R-1995

„Pan prawdziwie powstał” – (Łuk. 24:34)

Ewangelia Św. Łukasza 24:34-53.

Aczkolwiek uczniowie Jezusa byli powiadomieni odnośnie zmartwychwstania naszego Pana, to jednak nie doceniali ważności Jego słów. We wszystkich wydarzeniach oni widocznie nie byli pewni czy naprawdę On zmartwychwstał od umarłych, skoro, gdy On się objawił między nimi, oni okazali wielki strach i obawę. Pan nasz przewidział ten stan ich zakłopotania, przeto wybierał najodpowiedniejsze okoliczności, aby się im ukazywać po swoim zmartwychwstaniu i udowodnić, że żyje. On mógł się ukazać im, jak anioł ukazał się Mojżeszowi przy krzaku gorejącym. Lecz w takim wypadku słyszeliby tylko Jego głos, jak słyszał Mojżesz; co prawda, wywarłoby to na nich poważny wpływ Jego obecności i mogliby usłyszeć podobne słowa jak Mojżesz, ażeby zdjęli obuwie, gdyż ziemia, na której stoją, świętą jest. Wywarłoby to niezawodnie na ich umysłach ogromne wrażenie, takie, jakie uważałby Pan za stosowne. To jednak zdaje się, że to nie zapewniłoby ich w zupełności, że Mistrz ich, który został trzy dni przedtem ukrzyżowany, umarł i został pochowany, lecz powstał od umarłych i żyje.

Pan nasz mógł wybrać inną metodę ukazania się uczniom. On mógł ukazać się im w duchowej chwale ze swymi chwalebnymi aniołami, tak jak pokazał się ostatniemu Apostołowi Janowi na wyspie Patmos (Obj. 1:13-18) lub jak ukazał się Saulowi z Tarsu, gdy jechał do Damaszku. On naprawdę był wtedy chwalebną duchową istotą, jaką był przedtem i jaką pozostanie przez całą wieczność. On umarł w ciele ziemskim, jak zapewnia nas Apostoł, powstał w chwalebnym ciele duchowym (1 Piotra 3:18). Ta zmiana nastąpiła podczas Jego zmartwychwstania i taka też jest obiecana Jego wiernemu Kościołowi – „bywa wsiane w niesławie, a będzie wzbudzone w sławie; bywa wsiane w słabości, a będzie wzbudzone w mocy; bywa wsiane ciało cielesne, a będzie wzbudzone ciało duchowne” (1 Kor. 15:43-44). Lecz gdyby On ukazał się swym uczniom w Swej jaśniejącej chwale, jak ukazał się Saulowi, bez wątpienia rezultat byłby taki sam, jak to było w przypadku Saula. Oni z pewnością upadliby przed Nim, przypuszczalnie mogliby utracić swój wzrok, jak to się stało z Saulem. To też bez wątpienia wywarłoby na nich ogromne wrażenie, jednak nie mogłoby to upewnić ich świadomości odnośnie człowieka Jezusa Chrystusa, który aczkolwiek jest w chwalebnej chwale, to jednak lepiej wyrobili sobie tą pewność, gdy po Jego zmartwychwstaniu widzieli Go podobnego do tego, jakiego naśladowali z górą przez trzy lata.

Sposób, jaki wybrał nasz Pan, aby ukazywać się swoim uczniom, był najwłaściwszy. On życzył sobie, aby ich zainteresowanie wielce wzrosło i aby wszelka wątpliwość, co do Jego powstania od umarłych nie miała do nich przystępu, a przy tym nasz Pan chciał dać wszystkim Swym naśladowcom cenną i niewzruszoną lekcję. Stąd też On ukazywał się im kilka razy jako człowiek – raz jako ogrodnik, gdy Go spotkała Maria, innym razem jako podróżny, gdy dwaj uczniowie wybrali się w drogę do Emaus, oraz przy innych okazjach; jednak zawsze On dał się im poznać przez Swe zachowanie się, przez czynność i obejście się tak, że zawsze oni rozpoznali w Nim swego ukrzyżowanego Mistrza – Jezusa. Lecz w okazji, wspomnianej w naszej lekcji, On objawił się im w ciele z krwi i kości, podobnym do tego, które zostało ukrzyżowane. Ciało, które oni widzieli, nie było Jego, gdyż ono zostało zmienione. On przy zmartwychwstaniu stał się chwalebną istotą duchową, taką jak widzieli Saul i Jan. Lecz Pan nasz ukazał się w ciele ludzkim i w zwykłym ubraniu, specjalnie do tej okazji przygotowanym, jak aniołowie (używając tej samej mocy) ukazywali się jako zwykli ludzie. Tak samo nasz Pan kilka wieków przedtem ukazał się jako człowiek, jadł i rozmawiał z Abrahamem, tak też i w tym wypadku, chociaż nasz Pan przestał już być człowiekiem i został wywyższony do duchowego, chwalebnego stanu, państwa i zwierzchności, to jednak dla ugruntowania swych naśladowców w niezachwianej wierze i pewności, On przybierał ludzkie ciało. Przeto On ich zapewniał, aby się nie lękali, gdyż to, co widzą, nie jest istotą duchową. Wszakże On był już w tym momencie istotą duchową (1 Kor. 15:45; 1 Piotra 3:18; 2 Kor. 3:17); jednak oni właściwie Jego jestestwa nie widzieli, a to, co widzieli, osobę w ciele, która przykrywała Jego duchową istotę, było w tym celu, aby oni byli upewnieni i ugruntowani w wierze i świadomości, że On już więcej nie jest umarłym, lecz żyje i to życiem wiecznym.

Wtedy On przypominał im, że gdy był z nimi, to czy nie mówił, że zmartwychwstanie? On im udowodnił i wykazał liczne proroctwa, które dobitnie potwierdzały Jego oświadczenie, że koniecznym było, aby tak stało się, mówiąc: „Takci napisano, i tak musiał Chrystus cierpieć, i trzeciego dnia zmartwychwstać” (Łuk. 24:46). Chociaż nie mamy tego napisane, jednak pewni jesteśmy, że w tym czasie Jezus wykazał im szczegółowo konieczność dania okupu, z czego wielka korzyść będzie nie tylko im (całemu Kościołowi Chrystusowemu), ale też całej ludzkości.

On był obecny z nimi podczas czterdziestodniowego pobytu na ziemi zanim wzniósł się do nieba, to jednak nie był widzialny dla braci, z wyjątkiem tych kilku razy, gdy się im objawił i to ukazywanie się było krótkie; oraz podczas tych czterdziestu dni Jego pobytu na ziemi nikomu oprócz jego „braci” (naśladowców) nie ukazywał się, nikt inny Go nie widział; i jak widzimy z tego, to cudowne widzenie jako człowieka było w tym celu, aby upewnić ich, że żyje, oraz że duchowej istoty naturalnymi oczyma widzieć by nie mogli. W tym nasz Pan wypełnił swoje oświadczenie, gdy mówił: „Jeszcze maluczko jestem z wami, a świat mię już więcej nie ogląda” (Jana 14:19).

Ci, którzy rozumieją, że drogi nasz Zbawiciel dał za nas Swoje ciało (Jana 6:51), lecz z powrotem przyjął je po Swym zmartwychwstaniu, nie mają właściwego wyrozumienia znaczenia ukazywania się naszego Pana podczas czterdziestodniowego pobytu na ziemi przed Jego wniebowstąpieniem. Nauka, jaką otrzymujemy z okazyjnego ukazywania się naszego Pana w rozmaitych postaciach i Jego znikania, udowadnia nam: (1) że On więcej nie jest umarłym, lecz zmartwychwstał; (2) że On po zmartwychwstaniu znajduje się w zupełnie innych warunkach, aniżeli był przed śmiercią jako człowiek Jezus Chrystus.

Wyobrażać sobie zmartwione, przygnębione i pokaleczone ręce i nogi, „ciało z krwi i kości”, jakoby miało być ciałem zmartwychwstałego Chrystusa, jest niezgodne pod każdym względem ze zdrowym rozsądkiem. Jeżeli Jego nagrodą po zmartwychwstaniu miałoby być cielesne ciało, to dlaczego Apostoł Paweł z taką stanowczością udowadnia, że „jest ciało cielesne, jest też ciało duchowne”? (1 Kor. 15:44). Także czemu jest powiedziane: „jeszcze się nie objawiło, czem będziemy” przy zmartwychwstaniu (1 Jana 3:2). Jeżeli byśmy mieli być takimi, jakimi jesteśmy obecnie ze wszystkimi naszymi niedoskonałościami cielesnymi i tak ukazali się przed Panem, to z pewnością wielu, którzy wierzą w Pana, byliby zawiedzeni, który powiedział, że ciało i krew (ludzka natura) Królestwa Bożego nie odziedziczy; a przy tym mamy zapewnienie i tego spodziewamy się, że podczas wtórej obecności naszego Pana, wszyscy Jego naśladowcy będą „przemienieni”, abyśmy byli podobni Jemu i „ujrzeli Go takim, jakim On jest” i byli „przypodobani Jemu” (Rzym. 8:29; 1 Jana 3:2). Nasz Pan początkowo był duchową istotą, lecz upokorzył Samego Siebie i stał się człowiekiem, „podobny ludziom” z ciała i krwi, „aby za wszystkich śmierci skosztował”, stając się ofiarą okupu (Filip. 2:7-8; Żyd. 2:9). Stąd też we wszystkim był podobny „braciom” swym; lecz teraz, gdy odkupił nas od śmierci i od potępienia, został nader wywyższony i uwielbiony ponad chwałę, jaką miał u Ojca Swego pierwej nim świat powstał; tę też chwałę obiecał, że otrzymają Jego „bracia” (naśladowcy) i będą „zmienieni”, aby być podobnymi Jemu i uczestniczyć z Nim w Jego chwale – (1 Jana 3:2; 1 Kor. 15:41-46; 1 Kor. 15:51-53).

W.T. R-1995 -1896 r.
Brzask Nowej Ery 05/1943 str. 70-71

Do góry