R-1988

Ukrzyżowany Jezus Chrystus (Łuk 23:33-46).

W obecnych czasach, kiedy teorie samozwańczych krytyków, którzy mniemają, że zbawienie mogą osiągnąć prze ewolucję, którą niestety wielu zostało zawiedzionych możemy czuć się szczęśliwymi, że znajdujemy w Biblii, potocznie mówiąc, „międzynarodową Lekcję”, na którą jako Badacze Pisma Świętego zwracamy szczególną uwagę, a nią jest chwalebny tekst – „Chrystus umarł za grzechy nasze”(1 Kor. 15:3).

Największą rzeczą, jaka kiedykolwiek była załatwiona, było odkupienie (przeszło 50 bilionów ludzkości) więźniów znajdujących się w objęciu śmierci spowodowanej grzechem, której ważność nie da się pojąć w jednym dniu, ani też niewielu poza „małym stadkiem” może należycie ocenić i pojąć tego rodzaju znamienne kupno. Masy ludzkości dotąd jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy i postępują tak samo, jak ci za czasów ukrzyżowania naszego Pana. Niektórzy patrząc na akt Odkupienia z politowaniem i sympatią, jednak niedoceniają jego ważności; inni szydzą i naśmiewają się z tego; jeszcze inni uważają to za pewien pokaz dla świata; a jeszcze inni uważają, że to wszystko było tylko udaną grą. Dlaczego? Bo nie znają Go; nie pojmują też ważności dzieła przez Niego dokonanego na naszą korzyść i zasługę. Oni co prawda zachwycają się w pewnej mierze życiem Jego, które według ich mniemania zmarnował i w śmierci Jego nie widzą żadnej wartości. Dlatego będąc natchniony, apostoł Paweł podaje przyczynę ich stanu, mówiąc, że bóg świata tego zaślepił umysły ich, aby tej, tak ważnej sprawy, nie mogli ujrzeć. Fałszywa teoria, fałszywe spodziewanie się, fałszywe rozumowanie, brak prawdziwego poświęcenia się Panu, zaciemnia ich oczy wyrozumienia i to nie tylko ludzi światowych, ale nawet tych, którzy mienią się być prawdziwymi naśladowcami Chrystusa.

Lecz dla wszystkich, którzy widzą rzeczywistą wartość ofiary okupu „dokonanej” na Kalwarii i których oczy wyrozumienia zostały otwarte, aby ujrzeć wspaniały rezultat z aktu odkupienia, odnoszą się do słów samego Mistrza: – „Ale oczy wasze błogosławione, że widzą, i uszy wasze błogosławione, że słyszą(Mat. 13:16); Bo zaprawdę powiadam wam, że wielu proroków i sprawiedliwych żądało widzieć to, co wy widzicie, ale nie widzieli, i słyszeć to, co wy słyszycie, ale nie słyszeli.”(Mat. 13:17) Ujrzeć tak „wielkie światło” wypływające z poznania Boskiego planu zbawienia, doprawdy pobudza serce nasze do dziękczynienia – że zostaliśmy przeniesieni z ciemności do prawdziwej światłości Bożej. My wielce poczuwamy się do dziękczynienia Bogu nie tylko za światło i błogosławieństwo płynące z krzyża, którym zostaliśmy oświeceni, jako Kościół Jego, którzy święcie wierzymy w skuteczność wielkiej ofiary, lecz w tej ofierze mamy zapewnienie odkupienia przez Jego drogocenną krew i w słusznym czasie wszyscy o tym dowiedzą się, wszyscy ujrzą wielką zasługę z Jego ofiary raz za wszystkich złożonej, jako napisano jest odnośnie tych błogosławieństw spływających na ludzkość w Tysiącletnim Dniu, że: „Tedy się otworzą oczy ślepych, a uszy głuchych otworzone będą,” gdyż „ziemia będzie napełniona znajomością Pańską, tak jak morze wodami napełnione jest.” – (Iz. 35:5; Iz.11:9).

Oprócz płaczących i ubolewających swego Mistrza apostołów, przejęty skruchą złoczyńca też zauważył, że Jezus niewinnie i niesprawiedliwie cierpiał. Jest to znamienny fakt, że tak w tym czasie jak i po wszystkie wieki, wielu kapłanów, nauczonych w piśmie i faryzeuszów nieraz krzyżowało prawdę bez uczucia i doceniania; często natomiast sympatię i współczucie okazywali przeważnie ci z poniżonych i zdegradowanych.

Jeżeli ludzkie serca w owym czasie nie sympatyzowały i nie doceniały wielkiego dzieła odkupienia, to jednak natura to pokazała, będąc świadkiem wielkich rzeczy, gdyż pokryła ziemię ciemnością i która trzęsła się. Przy tym zasłona w świątyni, przedzielająca miejsce święte od najświętszego, rozdarła się na pół. Zajście to apostoł Paweł obszernie pojaśnia w liście do (Żyd. 10:19-22).

Pan nasz Jezus, będąc wierny, oddany i polegający do ostatka, polecając ducha swego w ręce Ojca Niebieskiego, którego obietnice podtrzymywały i zachęcały Go tak podczas Jego życia, jako też pokrzepiały Go w godzinie zgonu. Jednak jest uczyniona wzmianka, że W ostatniej chwili Ojciec Niebieski powstrzymał od naszego Pana opiekę i On został osamotniony, choć prawdopodobnie na bardzo krótko, jednak to było dozwolone na doświadczenie, aby Jezus odczuł samotność bez łączności ze swym Ojcem. Możemy być pewni, że stało się to nie dlatego, ażeby Jezus nie wypełnił wszystkiego, co Nań Ojciec Niebieski Nałożył, gdyż mamy zapewnienie Pisma Świętego, że On zawsze podobał się Ojcu Swemu i, jak mówi Św. Piotr, Bóg upewniając o tym wszystkich, wzbudziwszy Go od umarłych. (Dz. Ap. 17:31.) Doświadczenie to było konieczne, gdyż Jezus zajął miejsce grzesznika. Grzesznikiem tym Jest Adam (i my wszyscy w nim), który utracił nie tylko życie, ale też łączność i społeczność z Bogiem; dlatego było koniecznym dla Jezusa, który stał się za nas okupem, równomierną cenę za przestępstwo, aby nasz Odkupiciel umarł i to umarł jako grzesznik, w sposób okrutny i przez to skosztował wszelkich okropności grzesznika, a szczególniej musiał też być odcięty od społeczności ze Swym Ojcem i pozbawiony wszelkich łask i opieki. I ten akt próby zdaje się być dla naszego Zbawiciela najokropniejszym momentem w Jego życiu. Stąd też w tej smutnej chwili umierania, Jezus podniósł potężny głos rozpaczy, mówiąc: „Boże mój! Boże mój! Czemuś mię opuścił?”(Mat. 27:46) I w tym właśnie momencie Jezus zajął miejsce grzesznika i skończył swój chrzest w śmierci, który zapoczątkował był przed tym trzy lata i pół.

W. T. R-1988 -1896 r.
Brzask Nowej Ery 03/1943 str.38

Do góry