecia, wspaniały cel panowania Mesjasza, jest określone słowem odrodzenie. Świat był raz zrodzony przez ojca Adama, ale nie zdołał otrzymać życia; został zrodzony jedynie do grzechu i wyroku, jaki za sobą pociągał – do śmierci. Nowy Ojciec rodu, wtóry Adam, proponuje ogólne odrodzenie. Czas, w którym to odrodzenie stanie się dostępne dla świata, jest dokładnie określony w słowach naszego Pana jako Wiek Tysiąclecia. Powiedział On: “Wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, (...) zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich”. Badacze Biblii w większości zgadzają się, że wybierany podczas obecnego Wieku Ewangelii Kościół przechodzi odrodzenie; wielu jednak przeoczyło fakt, że istnieje jeszcze jedno, oddzielne odrodzenie, przeznaczone dla rodzaju ludzkiego jako całości: nie oznacza to, że wszyscy dostąpią pełnego odrodzenia, lecz wszyscy będą mieli szansę, która – wykorzystana we właściwy sposób – doprowadzi do zupełnego, całkowitego odrodzenia.
W związku z tym dobrze jest zwrócić uwagę na ścisłe rozróżnienie pomiędzy odrodzeniem Kościoła a odrodzeniem świata: w przypadku Kościoła wielu zostało powołanych do odrodzenia mającego miejsce podczas obecnego Wieku Ewangelii, a niewielu będzie wybranych – niewielu doświadczy pełnego odrodzenia, do którego zostali zaproszeni – mianowicie do stania się Nowymi Stworzeniami w Chrystusie Jezusie, uczestnikami boskiej natury. Odrodzenie przewidziane dla świata, jak już widzieliśmy, nie prowadzi do osiągnięcia nowej natury, lecz do przywrócenia, czyli restytucji, ludzkiej natury do doskonałości.
Tak więc napisano: “Pierwszy Adam był uczyniony duszą żyjącą [istotą cielesną], ostatni Adam duchem ożywiającym. Ale nie duchowe było pierwsze, lecz cielesne – potem duchowe” – 1 Kor. 15:45-47 (zob. Diaglott). Nasz Pan Jezus “za dni ciała swego” rzeczywiście zidentyfikował się z pierwszym Adamem i jego rodem poprzez nasienie Abrahama (Hebr. 2:16), będąc uczyniony “mniejszym od Aniołów, (...) przez ucierpienie śmierci (...), aby z <str. 139> łaski Bożej za wszystkich śmierci skosztował”. Osiągnąwszy jednak swój cel, został wzbudzony z martwych jako uczestnik boskiej natury, wykupiciel rodziny ludzkiej, ale już nie jej członek – już nie “z ziemi ziemski”, lecz Niebiański Pan – Wtóry Adam, duch ożywiający.
Pierwszy Adam był pierwotnym “korzeniem”, z którego wywodzi się cała rodzina ludzka, a w ten sposób i nasz Pan Jezus w ciele, syn Marii, syn Dawida, syn Abrahama, był pędem, czyli latoroślą Adama (obdarzonym jednak, jak już widzieliśmy, nieskażonym życiem z góry, które uczyniło go odłączonym od grzeszników). To właśnie przez
ofiarowanie samego siebie jako człowieka (wyraz posłuszeństwa planowi Bożemu) Pan nie tylko zagwarantował sobie samemu wywyższenie do boskiej natury, ale także wykupił cały rodzaj Adamowy oraz prawo Adama jako ojca czy też “korzenia” tego rodzaju. W ten sposób – przez wykupienie miejsca i prawa Adama – nasz Pan jest Wtórym Adamem. Oddał za życie Adama swoje życie jako człowiek, zarazem składając w ofierze istnienie rodu, który mógł stworzyć w cielesny sposób; uczynił to dla dzieci Adama, aby w słusznym czasie mógł przyjąć za swoje własne dzieci wszystkich członków rodu Adama, którzy będą tego pragnęli; będzie mógł ich odrodzić i dać im wiecznotrwałe życie na właściwych warunkach. Nasz Pan nie jest już “latoroślą” z korzenia Isajego i Dawida, lecz nowym korzeniem, przygotowanym do tego, aby dać nowe życie rodzajowi ludzkiemu – Adamowi, Abrahamowi, Dawidowi i każdemu innemu członkowi, czyli latorośli zwiędłej na skutek grzechu rodziny ludzkiej – każdemu, kto przyjmie je na warunkach “potwierdzonego przysięgą przymierza”.Dzieło naszego Pana dla wszystkich ludzi, którzy je uznają w Wieku Tysiąclecia, będzie podobne do
pierwszego dzieła, którego nasz Pan dokonuje dla swojego Kościoła w obecnym wieku. Jego pierwsze dzieło to usprawiedliwienie do życia (życia na poziomie ludzkim) w harmonii z Bogiem, w społeczności z Bogiem: takie samo, jakim cieszył się doskonały człowiek Jezus przed swoim poświęceniem na śmierć w momencie chrztu; było ono również udziałem Adama, zanim zgrzeszył – jedyna różnica polega na tym, że w ich przypadku życie to było rzeczywiste, a w naszym jest jedynie przypisaną doskonałością życia. (Stąd stwierdzenie, że jesteśmy “usprawiedliwieni z wiary”.) <str. 140>Nasz Pan przedstawia siebie i swój Kościół jako winną macicę; jest to dla nas dobry obraz związku pomiędzy latoroślą
a korzeniem. Adam i jego rodzina byli pierwotną winoroślą i jej latoroślami, zaatakowanymi przez wirus grzechu i przynoszącymi zły owoc i śmierć. Nasz Pan Jezus stał się nową latoroślą i został wszczepiony w Adamową winorośl; przyniósł inny rodzaj owocu. Szczególną cechą winorośli jest to, że jej latorośle mogą zostać wsadzone w ziemię i same stać się korzeniami. Tak właśnie nasz Pan, latorośl wszczepiona w Adama, został pogrzebany, przestał być latoroślą i stał się korzeniem. Jego Kościół w obecnym wieku to latorośle w Nim, przynoszące podobny “pożytek swój ku poświęceniu” (Rzym. 6:22), czerpiąc z Niego nowe życie. Niemniej jednak wszystkie latorośle obecnego wieku muszą nie tylko “przynosić obfity owoc” jako latorośle – takie jak Pan – lecz również, podobnie do Niego, muszą być w końcu pogrzebane i wraz z Nim stać się częściami korzenia, który w ciągu Wieku Tysiąclecia będzie dawał i podtrzymywał życie odrodzonego rodzaju ludzkiego.Upadły korzeń, Adam (z pierwszą Ewą, jego pomocnicą), zapoczątkował swą rodzinę w grzechu i śmierci; Wtóry Adam, Chrystus (ze swoją Oblubienicą i pomocnicą), wykupiwszy prawa tego pierwszego, odnoszące się do niego samego i całego jego rodu, będzie przygotowany, aby
odrodzić wszystkich, którzy okażą pragnienie i posłuszeństwo. Proces ten został nazwany “naprawieniem wszystkich rzeczy” (Dzieje Ap. 3:19-23) – przywróceniem tym, którzy będą tego godni, ziemskich przywilejów i błogosławieństw utraconych w pierwszym Adamie, aby – jako Pańska winorośl – naprawiona ludzkość przynosiła obfity owoc ku chwale Bożej. Zauważmy jednak, że ten przywilej stania się “korzeniem” jest przeznaczony jedynie dla Chrystusa, Głowy i Ciała, dla “wybranych według przejrzenia Boga Ojca przez poświęcenie Ducha” i “w wierze prawdy” (1 Piotra 1:2). Dawid i inni godni żyjący w przeszłości (którzy umarli, zanim “latorośl” została pogrzebana i stała się “korzeniem”) nie mogą nigdy stać się częścią korzenia; nie będzie to również możliwe w przypadku wiernych Wieku Tysiąclecia. Wszyscy jednak będą zadowoleni, kiedy staną się podobni Jemu, czy to na poziomie ziemskim, czy niebiańskim. Ludzkość będzie miała przywilej osiągnąć podobieństwo do Niego jako doskonałego człowieka Chrystusa Jezusa, świętej “latorośli”, podczas gdy Kościół, Jego <str. 141> “Oblubienica”, Jego “Ciało”, Jego wierni współkapłani, którzy w obecnym czasie dopełniają ostatków ucisków Chrystusowych i są “z nim wszczepieni w podobieństwo śmierci jego”, staną się podobni Jemu na poziomie niebiańskim (1 Kor. 15:48,49; Hebr. 11:39,40).“
Ojciec wieczności”“Nazwią imię jego: Dziwny, Radny, Bóg mocny, Ojciec wieczności, Książę pokoju” – Izaj. 9:6.
Zwróciliśmy już uwagę na fakt, że stosowanie imienia “Bóg mocny” do naszego Pana Jezusa jest jak najbardziej właściwe; mało kto kwestionowałby to, że jest On rzeczywiście “Dziwny” wśród całej niebiańskiej rodziny; wszyscy zgadzają się, że jest Radnym, czyli Nauczycielem. Chociaż Jego Królestwo ma być założone poprzez okres ucisku i zamieszania, prowadzącego do zniszczenia istniejących obecnie złych instytucji, nasz Pan jest mimo wszystko Księciem Pokoju – który ustanowi pewny i trwały pokój na jedynej właściwej podstawie – sprawiedliwości – dostosowania się do Boskiego charakteru i planu. Zastanowimy się teraz nad tytułem “Ojciec wieczności”; jest on równie właściwy i znaczący, jak pozostałe.
Nie zaprzecza on, jak niektórzy twierdzą, licznym wersetom, według których Ojcem wieczności jest Jahwe – “Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa”, jak pisze Piotr (1 Piotra 1:3). Wręcz przeciwnie: Pismo Święte jasno wskazuje na pewien szczególny sens, w jakim ten tytuł stosuje się do naszego Pana podczas Jego wtórego przyjścia – będzie On Ojcem rodzaju ludzkiego, odnowionego podczas Wieku Tysiąclecia. W rzeczywistości imię to jest jedynie synonimem innych, które już rozważaliśmy – nowy “Pan” Dawida i ludzkości, nowy “Korzeń”, Drugi Adam oznaczają bowiem Ojca wieczności – Ojca dającego wieczne życie.
Nasz Pan wykupił świat za cenę własnego życia; przez zasługę tego właśnie wykupienia <str. 142> stał się jego Panem, Odnowicielem, Dawcą życia; słowo ojciec oznacza głównie dawcę życia, dlatego też trudno znaleźć dla naszego Pana bardziej odpowiedni tytuł niż “Ojciec wieczności”, który znakomicie określa Jego stosunek do świata, który ma być odrodzony – narodzony ponownie z umarłych poprzez restytucję, proces zmartwychwstania. Życie świata będzie pochodziło bezpośrednio od Pana Jezusa, który, jak wkrótce się dowiemy, według Boskiego planu wykupił go i zapłacił za niego zupełną cenę wymaganą przez sprawiedliwość. Niemniej jednak, po zakończeniu procesu restytucji odrodzony świat uzna Jahwe za pierwotne źródło życia i błogosławieństwa, Autora wielkiego planu zbawienia, zrealizowanego przez naszego Pana Jezusa – wielkiego Ojca i Pana wszystkiego (1 Kor. 15:24-28; 3:23; Mat. 19:28).
Istnieje pewne proroctwo, które jest całkowicie zgodne z powyższym rozumowaniem; przez wiele stuleci stanowiło ono wielką zagadkę tak dla uczonych, jak i dla prostaków, dla nauczycieli, uczniów i komentatorów:
“Miasto ojców twych będziesz mieć synów twych, których postanowisz książętami po wszystkiej ziemi”
– Psalm 45:17 –
Patriarchowie i prorocy, szczególnie ci należący do linii genealogicznej, z której pochodził nasz Pan przez swoją matkę Marię, przez długi czas byli określani zaszczytnym mianem “ojców”, czyli przodków Mesjasza; podobnie rzecz się ma z zacytowanymi powyżej wersetami, przedstawiającymi Dawida jako korzeń, z którego miała wyrosnąć sprawiedliwa latorośl; Mesjasz miał być synem Dawida. Wszystko to ulegnie jednak zmianie, kiedy Koś
ciół – Ciało Chrystusa – zostanie skompletowany i przyłączy się w chwale do Jezusa – Głowy, i kiedy Ojciec rodzaju ludzkiego rozpocznie odradzanie ludzkości. Ci, którzy poprzednio byli ojcami, staną się teraz synami. Abraham, Izaak, Jakub, Dawid – nikt z nich nie posiadał życia we właściwym znaczeniu tego słowa; wszyscy należeli do rodzaju, na którym ciążyło przekleństwo śmierci. Gdy Jezus stał się człowiekiem, <str. 143> nasieniem Abrahama i Dawida, kiedy dokonał dzieła odkupienia, odnosiło się to nie tylko do świata jako do ogółu, ale także do Jego przodków według ciała. Wykupił wszystkich i nikt nie może uzyskać życia (zupełnego, doskonałego, wiecznego) w inny sposób – tylko przez Niego. “Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny; ale kto nie wierzy Synowi, nie ogląda żywota” (Jan 3:36). Dlatego Abraham, Izaak, Jakub, Dawid, wszyscy prorocy i cały świat muszą otrzymać przyszłe, wieczne życie od Chrystusa albo nie otrzymają go wcale; poza Nim jest tylko potępienie. Prawdą jest więc, że kiedy w wyznaczonym przez Boga czasie zostaną obudzeni ze śmierci, to właśnie wielki Dawca życia, Jezus, będzie ich Ojcem, czyli Dawcą życia.W związku z tym warto również zauważyć, że Pismo Święte jasno wskazuje na Niebiańskiego Ojca jako na Tego, który spłodził, zapoczątkował odrodzenie Kościoła, Oblubienicy Chrystusowej. Spójrzmy na kilka biblijnych dowodów. Apostoł Piotr pisze: “Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa (...) odrodził nas” – 1 Piotra 1:3. Apostoł Jan również potwierdza, że jesteśmy “narodzeni z Boga”
– 1 Jana 5:18. Podobnie apostoł Paweł mówi: “mamy jednego Boga Ojca” – 1 Kor. 8:6. Posłał On swego ducha do naszych serc, “przez którego wołamy: Abba, to jest Ojcze!” (Rzym. 8:15). Nasz Pan Jezus poświadczył tę myśl, stwierdzając po zmartwychwstaniu: “Wstępuję do Ojca mojego i Ojca waszego, i do Boga mego i Boga waszego” – Jan 20:17. W Ewangelii według świętego Jana czytamy: “I którzy go kolwiek przyjęli, dał im tę moc, aby się stali synami Bożymi”, a potem stwierdzenie: “Którzy nie z krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga narodzeni są” – Jan 1:12,13. Apostoł Jakub pisze o Ojcu światłości, iż “przeto że chciał, porodził nas słowem prawdy ku temu, żebyśmy byli niejakiemi pierwiastkami stworzenia jego” (Jak. 1:18).Rzeczywiście: wszystkie odnoszące się do Kościoła wersety wskazują, że wierni obecnego Wieku Ewangelii nie są dziećmi Chrystusa, lecz dziećmi Jego Ojca, spłodzonymi z Ojcowskiego ducha <str. 144> i do Ojcowskiej natury, przeznaczonymi do tego, aby stali się “dziedzicami w prawdzie Bożymi, a współdzi
edzicami Chrystusowymi, jeśli tylko z nim cierpimy, abyśmy też z nim byli uwielbieni” (Rzym. 8:17).Z drugiej strony, nasz stosunek do Pana Jezusa jest wielokrotnie przedstawiony jako stosunek braterski, a nie synowski. Apostoł pisze o Kościele, że Jezus “nie wstydzi się ich braćmi nazywać”, jak mówi proroctwo: “opowiem imię twoje braciom moim, w pośrodku zgromadzenia śpiewać ci będę”. Dalej mówi: “Oto ja i dzieci [Boga], które mi dał Bóg”. Oto “wielu synów”, których Ojciec przywodzi do chwały pod przewodn
ictwem Wodza zbawienia ich, Chrystusa Jezusa; jeżeli chodzi o Kościół, to znów czytamy, że nasz Pan w swoim zmartwychwstaniu był “pierworodnym między wieloma braćmi” (Rzym. 8:29; Hebr. 2:10-13).To wielkie dzieło dawania życia całemu światu jest odłożone do momentu, kiedy Ciało Dawcy życia zostanie skompletowane, kiedy “bracia” wraz z ich Panem i Odkupicielem będą przyjęci jako synowie chwały i rozpoczną dzieło restytucji. Nawet ci członkowie rodzaju ludzkiego (starożytni święci), których wiara i lojalność
wobec Boskiej woli zostały już sprawdzone i potwierdzone, nie mogą otrzymać życia, dopóki pozafiguralny Mojżesz (Kościół) nie zostanie skompletowany (Dzieje Ap. 3:22,23), jak napisano: “aby oni bez nas [zwycięzców Wieku Ewangelii, Ciała Pomazańca] nie stali się doskonałymi” – nie odziedziczyli obiecanych im ziemskich dóbr (Hebr. 11:39,40).Patrząc z punktu widzenia odkupienia, które jest w Chrystusie Jezusie i pamiętając o władzy, czyli panowaniu utraconym przez Adama, a odkupionym w ten sposób przez Chrystusa, przez jego drogocenną krew, rozumiemy prawo Chrystusa do urzędu Dawcy życia i Ojca wszystkich potomków Adama, którzy przyjmą błogosławieństwa restytucji na warunkach Nowego Przymierza; tylko takie spojrzenie pozwala nam zrozumieć, w jaki sposób nasz P
an Jezus mógł być jednocześnie Korzeniem <str. 145> i Latoroślą Dawida, Synem, Ojcem i Panem Dawida.W związku z tym należałoby zadać pytanie: w jaki sposób Kościół obecnego Wieku Ewangelii – część świata, “dzieci gniewu jako i drudzy” (Efezj. 2:3), tak samo, jak inni potrzebujący przebaczenia grzechów przez zasługę wielkiego pojednania – może być w jakimkolwiek
sprawiedliwym sensie oddzielony i odłączony od świata i nazwany “synami Bożymi”, podczas gdy świat jest nazwany synami Dawcy życia, Chrystusa [Głowy i Ciała – przyp. tłum.]?Różnica polega na tym, że Pan Jezus wykupił prawo do życia, a co więcej, posłuszni członkowie rodzaju ludzkiego otrzymają ponownie wykupione życie przez Niego, podczas stopniowych procesów właściwych dla Wieku Tysiąclecia. W przeciwieństwie do tego członkowie Kościoła nie otrzymują
restytucji życia na poziomie ludzkim, wykupionego dla nich przez Pana. Restytucyjne życie jest jedynie przypisane wierzącym obecnego Wieku Ewangelii przez to, że są oni usprawiedliwieni (czyli uczynieni doskonałymi, odrodzonymi jako istoty ludzkie) przez wiarę – a nie w rzeczywistości. Ta przypisana z wiary ludzka doskonałość ma swój cel: aby ludzie ci mogli poświęcić w służbie Bożej to przypisane im życie na poziomie ludzkim wraz z jego prawami i przywilejami, a w zamian za nie otrzymać nadzieję udziału w boskiej naturze.Ziemskie życie i ziemskie błogosławieństwa zostały utracone przez Adama; dokładnie to samo życie i te same błogosławieństwa zostały wykupione dla ludzi przez naszego Pana i one właśnie będą przezeń wylane w czasach restytucji. Jednak Kościół – Ciało, Oblubienica Chrystusowa – został powołany na początku spośród ludzkości jako specjalna klasa “wybranych”, powołana “niebiańskim powołaniem”, “wysokim powołaniem” – aby jej członkowie stali się współdziedzicami z Jezusem Chrystusem, ich Panem i Odkupicielem. Jezus złożył swą doskonałą ofiarę, “człowieka Chrystusa Jezusa” i został nagrodzony boską naturą; podobnie wierzącym obecnego Wieku Ewangelii dozwolono złożyć w ofierze ich niedoskonałe je
stestwa (usprawiedliwione, czyli uznane za doskonałe przez zasługę drogocennej krwi Jezusa) na Boskim ołtarzu; czyniąc to, są oni spłodzeni z ducha, aby stali się “Nowymi Stworzeniami”, “synami Najwyższego”, uznanymi za braci Chrystusa – członkami “Królewskiego Kapłaństwa, którego On sam jest Najwyższym Kapłanem. <str. 146>Są oni pociągnięci przez Ojca, a nie przez Syna, jak świat w Tysiącleciu (por. Jan 6:44 i 12:32). Ci, których Ojciec “pociąga” do Chrystusa, są przez Niego przyjęci jako “bracia”; Pan pomaga im iść w swoje ślady wąską drogą samopoświęcenia aż na śmierć. W ten sposób mogą stać się umarli wraz z Nim i zostać uznani za współofiarników wraz z Nim, a zatem uznani także za godnych współdziedziczenia wraz z Nim w Królestwie i dziele, kt
órego celem jest błogosławienie świata i danie wiecznego życia wszystkim, którzy będą chcieli je przyjąć. Oni właśnie, jak wyraźnie mówi Pismo Święte, mają “dopełniać ostatków ucisków Chrystusowych” – “cierpieć, abyśmy z nim też królowali” (Kol. 1:24; 2 Tym. 2:12). W ten sposób pozycja Kościoła staje się zupełnie inna niż pozycja całego świata; ich powołanie to powołanie wysokie, niebiańskie, a nagrodą jest boska natura (2 Piotra 1:4).Jest to wielka “tajemnica”, czyli sekret – jak mówi apostoł, klucz, bez którego niemożliwe jest zrozumienie obietnic i proroctw Boskiego Słowa (Kol. 1:26). Niebiański Ojciec postanowił stworzyć rodzaj ludzki “mało mniejszy od aniołów”, z ziemi ziemski i przystosowany do życia w raju na ziemi; Bóg jednak przewidział także skute
k upadku i możliwość okazania Boskiej sprawiedliwości, Boskiej miłości, Boskiej mądrości i Boskiej mocy. Zaplanował On także, iż Jego Jednorodzony Syn, Logos, będzie mógł okazać swoją wierność Ojcu i zasadom sprawiedliwości przez to, że stanie się Odkupicielem człowieka, a dzięki temu Dziedzicem wszelkiego bogactwa Boskiej łaski i Władcą wszystkiego, następnym po Ojcu, aby miał zwierzchność nad wszystkim. Bóg przewidział również, że zanim cały świat zostanie podniesiony przez swojego Odkupiciela, wybierze On – na podstawie osobistego charakteru i wierności – “Maluczkie Stadko”, którego członkowie staną się współdziedzicami z Jednorodzonym i uczestnikami Królestwa, wywyższonymi daleko ponad aniołów, zwierzchności i moce, i wszelkie imię, które się mianuje. <str. 147>Stosownie do tego apostoł stwierdza, że jesteśmy “wybrani według przejrzenia Boga Ojca przez poświęcenie Ducha” (1 Piotra 1:2). Apostoł Paweł potwierdza tę myśl, mówiąc: “Które też przejrzał, te też przeznaczył, aby byli przypodobani obrazowi Syna
jego, żeby on był pierworodnym między wieloma braćmi”. Dalej wyraża pragnienie, aby oczy naszego zrozumienia zostały oświecone, abyśmy “wiedzieli, która jest nadzieja powołania jego, i które jest bogactwo chwały dziedzictwa jego w świętych; i która jest ona przewyższająca wielkość mocy jego przeciwko nam, którzy wierzymy”. Stwierdza on, że Jego miłosierdzie zostało nam okazane bez żadnej zasługi z naszej strony; Bóg, “gdyśmy byli umarłymi w grzechach, ożywił nas pospołu z Chrystusem (...) i pospołu z nim wzbudził, i pospołu z nim posadził na niebiesiech w Chrystusie Jezusie, aby okazał w przyszłych wiekach ono nader obfite bogactwo łaski swojej, z dobrotliwości swojej przeciwko nam w Chrystusie Jezusie. (...) Albowiem czynem jego jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie ku uczynkom dobrym” (Efezj. 1:17-19). <str. 148>Daj siłę, błogi Zbawicielu
Dziś nie prosimy, Panie, o języki ognia,
Ni o mistyczne moce, aby leczyć rany;
Dziś chcemy głosić Twoją Ewangelię,
Jak balsam na ból przez grzech ludziom zadany.
Tchnij na nas Panie, daj nam zrozumienie
Tych wszystkich cudów na biblijnych kartach,
Gdzie kryje się niebiańskich krain piękno,
Gdzie dla nas wszystkich prawda jest zawarta.
Daj umiejętność wyrażenia w słowach
Tych świętych nauk, które dają życie,
Jak wtedy, kiedy apostolskiej mowy
Tłumy słuchały w zdumieniu, w zachwycie.
Daj wiarę, prowadzącą przez wzburzone wody,
Gdy z dala głos Twój rozbrzmiewa wśród sztormu;
Gorliwość daj, co pokonuje góry
I przyprowadzi wędrowca do domu.
Daj, wielki Zbawco, światło w naszych sercach,
Daj siłę, by nam służyła w potrzebie,
Byśmy – zmienieni na Twe podobieństwo –
Ucząc, kochali i żyli dla Ciebie. <str. 149>
WYKŁAD VII
POŚREDNIK POJEDNANIA
“SYN CZŁOWIECZY”
Czego ten tytuł nie oznacza – Co ten tytuł oznacza – Niezaprzeczalny zaszczyt, do którego nikt inny nie ma prawa – Syn Człowieczy w oczach świata – Poglądy Piłata, Rousseau i Napoleona – Znaczenie słów “nie mający piękności, czemużbyśmy go żądać mieli” oraz “oblicze jego było zeszpecone” – “Najpiękniejszy między
tysiącami” – “Wszystko w nim rozkoszne”.POŚRÓD wielu tytułów stosowanych do naszego Pana znajduje się “Syn Człowieczy” – jedno z imion, których Pan najczęściej używał mówiąc o sobie. Niektórzy uważają to za dowód, że w ten sposób nasz Pan akceptował fakt, iż był synem Józefa: takie stwierdzenie jest jednak całkowicie błędne, nigdy bowiem nasz Pan nie uznał Józefa za swojego ojca. Wręcz przeciwnie: przedstawimy dowody, że ten tytuł, który On sam stosował do siebie, odnosi się nie tylko do Jego ziemskiego ż
ycia, ale także do Jego obecnego stanu i chwały. Ten fakt, z kolei, stał się dla niektórych podstawą do zupełnie innego, aczkolwiek równie ekstremalnego wniosku, że nasz Pan jest teraz człowiekiem w niebie – że nadal pozostaje w ludzkiej naturze. Będziemy starali się wykazać, że ta myśl nie ma żadnego uzasadnienia i że jest błędną interpretacją tytułu “Syn Człowieczy”. Na razie jednak zauważmy, iż taki pogląd jest całkowicie niezgodny z kierunkiem całej nauki Pisma Świętego. Biblia jasno wskazuje, że uniżenie naszego Pana do poziomu natury ludzkiej nie miało trwać wiecznie, lecz jedynie czasowo, w celu odkupienia człowieka, zapłacenia jego kary, a zarazem udowodnienia wierności naszego Pana wobec Ojca. Na tej właśnie podstawie został On <str. 150> wkrótce potem wielce wywyższony nie tylko do chwały, którą miał u Ojca przed założeniem świata, lecz do chwały jeszcze wspanialszej, daleko ponad anioły, zwierzchności i moce – do boskiej natury, do miejsca po prawicy, do miejsca łaski, majestatu na wysokościach.Przeczytajmy uważnie kilka wersetów, w których nasz Pan używa tego tytułu:
“Pośle Syn człowieczy Anioły swoje” w czasie żniwa Wieku Ewangelii (Mat. 13:41).
“Tak będzie i przyjście [obecność] Syna człowieczego” – podczas żniwa, przy końcu obecnego wieku (Ma
t. 24:27,37).“A gdy przyjdzie Syn człowieczy w chwale swojej, i wszyscy święci Aniołowie z nim” (Mat. 25:31).
“Syn człowieczy wstydzić się zań będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego” (Mat. 8:38).
“Cóż, gdybyście ujrzeli Syna człowieczego wstępującego, gdzie był pierwej?” (Jan 6:62).
“Który zstąpił z nieba, Syn człowieczy” (Jan 3:13).
** W najstarszych manuskryptach nie ma “który jest w niebie”.
Powyższe wersety wskazują, że “Syn Człowieczy” to Pan chwały, a także człowiek Chrystus Jezus, który dał samego siebie oraz Logos w przedludzkiej egzystencji, który zstąpił z nieba i stał się ciałem. Nie ma wątpliwości, że Żydzi nie interpretowali tytułu “Syn Człowieczy” jako syn Józefa, czyli – w potocznym znaczeniu – syn człowieka, syn, który otrzymał życie od
ojca – człowieka. Potwierdzeniem tego jest zadane przez nich pytanie: “Myśmy słyszeli z zakonu, iż Chrystus trwa na wieki; a jakoż ty mówisz, że musi być podwyższony Syn człowieczy? i któryż to jest Syn człowieczy?” – Jan 12:34. Wyrażenie “Syn człowieczy” oznaczało dla Żydów długo wyczekiwanego przez nich Mesjasza; swoje nadzieje opierali oni na słowach Daniela (7:13,14): “Widziałem też w widzeniu nocnem, a oto przychodził w obłokach niebieskich podobny synowi człowieczemu, a przyszedł aż do Starodawnego, <str. 151> i przywiedziono go przed obliczność jego. I dał mu władzę i cześć, i królestwo, aby mu wszyscy ludzie, narody i języki służyli; władza jego władza wieczna, która nie będzie odjęta, a królestwo jego, które nie będzie skażone.” Nasz Pan przyrównał siebie do tego opisu w swoim Objawieniu (14:14), gdzie przedstawia siebie jako “podobnego Synowi człowieczemu, który miał na głowie swojej koronę złotą, a w ręce swojej sierp ostry” – jako żeńcę żniwa Wieku Ewangelii.Jesteśmy całkowicie przekonani, że tytuł “Syn Człowieczy” w żadnym razie nie oznacza syna Józefa; wiemy, iż ludzka natura, przyjęta przez naszego Pana w określonym celu, została
ofiarowana na wieki, a teraz jest On duchem ożywiającym najwyższej natury (Hebr. 2:9,16; 1 Piotra 3:18; Jan 6:51; Filip. 2:9). Nadal jednak pozostaje pytanie: Dlaczego nasz Pan wybrał takie właśnie imię, taki tytuł? Mamy powody przypuszczać, że musiała istnieć jakaś szczególna przyczyna, gdyż w przeciwnym wypadku taki tytuł nie zostałby użyty; każde z imion naszego Pana ma odmienne znaczenie, jeśli je prawidłowo zrozumiemy.Istnieje pewien bardzo ważny powód użycia tego tytułu. Jest to tytuł wielce zaszczytny, ponieważ nieustannie przypomina o Jego wielkim zwycięstwie – o Jego wiernym, pokornym posłuszeństwie względem wszystkich szczegółów planu Niebiańskiego Ojca, aż do śmierci i to do śmierci krzyżowej, która zapewniła Mu prawo do wszelkiej teraźniejszej i przyszłej czci i chwały, godności i mocy oraz boskiej natury. Tytuł “Syn Człowieczy” przypomina tak aniołom, jak i
ludziom o wspaniałym przykładzie pokory ze strony Jednorodzonego Syna Ojca oraz o podstawowej zasadzie Boskich rządów – kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. W ten sposób każde użycie tego imienia staje się cenną nauką dla wszystkich, którzy mają być wyuczeni od Boga i którzy pragną Go czcić, czyniąc to, co jest przyjemne w Jego oczach.W taki sam sposób, jak nasz Pan stał się “nasieniem Dawida” oraz “nasieniem Abrahama, Izaaka i Jakuba”, <str. 152> był On również nasieniem Adama przez matkę Ewę – jednak nasieniem “niepokalanym, odłączonym od grzeszników”. “Nasienie niewiasty” jest przedstawione jako przeciwieństwo nasienia węża, nie ma jednak wzmianki o tym, że Ewa miała jakiekolwiek inne nasienie oprócz tego, które pochodziło od jej męża, Adama. Jeśli uznajemy, że myśl o naszym Panu jako nasieniu Dawida jest właściwa, to równie właściwe jest stwierdzenie, iż nasz Pan to nasienie Adama, przez Ewę. Wierzymy, iż tak właśnie należy rozumieć Jego tytuł “Syn Człowieczy”.
Adam, jak
o głowa rodu i dawca życia, z powodu swojego nieposłuszeństwa nie zdołał przekazać potomstwu trwałego życia. Niemniej jednak Boska obietnica wskazywała na czas, kiedy identyfikujący się z rodzajem ludzkim Mesjasz miał odkupić Adama i całe jego potomstwo. Adam był człowiekiem górującym nad innymi, ponieważ był głową rodzaju ludzkiego, miał prawo do ziemi i do panowania nad nią. Zwróćmy uwagę na prorocze słowa mówiące o Adamie: “Cóż jest człowiek, iż nań pamiętasz? albo Syn człowieczy, iż go nawiedzasz? Albowiem mało mniejszym uczyniłeś go od Aniołów, chwałą i czcią ukoronowałeś go. Dałeś mu opanować sprawy rąk twoich, wszystkoś poddał pod nogi jego. Owce i woły wszystkie, nadto i zwierzęta polne. Ptastwo niebieskie, i ryby morskie, i cokolwiek chodzi po ścieżkach morskich” – Psalm 8:5-9.To ziemskie prawo, królestwo, panowanie uległo rozpadowi, zostało utracone na skutek upadku, ale było niezaprzeczalną częścią tego, co odkupiła wielka ofiara za grzech, jak proroczo napisano o naszym Panu: “Wieżo trzody! (...) do ciebie przyjdzie, przyjdzie mówię, pierwsze państwo” – Mich. 4:8. Rozumiemy więc, że zgodnie z Boskim planem nadzieja ludzkości spoczywała w przyjściu wielkiego Syna i Dziedzica Adama, wielkiego syna Abrahama, wielkiego syna Dawida, wielkiego Syna Marii. Nie oznacza to jednak, że życie tego Syna miało być wywiedzione od Adama, Abrahama, Dawida lub Marii. Jak już widzieliśmy, według Boskiego zarządzenia <str. 153> zięć jest zaliczany do rodziny i ma prawo wykupić i przejąć utraconą własność. Wykazaliśmy niezbicie, że w przypadku naszego Pana jedynie cielesny organizm, a nie życie, pochodził z ziemskiego rodu; życie wyszło i przyszło od Boga. Na początku nasz Pan był nazywany
Logosem.Im głębiej analizujemy to zagadnienie, tym jaśniejsze staje się powyższe rozumowanie; ktoś, kto zna język grecki, bez trudu zauważy, iż we wszystkich przypadkach, kiedy nasz Pan wypowiadał słowa “Syn człowieczy”, używał akcentowanej formy, która nie ma odpowiednika w języku angielskim [czy też w jęz. polskim – przyp. tłum.].
Musielibyśmy dodać dwa słowa: “szczególny syn szczególnego człowieka”. Nasz Pan ma niezaprzeczalne prawo do tego tytułu. Jedynie Adam był doskonały, a wszyscy członkowie jego rodu upadli, z wyjątkiem tego jedynego Syna, który przyłączył się do rodziny Adama, aby mógł stać się Odkupicielem całej utraconej przezeń własności; tak więc, kiedy nasz Pan dokonywał aktu odkupienia ludzkości spod przekleństwa, czyli wyroku śmierci, tytuł “Syn Człowieczy” stał się prawnie i niezaprzeczalnie Jego własnością.Tytuł ten odnosił się do naszego Pana nie tylko wtedy, gdy składał On wielki “okup za wszystkich”, ale dotyczy Go także w czasie obecnego Wieku Ewangelii, kiedy to odbywa się wybór Jego współpracowników we wspaniałym procesie restytucji. Imię to będzie jeszcze
bardziej własnością naszego Pana podczas Jego tysiącletniego Królestwa, kiedy jako (wielce wywyższony i przemieniony) Syn szczególnego człowieka (Adama) przeprowadzi dzieło restytucji, “wykupienie [wybawienie] nabytej własności” (Efezj. 1:4; Ruty 4:1-10).“Człowiek Chrystus Jezus” w oczach niewierzących
Mądrość i wdzięk naszego Pana zostały dostrzeżone nie tylko przez Jego poświęconych naśladowców, którzy zauważyli także, iż <str. 154> “napełniony był wszelaką zupełnością Bożą”; również Jego przeciwnicy wiedzieli, że był kimś daleko większym niż zwykły członek rodzaju ludzkiego. Czytamy: “I wszyscy mu dawali świadectwo i dziwowali się wdzięczności onych słów, które pochodziły z ust jego” – Łuk. 4:22. Inni stwierdzali: “Nigdy tak nie mówił człowiek, jako ten
człowiek” – Jan 7:46. Piłat wzdragał się wydać na śmierć najszlachetniejszego Żyda, jakiego kiedykolwiek spotkał, próbował ostatecznego środka, aby uspokoić rozzłoszczony tłum, gdyż zdawał sobie sprawę, że stoją za tym nauczeni w Piśmie i faryzeusze, zawistni i zazdrośni o popularność naszego Pana. Na koniec Piłat wezwał Jezusa przed tych, którzy Go oskarżali, sądząc zapewne, iż spojrzenie na Jego szlachetne rysy powstrzyma ich złość i nienawiść. Przedstawiając Go, Piłat zawołał: “Oto człowiek!”, używając akcentowanych słów, których nie ma w angielskim [ani polskim – przyp. tłum.] przekładzie; musielibyśmy dodać wyraz: “Oto szczególny człowiek!”, jak gdyby Piłat powiedział: “Żądacie, abym ukrzyżował nie tylko szczególnego Żyda, przewyższajacego wszystkich Żydów, ale także szczególnego człowieka, przewyższającego wszystkich innych ludzi”. To właśnie o człowieczeństwie naszego Pana Jan napisał: “Logos ciałem się stało (...) i widzieliśmy chwałę jego, chwałę jako jednorodzonego od Ojca, pełne łaski i prawdy” – Jan 1:14; 19:5.W związku z tym przypomnijmy często cytowaną i dobrze znaną pochwałę “Syna Człowieczego” oraz Jego nauk, której autorem jest sławny Francuz, Rousseau:
“Jakąż marnością są książki filozofów z całą swoją okazałością w porównaniu z Ewangeliami! Czy możliwe, aby tak proste, a zarazem wzniosłe pisma były dziełem człowieka? Czy ten, którego one opisują, może być jedynie człowiekiem? Czy w Jego charakterze możemy się dopatrzyć entuzjasty albo ambitnego sekciarza? Jakąż słodycz i czystość widzimy w
Jego postępowaniu, jakiż wdzięk w Jego nauce! Jakże wzniosłe są Jego myśli i jaka głęboka mądrość w Jego słowach! Jaka błyskotliwość umysłu, delikatność i takt w Jego odpowiedziach! Jakie wielkie panowanie nad uczuciami! Gdzie znaleźć <str. 155> człowieka, gdzie znaleźć mędrca, który wiedziałby, jak żyć, cierpieć i umrzeć bez słabości, bez zwracania na siebie uwagi? Moi przyjaciele, ludzie nie zachowują się w taki sposób; fakty dotyczące Sokratesa, co do których nikt nie ma wątpliwości, nie są tak dobrze udokumentowane, jak życie Jezusa. Żydzi nigdy nie mogliby się zdobyć na taką wzniosłość myśli i taki stopień moralności. Ewangelie są zaś tak prawdziwe, tak wspaniałe, tak uderzające i zdumiewająco niepowtarzalne, że ich autorzy musieliby być jeszcze bardziej cudowni niż Ten, którego opisują.”Słynny Napoleon Bonaparte wygłosił następującą pochwałę szczególnego Syna szczególnego Człowieka:
“Od początku do końca Jezus jest taki sam: zawsze taki sam – majestatyczny i prosty, bezgranicznie srogi i bezgranicznie łagodny. W ciągu całego swojego życia, wnikliwie obserwowanego przez otoczenie, nigdy nie postąpił tak, by można Mu było coś zarzucić. Ostrożność w Jego zachowaniu zmusza nas do wyrażenia podziwu dla tego połączenia siły i delikatności. Tak w słowie, jak i
w uczynku jest światły, konsekwentny i spokojny. Mówią, że wzniosłość jest atrybutem boskości: jakież więc imię powinniśmy nadać Temu, który w swoim charakterze połączył wszystkie elementy wzniosłości?Znam się na ludziach i powiadam wam, że Jezus nie był człowiekiem. Wszystko, co w Nim widzę, napawa mnie zdumieniem. Nie da się Go porównać z żadną inną istotą na świecie. Jest rzeczywiście istnieniem samym w sobie. Jego idee i uczucia, prawda, którą głosi, sposób prowadzenia rozmów – wszystko to przewyższa
ludzki, cielesny porządek rzeczy. Jego narodziny i historia Jego życia; głębokość Jego doktryny, która przezwycięża wszelkie trudności i jest najpełniejszym ich rozwiązaniem; Jego Ewangelia; wyjątkowość tej tajemniczej Istoty i jej wygląd; Jego władza i potęga przez wszystkie stulecia i królestwa; wszystko to jest dla mnie cudem i niewyobrażalną tajemnicą. Nie widzę tu nic ludzkiego. Na ile mogę się do Niego zbliżyć, na ile mogę Go zrozumieć – jest wielki wielkością, która mnie przygniata. Na próżno rozmyślam – wszystko pozostaje niewytłumaczalne! Nie umiem pokazać innego życia takiego, jak życie Chrystusa.”Zaiste, prawda jest bardziej zadziwiająca niż fikcja, a doskonały człowiek <str. 156> Chrystus Jezus, pomazany duchem Najwyższego, tak bardzo wyróżniał się spośród niedoskonałej rasy, którą posiadł, aby ją odkupić, że nie można się dziwić, iż świat zastanawia się, czy nie był On kimś więcej niż zwyczajnym człowiekiem. Nie ma wątpliwości, że tak; przewyższał ludzi,
zwyczajnych ludzi – grzesznych ludzi: był odłączony od grzeszników i jako doskonały człowiek był obrazem i podobieństwem niewidzialnego Boga.“Nie mając piękności (...) czemubyśmy go żądać mieli”
“Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl i jako korzeń z suchej ziemi. Nie miał postawy ani urody, które by pociągały nasze oczy, i nie był to wygląd, który by nam się mógł podobać. Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu jak ten, przed którym zakrywa się twarz” – Izaj. 53:2,3 nb.
Niektórzy sugerują, że powyższy tekst świadczy o tym, iż wygląd naszego Pana ustępował wyglądowi innych ludzi, co z kolei prowadzi do wniosku, że nie był On odłączony od grzeszników, lecz stał się uczestnikiem grzechu i kary zań – kary degeneracji. Nie zgadzamy się z tą myślą, gdyż przeczy on
a całemu biblijnemu świadectwu; staramy się raczej pogodzić te słowa z ogólną nauką Pisma Świętego na ten temat, o ile można to uczynić bez naruszenia właściwych zasad interpretacji; jak wkrótce wykażemy, jest to całkowicie możliwe.Istnieją różne rodzaje zacności i piękna oraz wdzięku – ideały różnych narodów są krańcowo odmienne i zależne od okoliczności. Ideał piękna wyznawany przez prymitywne plemiona byłby odpychający dla ludów bardziej cywilizowanych. Umysł niektórych dzikich uznałby, że pięknym człow
iekiem jest indiański wojownik – pomalowany na czerwono i żółto, ozdobiony muszelkami, barwionymi piórami i krwawymi skalpami. Niektórzy twierdzą, że przygotowani do walki zapaśnicy na ringu są ideałem męskich kształtów, odpowiednich do “męskiej sztuki”. Jeszcze inni widzą wspaniały ideał w bogato <str. 157> ubranym matadorze, czyli człowieku walczącym z bykami, wzbudzającym podziw i aplauz tłumów. Tak więc ideały różnią się między sobą w zależności od czasów, okoliczności i warunków. Ponieważ zacytowany powyżej werset odnosi się do naszego Pana Jezusa przy Jego pierwszym przyjściu, rozumiemy, iż nie spełniał On warunków, by stać się ideałem dla Żydów. Jest to znakomicie widoczne w sytuacji, gdy Piłat mówi o Nim “Oto człowiek”, a rozjuszeni Żydzi wołają: “Ukrzyżuj go! Ukrzyżuj go! Nie mamy króla, tylko cesarza!”Musimy pamiętać, że w czasie Jego pierwszego przyjścia naród żydowski był pod okupacją, pod rzymskim jarzmem i że był “deptany od pogan” od ponad sześciuset lat. Nie powinniśmy też zapominać o nadziejach Izraela, poczętych z Boskich obietnic danych Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, powtarzanych przez wszystkich proroków; według ich słów we właściwym czasie Bóg miał zesłać im Pomazańca, Prawodawcę większego niż Mojżesz, Wodza większego niż Jozue, Króla w
iększego niż Dawid czy Salomon. Powinniśmy pamiętać, że w tamtym czasie Izrael spodziewał się Mesjasza odpowiadającego żydowskiemu ideałowi: jak zostało zapisane, wszyscy oczekiwali Mesjasza. Kiedy jednak Jezus został ogłoszony tym spodziewanym Mesjaszem, Jego pojawienie się było tak różne od wszystkiego, na co czekali, że ich dumne serca wstydziły się Go; w pewnym sensie odwracali od niego swoje twarze – odwracali się tyłem – szczególnie przywódcy i zacniejsi członkowie tego narodu; za ich przykładem poszła reszta pospólstwa (Łuk. 3:15).Oczekiwali oni wielkiego wodza, wielkiego króla i wielkiego prawodawcy w jednej osobie, pełnego godności, wyniosłości, ambicji, dumy, własnej woli – pysznego i przewodzącego tak w słowie, jak i w uczynku. Taki był ich ideał, jeżeli chodzi o niezbędne cechy króla, który podbiłby świat i uczynił Izrael narodem panującym. Żydzi widzieli dumę, wyniosłość i arogancję Heroda, wyznaczonego przez rzymskiego cesarza, aby był ich królem; obserwowali rzymskich generałów, zarządców, se
tników itd., wyobrażając sobie, że cesarz rzymski musi być <str. 158> jeszcze wspanialszym uosobieniem tych cech, co pozwoliło mu objąć panowanie nad całym imperium. Na takiej właśnie podstawie Żydzi sądzili, że Mesjasz będzie posiadał te same cechy w jeszcze znaczniejszym stopniu, jako że miał reprezentować jeszcze większą godność, cześć i chwałę niebiańskiego dworu i jego władzy, przeniesionej na ziemię.Trudno się więc dziwić, że mając takie oczekiwania nie byli przygotowani na przyjęcie pokornego i skromnego Nazarejczyka, który zapraszał do swojego towarzystwa celników i grzeszników i którego jedyną bronią w podbijaniu świata było “słowo ust jego”. Nic dziwnego, że wskazanie na Niego jako na nadzieję Izraela, na króla Żydów, Mesjasza, spowodowało, iż odw
rócili się od Niego. Nic dziwnego, że doznali srogiego zawodu, skoro przez tak długi czas pielęgnowali w sobie fałszywe nadzieje. Nic dziwnego, że wstydzili się uznać “Jezusa, króla żydowskiego” i mówili: “To nie jest piękno, cześć i godność, której pragniemy; to nie jest nasz ideał żołnierza, męża stanu i króla, który odpowiadałby potrzebom naszego narodu i który mógłby wypełnić z dawna podtrzymywane nadzieje”. O tak! Dziś mamy do czynienia z podobną klasą, która oczekuje wtórego przyjścia Mesjasza, uznając za oczywiste swoje nadzieje, oparte na “tradycji ojców”, i zaniedbując uczciwego i szczerego badania Pisma, co uczyniłoby ich “mądrymi ku zbawieniu”.Nie ma wątpliwości, że prorok pisał o takim właśnie braku piękności i o takiej czci, której oczekiwali Żydzi. Tłumaczenie i interpretacja
proroctwa niezgodnie z faktami historycznymi, stanowiącymi wypełnienie tego proroctwa, oznaczałyby brak konsekwencji w rozumowaniu. Brakowałoby również logicznej zgodności z wielokrotnie powtarzanymi świadectwami o czystości naszego Pana jako Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata – świętego, niewinnego, niepokalanego, odłączonego od grzeszników.“Przemierzła jest nad innych ludzi osoba jego”
– Izaj. 52:14,15 –
Jest to kolejny werset, w którym niewłaściwy przekład dał początek <str. 159> błędnym przypuszczeniom co do naszego Pana: nawet bowiem bezmyślny czytelnik, któremu zdarzyło się widzieć twarze zeszpecone na skutek rozpusty lub choroby czy wypadku, dochodzi do wniosku, iż niemożliwe jest, by “przemierzła była nad i
nnych ludzi osoba jego, a kształt jego nad synów ludzkich”. Niewątpliwie w takim stwierdzeniu coś się nie zgadza, ponieważ Piłat nie przedstawiałby kogoś takiego ludowi, mówiąc: “Oto [szczególny] człowiek!” Pospolity lud nie uznałby kogoś takiego za syna Dawida i nie przymuszałby go do objęcia władzy królewskiej. Czyż nie mamy oprócz tego świadectwa, że kość Jego nie była złamana? Te prorocze słowa stają się jednak daleko jaśniejsze i bardziej zgodne z faktami z biblijnej historii i z logicznymi wnioskami o Jego świętości i czystości, jeżeli przetłumaczymy je w następujący sposób:“Jak zdumiewało się nad nim wielu (tak zeszpecony był przez ludzi Jego wygląd, a kształt Jego przez synów ludzkich), tak on wprawi w zdumienie wiele narodów.” Kiedy żył na ziemi, ludzie dziwili się, że nasz Pan poddawał się złemu traktowaniu ze strony tych, którzy włożyli Mu na skronie cierniową koronę, którzy Go bili, plwali Nań, ukrzyżowali Go i przebili Jego bok; podobnie wszystkie narody, teraz i w przyszłości, słysząc o tym, ja
k znosił On “takowe od grzeszników przeciwko sobie sprzeciwianie” (Hebr. 12:3), zdumiewały się i będą się zdumiewać nad taką cierpliwością i pokorą.“Królowie przed nim zatulą usta swe, przeto, że czego im nie powiadano [o innych], to oglądają [pokazane w Nim], a to, o czem nie słyszeli, wyrozumieją.” Wielcy tego świata nigdy nie słyszeli o żadnym królu, który dobrowolnie przyjmowałby taką hańbę z rąk swoich poddanych po to, aby wyświadczyć im dobro. Zaprawdę, “Jego miłość przewyższa miłość braterską”. Nic
dziwnego, że “w słusznym czasie” wszyscy będą się zdumiewać.Z pewnością twarz naszego drogiego Zbawiciela nosiła również znamiona smutku, gdyż jak widzieliśmy, Jego głęboko współczujące serce było
poruszone z powodu naszych słabości; niewątpliwie <str. 160> znamiona te pogłębiały się aż do zakończenia Jego poselstwa na Kalwarii. Musimy pamiętać, że im delikatniejszy i bardziej wrażliwy jest dany organizm, tym mocniej odczuwa ból. Nietrudno jest zrozumieć, że człowiek doskonały – święty, niewinny, niepokalany i odłączony od grzeszników – wielokrotnie silniej reagowałby na sceny cierpienia, choroby, bólu i upadku niż my, którzy jesteśmy do nich niemal przyzwyczajeni przez nasz własny udział w upadku i poprzez ciągły kontakt z ludzkim nieszczęściem.Można powiedzieć, że my sami doświadczamy niekiedy podobnego zjawiska: ci, którzy są stosunkowo wrażliwi, przyzwyczajeni do luksusu, wyrafinowanego piękna i sprzyjającej sytuacji, zwiedzając ubogie dzielnice wielkich miast i widząc ich upadek oraz niekorzystne warun
ki – smród, kakofonię dźwięków i odpychający brud, z pewnością poczują to w swoich sercach; mimowolnie ich twarz się zmienia i pojawia się myśl: jakże okropne byłoby życie w takich warunkach i jakim błogosławieństwem byłaby śmierć! Rozmyślając w ten sposób, ludzie ci patrzą dookoła i widzą wesoło bawiące się dzieci, praczkę śpiewającą przy pracy, mężczyznę spokojnie czytającego gazetę albo chłopca, próbującego wydobyć melodię ze starego instrumentu. Wszystko wskazuje na to, że ci, którzy przywykli do takich widoków, dźwięków, zapachów i warunków, przejmują się nimi znacznie mniej niż ci, którzy od dzieciństwa przyzwyczajeni są do piękna.Ta lekcja w niewielkim zaledwie stopniu pokazuje różnice pomiędzy naszym a naszego Pana sposobem patrzenia na grzeszny i nędzny stan świata. Jako doskonała istota, która opuściła przybytki niebiańskiej chwały i uniżyła się aż do uczestnictwa w ludzkiej nędzy, współczucia człowiekowi i odkupienia go, nasz Pan z pewnością odczuwał znacznie głębiej cierpienia “wzdychającego stwo
rzenia”. Nic więc dziwnego, że ciężar naszych smutków rzucił cień na chwalebne piękno Jego doskonałej twarzy! Nic dziwnego, że kontakt z ziemskimi kłopotami <str. 161> i dobrowolne przyjęcie na siebie udziału w ludzkich słabościach i chorobach (przy końcu Jego własnego życia, Jego własnej żywotności, jak już widzieliśmy) zostawiły głębokie znaki na twarzy i ciele szczególnego Syna szczególnego człowieka! Niemniej jednak ani przez chwilę nie możemy wątpić w to, że Jego jedność z Ojcem, Jego społeczność świętego ducha i spokój własnego sumienia oraz fakt, że zawsze czynił to, co było przyjemne w oczach Bożych, musiały nadawać twarzy naszego Pana wyraz spokoju, co w rezultacie sprawiało, że była ona połączeniem radości i smutku, cierpienia i pokoju. Znajomość planu Niebiańskiego Ojca z pewnością pozwalała Mu radować się w cierpieniu, jakie znosił, gdyż zdawał sobie sprawę, że to wszystko przyniesie wkrótce błogosławieństwo nie tylko dla Niego, ale także “zbawienie aż po krańce ziemi”. Jeżeli więc ludzki smutek kładł się cieniem na Jego twarzy, to możemy być pewni, że Jego wiara i nadzieja również znajdowały odbicie na Jego obliczu, że pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzegł Jego serca i pozwalał Mu zawsze się radować, nawet pośród największego sprzeciwu ze strony grzeszników.“Zacniejszy nad innych dziesięć tysięcy”
Dla grzesznego, zazdrosnego, pełnego nienawiści serca upadłej natury wszystko, co łączy się z pięknem, dobrocią, miłością i prawdą jest pozbawione smaku i piękna, jest czymś niepożądanym – zarzutem, wymówką. Nasz Pan z całą mocą wyraził tę samą myśl słowami: “Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie idzie na światłość, aby nie były zganione uczynki jego” – Jan 3:19,20. Istnieje wiele innych ilustracji faktu, że złe serce może czasem nienawidzić i otaczać pogardą chwalebny i rozjaśniony miłością wyraz twarzy: na przykład nasz drogi Zbawiciel był w ten sposób wzgardzony przez tych, którzy krzyczeli: “Ukrzyżuj go!” Zwróćmy uwagę na liczne opisy męczeństwa dla Prawdy i zauważmy, jak niewielki wpływ wywierały twarze tych, którzy byli w stanie wznieść się <str. 162> ponad swoje cierpienia i modlić się za swoich prześladowców. Świadectwo o pierwszym chrześcijańskim męczenniku, Szczepanie, sugeruje, że jego twarz była tak promienna i piękna, że można ją było porównać nawet do twarzy anioła: “a patrząc nań pilnie oni wszyscy, którzy siedzieli w radzie, widzieli oblicze jego jako oblicze anielskie” – Dzieje Ap. 6:15. Mieli jednak tak zatwardziałe serca, tak dalekie od miłości dla jego anielskiej twarzy, która musiała być o wiele mniej anielska niż oblicze naszego Mistrza – że zamiast słuchać cudownych słów Szczepana, które były o wiele mniej cudowne niż słowa Wielkiego Nauczyciela, “rzucili się nań jednomyślnie (...) i kamionowali Szczepana”, podobnie jak wołali do Piłata, by ukrzyżował Pana chwały.
“Wszystko w nim rozkoszne.”
* * *
Niebiosa chwałę Twą opowiadają, Panie;
Nie przemierzona przestrzeń tam, na wysokości.
Umysł człowieka może wznieść się nad obłoki,
Ujrzeć potęgę Boskiej mocy i mądrości.
Tyś, Panie, jest Autorem cudnych praw natury,
Tyś jej chwalebne piękno przy stwarzaniu nadał;
Dziś uwielbiamy Cię, wielkiego Stworzyciela
I chcemy drogi Twoje znać, Twą mądrość badać.
Dziś wiarą oglądamy majestat Twej chwały,
Mądrość Twą, miłość, łaskę w części poznajemy
I oddajemy pokłon, cześć i uwielbienie,
W przyszłości zaś Twą twarz w niebie widzieć pragniemy.
Kiedy w Chrystusie wszystko będzie dokonane,
Na ziemi wszystkie rzeczy i wszystko w niebiesiech,
Niebo wraz z ziemią jednym, wiecznie brzmiącym głosem
Na Twoją chwałę, Panie, hymn dziękczynny wzniesie.
<str. 163>
WYKŁAD VIII
DROGA POJEDNANIA
ŚWIĘTY DUCH BOŻY
Działanie ducha świętego – Teraz i w Wieku Tysiąclecia – Różne imiona opisujące ducha świętego: “Duch miłości”, “Duch prawdy” itd. – Przeciwstawione duchowi niepobożnemu, “duchowi błędu”, “duchowi bojaźni” itd. – Zastosowanie zaimka osobowego – Znaczenie słowa “duch” – “Bóg jest duchem” – “Jeszcze nie był dany duch święty” – Dary ducha – Przemieniająca moc ducha św
iętego – Duch “pod miarą” i “nie pod miarą” – “Duch świata”, Antychryst – Walka pomiędzy nim a duchem świętym – Duchowe zmagania wewnętrzne i zewnętrzne świętych – Duch, który “pożąda ku zazdrości” – Wyuczeni przez ducha – Parakletos, pocieszyciel – Wprowadzi was we wszelką prawdę i zupełność pojednania – Kierownictwo ducha pomimo ustania cudownych darów.“Bo którzykolwiek Duchem Bożym prowadzeni bywają, ci są synami Bożymi (...) aleście wzięli Ducha przysposobienia synowskiego, przez którego wołamy: Abba, to jest Ojcze! Tenże duch poświadcza duchowi naszemu, iżeśmy dziećmi Bożymi” – Rzym. 8:14-16
“A potem wyleję Ducha mego na wszelkie ciało” – Joel 2:28.
WIELKIE dzieło pojednania nie może być prawidłowo zrozumiane, jeżeli przeoczy się lub pominie dzieło ducha świętego z nim związane. Duch święty spełnia ważną rolę w przedstawieniu pojednania – w zaprezentowaniu wierzącemu Boskiego przebaczenia oraz wprowadzeniu go w pełne pojednanie serca z Bogiem. To właśnie spładzający wpływ ducha świętego, otrzymanego prz
y chrzcie na początku służby, umożliwił poświęconemu sercu naszego Pana jasne i wyraźne zrozumienie woli Ojca, właściwej drogi, wąskiej drogi poświęcenia, a także docenienie wielkich i kosztownych obietnic, których spełnienie miało nastąpić po poniżeniu, hańbie <str. 164> i śmierci na Kalwarii. Nasz Odkupiciel mógł więc poprzez ducha świętego wypełnić swe wielkie dzieło i był przez niego prowadzony do czynienia tego, co było przyjemne Ojcu i możliwe do przyjęcia, a zarazem stanowiło okup za całą ludzkość. Podobnie dzieje się w przypadku Kościoła: pomocy ducha świętego potrzebowali – i otrzymywali ją – wszyscy, którzy przyjęli zasługę wielkiej ofiary za grzech, którzy przyszli do Ojca przez zasługę ofiary Syna, którzy stawili samych siebie ofiarą żywą zgodnie z wysokim powołaniem do boskiej natury, skierowanym do nich podczas Wieku Ewangelii. W zależności od miary przyjętego świętego ducha Bożego mogą oni wejść do właściwej społeczności z Ojcem i Synem, aby “doświadczyli, która jest wola Boża dobra, przyjemna i doskonała” i wykonywali ją. Tylko duch święty wprowadza nas poza literę Boskiego świadectwa, w prawdziwe docenienie “głębokich rzeczy Bożych” i wszystkiego tego, co Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują; czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, a czego serce ludzkie nie zdołało przyjąć, zrozumieć i docenić (1 Kor. 2:9,10).Funkcja ducha świętego będzie równie ważna podczas Wieku Tysiąclecia – w przyprowadzeniu świata ludzkości do stanu harmonii z Bogiem na warunkach Nowego Przymierza i przez zasługi ofiary naszego drogiego Odkupiciela. Zgodnie z tą myślą, Pan zwraca naszą uwagę na ten fakt przez słowa proroka Joela (2:28,29), wskazując, że podczas obecnego Wieku Ewangelii wyleje swojego ducha tylko na swoje sługi i służebnice. Jednak “
potem” Jego święty duch zostanie wylany na całą ludzkość, na “wszelkie ciało”.* Tak więc w Wieku Tysiąclecia <str. 165> postęp ludzkości będzie miał miejsce w zupełnej zgodzie z duchem świętym; proporcjonalnie do osiągania tej zgodności ludzie będą uzyskiwali prawo do wiecznego życia, radości i błogosławieństwa po Tysiącleciu. Nasz Pan również potwierdza fakt, iż duch święty będzie współdziałał z uwielbionym Kościołem w błogosławieniu wszystkich rodzajów ziemi. Przedstawiwszy nam całą chwałę Tysiąclecia i obfitość Prawdy jako potężną rzekę kryształowo czystej wody życia, Pan wypowiada słowa: “A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! (...) A kto pragnie, niech przyjdzie; a kto chce, niech bierze wodę żywota darmo” – Obj. 22:17.* Kolejność tych błogosławieństw jest w proroctwie odwrócona, najprawdopodobniej po to, aby zakryć rzeczywiste znaczenie aż do słusznego czasu i w ten sposób częściowo zasłonić długość, szerokość, wysokość i głębokość Boskiego planu aż do chwili, gdy nadejdzie słuszny czas na jego poznanie i doceni
enie.Niemniej jednak zagadnienie ducha świętego, jego funkcji i działalności, było przez wiele stuleci mylnie pojmowane przez licznych spośród ludu Bożego. Dopiero w świetle wschodzącego Słońca Sprawiedliwości – świetle
parousii Syna Człowieczego – przedmiot ten stał się całkowicie jasny i logiczny – tak jak to niewątpliwie miało miejsce w pierwotnym Kościele – pozostając w zgodzie z odnoszącymi się do niego świadectwami Pisma Świętego. Doktryna trójcy, która, jak widzieliśmy, została zapoczątkowana w drugim stuleciu, a rozwinęła się znacznie w czwartym, jest w dużym stopniu odpowiedzialna za ciemność, która miesza się z prawdą o tym zagadnieniu w wielu chrześcijańskich umysłach, powodując w nich wielkie szkody – zamieszanie i zaciemnienie wszystkich przekonań religijnych.Jak już wykazaliśmy, Pismo Święte konsekwentnie uczy, iż pomiędzy Ojcem a Synem panuje pełna zgodność i jedność celu i działania. Równie konsekwentna jest biblijna nauka o duchu świętym – że nie jest to jeszcze jeden Bóg, lecz duch, wpływ czy też moc, jaką posługują się jedyny Bóg, nasz Ojciec oraz Jego Jednorodzony Syn – zatem pozostaje on w absolutnej jedności tak z Ojcem, jak i z Synem, którzy także są
jednym, czyli zupełną zgodnością. Jakże różna jest ta jedność Ojca, Syna i ducha świętego od tej, której naucza się pod nazwą doktryny trójcy, a która <str. 166> według katechizmu (pytania 5 i 6) brzmi następująco: są trzy osoby w jednym Bogu – Ojciec, Syn i Duch Święty: “ci trzej są jednym Bogiem, tą samą istotą, równą w mocy i chwale”. Taki pogląd znakomicie odpowiadał “ciemnym wiekom”, do których ciemności zresztą się przyczynił. Czasy, kiedy czczono tajemnice zamiast je wyjaśniać, uznały doktrynę trójcy – tyleż niebiblijną, co nielogiczną – za wyborną naukę. W jaki sposób trzy osoby mogą stanowić jedność w osobie, w istocie? Jeżeli są “jedną istotą”, jak mogą być “równe”? Każda inteligentna osoba wie, że jeśli Bóg jest jedną istotą to nie może być trzema; że jeśli są trzy osoby, to mogą one stanowić jedność wyłącznie w znaczeniu nie jedności osoby, ale celu, zamiaru, woli i współdziałania. Nikt nie poświęciłby doktrynie trójcy ani chwili rozmyślań, gdyby nie fakt, że ta bezsensowna teoria jest nam wpajana od najwcześniejszego dzieciństwa, że z całą powagą nauczają jej w seminariach teologicznych siwowłosi profesorowie, wykazujący mądrość w wielu innych dziedzinach. Trudno wyjaśnić, w jaki sposób wielki Przeciwnik zdołał z takim powodzeniem omamić lud Pański, aby wprowadzić zamieszanie i nieporządek, a przy tym pozbawić znaczenia Słowo Boże; jest to rzeczywiście tajemnica, której rozwiązania nie będziemy znali, aż nadejdzie czas, gdy “poznamy tak, jak jesteśmy poznani”, w chwale.Uważny czytelnik poprzednich rozdziałów znalazł już obfite świadectwo Biblii o tym, że istnieje tylko jeden Wszechmogący Bóg – Jahwe; wywyższył On wielce swojego Pierworodnego, Jednorodzonego Syna do swojej natury i tronu Wszechświata; następny pod względem godności będzie uwielbiony Kościół, Oblubienica, Małżonka Barankowa, a zarazem Jego współdziedzice, nazywani rów
nież Jego “braćmi”. Będą oni razem z Nim w chwale, podobnie jak w obecnym wieku mają razem z Nim cierpieć. Zapewne czytelnicy zauważyli również, iż wszystkie wersety są całkowicie zgodne co do powyższego świadectwa; co więcej, nie ma wersetów, które pośrednio lub bezpośrednio, rzeczywiście lub pozornie <str. 167> zaprzeczałyby tym myślom. Powstaje więc pytanie: kim, gdzie i czym jest duch święty?Spróbujmy znaleźć odpowiedź na to pytanie w taki sam sposób, jak czyniliśmy to poprzednio. Poszukajmy informacji w prawie i świadectwie Bożym. Nie zwracajmy się do ludzi. Nie akceptujmy wątpliwości i spekulacji dobrych ludzi, którzy już umarli albo jeszcze żyją, ani też naszych własnych. Pamiętajmy o słowach apostoła, że Słowo Pańskie zostało dane w pewnym celu: “aby człowiek Boży był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wyćwiczony” – 2 Tym. 3:17. Polegajmy całkowicie na Panu i starajmy się zrozumieć znaczenie tego, co On sam mówi o duchu świętym, znakomicie godząc ze sobą wszystkie świadectwa Pisma Św
iętego. Z pewnością prawda i tylko prawda wytrzyma takie badawcze rozważanie. Jeśli uczynimy to z modlitwą i uwagą, nasze wysiłki zostaną nagrodzone. Temu, który puka, zostaną otworzone drzwi wiedzy; temu, który szuka, zostanie objawiona znajomość ducha świętego (Izaj. 8:20; Mat. 7:7,8).Pismo Święte definiuje ducha świętego na różne sposoby; aby właściwie zrozumieć nasz przedmiot, musimy wszystkie te definicje rozważać jednocześnie i zauważać ich wzajemne się uzupełnianie. Zauważmy, że duch święty jest określany różnymi wyrażeniami: “duch Boży”, “duch Chrystusowy”, “duch poświęcenia”, “duch prawdy”, “duch zdrowego zmysłu”, “duch wolności”, “duch Ojcowski”, “święty duch obietnicy”, “duch pokory”, “duch wyrozumienia”, “duch mądrości”, “duch chwały”, “duch rad
y”, “duch łaski”, “duch przysposobienia synowskiego”, “duch proroctwa”.Te różne nazwy, wielokrotnie powtarzane i używane zamiennie, dają nam zupełną pewność, że odnoszą się do tego samego ducha świętego – w rzeczywistości często łączą się one ze słowem “święty”, jak na przykład “święty duch Boży”, “święty duch obietnicy” itd. <str. 168> Musimy szukać takiego zrozumienia naszego przedmiotu, które obejmowałoby wszystkie te przydomki, nie wykluczając ani jednego z nich. Pogodzenie tych różnorodnych stwierdzeń
jest niemożliwe, jeżeli próbujemy zastosować je do pospolitej idei trzeciego Boga; nie ma jednak żadnego problemu, jeżeli rozumiemy, iż opisują one ducha, usposobienie i moc jedynego Boga, naszego Ojca, a także ducha, usposobienie i moc naszego Pana Jezusa Chrystusa, ponieważ jest On jednością z Ojcem; w pewnym stopniu jest to również duch, usposobienie i moc wszystkich, którzy są prawdziwie Pańscy, czy to aniołów, czy to ludzi, proporcjonalnie do tego, jak głęboka jest ich jedność, czyli harmonia z Bogiem.Warto zauważyć, że Pismo Święte wspomina innego, przeciwnego ducha: “ducha bojaźni”, “ducha niewoli”, “ducha świata”, “ducha błędu”, “ducha wieszczego”, “ducha Antychrysta”, “ducha twardego snu”. Choć tych określeń jest tak wiele, nikt nie wyciąga wniosku, że jest
dwóch lub więcej Szatanów. Wszyscy w naturalny, a zarazem właściwy sposób rozumieją, iż te określenia ogólnie oznaczają złego ducha – ducha, usposobienie i moc, których najbardziej wyrazistym przykładem jest Szatan; duch ten ujawnia się we wszystkich, którzy znajdują się w stanie harmonii z grzechem i Szatanem. Nikt nie twierdzi, i słusznie, że są to istoty duchowe. Tak samo nikt nie może sądzić, że słowo “duch” w pozytywnym znaczeniu oznacza różne istoty duchowe, ani też łącznie jeszcze jednego Boga. Jeżeli połączymy wszystkie te określenia, to przedstawiają nam one różne cechy charakteru, usposobienia, ducha naszego Boga, Jahwe, oraz – w odpowiednim stopniu – ducha, czyli usposobienie wszystkich, którzy przyjęli Jego ducha, stali się uczestnikami Jego usposobienia i znaleźli się w harmonii z Boskim umysłem.Niektóre niebiblijne, a co za tym idzie, fałszywe idee, związane z duchem człowieka (rozważymy je w następnym rozdziale) <str. 169> zostały zbudowane w podobny sposób, jak niebiblijny i fałszywy, lecz tak dzisiaj popularny pogląd o duchu świętym. Błędne myśli względem ducha Bożego i ducha człowieka zostały wzmocnione i pogłębione przez fakt, iż tłumacze Powszechnego Przekładu Biblii Angielskiej [Common Version] 92 razy użyli wyrażenia
‘Holy Ghost’ [wym. ‘holi goust’, ‘duch święty’ w znaczeniu ducha – zjawy – przyp. tłum.], nie mając ku temu żadnych podstaw, gdyż w oryginale greckim znajduje się wyraz pneuma – duch [ang. ‘spirit’ – przyp. tłum.]. “Duch” – ‘ghost’ – dla kogoś niewykształconego ma bardzo nieokreślone znaczenie, które jest jednak bardzo mocno identyfikowane z pewną osobowością. Warto zauważyć, że w Poprawionym Przekładzie [Revised Version] angielskiego Nowego Testamentu w 21 miejscach zmieniono słowo ‘ghost’ na słowo ‘spirit’. Co więcej, amerykański Komitet Rewizyjny opublikował swój protest przeciwko użyciu słowa ‘ghost’ w pozostałych 71 przypadkach. Stało się tak, pomimo że zarówno angielski, jak i amerykański komitet składał się z gorących zwolenników istnienia trójcy.Nie
ma absolutnie żadnych powodów, aby uważać, że duch święty to jeszcze jeden Bóg, istota odmienna od Ojca i Syna. Wręcz przeciwnie: zwróćmy uwagę, że to właśnie duch Ojca został przekazany naszemu Panu Jezusowi, jak czytamy: “Duch Pański nade mną; przeto mię pomazał, abym opowiadał Ewangelię” – Łuk. 4:18. W proroctwie, z którego pochodzi ten cytat, znajdujemy słowa, napisane pierwotnie w języku hebrajskim: “Duch Panującego Jahwe jest nade mną; przeto mię pomazał Jahwe, abym opowiadał Ewangelię cichym” – Izaj. 61:1. W innym miejscu znajdujemy podobne proroctwo: “I odpocznie na nim Duch Jahwe, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch umiejętności i bojaźni Jahwe” – Izaj. 11:2,3. Ten sam duch w Chrystusie nazywany jest “duchem Chrystusowym”, usposobieniem Chrystusowym: “Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” – Filip. 2:5 nb. <str. 170>Niektórzy uparcie twierdzą, że odniesienie naszego Pana do ducha świętego, jakie zostało zapisane w Ewangelii św. Jana 14:26, stanowi dowód, iż duch święty to osoba, ponieważ werset ten został przetłumaczony następująco: “Lecz pocieszyciel on, Duch Święty,
którego1 pośle Ojciec w imieniu mojem, onci [ang. forma osobowa – przyp. tłum.] was nauczy wszystkiego, i przypomni wam wszystko, comkolwiek wam powiedział.” Wystarczy jednak spojrzeć na grecki tekst, aby zauważyć, że tłumacze kierowali się swoimi uprzedzeniami względem tego przedmiotu, gdyż oryginał nie daje żadnych podstaw do użycia słów “kogo” i “on”. Diaglott oddaje ten werset następująco: “Ale pomocnik, święty duch, którego [ang. forma nieosobowa – przyp. tłum.] Ojciec pośle w moim imieniu, nauczy was wszystkiego i przypomni wam te rzeczy, które wam mówiłem”.1
Paragrafy do końca obecnego podrozdziału omawiają zagadnienie angielskiego tłumaczenia zaimków odnoszących się do ducha świętego. Czytelnik tłumaczeń angielskich staje tu w obliczu kilku trudności, których nie znajdujmy w języku polskim. Po pierwsze zaimek względny “który” musi mieć w angielskim osobową i nieosobową formę (tak jak zaimek pytający kto? lub co? w języku polskim). Powszechna wersja Biblii angielskiej używa formy osobowej, choć inne, jak wykazuje autor na podstawie Diaglottu, stosują formę nieosobową. Po drugie, zastosowanie zaimka rzeczownikowego “on” w odniesieniu do ducha świętego od razu sugeruje osobowość, bowiem rzeczowniki nieosobowe w języku angielskim są tylko rodzaju nijakiego. Autor znowu przedstawia tłumaczenie Diaglottu, w którym o duchu świętym mówi się “to, ono”, a więc w formie nieosobowej. Po trzecie, zaimek zwrotny “się, siebie” jest w języku angielskim ściśle związany z rodzajem, a więc zawsze też określa osobowość bądź nieosobowość. Powszechne tłumaczenia oddają werset Jana 16:13,14 z zaimkiem zwrotnym w rodzaju męskim (a więc w formie osobowej), ale autor ukazuje inne wersety, z których wynika, że zaimek zwrotny w greckim oryginale, jest tak jak w języku polskim identyczny dla wszystkich rodzajów, a więc nie narzuca formy osobowej bądź nieosobowej – przyp. tłum.Podobną sytuację mamy w siedemnastym wersecie tego samego rozdziału: “Onego Ducha prawdy,
którego świat przyjąć nie może; bo go [formy osobowe w tłumaczeniu angielskim zaznaczono kursywą – przyp. tłum.] nie widzi, ani go zna; lecz wy go znacie, gdyż u was mieszka i w was będzie.” Wyrażenie “duch prawdy” bez wątpienia jest tutaj użyte jako przeciwieństwo “ducha błędu”. Cały ten fragment nie odnosi się w najmniejszym stopniu do osoby, lecz do wpływu Prawdy i jej owoców wśród Pańskiego ludu. Przekład Diaglott brzmi następująco: “duch prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi, ani nie zna, lecz wy go znacie, ponieważ działa on w was i będzie w was”. [W tym przekładzie angielskim jest tu użyty zaimek rodzaju nijakiego, a więc w formie nieosobowej – przyp. tłum.]Spójrzmy na inny przy
kład: “Lecz gdy przyjdzie on Duch prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę; bo nie sam od siebie [ang. rodzaj męski, forma osobowa – przyp. tłum.] mówić będzie, ale cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i przyszłe rzeczy wam opowie. On mię uwielbi, bo z mego weźmie a opowie wam” – Jan 16:13,14. W tym fragmencie greckie słowo heautou zostało oddane jako “siebie”; w innych miejscach odnosi się ono do rodzaju męskiego, żeńskiego i nijakiego, a także do liczby mnogiej. Przykładowo, w zacytowanym powyżej tekście <str. 171> wiąże się ono z rzeczownikiem rodzaju męskiego.* W 1 Liście do Koryntian 11:5 to samo słowo jest przetłumaczone na zaimek rodzaju żeńskiego: “niewiasta (...) szpeci głowę swoję”. Obj. 2:20: “Przeciwko (...) Jezabeli, która się mieni być prorokinią” oraz ponownie w 1 Kor. 13:5: “miłość nie szuka swoich rzeczy”. W 1 Kor. 11:31 to samo greckie słowo wiąże się z rzeczownikiem w liczbie mnogiej: “gdybyśmy się sami rozsądzali”; podobny przykład znajdujemy w 1 Kor. 16:15: “sami siebie oddali”, w Łuk. 22:17: “podzielcie między się” oraz w Jan 6:53: “nie macie żywota w sobie”. Oto niektóre wersety, w których heautou wiąże się z rodzajem nijakim [w języku angielskim, zob. przyp. tłum. na str. 169-170 – przyp. tłum.]:* “Pocieszyciel” w języku greckim jest rzeczownikiem rodzaju męskiego, lecz nie wiąże się to z rzeczywistą płcią, podobnie jak w języku niemieckim ‘piec’ i ‘stół’ są rodzaju męskiego, ‘widelec’ – żeńskiego, a ‘dziewczyna’ – nijakiego.
“Jutrzejszy dzień troskać się będzie o swoje potrzeby” – Mat. 6:34
.“Jeśliże królestwo samo w
sobie będzie rozdzielone” – Mar. 3:24.“Dom sam przeciwko sobie rozdzielony” – Mar. 3:25.
“Latorośl nie może przynosić owocu
sama z siebie” – Jan 15:4.“Nie masz nic przez się nieczystego” – Rzym. 14:14.
“Wzrost ciału należą
cy bierze ku budowaniu samego siebie w miłości” – Efezj. 4:16.“Także i wiara, nie mali uczynków, martwa jest
sama w sobie” – Jak. 2:17Podobnie słowo
ekinos, które w rozważanym przez nas fragmencie zostało przetłumaczone “on”, równie poprawnie bywa oddane jako “ten”, “tamten”, “tamci”, “ten sam”, “ona”, “ono”; W angielskim przekładzie Biblii pojawia się w tych właśnie formach częściej niż w rodzaju męskim: “on”, “jego”, “jemu”. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to może się o tym przekonać, zwracając się do grecko-angielskiej Konkordancji Nowego Testamentu, która pokazuje różne tłumaczenia tych słów. My podamy kilka miejsc, które ilustrują odmienne zastosowania słowa ekinos:“Sodomie w on dzień lżej będzie, niż
onemu miastu” – Łuk. 10:12. <str. 172>“A ona mniemaj
ąc, że to był ogrodnik, rzekła mu” – Jan 20:15.“A to
wiedzcie, że gdyby wiedział gospodarz” – Mat. 24:43.“Nie za tym
, mówię, aby się kto modlił” – 1 Jan 5:16.“I stało się z
onych dni dnia jednego” – Łuk. 20:1.“A był sabat
onego dnia” – Jan 5:9.“Uzdrowiony jest on młodzieniec od onejże godziny” – Mat. 17:18.
Nierzadko zdarza się, że cecha lub rodzaj posiadacza przypisywane są posiadanej własności; ponieważ więc Niebiański Ojciec uważany jest za istotę rodzaju męskiego, Jego moc, Jego duch, Jego wpływ i Jego charakter powinny być również opisywane w formie męskiej. Często zdarza się, że obiekty, które same w sobie są rodzaju nijakiego [w języku angielskim – przyp. tłum.], określane są jako męskie lub żeńskie w zależności od tego, czy są silne i aktywne,
czy też bierne i delikatne. Dlatego właśnie [w języku angielskim – przyp. tłum.] Słońce jest traktowane jako obiekt rodzaju męskiego, zaś Księżyc – żeńskiego. Gdyby więc nie ogólne niezrozumienie przedmiotu i akceptowana przez większość myśl, że duch święty jest osobą, (a nie jedynie Boskim duchem, wpływem czy też mocą – duchem Ojca), to nie krytykowalibyśmy użycia męskich zaimków osobowych w odniesieniu do ducha świętego, ponieważ Bóg jest uznawany również za istotę rodzaju męskiego, jako Autor i źródło życia i błogosławieństwa. Nie pomijajmy zatem faktu, że użycie zaimków osobowych nie świadczy o tym, iż święty duch Boży jest jeszcze jedną istotą odrębną od Ojca i Syna – jeszcze jednym Bogiem. Święty duch, czyli wpływ, jest duchem i wpływem Ojca, a także i Syna, ponieważ są Oni jednością pod względem celu i wpływu.Znaczenie słowa “duch”
Powstaje więc słuszne pytanie: jaki sens czy też znaczenie wiąże się ze słowami “duch święty”, używanymi w Biblii? <str. 173> Jakie cechy i właściwości Boskiego charakteru zawarte są w słowie “duch”? Najlepszym sposobem znalezienia odpowiedzi będzie przestudiowanie przede wszystkim bezpośrednich znaczeń słowa “duch”, a potem – wszystkich możliwych sposobów użycia tego wyrazu w Piśmie Świętym.
(1) W Starym Testamencie słowo “duch” jest tłumaczone z hebrajskiego
ruach, którego najbardziej bezpośrednim odpowiednikiem jest wiatr. “Duch” w Nowym Testamencie jest z kolei tłumaczeniem greckiego wyrazu pneuma, który podobnie oznacza wiatr. Nie należy jednak wyciągać zbyt pośpiesznego wniosku, iż zamierzamy tutaj udowodnić, jakoby duch święty był świętym wiatrem; nic bardziej mylnego. Pragniemy jednak przedstawić ten trudny przedmiot w taki sposób, aby pomóc w jego zrozumieniu zarówno umysłowi wykształconemu, jak i prostemu; dlatego właśnie zaczynamy nasz wywód od podstawowego znaczenia tych słów, abyśmy mogli się upewnić, jak i dlaczego zostały użyte w tym kontekście.Ponieważ wiatr jest zarówno
niewidzialny, jak i potężny, omawiane słowa – ruach i pneuma – stopniowo nabierały coraz szerszego znaczenia, czego skutkiem jest fakt, iż określają one jakąkolwiek niewidzialną moc lub wpływ, czy to dobry, czy też zły. Boska moc działa w taki sposób i przez takich pośredników, których ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec, a zatem słowo “duch” coraz częściej stosowano do Pańskiego działania. Naturalnie było ono również powszechnie używane w odniesieniu do niewidzialnego wpływu wywieranego przez człowieka, na przykład w kontekście tchu żywota, mocy, która czyni możliwym życie człowieka, sama pozostając niewidzialna: dlatego nazywana jest “duchem” czy też “dechem żywota”. Podobnie niewidzialna moc umysłu nazywana jest “duchem umysłu”. Życie samo w sobie jest potęgą i jest niewidzialne, więc starożytni również nazywali je duchem. W zrozumieniu znaczenia tego słowa pomoże nam zapewne kilka przykładów różnego użycia hebrajskiego słowa ruach i greckiego słowa pneuma.W Starym Testamencie ruach tłumaczone jest jako “tchnienie”, “wonieć”, “zawonieć”, “wiatr”. Za każdym razem słowo to <str. 174> niesie w sobie znaczenie niewidzialnej mocy lub wpływu. Oto kilka przykładów:
“Tchnieniem
nozdrzy twoich zebrały się wody” – 2 Mojż. 15:8.“Wszelką istotę pod niebem, w której jest tchnienie życia” – 1 Mojż. 6:17 bt; 7:15 bt, nb.
“W jego ręku (...)
tchnienie wszelkiej istoty ludzkiej” – Ijoba 12:10 bp.“Wszyscy mają to samo tchnienie. Człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzęciem” – Kazn. 3:19 bt.
“Były one powodem trosk dla Izaaka i Rebeki” – 1 Mojż. 26:35.
“
Zawoniał Pan wonności wdzięcznej” – 1 Mojż. 8:21.“Nozdr
ze mają, a nie wonieją” – Psalm 115:6.“Przywiódł Bóg
wiatr na ziemię” – 1 Mojż. 8:1.“Wionąłeś
wiatrem twym” – 2 Mojż. 15:10.“Wiatr
gwałtowny, wykonywający rozkaz jego” – Psalm 148:8.“Jako się poruszają drzewa leśne od
wiatru” – Izaj. 7:2.Pneuma w Nowym Testamencie tłumaczone jest jako “duch”, a oprócz tego jako “duchowny”, “wiatr”, “życie” itp.
“Tchnąć życie w posąg bestii” – Obj. 13:15 (Kow).
“Ponieważ się usilnie staracie o dary duchowne” – 1 Kor. 14:12.
“Wiatr, gdzie chce, wieje i głos jego słyszysz” – Jan 3:8.
Nie zapominajmy, że cytowane przekłady są dziełem zwolenników trójcy. Nie krytykujemy tych tłumaczeń – są one jak najbardziej właściwe. Zwracamy na nie uwagę jako na dowody tego, że słowa ruach i pneuma, choć tłumaczone na “duch”, nie oznaczają osoby, lecz niewidzialną moc lub wpływ.
“Bóg jest duch”
(2) “Bóg jest duch” oznacza, że jest On potężną, lecz niewidzialną istotą; podobnie aniołowie nazywani są duchami, bo oni również – w swoim naturalnym stanie – są niewidzialni dla <str. 175> ludzi, chyba że objawiają się, używając cudownej mocy. Przebywając na ziemi, nasz Pan nie był istotą duchową, lecz o Jego stanie po wywyższeniu napisano: “Aleć Pan jest tym Duchem” – jest teraz potężną i niewidzialną istotą. Kościołowi obecnego Wieku Ewangelii obiecano zmianę natury na podobieństwo jego Pana, jak napisano: “[
my] podobni mu będziemy; albowiem ujrzymy go tak, jako jest”. Kościół ma być duchowy, na ile będzie w harmonii z Panem; ma być na nowo spłodzony z ducha do nowej natury, natury duchowej, z zapewnieniem, że każdy, kto jest spłodzony z woli ducha, będzie przy zmartwychwstaniu narodzony z ducha. To użycie słowa “duch” odnosi się do osobowości – do istot duchowych (2 Kor. 3:17; 1 Jana 3:2; Jan 3:6).(3) Wyraz “duch” jest również używany w znaczeniu siły twórczej, płodności, na przykład w 1 Mojż. 1:2 czytamy: “Duch Boży unaszał się nad wodami” – moc Boża, przenosząca Jego energię, uczyniła wody płodnymi, przynoszącymi owoc, rojącymi się od żywych stworzeń. Apostoł Piotr pisze podobnie: “od Ducha Świętego pędzeni będąc, mówili święci Boży ludzie” – 2 Piotra 1:21. Święty wpływ, czyli moc Boża pobudzała ich umysły, powodując, że przekazywali takie myśli, jakie życzył sobie Bóg. Utalentowani rzemieślnicy, wybrani przez Mojżesza do wykonania sprzętów Przybytku, również działali pod wpływem Boskiej mocy, która dodawała im energii i pobudzała ich naturalne zdolności, nie wpływając na ich moralność, podobnie jak Boska moc unosząca się nad głębią wód nie miała żadnego wpływu na jej moralność. Czytamy:
“W
ezwał Pan z imienia Besaleela (...) i napełnił go Duchem Bożym, mądrością, rozumem i umiejętnością wszelakiego rzemiosła; i ku dowcipnemu wymyślaniu, cokolwiek może być urobione ze złota, i z srebra, i z miedzi; do rzezania kamienia ku osadzeniu, i na wyrobienie drzewa, do czynienia wszelakiej roboty zmyślnej. Dał nadto do serca jego, aby uczyć mógł innych, on <str. 176> i Acholijab. Napełnił je mądrością serca, aby robili wszelkie rzemiosło ciesielskie, i hafciarskie” – 2 Mojż. 35:30-35; 28:3; 31:3,4.Bibl
ia mówi również, że Bóg Jahwe zlał swego ducha na Mojżesza i starszych Izraela, dając im szczególną moc rozsądzania spraw w narodzie, utrzymywania porządku itp. (4 Mojż. 11:7-26). W ten sam sposób Boży duch przebywał z królami izraelskimi – dopóki byli wobec Niego lojalni. Zwróćmy uwagę na historię Saula (1 Sam. 11:6): ten duch mądrości, czyli sądu, związany z rządzeniem Izraelem odstąpił od Saula i został dany Dawidowi, którego, jak napisano, cechowała odtąd szczególna roztropność (1 Sam. 16:13,14). Od tego czasu, zamiast ducha mądrości, odwagi i ufności jako sługa Boży, Saul miał złego ducha – ducha smutku, przygnębienia i braku zaufania, rodzącego się ze świadomości, że nie jest już Bożym przedstawicielem na tronie. Czytamy, że ten duch przygnębienia, którego rezultatem było wiele nieszczęść, pochodził od Boga – prawdopodobnie w takim sensie, że Bóg pozbawił Saula swojej aprobaty, swej mocy i kierownictwa w rządzeniu Izraelem.“Jeszcze nie był dany Duch Święty”
Żadne z objawień ducha Bożego przed pierwszym przyjściem naszego Pana Jezusa nie było dokładnie takie samo, jak objawienie i działanie Pańskiego ducha w naszym Panu Jezusie od momentu Jego chrztu aż do ukrzyżowania, a także w Kościele Chrystusowym od Pięćdziesiątnicy do dnia dzisiejszego – do samego
końca obecnego Wieku Ewangelii i zakończenia drogi Kościoła przy pierwszym zmartwychwstaniu. W związku z tym czytamy: “Albowiem nie był jeszcze dany Duch Święty [nikomu poza naszym Panem Jezusem], przeto że Jezus nie był jeszcze uwielbiony” – Jan 7:39.Dzi
ałanie ducha Bożego podczas Wieku Ewangelii <str. 177> różni się znacznie od jego działania we wcześniejszym czasie; różnicę tę wyrażają następujące określenia: “duch przysposobienia synowskiego”, “duch synostwa”, “duch poświęcenia”, “duch prawdy” itp. Jak już widzieliśmy, pomiędzy upadkiem Adama a pierwszym przyjściem naszego Pana żaden człowiek nie został uznany przez Boga za syna; Abraham, ojciec wszystkich wierzących, otrzymał najwyższy tytuł, gdyż “przyjacielem Bożym nazwany jest”. Niemniej jednak, jak wyjaśnia apostoł Jan, kiedy Logos stał się ciałem, okazał się swojemu narodowi, Izraelowi i wszystkim, którzy Go przyjęli (wtedy i później), dał moc (przywilej, możliwość) stania się synami Bożymi; ci, jak mówi, zostali spłodzeni przez Boga – spłodzeni z ducha, ponieważ “co się narodziło z Ducha, duch jest” (Jan 1:12,13; 3:3-8).W takim znaczeniu duch święty jest zagwarantowany tylko domowi synów; dom synów nie był znany, dopóki umiłowany Syn nie został objawiony w ciele i dopóki nie odkupił świata, zapewniając tym, którzy Go przyjmą, przysposobienie synowskie (Gal. 4:5; Efezj. 1:5). Przysposobienie to, jak uczy nas apostoł, pierwotnie stanowiło dziedzictwo Izraela; ponieważ jednak w Izraelu nie znalazła się wystarczająca liczba ludzi, którzy dopełniliby wyznaczoną liczbę przysposobionych, po przyjęciu “ostatków Izraela” “Bóg (...) wejrzał na pogany, aby z nich wziął lud imieniowi swemu”, aby stali się synami Boga, współdziedzicami z Chrystusem, jak było wiadome i przepowiedziane przez proroków (Rzym. 9:4,29-33; Dzieje Ap. 15:14).
W jaki sposób to objawienie Boskiej mocy, wpływu ducha podczas obecnego Wieku Ewangelii różni się od jego objawienia w przeszłości? Odpowiedź na to pytanie dają słowa apostoła Piotra; zapewnia nas on, że starożytni święci, choć bardzo cenieni przez Boga i kierowani jego świętym duchem, mówili i pisali rzeczy, których nie rozumieli. Bóg używał ich jako swoich sług, aby zapisywali słowa, których oni sami nie mieli rozumieć, lecz miały one być objawione nam – domowi synów, przez działa
nie tego samego świętego ducha, czyli świętej mocy Bożej <str. 178> w tych, którzy są spłodzeni z Jego ducha; w przeszłości duch działał głównie mechanicznie; jego działanie wobec nas polega na wyjaśnianiu, współczuciu, tłumaczeniu Boskiego planu przez apostołów i nauczycieli celowo “postanowionych we zborze” od czasu do czasu; ich zadaniem jest dopomaganie synom, “aby mogli doścignąć ze wszystkimi świętymi, która jest szerokość, i długość, i głębokość, i wysokość” Boskiej mądrości i dobroci, okazanej w Boskim planie i jego objawieniu. Rzeczywiście, ze słów apostoła jasno wynika, że nawet aniołom (których Pan niekiedy używał jako środka porozumiewania się z prorokami, przekazującymi jego świętego ducha) nie było dane zrozumienie przekazywanego posłannictwa, podobnie jak w przypadku proroków, zapisujących te objawienia dla naszego pożytku. Zwróćmy uwagę na słowa apostoła:“O którem zbawieniu wywiadywali się i badali się prorocy, którzy o tej łasce, która
na was przyjść miała, prorokowali. badając się, na który [czas] albo na jaki czas [w znaczeniu literalnym lub symbolicznym] objawiał Duch Chrystusowy, który w nich był, świadcząc pierwej o utrapieniach, które miały przyjść na Chrystusa, i o wielkiej zatem chwale. Którym objawione jest, iż nie samym sobie, ale nam tem usługiwali, co wam teraz zwiastowano przez tych, którzy wam kazali Ewangelię przez Ducha Świętego z nieba zesłanego, na które rzeczy pragną patrzyć Aniołowie” – 1 Piotra 1:10-12; 2 Piotra 1:21.Dary tego samego ducha, ten sam Pan, ten sam Bóg
“A różne są dary łaski, lecz
Duch ten sam. I różne są posługi, lecz Pan ten sam. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich. A w każdym [w Kościele] różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez <str. 179> Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy, inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu. Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków. Wszystko to zaś sprawia jeden i ten sam Duch, rozdzielając każdemu poszczególnie, jak chce” (1 Kor. 12:4-1 nb).Apostoł wymienia tutaj niektóre
dary, udzielane przez ducha świętego Kościołowi. Musimy jednak pamiętać o wyraźnej różnicy pomiędzy duchem świętym jako takim, a tymi darami czy też zewnętrznymi znakami, jakie były udziałem pierwotnego Kościoła. Nie należy sądzić, że różne dary świadczą o tym, że w poszczególnych członkach Kościoła działały różne duchy, albo dary te były dane przez innego Pana; wszystkie one stanowiły ten sam, jedyny święty wpływ, pochodzący od tego samego Pana, przedstawiciela jedynego i najwyższego Boga Jahwe; należy je rozumieć jako “różne posługi” lub różne sposoby działania. Co więcej, duch Boży, duch święty, zmienia swoje działanie wśród członków Kościoła: tak więc wymienione “dary” były powszechnym zjawiskiem w pierwotnym Kościele, ale przyszedł dzień, kiedy – jak mówi apostoł – proroctwa zniszczały, języki ustały, a otrzymana w cudowny sposób umiejętność wniwecz się obróciła (1 Kor. 13:8). Wszystkie te dary były bez wątpienia konieczne na początku rozwoju Kościoła, u progu nowego wieku, lecz stały się zbędne po tym, jak założono podwaliny Kościoła i ukończono kanon natchnionych pism. Jak pisze apostoł, są one wystarczające, “aby człowiek Boży był doskonały, ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wyćwiczony” (2 Tym. 3:17).Prawdą jest, że nie wszystkie te dary znikły, czy ustały; wiemy także, iż ustanie niektórych z nich nie stanowi dowodu, że nasz Pan ma obecnie mniejszą moc niż osiemnaście stuleci temu, ani też, że <str. 180> obecnie lud Boży jest mniej godny lub cieszy się mniejszą łaską Bożą niż poprzednio. Wręcz przeciwnie: wskazują one na “różnorodność objawień” i na fakt, że
dzieci Boże nie potrzebują już tych najbardziej oczywistych sposobów pouczania i dowodów przyjęcia przez Boga. Obecnie zamiast zlewanych w cudowny sposób darów działalność Bożego ducha, czyli mocy, jest widoczna w każdym z poświęconych członków – po części proporcjonalnie do ich wrodzonych zdolności, a po części według ich gorliwości w Jego służbie. Dlatego tutaj i w innych listach czytamy, że apostoł zachęca Kościół do rozwijania duchowych darów, mocy, umiejętności w służbie Panu, jego ludowi i Jego Prawdzie.Osobiście rozwijane
dary mogą być cenione wyżej, niż dary dane w cudowny sposób; dlatego apostoł pisze: “ja wam jeszcze zacniejszą drogę ukażę” i “naśladujcie miłości, starajcie się usilnie o [rozwijajcie] dary duchowne; lecz najwięcej, abyście prorokowali [wyjaśniali publicznie]” – 1 Kor. 12:31; 14:1. Apostoł wskazuje, że mówienie językami to jedynie “znak” mający na celu zwrócenie uwagi niewierzących na Kościół i jego sposób postępowania (1 Kor. 14:22). Dlatego ten dar, wielce ceniony przez niektórych Koryntian, apostoł nazywa jednym z najmniej duchownych – mniej związanym z rozwojem duchowego Kościoła, a raczej użytecznym w kontaktach z niewiernym światem. Ten dar i jemu podobne szybko ustały po tym, jak zostały założone podstawy Kościoła i świat dowiedział się o jego istnieniu.Zamiast wymienionych darów apostoł zachęca do rozwijania “
owoców ducha świętego”, aby mogły przynieść pełny, doskonały plon miłości do Boga, jednych do drugich oraz miłości i współczucia wobec świata. Do owoców ducha apostoł zalicza: “miłość, wesele, pokój, nieskwapliwość, dobrotliwość, dobroć, wiarę, cichość, wstrzemięźliwość” – Gal. 5:22,23. Zauważmy, że słowo “owoc” <str. 181> niesie w sobie podwójne znaczenie: jest to dar, ale stopniowo rozwijający się i osiągający dojrzałość, będący rezultatem pewnej pracy. Tak właśnie dzieje się w przypadku darów ducha: “wszelki datek dobry, i wszelaki dar doskonały z góry jest, zstępujący od Ojca”, ale takie owoce nie są darami cudownymi, lecz stopniowo rozwijanymi, pośrednimi, natchnionymi przez obietnice naszego Ojca i nauki naszego Pana, przekazane przez apostołów i proroków. Są one w nas wypracowywane proporcjonalnie do tego, na ile jesteśmy zgodni i posłuszni – w myśli, słowie i uczynku – duchowi naszego Ojca, z którego jesteśmy spłodzeni i przez którego – pod warunkiem posłuszeństwa – rozwijają się w nas owoce poświęcenia, czyli owoce świętego ducha, usposobienia na podobieństwo umiłowanego Syna Bożego, a naszego Pana i Odkupiciela. W taki właśnie sposób, przez działanie świętego ducha prawdy, wierni są przygotowywani do “narodzenia z ducha” w pierwszym zmartwychwstaniu jako istoty duchowe; podobnie jak w momencie poświęcenia zostali spłodzeni z ducha. Udoskonaleni jako istoty duchowe członkowie Kościoła będą dziedzicami Bożymi, współdziedzicami z Jezusem Chrystusem, naszym Panem, w zupełnej jedności i społeczności z Ojcem i Synem, zupełni w Tym, który jest Głową wszystkich zwierzchności i mocy, współuczestnikiem Ojca w Królestwie i napełnieni duchem Ojca i Syna – duchem świętym.Z powyższych ogólnych uwag wynika, że ten sam duch, czyli moc Niebiańskiego Ojca, Jahwe, który działał przy stwarzaniu świata, a potem w różny sposób przez Jego sług w przeszłości, działa również obecnie, podczas Wieku Ewangelii, choć w odmienny sposób: ku rozwo
jowi Kościoła, przyprowadzeniu go do stanu harmonii z Bogiem, przystosowaniu i przygotowaniu go jako “Ciała Chrystusowego” do współdziedziczenia w Królestwie. Ciągle ten sam święty duch, czyli wpływ Boży będzie działał – w jeszcze inny sposób – podczas Wieku Tysiąclecia przez Chrystusa i uwielbiony Kościół; przyprowadzą oni świat do stanu harmonii i jedności z zasadami sprawiedliwości, a zarazem z Królem królów i Panem panów. <str. 182> Nic, co wiąże się z tym dziełem, nie wymaga istnienia jakiegokolwiek innego Boga. Wręcz przeciwnie, mamy tu do czynienia z jednym Bogiem, działającym w różnych okolicznościach i warunkach oraz w różny sposób, lecz dla osiągnięcia jednego celu; fakt ten daje nam jeszcze większą pewność, że wszystkie Jego dobre plany zostaną spełnione oraz że – jak sam mówi – “słowo moje, które wynijdzie z ust moich, nie wróci się do mnie próżno, ale uczyni to, co mi się podoba, i poszczęści mu się w tem, na co je poślę” (Izaj. 55:11).Boska wola, wpływ, moc, duch
Na podstawie naszego poprzednieg
o rozumowania wnioskujemy, że szeroka definicja wyrażeń “duch Boży” lub “duch święty” obejmowałaby Boską wolę, wpływ lub moc, działające w każdym miejscu i celu zgodnym z Boską wolą; jest ona święta, a zatem wszystkie kroki i działania ducha świętego są w harmonii ze świętością. Bóg używa swojego ducha, czyli energii, na wiele sposobów, stosując różnych pośredników i środki do osiągnięcia różnych celów. Wszystko, co Bóg czyni za pomocą mechanicznych środków lub świadomych pośredników, jest Jego dziełem tak samo, jak gdyby On sam był bezpośrednim sprawcą, ponieważ wszystko to jest Jego stworzeniem. Podobnie dzieje się wśród ludzi: kierownik budowy nie wykonuje osobiście każdej jej części, ale każdy robotnik jest jego przedstawicielem i pozostaje pod jego kontrolą; budowa jako całość uważana jest za dzieło kierownika, nawet jeśli osobiście nie położył on ani jednej cegły. Wykonał pracę, używając swoich materiałów za pośrednictwem swoich przedstawicieli i pośredników.Czytamy więc przykładowo: “Uczynił Bóg Jahwe ziemię i niebo” – 1 Mojż. 2:4, ale nie powinniśmy sądzić, że On sam osobiście miał do czynienia z żywiołami. Używał różnych pośredników: “On rzekł i stało się [wydał rozkazy, które zostały niezwłocznie wykonane]; on rozkazał, a stanęło” – Psalm 33:6,9. S
tworzenie świata nie odbyło się w jednej chwili; czytamy, że czas był tu Boskim narzędziem – sześć dni, czyli epok. Biblia jasno uczy, że “wszystkie <str. 183> rzeczy są od Ojca” – z Jego energii, Jego woli, Jego ducha; niemniej jednak Istotą, która wprowadziła tę energię w czyn, był Jego Syn, Logos.Przemieniająca moc Boskiego ducha świętego, działającego podczas Wieku Ewangelii w celu przyprowadzenia Jego ludu do pełnego
pojednania z Panem, jest zagadnieniem bardziej zawiłym, trudniejszym do zrozumienia niż użycie Jego mocy, o którym mówi 1 Mojż. 1:2. Ma ona bowiem do czynienia z wyższym poziomem – z umysłem i wolną wolą, a nie bezwiedną materią.W świetle Pisma Świętego możemy rozumieć, że duch święty to:
(a) Boska moc, stosowana w jakikolwiek możliwy sposób, ale zawsze zgodnie z zasadami sprawiedliwości i miłości; dlatego jest bezustannie święta.
(b) Ta moc może być energią życia, mocą stwarzającą lub też mocą myśli, dającą istnienie i natchnienie myślom i słowom; mocą ożywiającą, dającą życie, na przykład w przypadku zmartwychwstania naszego Pana. Będzie ona objawiona ponownie w zmartwychwstaniu Kościoła, Jego Ciała.
(c) Spładzająca, czyli przemieniająca moc, wpływ znajomości Prawdy. W tym znaczeniu jest on nazywany “duchem prawdy”. W swoim postępowaniu Bóg kieruje się prawdą i sprawiedliwością i dlatego Boskie Słowo, objawienie Jego postępowania, nazywane jest Prawdą – “słowo twoje jest prawdą”. Podobnie rzecz się ma ze wszystkimi, którzy znajdują się pod wpływem Boskiego planu prawdy i sprawiedliwości: można o nich powiedzieć, że są pod wpływem ducha, czyli usposobienia Prawdy; zostali spłodzeni przez Prawdę do nowości żywota.
Bóg pociąga grzeszników do Chrystusa przez ogólne oświecenie umysłu, przekonanie o grzechu i o potrzebie Odkupiciela. Ci, którzy przyjmują Chrystusa jako swojego Zbawiciela i Orędownika i dochodzą do punktu zupełnego poświęcenia się Bogu przez Chrystusa, nazywani są spłodzonymi z Boga, “spłodzonymi słowem prawdy”, spłodzonymi <str. 184> z ducha Bożego do nowości żywota. Innymi słowy, kiedy znajdą się oni w stanie harmonii z Boskimi warunkami i prawami, Bóg zaakceptuje to poświęcone nastawienie i pomijając, czyli zakrywając, słabości ciała szatą sprawiedliwości Chrystusowej – usprawiedliwieniem z wiary, przyjmuje ich jako “Nowe Stworze
nia w Chrystusie Jezusie”, które pragną być wprowadzone przez ducha we wszelką prawdę oraz kierowane tym świętym usposobieniem, czyli duchem, ku zupełnemu posłuszeństwu aż do ofiarowania samych siebie, aż na śmierć. O takich Pismo mówi, że otrzymali “ducha przysposobienia synowskiego”, gdyż od tej chwili Bóg, przez Chrystusa, zawiera z nimi jako z synami szczególne przymierze. Co więcej – Ojciec, przez Wodza ich zbawienia, gwarantuje, że jeżeli pozostaną w duchu prawdy, to On sprawi, iż wszystkie sprawy i wydarzenia w ich życiu będą im dopomagały ku dobremu – tak, aby coraz pełniej mogli rozwijać w sobie ducha sprawiedliwości, prawdy, pokoju i radości; będą oni otrzymywali coraz więcej świętego ducha w miarę postępów w posłuszeństwie wobec ducha prawdy. Dlatego właśnie są oni napominani: “bądźcie napełnieni Duchem”; “Duchem postępujcie”; “Duch Chrystusowy niechaj mieszka w was obficie ze wszelką mądrością, albowiem gdy to będzie przy was, a obficie będzie, nie próżnymi, ani niepożytecznymi wystawi was”. Ten święty duch, działający w wierzącym od momentu jego zupełnego poświęcenia się Panu, jest tym samym świętym duchem, czyli usposobieniem Ojcowskim, które działało w naszym Panu Jezusie Chrystusie i dlatego jest również nazywane “Duchem Chrystusowym”, jak czytamy: “jeśli kto Ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest jego” – Rzym. 8:9.“Duch “pod miarą” i “nie pod miarą”
Nasz Pan Jezus został spłodzony z ducha świętego w momencie swojego chrztu, poświęcenia; podobnie dzieje się w przypadku członków Jego Ciała, Kościoła: jak już widzieliśmy, są oni “spładzani” w chwili “chrztu w śmierć Jego”, w chwili całkowitego poświęcenia. Musimy jednak zawsze pamiętać <str. 185> o pewnej różnicy: nasz Pan Jezus, Głowa Kościoła, otrzymał ducha świętego nie pod miarą
, bez ograniczeń (Jan 3:34), zaś Jego naśladowcy otrzymują go według miary – pewna ograniczona miara ducha dana jest każdemu człowiekowi (w Kościele) (1 Kor. 12:7; Rzym. 12:3). Przyczyna tego rozróżnienia leży w fakcie, iż nasz Pan był człowiekiem doskonałym, zaś my, Jego naśladowcy, chociaż zostaliśmy przyjęci, gdyż przypisano nam doskonałość (usprawiedliwienie z wiary), w rzeczywistości jesteśmy bardzo niedoskonali. Doskonały człowiek jako obraz Boga mógł być w prawdziwie zupełnej harmonii z Bogiem i z Jego duchem poświęcenia we wszystkich, najdrobniejszych nawet szczegółach; nasza zaś harmonia z Bogiem i Jego duchem poświęcenia została zachwiana proporcjonalnie do stopnia degradacji spowodowanej upadkiem. Niemniej jednak każdy człowiek ma obowiązek i przywilej starać się poznać i czynić Bożą wolę, pragnąc jednocześnie nie czynić nic przeciwko niej; z drugiej strony – żaden członek upadłego rodu nie jest w stanie otrzymać zupełności ducha świętego – znaleźć się w stanie absolutnej harmonii z Bogiem w każdym szczególe. Dlatego widzimy, że poszczególni wierzący i poświęceni posiadają różne miary świętego ducha przysposobienia synowskiego, zależnie od tego, jak daleko odeszli od obrazu Boga oraz od łaski i wiary, jaką osiągnęliśmy od chwili wejścia do Ciała Chrystusowego. Podobnie szybkość nabywania coraz większej miary ducha świętego, wchodzenia w coraz pełniejszą znajomość i zgodność z każdym szczegółem Boskiego planu, zależy w znacznym stopniu od zdania sobie sprawy z własnych niedoskonałości i od głębokości naszego poświęcenia się Panu – szukania Jego woli w Jego Słowie i stosowania jej w praktyce w sprawach naszego życia.W zależności od tego, jak bardzo poświęceni wierzący poddają się Panu, zapominając o własnej woli i upodobaniach, a zamiast tego szukając Jego drogi, są oni “Duchem Bożym prowadzeni”, “wyuczeni od Ducha” i mogą “Bogu służyć w nowości ducha”. Aby nieustannie korzystać z tego kierownictwa i nauki, muszą oni posiadać “ducha cichości” (Gal. 5:22,23; 6:1) tak, aby “Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec on chwały” mógł im dać “Ducha mądrości i objawienia <str. 186> ku poznaniu samego siebie; ażeby oświecił oczy myśli waszej, abyście wiedzieli, która jest nadzieja powołania jego, i które jest bogactwo chwały dziedzictwa jego w świętych” (Efezj. 1:17,18.)
Wśród wymienionych tutaj sposobów działania ducha świętego, a także wielu innych, na które badacze Biblii zwrócą uwagę, nie znajdujemy niczego, co sugerowałoby potrzebę istnienia
jeszcze jednego Boga. Wręcz przeciwnie: prawidłowe zrozumienie jedynego Boga wskazuje, że Jego nieograniczona moc i siły są w swojej obfitości najzupełniej wystarczające; Ten, który powiedział do Izraela: “Słuchajże Izraelu: Jahwe, Bóg wasz, Pan jeden jest”, nie potrzebuje pomocy. Aby zachować konsekwencję w rozumowaniu, ci, którzy sugerują potrzebę istnienia jeszcze jednego Boga, który zajmowałby się tym, co Biblia nazywa działalnością świętego ducha Bożego, mogliby równie dobrze twierdzić, że istnieje wielu duchowych Bogów – duch przysposobienia synowskiego, duch cichości, duch Chrystusowy, duch Ojca, duch miłości, duch sprawiedliwości, duch miłosierdzia, duch poświęcenia, duch prawdy, duch cierpliwości, duch chwały, duch znajomości, duch łaski – odrębny Bóg dla każdego “działu”. Niemniej jednak, jak wyjaśnia apostoł, wszystkie te rodzaje działania przynależą do jednego ducha jednego Wszechmogącego Jahwe.Duch świata – duch Antychrysta
Duch świata jest przeciwieństwem ducha Bożego. Ponieważ cały świat znajduje się w stanie upadku, zaślepiony i zwiedziony wpływami Przeciwnika, jego duch, czyli usposobienie, nieustannie stoi w sprzeczności ze świętym, prawdziwym, sprawiedliwym, miłującym duchem, czyli usposobieniem Bożym, a co za tym idzie, jest on także w sprzeczności ze świętym duchem, jakiego otrzymuje lud Boży poprzez Jego Słowo, oraz
z całym Jego świętym wpływem, wywieranym nań na wiele różnych sposobów. Szatański duch samolubstwa, nienawiści, zazdrości i walki działa w dzieciach tego świata, w znacznym stopniu pozostających pod jego kontrolą; podobnie duch Boży – <str. 187> duch miłości, pokory, cierpliwości, dobrotliwości, braterskiej miłości – działa w dzieciach Bożych, które z kolei znajdują się pod jego kontrolą. Te dwa duchy, czyli usposobienia – duch miłości i dobroci oraz duch samolubstwa i zła – pozostają w nieustającym, niemożliwym do rozwiązania konflikcie.Tego ducha, działającego pośród świata w sprzeczności z duchem świętym, Biblia nazywa “duchem Antychrysta” – duchem, czyli usposobieniem przeciwnym Chrystusowi. Po pierwsze, pragnie on całkowicie Go ignorować, podając w wątpliwość fakt Jego przyjścia na świat. Jeżeli mu się to nie uda, będzie twierdził, że nasz Pan Jezus był jedynie człowiekiem, grzesznym człowiekiem; jeżeli i to mu się nie powiedzie, będzie utrzymywał, że Pan i tak niczego nie osiągnął, że był jedynie przy
kładem do naśladowania, a nie Odkupicielem. Dlatego właśnie Pismo Święte zachęca nas, abyśmy wypróbowywali, doświadczali duchy (doktryny, które do nas docierają i są jakoby prawdziwe). Musimy je sprawdzać, zwracając uwagę nie tylko na ich zewnętrzny wygląd i powierzchowne twierdzenia, lecz patrzeć na nie poprzez Słowo Boże. “Najmilsi! nie każdemu duchowi wierzcie; ale doświadczajcie duchów, jeśli z Boga są. (...) Przez to poznajemy ducha prawdy i ducha błędu” (1 Jana 4:1,6).Walka pomiędzy dobrymi i złymi wpływami
Doskonałe cechy Boskiego charakteru są
wzorcem świętości, sprawiedliwości i prawdy dla wszystkich jego stworzeń. Każda rzecz i każda istota stojąca w sprzeczności z tym standardem lub nie pozostająca w pełnej zgodzie z nim stanowi przeciwieństwo świętości, prawdy i sprawiedliwości. Te złe wpływy przypisuje się niekiedy Szatanowi, ponieważ jest on największym nieprzyjacielem Bożym, a także jako pierwszy zbuntował się przeciwko sprawiedliwości, stając się tym samym twórcą błędu, “ojcem kłamstwa” i zwodzenia. Musimy jednak pamiętać o różnicy pomiędzy złymi istotami duchowymi, a złymi wpływami duchowymi, podobnej do różnicy pomiędzy świętymi istotami duchowymi a świętymi wpływami duchowymi. Wśród uczonych negujących Pismo Święte (m.in. tzw. wyższych krytyków) panuje tendencja oparta na myśli ewolucyjnej, polegająca na ignorowania <str. 188> osobowości Szatana i współpracujących z nim złych duchów, “które są wysoko” (Efezj. 6:12). Twierdzą oni, iż nie istnieje zły wpływ sam przez się, człowiek zaś zmaga się z własną niewiedzą i nieumiejętnym kierowaniem własnymi dobrymi cechami. Inni, jeszcze bardziej zaawansowani (w błędzie), jeszcze wyżej wykształceni (w nieprawdzie) i jeszcze lepiej obeznani z filozofią (fałszywą), dochodzą do wniosku, że nie ma Boga – istoty; istnieją jedynie wrodzone dobre wpływy, rozwijające się w człowieku aż do osiągnięcia doskonałości.My jednak pilnie słuchamy wyroczni Bożej, Jego Słowa, które – jak zapewnia nas apostoł – może nas uczynić “mądrymi ku zbawieniu”. Widzieliśmy już bowiem, że znajdujemy w nim źródło życia i światła oraz świętego ducha prawdy, z którym żadna ludzka teoria i ludzkie światło nie może się równać. Biblia uczy nas, że Bóg jest świętym duchem (istotą), a Jego święty duch (wpływ) zawsze działa zgodnie z zasadami sprawiedliwości; wszyscy, którzy są w stanie harmonii i
pojednania z Bogiem, muszą posiadać Jego ducha poświęcenia: Jednorodzony Syn, w którym mieszka zupełność ducha Bożego; święci aniołowie, dla których nie istnieje żadna inna wola z wyjątkiem świętej woli, czyli ducha Ojca; Kościół wybrany spośród ludzi, posiadający pewną miarę zmysłu, czyli ducha ich Głowy (w przeciwnym razie nie są Jego), starający się o coraz większe napełnienie tym duchem poświęcenia, pozbywający się jednocześnie złego usposobienia i kalających wpływów. Słowo Boże uczy również, że Szatan jest duchem (istotą), posiadającym złego ducha, czyli wpływ, zmysł, nastawienie; wywiera on ten zły wpływ poprzez różnych pośredników i narzędzia.* Upadli aniołowie, również istoty duchowe, znaleźli się w tym stanie na skutek utracenia swojego ducha świętobliwości i poświęcenia Bogu oraz Jego wzorcom sprawiedliwości. Obecnie mają oni złego ducha, czyli złe nastawienie, wywierając zły wpływ, czyli upowszechniając złego ducha, kiedy tylko nadarzy się sposobność.** Upadający na skutek postępku Adama ludzie stali się sługami grzechu; jedni grzeszą dobrowolnie dla przyjemności grzeszenia, a inni <str. 189> mimowolnie; chociaż “szukają Boga po omacku”, zostali zaślepieni i zwiedzeni przez Przeciwnika i są owładnięci duchem błędu.* Zion’s Watch Tower, 1 sierpnia 1894.
** Broszura “Co Pismo Święte mówi o spirytyzmie?”
Rodzaj ludzki – umysły i “serca” ludzi – to pole bitwy, na którym zmagają się dwa duchy: święty duch światła, miłości, sprawiedliwości, prawdy, poświęcenia, duch Jahwe i Jego Syna, Odkupiciela człowieka oraz zły duch Szatana, grzechu, ciemności, nieprawdy, nienawiści, zazdrości, złości itd. Zaprzedani grzechowi przez naszego pierwszego rodzica Adama, członkowie jego rodu stali się “sługami grzech
u” poprzez “mdłości ciała”, na skutek odziedziczonych słabości (Rzym. 5:12,21; 6:16-23; 7:14; 8:20,21). Znalazłszy się w niewoli ludzie zostali zaślepieni przez boga (władcę) teraźniejszego złego świata (stanu), który zło przedstawia ich umysłom jako dobro, a ciemność jako światłość (2 Kor. 4:4; Efezj. 6:12; Izaj. 5:20). W ten sposób sprawił on zamieszanie w większości umysłów, ułatwił czynienie zła, utrudniając jednocześnie czynienie dobra; wszystkie korzyści obecnego świata są teraz po stronie zła i osiągnięcie ich stało się niemożliwe bez podporządkowania się złemu duchowi Szatana, “duchowi świata tego”. Dzięki temu rozciąga on swoje panowanie zarówno nad masami ludzkimi – przez ich nieświadomość – jak i nad bardziej inteligentnymi jednostkami poprzez dumę, samolubstwo itp.Bitwa
ta zaczęła się dopiero wraz z przyjściem naszego Pana, bowiem duch prawdy został zlany najpierw na naszego Pana Jezusa, a potem, w dniu Pięćdziesiątnicy, na Jego Kościół;* Świat tkwił w ciemności, kiedy pojawił się nasz Pan Jezus, pełen ducha Bożego, światła Boskiej Prawdy, które uczyniło Go “światłością świata”. Natychmiast rozpoczęła się ta bitwa: prawdziwe światło, duch święty, od dnia Pięćdziesiątnicy jest reprezentowane nie przez nominalne kościoły, lecz przez prawdziwych członków Ciała Chrystusa, <str. 190> posiadających świętego ducha ich Głowy. Bitwa nie mogła rozpocząć się wcześniej, ponieważ nikt spośród ludzi (wszyscy są grzesznikami) nie mógł stać się narzędziem ku przekazaniu Boskiego świętego ducha, jego przedstawicielem, ambasadorem sprawiedliwości i prawdy, żołnierzem krzyża. Najpierw musiało zostać dokonane pojednanie za grzech człowieka – zanim duch święty mógł rozpocząć jakąkolwiek działalność, zanim pojawił się cel walki. Ludzie zostali skazani na śmierć – na wieczne zniszczenie jako nieprzyjaciele sprawiedliwości; dlaczego ktoś miałby walczyć za osądzonych? Po co nawracać ich ku sprawiedliwości, skoro nie ma nadziei, że ich wysiłki zostaną nagrodzone? Zgodnie z logiką najpierw został złożony okup; rezultatem przyjęcia okupu przez Ojca było danie ducha świętego tym, którzy zostali przysposobieni do jego rodziny jako synowie przez Chrystusa.* Bitwa “zakonu sprawiedliwości” była ograniczona do jednego tylko narodu, Izraela, jednak zgodnie z Boskimi przewidywaniami “niczego do doskonałości nie przywiódł zakon”: żaden członek upadłego rodu nie mógł zwyciężyć w tej walce i nikt tego zwycięstwa od niego nie oczekiwał. Prawdziwym celem było wskazanie na Chrystusa Jezusa – jedynego, który zachował Zakon – jako na Pośrednika
Boskiego miłosierdzia; przy okazji Prawo miało wyćwiczyć naród i przygotować jego “ostatek” do Wieku Ducha i jego sprzeczności, wskazując im Chrystusa.Niektórzy zapewne zauważą, że od samego początku wydaje się, iż
bitwa toczy się przeciwko duchowi świętemu z przewagą po stronie ducha złego – na skutek naturalnego wzrostu liczby ludności słudzy grzechu są dziś o wiele liczniejsi niż wtedy, kiedy bitwa dopiero się rozpoczynała; rozwijają się o wiele szybciej niż nominalne chrześcijaństwo, chociaż bitwa toczy się od niemal dziewiętnastu stuleci.Co więcej, duch złości, nienawiści i błędu zatriumfował nad duchem świętym w naszym Panu do tego stopnia, że został On ukrzyżowany: podobne triumfy odnosił i odnosi nad wszystkimi wiernymi członkami Ciała Chrystusa – przedstawiając ich w fałszywym świetle, rzucając oszczerstwa i traktując ich w różny podły sposób zależnie od czasu, miejsca i okoliczności. Cel tych ataków złego ducha i jego sług przeciwko duchowi poświęcenia i jego wiernym sługom pozostaje wciąż ten sa
m: osłabienie wpływu ducha prawdy, przedstawienie rzeczy świętych jako skalane, czystych i niesamolubnych jako nieczyste i samolubne, ciemności jako światłości. Słudzy złego nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, co robią: przepojenie duchem złego, <str. 191> duchem nienawiści, złości, zazdrości i walki zaślepia ich tak, że “nie wiedzą, co czynią” i często, zapewne, “mniemają, że Bogu posługę czynią”. Dlaczego duch świętości przegrywa? Czy zawsze tak będzie?Odpowiadamy, że owa przegrana ducha świętości jest jedynie pozorna, nie zaś prawdziwa. W rzeczywistości od samego początku bitwy to właśnie duch świętości triumfuje. Podczas Wieku Ewangelii nieustannie i z powodzeniem wypełnia się jego podwójne dzieło:
(1) Duch Boży miał przebywać w dzieciach Bożych
w zależności od stopnia ich poświęcenia i gorliwości względem Boga i Jego sprawiedliwości; przewaga i władza ducha zła wśród otaczającego ich świata miała stać się próbą ich charakteru, bowiem obecne warunki sprawiają, że każdy, kto żyje pobożnie, cierpi prześladowanie – musi być przygotowany na to, że inni będą “mówić wszystko złe przeciwko niemu”, a on ma to cierpliwie znosić tak samo, jak czynił to Mistrz, nieustannie i za wszelką cenę pozostając wiernym Panu i Jego sprawie – nie uważając swojego życia za coś drogiego (2 Tym. 3:12; Mat. 5:11; 1 Piotra 2:23; Dzieje Ap. 20:24).(2) Światło ducha świętości
w ludzie Bożym miało rzucać taki blask na świat, żeby przyciągnęło wszystkich, którzy nie zostali całkowicie zaślepieni przez przewrotnego ducha Przeciwnika. Miało ono lśnić wśród ciemności grzechu jako strofowanie – dając świadectwo wszelkiej niesprawiedliwości, budząc w ten sposób sumienia nawet tych zaślepionych, aby zwrócili uwagę na odpowiedzialność przed Bogiem i na przyszły dzień rozliczenia. Dlatego właśnie nasz Pan nakazał swoim naśladowcom, aby po otrzymaniu ducha świętego dawali świadectwo Prawdzie pośród wszystkich narodów – nie bacząc na to, czy ludzie słuchają ich, czy nie.Duch święty triumfalnie osiągnął oba wymienione cele, dla których został zesłany. Dokonał wyboru “Maluczkiego Stadka”, czyli “zwycięzców”, naśladowców drogi sprawiedliwości – Jezusa jako Wodza i wiernego oddziału żołnierzy krzyża, z których wszyscy <str. 192> poświęcili się “aż do śmierci”; wkrótce otrzymają oni nagrodę Królestwa
– kiedy ostatni członek zostanie w pełni wypróbowany i udoskonalony przez cierpienia dla sprawiedliwości. Duch święty odniósł także triumf, jeżeli chodzi o danie świadectwa światu. Nasz Pan przepowiedział, że rezultatem tego świadectwa będzie przekonanie świata o grzechu, sprawiedliwości i nadchodzącym dniu sprawiedliwego świata, kiedy to złe uczynki w obecnym życiu zostaną w sprawiedliwy sposób pomszczone, zależnie od ilości światła otrzymanego przez danego grzesznika.Świadectwo to zostało szeroko rozgłoszone i dzisiaj cały świat uznaje trzy rzeczy, wystawione przed nim przez ducha poświęcenia w Kościele: grzech, sprawiedliwość i sąd. Prawdą jest, że świat nie ma jasnego i właściwego pojęcia o sprawiedliwości ani o grzechu, ani też nie rozumie rodzaju i ce
lu nadchodzącego sądu – że będzie to tysiącletni dzień. Świat nie rozumie także powołania Kościoła podczas obecnego wieku, dzięki któremu jego członkowie unikną sądu wraz z całym światem, a także staną się sędziami świata w dniu sądu przez to, że dobrowolnie poświęcają ziemskie korzyści dla sprawiedliwości – idą śladami Odkupiciela. Świat nie musi znać tych wszystkich szczegółów – zresztą, nie zależy mu na tym. Są to “głębokie rzeczy Boże”, które można poznać jedynie przez posłuszeństwo Boskiemu powołaniu ku sprawiedliwości; poświęceni otrzymują Ojcowskiego ducha i jako synowie są zapoznawani ze szczegółami Boskiego planu (1 Kor. 2:10,11).Na pytanie: “czy zawsze tak będzie?” odpowiadamy: Nie. Zmiana nastąpi zaraz po tym, gdy warunki obecnego wieku rozwiną w pełni “Maluczkie Stadko”, powołane do współdziedziczenia z Chrystusem. Następnym dziełem świętego ducha, czyli mocy Jahwe, będzie ustanowienie Królestwa; po tym wydarzeniu działalność ducha świętego będzie znakomicie odpowiadała potrzebom Królestwa poprzez zaprowadzenie sądu i sprawiedliwości na ziemi. Wykona on sąd według sznuru, a sprawiedliwość według wagi, zaś fałsz i wszelkiego rodzaju zwodzenie ustąpią miejsca <str. 193> jasnej znajomości Prawdy. Zamiast dalszego świadczenia światu o “przyszłym sądzie”, będzie on świadczył o tym, że sąd już się rozpoczął i każde przestępstwo zostanie niezwłocznie sprawiedliwie ukarane. Zamiast świadczyć Kościołowi: “Nie sądźcie przed czasem”, będzie on świadczyć coś przeciwnego: że jako Boskie narzędzia członkowie Kościoła zostali szczególnie naznaczeni, aby sądzić świat sprawiedliwym sądem. Zamiast cierpieć dla sprawiedliwości, ci, którzy są w stanie harmonii z Bogiem i posiadają Jego ducha sprawiedliwości i prawdy, otrzymają korony królów i kapłanów sprawiedliwości oraz władzę nad ziemią w dziele błogosławienia i ponownego przyprowadzenia do doskonałości, sprawiedliwości oraz “odcięcia od życia” i “wiecznego zatracenia” wszystkich dobrowolnie odrzucających możliwości błogosławionego dnia sądu, zagwarantowanego przez Boską miłość drogą okupu, złożonego przez naszego Pana Jezusa. W ten sposób wielki Jahwe, Jego duch świętości oraz wszyscy, którzy się z Nim połączą, odniosą ostatecznie triumf, zaś grzech, Szatan i duch zła zostaną zgładzeni na wieki “i nie będzie więcej żadnego przeklęstwa” (Izaj. 28:17; 1 Kor. 4:5; 6:2; Dzieje Ap. 3:23; 2 Tes. 1:9; Obj. 22:3).
Duchowe zmagania w świętych i poza nimi
Do tej pory omawialiśmy bitwę jako całość: przyjrzyjmy się teraz niektórym jej obecnym etapom. Można ją uważać za walkę całego Kościoła, ale jest to też indywidualna walka z grzechem. Kościół będzie zwycięzcą – lecz zwycięzcą składającym się z pojedynczych zwycięzców. Zwycięstwo Kościoła jest zwycięstwem Boskiego świętego ducha, mocy, czyli wpływu, nad duchem zła i niesprawiedliwości; podobnie rzecz się ma w przypadku pojedynczych świętych.
Większość chrześcijan (nominalnych chrześcijan, nawet tzw. “duchowych zapaśników”, “sanktyfikacjonistów” itd.) niewiele wie o prawdziwych duchowych walkach i zwycięstwach, gdyż większość z nich nigdy się prawdziwie nie <str. 194> poświęciła i nigdy nie otrzymała świętego ducha prawdy. Niektórzy poświęcili się sekcie i otrzymali sekciarskiego ducha miłości względem tej sekty, oddania się sekcie, służenia jej i ofiarowania się. Inni uznali za słuszne jedną lub kilka zasad moralnych i poświęcili się postępowaniu według nich: otrzymali oni ducha zasad moralnych, ducha samozadowolenia i samosprawiedliwości. Niektórzy wyróżniają jedną cnotę, która czczą i otrzymują jej ducha – na przykład ducha cierpliwości – i czują się w pełni zadowoleni, kiedy wypracują w sobie odpowiednią dozę cierpliwości i jej ducha. Inni poświęcają się “pracy” dla Jezusa i znajdują satysfakcję tylko w wirze podniecającej aktywności. Rodzaj pracy nie ma dla nich zbyt wielkiego znaczenia. Liczy się tylko to, aby nie służyć otwarcie Szatanowi, aby tej pracy było jak najwięcej i aby zajmowali zaszczytne stanowisko. Nie zależy im na rezultacie tej działalności, więc często ograniczają się do czczej gadaniny, mając nadzieję, że na końcu okaże się, iż nie wyrządzili nikomu większej krzywdy. Poświęcanie czasu na studiowanie Słowa Bożego i dowiadywanie się, jakich robotników Bóg rzeczywiście potrzebuje i jakiego dzieła ma dokonać, byłoby dla nich pogwałceniem ich przymierza poświęcenia – poświęcili się bowiem pracy i ich serce znajduje zadowolenie tylko w gorączkowym podnieceniu. Jeszcze inni – mądrzejsi, lecz nie prawdziwie mądrzy – poświęcają się jednemu rodzajowi służenia Bogu i człowiekowi – działalności, która ich zdaniem najbardziej ich potrzebuje. Jeśli poświęcają się abstynencji, to otrzymują ducha tego dzieła wraz z wszelkimi płynącymi zeń błogosławieństwami. Jeżeli zaś poświęcają się pracy nad reformą społeczną, to otrzymują ducha reformy społecznej i jej błogosławieństwa.
Ws
zystkie te rodzaje poświęcenia oraz wynikające z nich duchy czy też nastawienia wywierają tak dobry, jak i zły wpływ. Każdy z nich jest daleko lepszy niż poświęcenie się złu i duchowi zła. Każdy z nich jest także daleko lepszy niż poświęcenie się sobie i – towarzyszącemu takiemu rodzajowi poświęcenia – duchowi samolubstwa. Każdy z nich jest nawet daleko lepszy od bezcelowego, niczemu nie poświęconego życia. Niemniej jednak <str. 195> żaden z nich nie może się pod żadnym względem równać z poświęceniem, o jakim uczy Pismo Święte i jakie zostało pokazane w naszym Panu Jezusie Chrystusie, Odkupicielu świata, przykładzie dla całego Jego Ciała, Kościoła. Jedynie to prawdziwe poświęcenie wlewa w serce ducha świętego, ducha prawdy, którego świat nie może otrzymać.T
o prawdziwe poświęcenie różni się od wszystkich pozostałych. Istnieje tylko jeden ołtarz, przed którym się pokłoni: pokłoni się ono woli Jahwe, oddając siebie i swoją wolę jako żywą ofiarę na ołtarzu Pańskim, w rozumnej służbie. Nie stawia ono żadnych warunków ani ograniczeń. Słowa Najwyższego Kapłana są też słowami wszystkich członków Królewskiego Kapłaństwa: “Bom zstąpił z nieba, nie iżbym czynił wolę moję, ale wolę onego, który mię posłał”. “Oto idę (na początku ksiąg napisano o mnie), abym czynił, o Boże! wolę twoję.” Tacy ludzie stają się uczestnikami ducha świętego.O tych, którzy poświęcili swoją wolę, bezwarunkowo przyjmując Słowo i wolę Boga przez Chrystusa, jest napisane w Piśmie Świętym, iż mają dążności niebiańskie, czyli duchowe. Są do takiego stopnia przemienieni, tak różni od tego, kim byli w swoim ziemskim stanie, że zostali nazwani Nowymi Stworzeniami; imię to byłoby w ich przypadku odpowiednie, nawet gdyby oznaczało tylko radykalną zmianę serca, czyli woli, jakiej te jednostki doświadczyły.
Jego znaczenie jest jednak szersze: ci, którzy są teraz wybierani spośród świata przez świętego ducha prawdy i którzy przybliżają się do Boga poprzez nową, żywą drogę, otwartą przez wielką ofiarę za grzech, są w rzeczywistości embrionami Nowych Stworzeń, które otrzymają doskonałość boskiej natury, gdy tylko zostaną przemienieni w zmartwychwstaniu. Dokona się to na końcu obecnego wieku i będzie zależne całkowicie od ich wierności jako Nowych Stworzeń wobec kierownictwa ducha świętego.To nowe – w umyśle – stworzenie, czyli przemieniony umysł, embrion Nowego Stworzenia, które w pełni zaistnieje przy zmartwychwstaniu, nadal jest jednak utożsamiane z ludzkim ciałem i dlatego apostoł mówi o tej klasie: “Mamy ten skarb [nowy umysł, nową naturę] w <str. 196> naczy
niu glinianem” – 2 Kor. 4:7. Mając na myśli tę samą zmianę, apostoł zapewnia nas, że kiedy “naszego ziemskiego mieszkania namiot zburzony będzie” – złożony na ofiarę, umarły z Chrystusem – otrzymamy “budowanie od Boga”, nowy dom, chwalebne ciało, pod każdym względem odpowiednie do zamieszkania w nim nowego umysłu i jego ducha poświęcenia (2 Kor. 5:1), jeżeli tylko znajdziemy się wśród zwycięzców, którzy dojdą do samego końca pielgrzymki wąską drogą, postępując śladami naszego Wodza.Słowo święty
oznacza zupełność; dlatego też duch święty jest zupełnym, kompletnym duchem. Nie dziwimy się więc widząc, że ci, którzy otrzymali znaczną miarę świętego, czyli zupełnego, ducha, a przez to ukształtowali swój charakter – ich sposób rozumowania jest o wiele bardziej zrównoważony niż przedtem – mają “ducha zdrowego zmysłu”. Wrogi, zaślepiony duch świata może o nich mówić: “Diabelstwo ma i szaleje”, gdyż żyją dla rzeczy jeszcze niewidzialnych, wiecznie trwających w niebie, pracują dla nich i z nich właśnie czerpią radość (2 Tym. 1:7; Jan. 10:20; 6:27).Jeżeli rozważymy poszczególne jednostki, to jednym z najpoważniejszych wrogów tych, którzy przez Boskie rady i obietnice zostali spłodzeni do świętości ducha, jest zły duch bojaźni. Będzie on próbował przekonać nas, że prawdopodobnie gdzieś jest błąd: albo wielkie i kosztowne obietnice nie zostały natchnione przez Boga, albo nie są one przeznaczone dla nas, albo z jakiegoś powodu nigdy ich nie zdobędziemy. Cały lud Boży wystawiony jest na ataki tego złego ducha wątpliwości i
bojaźni – jedni członkowie częściej, inni rzadziej. Wszyscy muszą dzielnie walczyć z tym złym duchem i zniszczyć go, aby on nie zniszczył z kolei owoców ducha świętego, nie zagasił go, a wreszcie – całkowicie go z nas nie usunął.Niemniej jednak ten duch bo
jaźni nie jest duchowym bogiem ani duchowym diabłem, który dostał się do naszych serc; jest to po prostu umysłowy wpływ, z natury obecny w każdej upadłej istocie ludzkiej o pokornym umyśle. Rodzi się on ze świadomości osobistej niedoskonałości i niezasługiwania na Boskie łaski. Lekarstwem na <str. 197> ducha bojaźni jest święty duch prawdy oraz jego wskazówki, przyjmowane i przestrzegane w zupełnej pewności, wynikającej z wiary. Duch prawdy mówi nam, że istniały pewne powody pojawienia się w nas ducha bojaźni; teraz jednak powody te znikły, gdyż weszliśmy w Chrystusa jako Nowe Stworzenia. Prowadzi nas on od naszej mimowolnej słabości do wielkiego pojednania, dokonanego przez naszego Pana Jezusa i przypomina nam słowa natchnionego apostoła:“Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam? Który ani własnemu Synowi nie przepuścił, ale go za nas wszystkich wydał [na śmierć]; jakożby wszystkiego [czego potrzebujemy] z nim nie darował nam? Któż będzie skarżył na wybrane Boże? Bóg jest, który usprawiedliwia. Któż jest, cob
y je potępił? Chrystus jest, który umarł [płacąc ich karę – zakrywając ich słabości], owszem i [uwielbiony i wielce wywyższony Chrystus, który] zmartwychwstał, który też jest na prawicy Bożej, który się też przyczynia za nimi” – Rzym. 8:31-34.Jeżeli “duch wiary” – jedna z faz czy też rodzajów działania “ducha poświęcenia”, “ducha prawdy” – staje się w ten sposób widoczny, jest przyjęty i podtrzymywany przez Nowe Stworzenie, duch bojaźni zostaje szybko pokonany. Zastępuje go pokój i radość w świętym duchu w
iary, miłości i ufności w Bogu. Niemniej jednak bitwy te powtarzają się co pewien czas w każdym doświadczeniu chrześcijanina. W rzeczywistości “duch bojaźni” może stać się cennym sługą Nowego Stworzenia, lecz nie można go tolerować jako pana ani też jako przyjaciela i mieszkańca serca. Niech stanie się psem-strażnikiem, niech mieszka tuż przy drzwiach naszego serca, by zwracał naszą uwagę na złodziei i rabusiów, skradających się ku nam, by okraść nas z naszych skarbów świętości, radości, pokoju, miłości i społeczności z Ojcem i z braćmi. Jak napomina apostoł, “bójmyż się tedy” ataków z zewnątrz po tym, jak pogodziliśmy się z Bogiem przez odrzucenie wszystkich przeciwnych wpływów i przez przyjęcie Jego ducha do naszych serc. “Bójmyż się”, abyśmy jako ci, którzy są gotowi, by o poranku pójść za <str. 198> Oblubieńcem, nie zostali pokonani przez ducha lenistwa, ducha niedbalstwa, ducha głębokiego snu i abyśmy – jak “głupie panny” – nie okazali się nieprzygotowani do wielkiego wydarzenia, “wesela”, do którego czyniliśmy tak wiele przygotowań.Pamiętajmy więc, że chociaż duch bojaźni może być użyteczny jako sługa, to jednak nie jest z Boga i nie wolno go nigdy wpuszczać do zamku chrześcijańskiego serca, zamieszkałego przez członków rodziny ducha świętego – przez miłość, radość, pokój itd., ponieważ doskonała miłość precz odrzuca bojaźń oraz resztę rodziny złego ducha: gniew, złość, nienawiść, zazdrość, bojaźń, niezadowolenie, dumę, ziemskie ambicje itd. Apostoł pisze: “Nie dał nam Bóg Ducha bojaźni, ale mocy i miłoś
ci i zdrowego zmysłu” – 2 Tym. 1:7.Niekiedy atak następuje od tyłu, a nie od przodu: bojaźń o przyjaciół, bojaźń o świat – brak ufności w Bogu, jeżeli chodzi o innych, chociaż dana osoba chciałaby ufać Mu w swoich własnych sprawach. Jest to również poważna sprawa: w wielu przypadkach znika wtedy duch pokoju i radości, a nasza energia kieruje się w niewłaściwą stronę. “Duch bojaźni” mówi: myślenie, że Chrystus umarł za wszystkich, jest wielką pomyłką; zuchwalstwem byłoby przypuszczać, że w końcu wszyscy otrzymają błogosławieństwo możliwości życia w rezultacie złożenia okupu. Jeżeli zaś duch bojaźni nie zdoła nas pokonać, to jego zły towarzysz, “duch błędu”, będzie próbował poprowadzić nas w przeciwnym kierunku – ku przekonaniu o powszechnym zbawieniu do wiecznego życia – sugerując ambicję Boga, która powstrzymałaby Go od zniszczenia dobrowolnie grzeszących.
“Duch błędu” podaje się za mądrzejszego niż Słowo Boże i podpowiada ludzkiemu rozsądkowi, że powinien on sądzić Boga według swoich własnych pojęć, a nie ulepszać swoje pojęcia poprzez Słowo Boskiego objawienia. W ten sposób, różnymi drogami, duch błędu, duch bojaźni i duch niewoli – części ducha Przeciwnika, złego ducha – zadają kłam stwierdzeniom <str. 199> ducha prawdy, według których “Chrystus Jezus z ła
ski Bożej za wszystkich śmierci skosztował” i że w odpowiednim czasie każde stworzenie otrzyma błogosławioną możliwość powrotu do harmonii z Bogiem na warunkach Nowego Przymierza. Kiedy każdy dojdzie do znajomości Prawdy, każdy będzie przez nią sądzony i obdarzony wiecznym życiem bądź skazany na wieczne zniszczenie – wtórą śmierć. “Przez to poznajemy ducha prawdy i ducha błędu” (1 Jana 4:5,6; Dzieje Ap. 3:23).Duch Boży, duch poświęcenia, jest duchem radości i pokoju we wszystkich, którzy go otrzymują proporcjonalnie do ilości tego ducha – na tyle, na ile osiągają stan jedności z Niebiańskim Ojcem i Odkupicielem, który posiada ten sam zmysł, czyli nastawienie. Duch Pański prowadzi do wiary w Boskie obietnice; duch błędu prowadzi w przeciwnym kierunku – do br
aku wiary w te obietnice, do ludzkich spekulacji, do łatwowierności i przesądów – do wiary w rzeczy nie pochodzące od Boga i zupełnie nierozsądne w oczach tych, którzy posiadają “ducha prawdy”, “ducha zdrowego zmysłu”. Duch prawdy prowadzi do aktywności i działania dla sprawy Bożej, do doceniania przywileju współpracy z Bogiem w jakimkolwiek stopniu; duch błędu jest “duchem głębokiego snu” i braku zainteresowania sprawami niebios, a przy tym starania o rzeczy ziemskie – brakiem zainteresowania prawdziwym Kościołem i jego związką miłości, staraniem o ludzkie organizacje i ich więzy doktrynalne (Rzym. 11:8).Duch, który pożąda ku zazdrości
Jak już zauważyliśmy, poświęcone dzieci Boże – spłodzone z ducha Nowe Stworzenia – są obecnie
podwójnymi istotami: nowa istota nie jest jeszcze w pełni rozwinięta, nie jest “narodzona” i nie mając odpowiedniego dla siebie ciała przebywa w starym, ziemskim ciele uznanym za zmarłe – objętym w posiadanie przez odnowioną wolę ku jej służbie na czas <str. 200> jej rozwoju. (Nie oznacza to jednak, że chrześcijanin ma dwie natury, ponieważ taka myśl byłaby zupełnie sprzeczna z nauką Biblii.) Jedynie nowy duch, umysł Chrystusowy, święte usposobienie, czyli wola, są uznane przez Boga i tylko one powinny być uznawane przez “braci świętych, powołania niebieskiego uczestników”. Niemniej jednak, pomiędzy tym nowym usposobieniem, spłodzonym przez Słowo Boże, a starą wolą, duchem, czyli usposobieniem upadłego ciała, toczy się nieustanna walka. Tę przeciwną wolę, czyli usposobienie naszego ciała Pismo Święte nazywa niekiedy naszym duchem, na przykład: “Albo mniemacie, iż próżno Pismo mówi: Izali ku zazdrości pożąda duch, który w nas mieszka? [“Nie mieszka w ciele mojem dobre.”]” – Jak. 4:5.Nowy duch, Nowe Stworzenie, spłodzone ze świętego ducha miłości, nie zazdrości, jak napisano: “Miłość nie zajrzy, nie nadyma się…” – 1 Kor. 13:4. Kiedy więc stwierdzamy, że nasze uczynki, słowa lub myśli kierowane są duchem zazdrości, nienawiści, walki lub próżnej chwały, to możemy mieć pewność, że nasz stary
, zły duch zwycięża rozwijające się w nas Nowe Stworzenia. Proporcjonalnie do tego, w jakim stopniu udaje się nam go odrzucić i pozyskać cechy ducha świętego – dobroć, łagodność, pokorę, braterską uprzejmość, miłość – wzrastamy w podobieństwo Chrystusa, który jest obrazem Ojca i zostajemy napełnieni duchem świętym. Nie jesteśmy napełnieni duchową osobą, lecz napełnieni duchem, wpływem czy też wolą osoby, naszego Ojca Jahwe – tym samym duchem, który był i nadal jest w Jego Jednorodzonym Synu.Apostoł Paweł również pisze o tej samej bitwie pomiędzy duchem, usposobieniem, czyli umysłem naszego ciała, a nowym duchem, usposobieniem, czyli umysłem, do którego zostaliśmy odrodzeni. Patrzy on jednak na to zagadnienie z pozycji “
przypisania” – jak gdyby nasze ciała nie były już nami, lecz naszymi wrogami, a my uznani za Nowe Stworzenia, zaś duch święty za naszego jedynego ducha, czyli nastawienie. Pisze on: “A to mówię: Duchem postępujcie, a pożądliwości [pragnień] ciała nie wykonywajcie. Albowiem ciało pożąda [pragnie] przeciwko <str. 201> duchowi, a duch przeciwko ciału; a te rzeczy są sobie przeciwne, abyście nie to, co [jako Nowe Stworzenia] chcecie, czynili.” Nieustanne sprzeciwianie się i zwodzenie ze strony ciała jest przeszkodą w czynieniu doskonałych uczynków, chociaż dzięki Boskiej łasce, nie stanowi przeszkody w przyjęciu nas przez Boga jako “Nowe Stworzenia”, których, serca, duch i intencje są święte i przyjemne Ojcu w Umiłowanym (Gal. 5:16,17).Wyuczeni od Boga przez ducha
Rozważyliśmy już kilka aspektów ducha Pańskiego: jego działalność w ludziach poprzez jego oświecający wpływ na ich umysł, usuwanie błędów i objaśnianie Słowa – źródła prawdy żywej; teraz jesteśmy przygotowani do zrozumienia i docenienia słów apostoła: “Czego oko nie widziało i ucho nie sły
szało i na serce ludzkie [ziemskiego człowieka] nie wstąpiło, co nagotował Bóg tym, którzy go miłują. Ale nam to Bóg objawił przez Ducha swojego; albowiem duch wszystkiego się bada, i głębokości Bożych” – 1 Kor. 2:9,10. Innymi słowy, podporządkowawszy naszą wolę Bogu, abyśmy mogli być przezeń wyuczeni i chodzić Jego drogami, weszliśmy do harmonii z Jego wolą, umysłem, duchem; jesteśmy więc gotowi, by z tego nowego punktu widzenia – z punktu widzenia nowego, poprawnie ukierunkowanego umysłu – zobaczyć sprawy w nowym świetle – wszystkie rzeczy stają się dla nas nowe. Nowy umysł, nowa wola skłania nas do zaglądania w głębokie rzeczy Boże, do studiowania Słowa Bożego, abyśmy poznali i czynili Jego wolę jako posłuszni synowie. Mając umysł, czyli ducha naszego Ojca, będziemy słuchali wszystkich szczegółów Jego wskazówek i starali się zgodnie z nimi postępować. “Bo któż z ludzi wie, co [jaki umysł, wola, plan] jest w człowieku, tylko duch [umysł] człowieczy, który w nim jest? także też i tego, co jest w Bogu, nikt nie wie, tylko Duch Boży” (1 Kor. 2:11). Innymi słowy, podobnie, jak żaden człowiek nie może poznać umysłu i planu drugiego człowieka, chyba <str. 202> że zostaną mu objawione, tak i nikt nie może pojąć Boskiego umysłu i planu, jeżeli nie znajdzie się w harmonii z Boskim umysłem – otrzyma ducha świętego.“Aleśmy (...) przyjęli (...) Ducha [umysł, usposobienie, czyli wolę], który jest z Boga, abyśmy
wiedzieli, które rzeczy nam są od Boga darowane (...) Ale cielesny człowiek nie pojmuje tych rzeczy, które są Ducha Bożego; albowiem mu są głupstwem, i nie może ich poznać, przeto, iż duchownie bywają rozsądzone.” Mogą je pojąć tylko ci, którzy posiadają ducha, czyli umysł Boży, ducha Jego planu, ducha prawdy. Ich usposobienie musi pozostawać w harmonii ze sprawiedliwością i prawdą tak, aby zrozumieli te zasady; codziennie muszą się starać poznawać coraz głębiej umysł Boży i Bożą wolę, a także otrzymywać coraz więcej Jego ducha, usposobienia. Tacy posłuszni synowie są coraz bardziej “napełniani duchem” prawdy i duchem posłuszeństwa wobec prawdy. Nie dochodzą jednak do tego stanu poprzez stosowanie duchowych rzeczy do spraw cielesnych, jak uczyniłby to cielesny człowiek, lecz poprzez postępowanie za radą Bożą, “do duchownych rzeczy duchowne stosując” (1 Kor. 2:13). “Aleć duchowny [ten, który otrzymał święty umysł, czyli ducha] rozsądza wszystko [potrafi zrozumieć i właściwie ocenić tak ludzkie, jak i duchowe sprawy w świetle Boskiego planu], lecz sam od nikogo nie bywa rozsądzony” Żaden cielesny człowiek nie jest w stanie zrozumieć czy też prawidłowo osądzić motywów, które powodują, że Nowe Stworzenie “o duchowym umyśle” dobrowolnie poświęca rzeczy cenne dla cielesnego człowieka – poświęca je dla nadziei i wizji, które w oczach tego ostatniego są nierzeczywiste i nierozsądne. Dlatego właśnie naśladowcy Pana są “policzeni za głupców” przez tych, którzy mają światowy umysł, którzy mają ducha świata” (1 Kor. 2:12-16; 4:10).Parakletos, Pocieszyciel
W Ewangelii św. Jana 14:16,26
Parakletos zostało przetłumaczone jako Pocieszyciel, lecz znaczenie, jakie zwykle kojarzy się z tym słowem (mianowicie <str. 203> uspokajać, łagodzić) nie jest w tym miejscu poprawne. Prawidłowe znaczenie to pomoc, zachęta, dopomaganie, wzmocnienie. Dlatego właśnie obietnica naszego Pana wskazywała, że święty duch, którego Ojciec pośle w imieniu Jezusa jako Jego przedstawiciela, będzie blisko Jego naśladowców, pomagając im w każdej chwili, kiedy znajdą się w potrzebie – będzie on świętą mocą, przez którą poprowadzi i pokieruje swój lud, umożliwiając mu “chodzenie przez wiarę, a nie przez widzenie”. Rzeczywiście; nasz Pan daje nam do zrozumienia, że wszelkie usługi ducha są Jego usługami, mówiąc: “Nie zostawię was sierotami, przyjdę do was” – werset 18. W ten sposób utożsamia On ducha świętego z sobą. “Jeśli kto Ducha Chrystusowego nie ma, ten nie jest jego” – i nie ma parakletos, Boskiej pomocy.Ta Boska moc przebywa z całym Kościołem, ale każdy otrzymuje swój udział Boskiego wpływu osobiście – poprzez indywidualne związki z drogami działania ducha. Najważniejsza drogą działania ducha prawdy jest sama Prawda; jednak wszyscy, którzy są blisko związani z Prawdą i mają jej ducha, zależnie od tego sami stają się drogami, przez które duch wspomaga innych i wywiera na nich wpływ.
Moc, czyli duch, Boga jest niewi
dzialna dla ludzi; efekty jej działania są jednak dotykalne i widoczne. Można to zilustrować na przykładzie prądu elektrycznego w miedzianym drucie: prąd jako taki jest niewidzialny, ale jeżeli wyposażony w odpowiedni silnik pojazd dotknie drutu przewodnikiem – pantografem, moc prądu okaże się poprzez ruch tego pojazdu. Ten sam prąd za pośrednictwem innego urządzenia oświetla pojazd, ogrzewa go, a jeszcze inna maszyna umożliwia wykorzystanie go w komunikacji za pomocą telegrafu czy telefonu. W sprzyjających warunkach działanie prądu jest błogosławieństwem, ale może on też być użyty do zadawania śmierci, na przykład za pomocą krzesła elektrycznego. Tak więc duch święty jest duchową energią, czyli mocą Bożą – porusza, oświeca, ogrzewa i prowadzi wszystkich, którzy – znajdując się we właściwym stanie – łączą się z nim za pomocą odpowiednich “przekaźników”. Może on również przynieść śmierć – wtórą śmierć, wszystkim dobrowolnie grzeszącym. Jakże niezbędne jest zatem, aby każdy spośród Pańskiego ludu posiadał <str. 204> właściwe wyposażenie i odpowiednie połączenie, aby mógł zostać napełniony duchem i poruszony ku dobrym uczynkom!To odniesienie do świętego ducha jako jeszcze jednego pocieszyciela, czyli pomocnika i kogoś, kto daje wzmocnienie, w najmniejszym stopniu nie wskazuje, że chodzi tu o jeszcze jednego Boga lub jeszcze jedną osobę w trójcy Bogów. Wręcz przeciwnie: pocieszający i posilający święty duch jest duchem Ojca i duchem Syna. Wersety 18 i 23 określają Ojca i Syna jako tych, którzy wzmacniają, pocieszają i prowadzą Kościół – czyniąc to poprzez ducha. W ten sposób nasz Pan jeszcze raz potwierdził: “Jam jest z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata” – poprzez świętego ducha, a nie ciałem.
Powinniśmy pamiętać, że słowa [por. przyp. tłum. str. 169-170 – przyp. tłum.] on, jego, jemu itp. używane w odniesieniu do parakletos, mogłyby równie dobrze zostać przetłumaczone ona, jej, nią itd. lub ono. Heautou, tłumaczone w tym kontekście jako jego, w angielskiej Powszechnej Wersji Biblii dziewięć razy oddane jest jako ono. Ekinos, tłumaczone na on, jest znacznie częściej przekładane jako tamten i tamci. W 1 Jana 5:16 ekinos jest przetłumaczone na ten: “Nie za tym, [grzech na śmierć] mówię, aby się kto modlił”.
“Wpr
owadzi was we wszelką prawdę”Nasz Pan wskazał na drogę, przez którą ta moc Boża, “duch prawdy”, miała przyjść do Jego ludu, w następujący sposób: “Słowa które ja wam mówię, duch są i żywot są”. Inaczej mówiąc: moje słowa wyrażają umysł, wolę, ducha Boga. Dlatego właśnie jako czynność niezbędną do naszego zwycięstwa wystawiliśmy przed sobą nieustanne badanie Słowa Prawdy. Słuchamy polecenia naszego Pana: “Badajcież się Pism”. Słuchamy słów apostoła Pawła, który chwalił szlachetne postępowanie Beriańczyków, gdyż “na każdy dzień rozsądzali Pisma”. W innym miejscu powiada, że “musimy tem pilnej przestrzegać tego, cośmy słyszeli”; Tymoteusza napomina zaś, że “Pismo od Boga jest pożyteczne, aby człowiek <str. 205> Boży był ku wszelkiej sprawie dobrej dostatecznie wyćwiczony”. Apostoł Piotr także pisze, iż “mamy mocniejszą mowę prorocką [Boskiego objawienia], której pilnując dobrze czynimy” (Jan 5:39; Dzieje Ap. 17:11; Hebr. 2:1,2; 2 Tym. 3:17; 2 Piotra 1:19).
Obietnica “napełnienia duchem”, czyli zmysłem Bożym, nie została dana tym, którzy tylko posiadają Słowo Boże albo je tylko czytają, ale tym, którzy pilnie to Słowo badają, szukając jego zrozumienia, a rozumiejąc je, pragną ochoczo być mu posłuszni. Jeżeli chcemy być napełnieni duchem Bożym, to musimy pić z głębi źródła Prawdy – Jego Słowa. Ponieważ nasze ziemskie naczynia są niedoskonałe, przeciekające, duchowe rzeczy łatwo je opuszczają (Hebr. 2:1); w takim przypadku nieustannie otaczający nas duch świata śpieszy, by wypełnić puste miejsce. Duch świata bez przerwy wywiera nacisk na lud Boży, starając się zająć miejsce nowego ducha, nowego umysłu, ducha, czyli usposobienia poświęcenia. Dlatego wszystkie Pańskie Nowe Stworzenia powinny żyć bardzo blisko źródła Prawdy, Pana oraz bardzo blisko Jego Słowa, aby duch Boży nie został zagaszony, a my – wypełnieni duchem świata.
Trzeba tu ostrzec niektórych, że znajomość Prawdy, znajomość Pisma Świętego jest bardzo ważna, a wręcz niezbędna do posiadania ducha prawdy; niemniej jednak można posiadać dużą znajomość Słowa Bożego, a w żadnym stopniu nie posiadać jego ducha. Otrzymanie ducha prawdy oznacza wejście do harmonii z Prawdą, do umysłowej zgodności z Boską wolą, wyrażoną w Słowie. Stan ten można osiągnąć w jeden tylko sposób: po pierwsze, przez przyjęcie Pana Jezusa jako Tego, który odkupił i usprawiedliwia; po drugie – bezwarunkowo poświęcając się szukaniu i czynieniu Jego woli.
Ten “duch prawdy”, “święty duch”, czyli umysł w harmonii z Bogiem i Jego sprawiedliwością, nie powinien być <str. 206> mylony z “darami ducha” ani też z “owocami ducha”, chociaż jego posiadanie zawsze prowadzi do “spokojnych owoców sprawiedliwości”, pokory, cierpliwości, łagodności, braterskiej uprzejmości, miłości. Musimy posiąść ducha prawdy zanim będzie mógł przynieść takie owoce w naszym codziennym życiu. U niektórych okres rozwijania dojrzałych owoców o właściwej wielkości i odpowiednim smaku będzie dłuższy niż u innych; każdy jednak powinien pamiętać na słowa Pana: “W tem będzie uwielbiony Ojciec mój, kiedy obfity owoc przyniesiecie, a będziecie moimi uczniami”. Nie zapominajmy też o Pańskiej przypowieści o krzewie winnym, w której latorośle są symbolem Jego poświęconych uczniów. Pan mówi o nich: “Każdą latorośl, która we mnie owocu nie przynosi, [Ojciec mój] odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza [przycina], aby obfitszy owoc przynosiła” – Jan 15:2.
Chrześcijanin jest taką latoroślą od momentu swojego poświęcenia; jest uczestnikiem płynących z korzenia sił żywotnych, uczestnikiem świętego ducha, ale nie oczekuje się od niego, że natychmiast przyniesie wszystkie owoce ducha, ani też, że jego owoce będą doskonałe. Pierwszymi dowodami związku z Kościołem – krzewem winnym – będzie społeczność z innymi latoroślami, z korzeniem, a także dowody żywotności. Potem pokażą się pędy i gałązki, szukające możliwości wzrostu i rozwoju. Potem przyjdzie czas na liście, czyli wyznanie wiary, potem będzie należało spodziewać się kwiatu, a na koniec owocu. Na początku owoc jest jednak bardzo mały, a do tego kwaśny; rozwinięcie winogron o właściwej wielkości i smaku odpowiadającym wielkiemu Winiarzowi wymaga czasu. Takich właśnie “owoców ducha” Chrystusowego oczekuje się od każdej “latorośli” winnego krzewu – od każdego członka Ciała Chrystusa, Kościoła. Jeżeli w odpowiednim czasie nie pojawią się te owoce ducha – pokora, łagodność, braterska uprzejmość, wiara, nadzieja, miłość – latorośl przestanie być uważana za latorośl i jako “latorośl nie przynosząca pożytku” zostanie odcięta od dalszej społeczności i przywileju.
Widzieliśmy już, że “dary ducha”, dane na początku Wieku Ewangelii dla ustanowienia <str. 207> Kościoła, różniły się od “owoców ducha”. Dary były przekazywane poprzez wkładanie rąk apostołów; pojawiały się niespodziewanie tylko w wyjątkowych przypadkach (Dzieje Ap. 2:4; 10:45): Szymon Czarnoksiężnik był ochrzczony i otrzymał dar, którego sam mógł używać, ale nie był w stanie przekazywać tych darów innym i został zgromiony przez Piotra za proponowanie pieniędzy w zamian za otrzymanie tej mocy, danej jedynie apostołom (Dzieje Ap. 8:13-21). Ten sam opis wyjaśnia także, iż nawet Filip ewangelista, który sam mógł czynić “cuda i mocy wielkie”, nie był w stanie przekazać darów ducha i musiał posłać po apostołów, by uczynili to dla nawróconych przezeń ludzi. Wszystko to jak najbardziej zgadza się ze słowami apostoła Pawła, przepowiadającego, że wiele tych darów “zniszczeje” i “ustanie”. Musiało tak być, gdy umarli apostołowie i ci, którym apostołowie te “dary” przekazali. Dary wiary, nadziei i miłości, o których apostoł napisał, że będą trwały, nie były cudownymi darami, lecz z nich wyrosły – w innym miejscu nazwał je “owocami” (1 Kor. 13:8; Jan 15:16).
Wśród darów ducha apostoł wyróżnia: (1) apostolstwo, (2) prorokowanie, (3) nauczanie. Nadal mamy wśród nas apostolstwo, gdyż posiadamy naukę apostolską w Nowym Testamencie, przekazaną nam w takiej pełni, że nie trzeba już nic dodawać. Dlatego więc apostołowie nie mieli następców – i nie potrzebowali ich, gdyż istnieje jedynie “dwunastu apostołów Barankowych”, stanowiących “dwanaście gwiazd”, czyli koronę Kościoła; są oni także “dwunastoma kamieniami węgielnymi” uwielbionego Kościoła, Nowego Jeruzalem (Jan 6:70; Obj. 12:1; 21:14). Nadal istnieją w Kościele prorocy, wykładający, nauczyciele, słudzy Boga i Jego Kościoła, mówiący różnymi językami; duch święty nie udziela już jednak tych darów w cudowny sposób, bez wykształcenia czy talentu, przez włożenie rąk apostołów. Takie cuda nie są już potrzebne ani też czynione – a przynajmniej nie w takim stopniu, jak niegdyś. Zamiast tego Pan wybiera tych, którzy dzięki swoim wrodzonym umiejętnościom i wykształceniu są przygotowani do Jego służby: niemniej jednak musimy pamiętać, że stan <str. 208> serca jest w Pańskich oczach o wiele ważniejszy niż wszystkie inne umiejętności razem wzięte; może On z powodzeniem użyć tych, których wybierze (ponieważ są pełni Jego ducha), by stali się Jego sługami i ambasadorami; może przez swa opatrzność zapewnić im pomoc w taki sposób, jak będzie chciał: na przykład swojemu szczególnemu słudze, Mojżeszowi, który był “ciężkich ust”, zapewnił “narzędzie mówcze” w postaci Aarona.
Sposób rządzenia uległ zmianie, ale lud Boży nie może zapominać, że to ten sam Pan za pośrednictwem tego samego świętego ducha nadal zajmuje się sprawami swojego Kościoła – mniej widocznie, w sposób mniej dostrzegalny, ale nie mniej prawdziwy, nie mniej troskliwy i nie pomijając żadnego szczegółu. Wszyscy członkowie Pańskiego Stadka, prowadzonego przez Jego ducha, muszą zwracać baczną uwagę na tych, którzy mienią się nauczycielami i ewangelistami. Ludowi Bożemu nie wolno przyjmować jako nauczycieli i ewangelistów tych, którzy jedynie mówią, że nimi są, lecz tylko tych, którzy w dostrzegalny sposób zostali przez Pana naznaczeni, iż posiadają te dary. Jednym ze sprawdzianów jest ich wierność względem Słowa Bożego – że nie głoszą samych siebie, lecz Jezusa Chrystusa, i to onego ukrzyżowanego – który jest mocą Bożą i mądrością Bożą każdemu wierzącemu. Jeżeli ktokolwiek przyjdzie do nas z inną ewangelią, mamy szczegółowe wskazówki, by nie przyjmować go jako nauczyciela Prawdy, lecz uważać takiego człowieka za sługę błędu, postępującego w ten sposób świadomie lub na skutek niewiedzy.
W ten sposób duch, czyli wpływ Boży, święty duch, czyli wpływ Prawdy, naucza swój lud, prowadząc go (pośrednio lub bezpośrednio) do znajomości Boga. W ten sposób jest on drogą pojednania – teraz dla Kościoła, a w nadchodzącym wieku będzie podobną drogą pojednania dla całego świata, gdy “Duch i oblubienica [uwielbiony Kościół] powiedzą: Przyjdź! Bierz wodę życia darmo” (Obj. 22:17). <str. 209>
WYKŁAD IX
CHRZEST, ŚWIADECTWO I PIECZĘĆ DUCHA POJEDNANIA
Duchowy chrzest, tylko jeden – W trzech częściach – Znaczenie tego chrztu – “Klucze królestwa niebieskiego” – Obietnica innego chrztu ducha dla “wszelkiego ciała” – Jego znaczenie – Modlitwa o ducha – Świadectwo ducha – Jego znaczenie – Bez niego pokój z Bogiem jest niemożliwy – Niewielu wie, czy je ma, czy nie – “To właśnie pragnę wiedzieć” – Jak rozpoznać świadectwo ducha – Różnice w rozrządzaniu – Świadczenie ducha – “Poświęceni przez ducha” – “Na
pełnieni duchem” – Pieczęć ducha – “Obietnica”, którą pieczętuje – Aż do dnia wybawienia – Najwyższe osiągnięcie, do którego należy dążyć – I utrzymać je.“A gdy przyszedł dzień pięćdziesiąty, byli wszyscy jednomyślnie pospołu. Tedy się stał z prędka z nieba szum, jakoby przypadającego wiatru gwałtownego, i napełnił wszystek dom, kędy siedzieli. I ukazały się im rozdzielone języki na kształt ognia, który usiadł na każdym z nich. I napełnieni są wszyscy Duchem Świętym, a poczęli mówić innymi językami, jako i
m Duch on dawał wymawiać” – Dzieje Ap. 2:1-4.Pięćdziesiątnica była najbardziej znamiennym dniem w historii Kościoła Ewangelicznego. Wskazywała ona, że nasz Pan ukazał się w naszym imieniu przed